30.05.2026, 11:53
Jak może być? Jak będzie? Kto to wie?
VII
Kraina (wizja)
Nie państwo. Nie królestwo. Po prostu świat w przyszłości. Ci, co toczą wojny, zginą w nich. Ci, którzy ich unikają, przetrwają. Nie agresja, lecz spokój. Taki jest to świat.
Zjednoczenie, a nie podziały. Ludzie nie patrzą tylko wstecz ani też tylko w przód. Nie ma różnic między kobietą a mężczyzną. Co robi jedno, robi również to drugie.
Sąd to ocena stanu sprawy. Ważna jest ocena, aby wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Unika się złych czynów, poleca czyny dobre. Nie ma więzień. Pomaga się wejść na dobrą drogę tym, którzy zbłądzili.
Wszyscy tworzą wspólnotę. Wszyscy są jak rodzina. Silniejszy pomaga słabszemu, a gdy ten stanie się silniejszy, sam pomaga następnym. Ludzie są zjednoczeni i rosną w siłę.
Dawne zyski oddano tym, którzy pracowali i je rzeczywiście stworzyli. Nie ma dawnych bogaczy, nie ma dawnych pieniędzy, które zatruwały świat, przysłaniając i zastępując to, co ważne. Poświęcenie jest uczciwą miarą pracy.
Nie ma osobnych władców, są tylko ludzie, którzy decydują o sobie i radzą o tym, na czym się znają. Ludzie są panami samym sobie. Nie ma tyranów ani szaleńców. Nie ma polityków ani głosowań. Nie ma decyzji na wyczucie i bez uprawnień.
Jak do tego doszło? Krok po kroku. Pomysł za pomysłem. Dzień po dniu. Rok po roku. Stulecie po stuleciu. Kraina rozszerza się na świecie. Ludzie spokojni żyją w spokoju i są szczęśliwi. Ludzie rozsądni unikają wojen, przyjmują migrantów jak swoich, nie zamykają nikogo w więzieniach, pomagają sobie nawzajem, unikają chciwości pieniądza i próżności władzy.
Tymczasem inni toczyli wojny i w nich ginęli. Budowali mury i stawiali zasieki, by zatrzymać migracje. Zaostrzali kary i wypełniali więzienia. Troszczyli się tylko o swoje interesy. Dbali o własne majątki. Intrygami zdobywali władzę. Lecz kto prowadzi wojny, ginie. Kto buduje mury, zostaje za nimi sam. Kto niesłusznie osądza i karze, tego słusznie osądzą. Kto dba tylko o siebie, o tego nikt się nie zatroszczy. Kto szkodzi i zabija dla władzy, temu inni zaszkodzą i go zabiją dla władzy.
Nieustająca wojna, nieczułość dla cierpienia, podziały i kary, egoizm, chciwość i mania wielkości doprowadziła ten typ ludzi na krawędź zniszczenia. Potężne wojska starły się ze sobą, pochłaniając miliony istnień. Potężne bronie zruinowały świat, zniszczyły miasta i tereny uprawne. Ludzie drżeli ze strachu, gdy rakiety spadały na miasta w sąsiednich krajach. Chowali się pod ziemią, aby uniknąć śmierci. Pył wybuchów przysłonił słońce i nastała zima. Rolnicy zasiali, a plony nie wzeszły. Składy żywności zostały opróżnione i nastał głód, który zdziesiątkował ludzi.
Czy to dobra droga? - pytali się siebie nawzajem. - Czy nasze zasady są dobre, skoro umieramy od ognia, z zimna i z głodu? I nieliczni bogaci mówili, że tak, że wszystko jest w porządku. Tak powstawał nowy świat, w bólu i cierpieniu, ale już prawie wszyscy widzieli, że to, co było dotychczas, było złe. A ci, którzy nie chcieli przyjąć dobrych rozwiązań, byli coraz bardziej samotni. Im bardzie trzymali się starych zasad, tym bardziej im one szkodziły. Dawny świat ginął, a rodził się nowy, ponieważ zło prowadzi do zguby, a przetrwać może tylko to, co dobre.
I obrócili swój wzrok ludzie na to, co było wcześniej. I dostrzegli trud ludzki na tej drodze do szczęścia, w którym teraz żyli. Byli wrażliwi i zapragnęli ulżyć doli ludzkiej. Nie potrafili trwać spokojnie, gdy inni żyli w nędzy i znoju. Zwrócili się do dawnych ludzi jak do dzieci, którym brakowało doświadczenia, i dali im to, co mieli najcenniejszego - swoje myśli. Wysyłali posłańców, którzy uczyli o tym, co jest dobre. Mówili do ludzi prostym językiem, stworzyli porównania i bajki, aby ci dobrze zapamiętali ich naukę. Zostawiali wskazówki, aby mogli pojąć, skąd przychodzi mądrość i mogli dojść do ich czasów szczęścia i spokoju.
VII
Kraina (wizja)
Nie państwo. Nie królestwo. Po prostu świat w przyszłości. Ci, co toczą wojny, zginą w nich. Ci, którzy ich unikają, przetrwają. Nie agresja, lecz spokój. Taki jest to świat.
Zjednoczenie, a nie podziały. Ludzie nie patrzą tylko wstecz ani też tylko w przód. Nie ma różnic między kobietą a mężczyzną. Co robi jedno, robi również to drugie.
Sąd to ocena stanu sprawy. Ważna jest ocena, aby wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Unika się złych czynów, poleca czyny dobre. Nie ma więzień. Pomaga się wejść na dobrą drogę tym, którzy zbłądzili.
Wszyscy tworzą wspólnotę. Wszyscy są jak rodzina. Silniejszy pomaga słabszemu, a gdy ten stanie się silniejszy, sam pomaga następnym. Ludzie są zjednoczeni i rosną w siłę.
Dawne zyski oddano tym, którzy pracowali i je rzeczywiście stworzyli. Nie ma dawnych bogaczy, nie ma dawnych pieniędzy, które zatruwały świat, przysłaniając i zastępując to, co ważne. Poświęcenie jest uczciwą miarą pracy.
Nie ma osobnych władców, są tylko ludzie, którzy decydują o sobie i radzą o tym, na czym się znają. Ludzie są panami samym sobie. Nie ma tyranów ani szaleńców. Nie ma polityków ani głosowań. Nie ma decyzji na wyczucie i bez uprawnień.
Jak do tego doszło? Krok po kroku. Pomysł za pomysłem. Dzień po dniu. Rok po roku. Stulecie po stuleciu. Kraina rozszerza się na świecie. Ludzie spokojni żyją w spokoju i są szczęśliwi. Ludzie rozsądni unikają wojen, przyjmują migrantów jak swoich, nie zamykają nikogo w więzieniach, pomagają sobie nawzajem, unikają chciwości pieniądza i próżności władzy.
Tymczasem inni toczyli wojny i w nich ginęli. Budowali mury i stawiali zasieki, by zatrzymać migracje. Zaostrzali kary i wypełniali więzienia. Troszczyli się tylko o swoje interesy. Dbali o własne majątki. Intrygami zdobywali władzę. Lecz kto prowadzi wojny, ginie. Kto buduje mury, zostaje za nimi sam. Kto niesłusznie osądza i karze, tego słusznie osądzą. Kto dba tylko o siebie, o tego nikt się nie zatroszczy. Kto szkodzi i zabija dla władzy, temu inni zaszkodzą i go zabiją dla władzy.
Nieustająca wojna, nieczułość dla cierpienia, podziały i kary, egoizm, chciwość i mania wielkości doprowadziła ten typ ludzi na krawędź zniszczenia. Potężne wojska starły się ze sobą, pochłaniając miliony istnień. Potężne bronie zruinowały świat, zniszczyły miasta i tereny uprawne. Ludzie drżeli ze strachu, gdy rakiety spadały na miasta w sąsiednich krajach. Chowali się pod ziemią, aby uniknąć śmierci. Pył wybuchów przysłonił słońce i nastała zima. Rolnicy zasiali, a plony nie wzeszły. Składy żywności zostały opróżnione i nastał głód, który zdziesiątkował ludzi.
Czy to dobra droga? - pytali się siebie nawzajem. - Czy nasze zasady są dobre, skoro umieramy od ognia, z zimna i z głodu? I nieliczni bogaci mówili, że tak, że wszystko jest w porządku. Tak powstawał nowy świat, w bólu i cierpieniu, ale już prawie wszyscy widzieli, że to, co było dotychczas, było złe. A ci, którzy nie chcieli przyjąć dobrych rozwiązań, byli coraz bardziej samotni. Im bardzie trzymali się starych zasad, tym bardziej im one szkodziły. Dawny świat ginął, a rodził się nowy, ponieważ zło prowadzi do zguby, a przetrwać może tylko to, co dobre.
I obrócili swój wzrok ludzie na to, co było wcześniej. I dostrzegli trud ludzki na tej drodze do szczęścia, w którym teraz żyli. Byli wrażliwi i zapragnęli ulżyć doli ludzkiej. Nie potrafili trwać spokojnie, gdy inni żyli w nędzy i znoju. Zwrócili się do dawnych ludzi jak do dzieci, którym brakowało doświadczenia, i dali im to, co mieli najcenniejszego - swoje myśli. Wysyłali posłańców, którzy uczyli o tym, co jest dobre. Mówili do ludzi prostym językiem, stworzyli porównania i bajki, aby ci dobrze zapamiętali ich naukę. Zostawiali wskazówki, aby mogli pojąć, skąd przychodzi mądrość i mogli dojść do ich czasów szczęścia i spokoju.

