To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Seriale
(22.09.2026, 17:37)fciu napisał(a):
(22.09.2026, 17:08)Hans Żydenstein napisał(a): Można by zrobić opowieść o XXI wiecznym self-made milionerze, który jest wzgardzony przez córkę byłego ministra, wychowanej w środowisku warszawskiej elity polityczno-biznesowej.
Temat przedstawiciela klasy średniej aspirującego do wyższej jest już bardziej uniwersalny. Albo w ogóle szerszy temat jakiegoś Berena i Luthien — trop walki o rękę księżniczki. Ale to dalej nie jest ta dynamika, jaką widzimy na linii Wokulski-Łęcka. Bo Wokulski ma nad Łęcką przewagę. A milioner z Twojej propozycji — jaka przewaga to miałaby być?


Na przykład Steve Wokulski jest założycielem znanego medium społecznościowego, a Julka Łęcka jest początkującą influencerką, więc będzie chciała wykorzystać jego platformę do promocji własnej osoby / marki.

(22.09.2026, 17:43)DziadBorowy napisał(a):
(22.09.2026, 17:08)Hans Żydenstein napisał(a): Ale to nie jest adaptacja, tylko coś "na motywach powieści Prusa". Twórcy podkreślają, że jest to "reinterpretacja". 

Ale w takiej sytuacji czepianie się, że nie jest to zgodne z tym co jest w książce lub pojawiają się jakieś tam ahistoryzmy nie ma najmniejszego sensu.


Ja się nie czepiam, że jest inaczej niż w książce, ale logiki świata przedstawionego, motywacji bohaterów, łopatologii, tanich zabiegów, podkręcanie wszystkiego do granic absurdu.

To, że nazwiesz coś reinterpretacją, to nie znaczy, że widz przyjmie każdą głupotę.
Odpowiedz
Hmm, a ja na to ha, ha i ha, cytat z klasycznego programu dla dzieci w epoce błędów i wypaczeń.

Rzecz w tym, że wykorzystano klasyczną powieść do stworzenia innej opowieści w typowy dla naszych czasów sposób, odwracając rzeczywistość. Jeśli kto chce nakręcić taki film, to niech kręci, nazwie sobie go jak chce. Niesmak budzi tu tylko manipulacja dziełem.

Wyobraźmy sobie sytuacje w której powstaje film o Marii Skłodowskiej - Curie na bazie jedenj z powieści o niej. Przedstawiona tam jest nie jako kobieta - naukowiec, a jako chytra baba, która wykorzystuje miłość męża do niej i korzysta z jego osiągnięć naukowych i badań. Przywłaszcza sobie to i dostaje nagrodę Nobla żerując na jego wiedzy i umiejętnościach. Ciekawym, czy wszyscy piszący w przypadku zmian w "Lalce" o "reinterpretacji", "uniwersaliźmie" jakimś nowym spojrzeniu, pisali by podobnie o takim filmie? Przecież taka historia była całkiem możliwa, nieprawdaż...? Uśmiech
Odpowiedz
No i to byłoby dopiero coś buntowniczego, przemodelowującego i obrazobójczego. A nie seks i garść przekleństw. Tego i tak jest mnóstwo wszędzie wokół w internecie. Choć paradoksalnie tej nagości to jest dzisiaj mniej niż w dawnym kinie. Zarówno polskim jak i zagranicznym. Seks jest na czasie ale już nagość to raczej rzadkość. W ubraniach się dupczą.

Btw. Największe peany nad serialem Lalka wygłaszają różni spece od marketingu. Pełno teraz tych pochwał na Linkedin, gdzie przesiadują. W ich mniemaniu sukces to kontrowersja i krytyka w myśl zasady „nie ważne jak mówią oby mówili”. I nie ważne czy to jakaś kolejna durna reklama alkoholu w stylu choinki z butelek po browarze czy film. Wszystko jest już towarem, który trzeba sprzedać, a sprzedaż to sukces Netflixa. Tylko gdzie w tym miejsce na sztukę?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Dla mnie dwa super seriale, które ostatnio oglądałem to Fallout i Niezwyciężony.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
(22.09.2026, 21:20)Baptiste napisał(a): Seks jest na czasie ale już nagość to raczej rzadkość. W ubraniach się dupczą.

Prawda xD.
Odpowiedz
Jednak nie byłam konsekwentna i obejrzałam. Myślę, że twórcy serialu nas wkręcają, bo to jest ewidentny wygłup. Taki pastisz, który z "Lalką" ma niewiele wspólnego. Problem w tym, że jest za długi, za bardzo się ciągnie i niektóre postacie nie do końca dobrze poprowadzone. Dopiero na ostatnim odcinku dobrze się bawiłam, wrócił w pewnym stopniu klimat z "Kosa".
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
No dobra, ale jest ta scena z Rzeckim?
Odpowiedz
Jest, ale to również nie jest Rzecki z książki.

No i nie należy się z tego uczyć o ówczesnych realiach. Bo jednak nie do pomyślenia było, żeby panienka na wydaniu wywrzaskiwała na ulicy wulgaryzmy, a kobiety w zaawansowanej ciąży siedziały w domu, a nie chodziły na bale.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
(25.09.2026, 11:43)Iselin napisał(a): Jest, ale to również nie jest Rzecki z książki.

