20.04.2026, 19:07
"Większość nauczycieli tak obstaje przy swoich ulubionych metodach nauki, że pozbawia studentów najważniejszego - logicznego myślenia. Jeden z najpopularniejszych nauczycieli powiedział mi, że jego uczniowie muszą po prostu trzymać się reguł i to jest dla nich najlepsze. To prawda, że przestrzeganie reguł jest o wiele łatwiejsze niż myślenie. Ale nie wydaje się słusznym powstrzymywanie się od myślenia tam, gdzie gra często wymaga kompleksowego rozumowania. Jeśli chodzi o reguły, to najlepiej wykorzystywać je jako 75% przewodnik. Reguły i zasady nigdy nie zastąpią myślenia", napisał Matthew Granovetter, mając na myśli grę w brydża, ale spokojnie można to wykorzystać w dowolnej dziedzinie, także w życiu. Podał przy tym ciekawe przypadki, jak choćby ten, co oznacza dołożenie dwójki, a z każdą odpowiedzią student jest coraz bardziej zaskoczony. W końcu pada podsumowanie: "Łatwa gra. Zagranie dwójką może oznaczać: zniechęcenie, zachęcenie, nieparzystą ilość kart, wskazanie koloru odwrotu lub po prostu - nic. Jedyny sposób, by odróżnić znaczenie, jest umieszczenie karty w kontekście danego rozdania." Odróżnianie w życiu, czy coś jest dobre, czy złe, wydaje mi się łatwiejsze.
V
Upadły
Teraz widzę świat. Świat zniszczeń, przemocy i niesprawiedliwości. Widzę wojny toczone między braćmi, holokaust narodu, a potem holocaust dokonywany przez ofiary na innych ludziach. Widzę rakiety, które spadają na domy i fabryki, grzebiąc ludzi i niwecząc ich pracę. Widzę miasta obrócone w ruiny i tłumy głodnych ludzi w oczekiwaniu na cud. Czołgi jadące przeciw żołnierzom i transportery jadące na bezbronnych. Buldożery rozbijające domy i betoniarki zalewające studnie pod eskortą zbrojnych. Piły tnąc rury nawadniające pola i posterunki policji zatrzymujące ludzi po jednej stronie muru. Widzę nienawiść i szykany, widzę mrok w sercach i tragedie narodów. Ludzi skradających się z bronią na innych ludzi i strzelających im w brzuch.
A tam wielki naród gnębi mniejszych. Obozy przymusowej pracy, bicie i tortury, głodzenie i odbieranie snu, wykorzystywanie, poniżanie, odbieranie godności i przymusowa sterylizacja. Więzienia dla tych, którzy pragną sprawiedliwości. Śmierć dla tych, którzy są uczciwi. Nadzór nad każdym ruchem i działaniem. Gigantyczne więzienie, w którym praca trwa od świtu do nocy, bez przerwy i końca, za zamkniętymi drzwiami.
A tam inny naród dzieli i poniża swoich. Biedacy od najgorszych prac próbują żyć normalnie. Kobiety próbują odzyskać swoje prawa. Pokazują nierówności, tragedie gwałtów i bezduszność polityków. Patrzą, pytają i pokazują ich intencje, niekompetencję i brak pomysłów, jak pomóc ludziom. Walczą o szkoły dla biedaków i lepsze jutro. Walczą o edukację dla każdego i służbę zdrowia dla słabych.
A tam kraj zniszczony wojną. Rządzą fanatycy z karabinami, a kobiety są spychane na margines. Oni chcą, żeby one zniknęły ze szkół, zakładów pracy i z ulic. W imię zasad, które są dla nich wygodne. Oni chcą żyć jak królowie, a one mają być ich służkami. Tam dzieci pucują buty przechodniom, zamiast bawić się i uczyć. Pracują na ulicy jak dorośli, bo dorośli sami nie chodzili do szkoły i wpojono im złe zasady. Młodzi chłopcy uciekają w używki. Chronią się pod mostem w rynsztoku, gdzie zażywają narkotyki i wegetują, aż śmierć sama po nich przyjdzie.
A tam kraj skrajności. Piękne miasta i trud życia na prowincji. Otumanienie lekami śpią na kartonach, wprost na ulicach. Umierają pod murami, w autobusach, tam gdzie siedzą lub padną. Brak perspektyw i oszuści, którzy mamią ich obietnicami bez pokrycia. Bogacze gromadzący bogactwa i biedacy głodujący, wyrzucani z domów, żyjący w przyczepach, śpiący w samochodach, kanałach odprowadzających deszczówkę, tonący pod ziemią. Rolnicy, którym koncerny odbierają ziemię i domy. I panie w pięknych strojach na przyjęciach i żaglówkach. Mężczyźni poniżani za kolor skóry i kobiety wykorzystywane przez przełożonych. Więzienia dla biedoty i przegrody dla emigrantów szukających lepszego świata. I broń czekająca w ukryciu, aby zniszczyć innych. W wnętrzu góry, na odludziu, w głębinach morza rakiety, samoloty, pociski. W imię ochrony, zniszczenie przygotowane dla innych. Zniszczenie w imię fałszywej wolności.
A tam za zamkniętymi drzwiami ludzie pracują dla bogatszych. Aż przyjdzie noc i kierownik otworzy drzwi. Wracają na chwilę spać, a potem z powrotem do niewoli. Gdy wybucha pożar i drzwi są zamknięte, płoną żywcem. Tania siła robocza, wytwarzająca tanie towary kupowane na drugim końcu świata. Dzieci chodzące w sandałach wyciętych ze starych opon. Usta zasłaniają szmatą, gdy schodzą w dymiący siarką dół, a potem dźwigają odkruszoną skałę na plecach. Duszą się i chorują. Inne kopią tunele i są spuszczane po linie, by wydobyć fałszywy skarb spod ziemi. Dziura w ziemi jest tak wąska, że to praca dla nich. Dla nich też śmierć, gdy ziemia się zawala...
V
Upadły
Teraz widzę świat. Świat zniszczeń, przemocy i niesprawiedliwości. Widzę wojny toczone między braćmi, holokaust narodu, a potem holocaust dokonywany przez ofiary na innych ludziach. Widzę rakiety, które spadają na domy i fabryki, grzebiąc ludzi i niwecząc ich pracę. Widzę miasta obrócone w ruiny i tłumy głodnych ludzi w oczekiwaniu na cud. Czołgi jadące przeciw żołnierzom i transportery jadące na bezbronnych. Buldożery rozbijające domy i betoniarki zalewające studnie pod eskortą zbrojnych. Piły tnąc rury nawadniające pola i posterunki policji zatrzymujące ludzi po jednej stronie muru. Widzę nienawiść i szykany, widzę mrok w sercach i tragedie narodów. Ludzi skradających się z bronią na innych ludzi i strzelających im w brzuch.
A tam wielki naród gnębi mniejszych. Obozy przymusowej pracy, bicie i tortury, głodzenie i odbieranie snu, wykorzystywanie, poniżanie, odbieranie godności i przymusowa sterylizacja. Więzienia dla tych, którzy pragną sprawiedliwości. Śmierć dla tych, którzy są uczciwi. Nadzór nad każdym ruchem i działaniem. Gigantyczne więzienie, w którym praca trwa od świtu do nocy, bez przerwy i końca, za zamkniętymi drzwiami.
A tam inny naród dzieli i poniża swoich. Biedacy od najgorszych prac próbują żyć normalnie. Kobiety próbują odzyskać swoje prawa. Pokazują nierówności, tragedie gwałtów i bezduszność polityków. Patrzą, pytają i pokazują ich intencje, niekompetencję i brak pomysłów, jak pomóc ludziom. Walczą o szkoły dla biedaków i lepsze jutro. Walczą o edukację dla każdego i służbę zdrowia dla słabych.
A tam kraj zniszczony wojną. Rządzą fanatycy z karabinami, a kobiety są spychane na margines. Oni chcą, żeby one zniknęły ze szkół, zakładów pracy i z ulic. W imię zasad, które są dla nich wygodne. Oni chcą żyć jak królowie, a one mają być ich służkami. Tam dzieci pucują buty przechodniom, zamiast bawić się i uczyć. Pracują na ulicy jak dorośli, bo dorośli sami nie chodzili do szkoły i wpojono im złe zasady. Młodzi chłopcy uciekają w używki. Chronią się pod mostem w rynsztoku, gdzie zażywają narkotyki i wegetują, aż śmierć sama po nich przyjdzie.
A tam kraj skrajności. Piękne miasta i trud życia na prowincji. Otumanienie lekami śpią na kartonach, wprost na ulicach. Umierają pod murami, w autobusach, tam gdzie siedzą lub padną. Brak perspektyw i oszuści, którzy mamią ich obietnicami bez pokrycia. Bogacze gromadzący bogactwa i biedacy głodujący, wyrzucani z domów, żyjący w przyczepach, śpiący w samochodach, kanałach odprowadzających deszczówkę, tonący pod ziemią. Rolnicy, którym koncerny odbierają ziemię i domy. I panie w pięknych strojach na przyjęciach i żaglówkach. Mężczyźni poniżani za kolor skóry i kobiety wykorzystywane przez przełożonych. Więzienia dla biedoty i przegrody dla emigrantów szukających lepszego świata. I broń czekająca w ukryciu, aby zniszczyć innych. W wnętrzu góry, na odludziu, w głębinach morza rakiety, samoloty, pociski. W imię ochrony, zniszczenie przygotowane dla innych. Zniszczenie w imię fałszywej wolności.
A tam za zamkniętymi drzwiami ludzie pracują dla bogatszych. Aż przyjdzie noc i kierownik otworzy drzwi. Wracają na chwilę spać, a potem z powrotem do niewoli. Gdy wybucha pożar i drzwi są zamknięte, płoną żywcem. Tania siła robocza, wytwarzająca tanie towary kupowane na drugim końcu świata. Dzieci chodzące w sandałach wyciętych ze starych opon. Usta zasłaniają szmatą, gdy schodzą w dymiący siarką dół, a potem dźwigają odkruszoną skałę na plecach. Duszą się i chorują. Inne kopią tunele i są spuszczane po linie, by wydobyć fałszywy skarb spod ziemi. Dziura w ziemi jest tak wąska, że to praca dla nich. Dla nich też śmierć, gdy ziemia się zawala...