Skoro jest taka scena, to nie może nim być.
Odpowiedz
Fajny jest serial The Boys. O skorumpowanych superbohaterach.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
(25.09.2026, 17:07)Slup napisał(a): Skoro jest taka scena, to nie może nim być.
Tam w ogóle są inne postacie, inna fabuła, wszystko inne. Imiona i nazwiska mają takie same.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
(26.09.2026, 11:19)Iselin napisał(a):
(25.09.2026, 17:07)Slup napisał(a): Skoro jest taka scena, to nie może nim być.
Tam w ogóle są inne postacie, inna fabuła, wszystko inne. Imiona i nazwiska mają takie same.

I jest WOKEulski
Odpowiedz
Czytam niektóre krytyczne komentarze krytyczne na temat "Lalki" Netfixa i śmiać mi się chce. Fabuła inna, postacie inne, wszystko inne - no tak gdyż takie było zamierzenie twórców. A tutaj ciągle biadolenie, że Rzecki nie z książki itd. To samo dotyczy wulgaryzmów i generalnego unowocześnienia języka, przecież to nie jest żadna ekranizacja czy nawet adaptacja. Realizmu brak gdyż panienka z dobrego domu nie przeklina - po pierwsze, realizmu brak w samej powieści gdyż tamtejsza Warszawa całkiem jest wyzbyta śladów carskiej obecności z oczywistych powodów. Nie jest to jakiś nieistotny szczegół w rodzaju: "kobiety w zaawansowanej ciąży siedziały w domu" a fundamentalne zafałszowanie obrazu ówczesnych stosunków społecznych i politycznych.
Trzeba też przypomnieć, że sam Prus spotkał się zdruzgocącą krytyką a zarzucano mu wiele rzeczy które o ironio, mają odbicie w tym, co słyszymy teraz na temat serialu. I tak na przykład, dzisiaj oczekuje się wiernych adaptacji klasyki polskiej literatury, tak wtedy oburzano się za brak jasnego pozytywistycznego przekazu ku pokrzepieniu serc i odejście od uznawanych wtedy ram literackich. Wytykano niespójność psychologiczną Wokulskiego (twardy kapitalista zachowujący się jak nastolatek wobec kobiety) a w serialu wychodzi rzekomo na zbyt progresywnego czy wręcz woke. Ludzie mają problem z wulgaryzmami i serialowym rynsztokowym językiem a tymczasem wtedy twierdzono, że to nie przystoi wielkiej literaturze narodowej aby pisać o prostytutkach czy opisywać nędzę. W obu przypadkach profanacja.
Najbardziej rozbawiły mnie dwa wpisy. Gladiator wymyślił sobie durne porównanie do potencjalnego filmu na temat Marii Skłodowskiej- Curie. No tak tylko, że polska nobliska to prawdziwa osoba i wymyślanie fałszywej narracji i przeinaczenia faktów na jej temat spotkałoby się z krytyką dosłownie każdego. Tymczasem sztuka ma to do siebie, że można ją sobie w różny sposób interpretować i zmieniać w pewnych granicach. Krótko mówiąc, porównanie do dupy.
Baptiste z kolei twierdzi, że serial "Lalka" to nie sztuka gdyż został stworzony po to aby się sprzedać przez wywołanie kontrowersji. Po pierwsze, nawet gdyby tak było, to jedno nie wyklucza drugiego, tzn dzieło może być jednocześnie komercyjne, kontrowersyjne i posiadać elementy artystycznego kunsztu. Po drugie, od kiedy to Baptiste jest nieomylnym, obiektywnym krytykiem sztuki za jakiego się uważa?
Odpowiedz
(27.09.2026, 10:44)Osiris napisał(a): Po drugie, od kiedy to Baptiste jest nieomylnym, obiektywnym krytykiem sztuki za jakiego się uważa?

Od wtedy kiedy zorientowałem się, że nie trzeba do tego żadnego certyfikatu.
Ktoś taki jak obiektywny krytyk sztuki nie istnieje, więc niespecjalnie przeszkadza mi to, że nie należę do kręgu nieistniejących podmiotów.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Na szczęście jeszcze nie ma żadnego odgórnego przepisu nakazującego, żeby się wszystkim podobało to samo.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
To, że padnie hasełko reinterpretacja nie znaczy że będę się zachwycał netflixowymi wysrywami. Brakowało tylko, żeby pojawił się w tym serialu Geralt z Rivii i przyleciały smoki
Odpowiedz
Cytat: realizmu brak w samej powieści gdyż tamtejsza Warszawa całkiem jest wyzbyta śladów carskiej obecności z oczywistych powodów. Nie jest to jakiś nieistotny szczegół w rodzaju: "kobiety w zaawansowanej ciąży siedziały w domu" a fundamentalne zafałszowanie obrazu ówczesnych stosunków społecznych i politycznych.

Jest powstanie styczniowe, jest zesłanie, jest bonapartyzm.
, wystarczy połączyć kropki.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości