To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polskiej lewicy przygody zwykłe i niezwykłe
#61
(14.11.2025, 10:45)Baptiste napisał(a): Razemki wyrzuciły Paulinę Matysiak, zrywając tym samym jakiekolwiek możliwe połączenie z prowincją i Polską powiatową.
Jak bowiem wiemy, Paulina Matysiak jest jedyną w Polsce osobą z Polski powiatowej, która ma poglądy lewicowe. Nikt już nie zastąpi Pauliny Matysiak. Należało tolerować Paulinę Matysiak, choćby zaczęła wzywać do batożenia gejów.

Cytat:To bardzo dobra informacja
Zgadzam się. Nie wyobrażam sobie na pozycji wyborcy, który ma przed nosę kartę, gdzie jedynką jest osoba, która przeskoczy do PiS, gdy tylko się okaże, że obóz ten ma władzę. Wystarczająco bolesnym ciosem do Razem była już ucieszka Biejat z przyległościami. Gdyby partia ta postanowiła drugi raz popełnić ten sam błąd, bardzo źle by to świadczyło o ich umiejętnościach politycznych.
Odpowiedz
#62
No i jak pani Matysiak aż tak bardzo chce dołączyć do PIS to uczciwie jest jej dać na to szansę teraz, niż ryzykować, że zrobi to po wyborach kiedy może od tego zależeć większość przyszłej koalicji wyborczej. Zwłaszcza, że jak wynika z komunikatu partii to ona sama się od nich praktycznie całkowicie odcięła i zakończyła realną współpracę.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#63
Cytat:Jak bowiem wiemy, Paulina Matysiak jest jedyną w Polsce osobą z Polski powiatowej, która ma poglądy lewicowe. Nikt już nie zastąpi Pauliny Matysiak.
W Razem? Nikogo takiego na horyzoncie nie widać. A z pewnością nikogo kto wykazuje się choćby w 20% taką aktywnością jak Matysiak. Został ino klubik Krytyki Politycznej.
Cytat:Zgadzam się. Nie wyobrażam sobie na pozycji wyborcy, który ma przed nosę kartę, gdzie jedynką jest osoba, która przeskoczy do PiS, gdy tylko się okaże, że obóz ten ma władzę. Wystarczająco bolesnym ciosem do Razem była już ucieszka Biejat z przyległościami. Gdyby partia ta postanowiła drugi raz popełnić ten sam błąd, bardzo źle by to świadczyło o ich umiejętnościach politycznych.
Ale ty jesteś reprezentantem ichniejszego betonu, który i tak nie ma żadnej lepszej alternatywy dla oddania głosu. A dla Polski istotne jest aby ta partyjka została właśnie na tym stabilnym, ale niskim poziomie. Jeśli wierchuszka będzie publicznie dbać o puryzm i czystość ideologiczną to może dzięki temu odstraszy potencjalnych wyborców spoza banieczki.
I to jest właśnie młócenie lewicy na jej własnym podwórku. Pokazywanie, że dla osób z jakimiś elementami poglądów lewicowych (ale nie purystów) istnieje inny świat i inne, lepsze kredki. :-)
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#64
(14.11.2025, 11:10)Baptiste napisał(a): W Razem? Nikogo takiego na horyzoncie nie widać.
Kurde, nie wiedziałem, że tak bardzo interesujesz się sprawami Razem.

Cytat:Ale ty jesteś reprezentantem ichniejszego betonu
Tak. Głosowałem na ich kandydata w dokładnie jednych wyborach. Jestem ichniejszym betonem Uśmiech

Cytat:który i tak nie ma żadnej lepszej alternatywy dla oddania głosu.
No nie. Jeśli mam wybór między PiS a K15X to oczywiście zagłosuję na K15X.

Cytat:Jeśli wierchuszka będzie publicznie dbać o puryzm i czystość ideologiczną
Ale przecież tutaj nie ma mowy o żadnym "puryzmie i czystości ideologicznej". Mamy członkinię, która bez porozumienia z partią tworzy jakieś sojusze z pisowskimi aferzystami, zrywa jakikolwiek kontakt z własnymi ludźmi oraz pisze peany pochwalne na cześć fundamentalistów religijnych walczących z prawami człowieka.

Pytanie co jeszcze musiałaby zrobić Matysiak, abyś uznał, że wypierdolenie jej z partii byłoby zasadne i nie stanowiłoby aktu "puryzmu". I to nie jest pytanie retoryczne. Jeśli Twoja linia rozumowania ma się jakoś bronić, powinieneś umieć na nie odpowiedzieć.

Cytat:Pokazywanie, że dla osób z jakimiś elementami poglądów lewicowych (ale nie purystów) istnieje inny świat i inne, lepsze kredki. :-)
Ale jaki świat i jakie kredki? Co konkretnie jest takiego w tej próżni między Razem a PiS?
Odpowiedz
#65
(14.11.2025, 11:10)Baptiste napisał(a): W Razem? Nikogo takiego na horyzoncie nie widać.

Jest Marcelina Zawisza, którą można często zobaczyć na różnych prospołecznych i propracowniczych akcjach, bynajmniej nie tylko w dużych ośrodkach miejskich. Czy ktoś więcej to nie wiem, bo poza nią. Matysiak i Zandbergiem nikogo raczej od nich nie kojarzę.


Cytat: A dla Polski istotne jest aby ta partyjka została właśnie na tym stabilnym, ale niskim poziomie. Jeśli wierchuszka będzie publicznie dbać o puryzm i czystość ideologiczną to może dzięki temu odstraszy potencjalnych wyborców spoza banieczki.

Przecież o żaden puryzm tu nie chodzi o czym najlepiej świadczy, że Razem u Matysiak tolerowało zachowania jakich prawdopodobnie nie tolerowałaby żadna inna partia. W momencie jednak gdy ta całkowicie przestaje z partią współpracować mimo tego, że takie próby współpracy z nią podejmowano to ja nie wyobrażam sobie innej decyzji niż skreślenie z listy członków.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#66
(14.11.2025, 11:26)DziadBorowy napisał(a): Jest Marcelina Zawisza, którą można często zobaczyć na różnych prospołecznych i propracowniczych akcjach, bynajmniej nie tylko w dużych ośrodkach miejskich.
Ona sama jest jednak z Katowic a nie z Kutna. Inna sprawa, że to Baptiste określa, kto jest wielkomiejski, a kto wielkomiejski nie jestt.

Cytat:Czy ktoś więcej to nie wiem, bo poza nią. Matysiak i Zandbergiem nikogo raczej od nich nie kojarzę.
No to jest problem tej partii, która wypłynęła na zajebistej charyzmie Zandberga, ale ma kłopot z wypromowaniem innych twarzy. Jeśli Ty Dziadzie nie kojarzysz nawet Aleksandry Owcy, która jest przewodniczącą tej partii, to jest gorzej, niż myślałem. No i jest jeszcze Maciej Konieczny — ale to jest przede wszystkim "ten gość, co się Gazą zajmuje".

W skrócie — Razem ma cztery relatywnie rozpoznawalne gęby, a za dwa lata 41 "jedynek" (część powiatowa, część wielkomiejska) do obsadzenia. I to jest wyzwanie jakie czeka tę partię. Może się udać, bo dużo osób przystąpiło po wyborach prezydenckich. Wypierdolenie jednej nielojalnej koleżanki nie ma tutaj wielkiego znaczenia.

A tego kwiatka nie zauważyłem w pierwszej chwili

Cytat:A dla Polski istotne
Mógłbyś chociaż trochę się ukrywać z tym poglądem, że Polska to Wy.
Odpowiedz
#67
(14.11.2025, 12:19)fciu napisał(a): Ona sama jest jednak z Katowic a nie z Kutna. Inna sprawa, że to Baptiste określa, kto jest wielkomiejski, a kto wielkomiejski nie jestt.


A tu sprawa jest szersza bo się kiedyś w dyskusji już okazało, że ani wspieranie strajkujących pracowników w różnych zakładach (o których nikt nawet w mediach nie wspomniał) ani na przykład interwencje w kwestiach zamykanych oddziałów szpitalnych na rozmaitych zadupiach nie wychodzi poza "reprezentowanie wielkomiejskiego elektoratu" i w żaden sposób klasy ludowej nie obchodzi.

Więc jeżeli polityk przychodzi do strajkujących pracowników jakiegoś Kaufladna, czy też robotników w pipidówie pokroju Chrzanowa a mimo to nijak się ma to do interesu klasy ludowej to czy w ogóle jakiś interes klasy ludowej istnieje? I czy nie prościej uznać, że klasa ludowa to po prostu osoby głosujące na PIS więc z definicji nikt poza PIS nie jest w stanie reprezentować ich interesów.

Tak sobie gdybam.


Cytat:No to jest problem tej partii, która wypłynęła na zajebistej charyzmie Zandberga, ale ma kłopot z wypromowaniem innych twarzy. Jeśli Ty Dziadzie nie kojarzysz nawet Aleksandry Owcy, która jest przewodniczącą tej partii, to jest gorzej, niż myślałem. No i jest jeszcze Maciej Konieczny — ale to jest przede wszystkim "ten gość, co się Gazą zajmuje".

O Owcy faktycznie pierwsze słyszę. Koniecznego jak już przypomniałeś (ledwo ale jednak) kojarzę. Podobnie jak jakiegoś radnego z pomorza, który czasem w Internetach mi się wyświetla i całkiem mądrze mówi. Ale jego kojarzę wyłącznie z twarzy, nazwiska już nie znam. (Jakub Żynis z Gdyni - ale to musiałem chwilę poszukać)

Ale ze mnie taki sam beton jak z Ciebie - z braku lepszego kandydata głosowałem raz na Zandberga. A na Razem jestem aktualnie obrażony - głównie z powodu tego, że ich sztandarowa ustawa o podatku od trzeciego mieszkania okazała się niesamowitym wprost bublem.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#68
Oni już dawno przestali być dla siebie nawzajem wygodni i każda strona gra teraz na siebie, i Matysiak, i Razem. To są politycy.

(14.11.2025, 13:14)DziadBorowy napisał(a): A tu sprawa jest szersza bo się kiedyś w dyskusji już okazało, że ani wspieranie strajkujących pracowników w różnych zakładach (o których nikt nawet w mediach nie wspomniał) ani na przykład interwencje w kwestiach zamykanych oddziałów szpitalnych na rozmaitych zadupiach nie wychodzi poza "reprezentowanie wielkomiejskiego elektoratu" i w żaden sposób klasy ludowej nie obchodzi.
Trzeba by zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości i co o tym wspieraniu sądzą sami pracownicy. Bo może być tak, że te wszystkie akcje są na poważnie, a Razem przeszkadza po prostu gęba partii wielkomiejskiej, a może być tak, że ktoś z Razem jedzie na te protesty, robi zdęcie i filmik, żeby fajnie wyglądało, a większość pracowników nie wie, kto to był. W mediach można pokazać wszystko.

A Owcę kojarzę głównie z tego, że jest współprzewodniczą, wcześniej nie wiedziałam, że taka osoba istnieje. Z Razem publicznie widać głównie Zandberga, Zawiszę, trochę Koniecznego, jeśli chodzi o poziom krajowy, to tyle.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#69
(14.11.2025, 13:17)Iselin napisał(a): Trzeba by zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości i co o tym wspieraniu sądzą sami pracownicy. Bo może być tak, że te wszystkie akcje są na poważnie, a Razem przeszkadza po prostu gęba partii wielkomiejskiej, a może być tak, że ktoś z Razem jedzie na te protesty, robi zdęcie i filmik, żeby fajnie wyglądało, a większość pracowników nie wie, kto to był.

Oni (lewica) z tą identyfikacją to mają tak od dawna np. z OPZZ. Na papierze jest to pokaźny podmiot. Choć samo to, że najbardziej znany, konkurencyjny wobec OPZZ związek zawodowy jest „prawicowy” jest swoją drogą zabawnym symbolem tego, że jak się bardzo chce to można ponosić spektakularne porażki nawet na teoretycznie własnym podwórku.
Tak czy owak, mnóstwo ludzi składających się na papierową siłę OPZZ nawet nie wie o tym, że ich związek zawodowy jest zrzeszony w tej organizacji, a także nie wie nic na temat jej polityczno-ideologicznego backgroundu.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#70
(14.11.2025, 13:17)Iselin napisał(a): Bo może być tak, że te wszystkie akcje są na poważnie, a Razem przeszkadza po prostu gęba partii wielkomiejskiej
Ale to przecież zupełnie nie o to chodzi. Piszecie z Baptiste tak jakby "wielkomiejskość" to było po pierwsze coś złego, a po drugie coś stojącego w inherentnej sprzeczności z "powiatowością". Tymczasem korpoludek z Poznania i skręcacz kuchenek z Wronek mają wspólne interesy. I np. reindustrializacja Polski, czy ochrona praw pracowniczych leżą w interesie tak jednego, jak i drugiego. Sprzeczności są tak naprawdę tylko kulturowe.

(14.11.2025, 14:04)Baptiste napisał(a): Choć samo to, że najbardziej znany, konkurencyjny wobec OPZZ związek zawodowy jest „prawicowy” jest swoją drogą zabawnym symbolem tego, że jak się bardzo chce to można ponosić spektakularne porażki nawet na teoretycznie własnym podwórku.
Ale to jest przecież polska specyfika kulturowo-historyczna. Dziedzictwo transformacji. Dla młodszych pokoleń to jest kwestia zupełnie irrelewantna, a więc dla polityki krajowej jej relewantność będzie leciała na ryj wraz ze zmianami demograficznymi.
Odpowiedz
#71
(14.11.2025, 14:06)fciu napisał(a): ]Ale to przecież zupełnie nie o to chodzi. Piszecie z Baptiste tak jakby "wielkomiejskość" to było po pierwsze coś złego, a po drugie coś stojącego w inherentnej sprzeczności z "powiatowością". Tymczasem korpoludek z Poznania i skręcacz kuchenek z Wronek mają wspólne interesy. I np. reindustrializacja Polski, czy ochrona praw pracowniczych leżą w interesie tak jednego, jak i drugiego. Sprzeczności są tak naprawdę tylko kulturowe.

To nie jest nic złego. Absolutnie. Tak samo jak niczym złym jest bycie bogatym, „uprzywilejowanym” czy dobrze wykształconym.
Ale to, że nie ma jakiejś inherentnej sprzeczności nie zmienia faktu, że istnieje duża bariera, której politykom każdej ze stron ciężko jest przekroczyć tak aby być skutecznym, wiarygodnym i nie stracić za bardzo w swoim typowym środowisku.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#72
Związek konkurencyjny nie jest tyle "prawicowy" co jest po prostu partyjną przybudówką, przez co już dawno przestał reprezentować interesy pracownicze jako takie a reprezentuje interesy partii z którą jest związany. Natomiast sama powojenna historia związków zawodowych w Polsce siłą rzeczy oderwana jest od lewicy co ma swoje źródło w tym jak wyglądała polska scena polityczna na początku lat 90 ubiegłego wieku.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#73
(14.11.2025, 14:06)fciu napisał(a): Ale to przecież zupełnie nie o to chodzi. Piszecie z Baptiste tak jakby "wielkomiejskość" to było po pierwsze coś złego, a po drugie coś stojącego w inherentnej sprzeczności z "powiatowością". Tymczasem korpoludek z Poznania i skręcacz kuchenek z Wronek mają wspólne interesy. I np. reindustrializacja Polski, czy ochrona praw pracowniczych leżą w interesie tak jednego, jak i drugiego. Sprzeczności są tak naprawdę tylko kulturowe.
To nie jest nic złego, po prostu różne grupy mają różne interesy, a interesy wykładowcy akademickiego czy artysty albo socjolożki z Poznania czy Warszawy często nie pokrywają się z interesami dowolnej osoby z Tomaszowa Lubelskiego czy wsi pod tymże Tomaszowem ani nawet skręcacza kuchenek z Wronek. Wykładowca z dużego miasta może się opowiadać za likwidacją wykluczenia transportowego, ale jego osobiście ta kwestia nie boli, więc jeśli ma wybierać między likwidacją wykluczenia a odcinaniem się od prawicy, wybierze to drugie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#74
(14.11.2025, 14:06)fciu napisał(a): Ale to jest przecież polska specyfika kulturowo-historyczna. Dziedzictwo transformacji. Dla młodszych pokoleń to jest kwestia zupełnie irrelewantna, a więc dla polityki krajowej jej relewantność będzie leciała na ryj wraz ze zmianami demograficznymi.

No i ta specyfika to dzieje polskiej lewicy, której autorytarne, wieloletnie rządy właśnie do tego doprowadziły. Tak czy owak ta spuścizna jest na tyle trwała, że także w umysłach młodych pokoleń nie ma najmniejszego zgrzytu w tym, że prawica może bratać się ze związkami zawodowymi czy prowadzić politykę socjalną. Skompromitowana lewica oddała pole, którego już nigdy na swoją wyłączność nie odzyska, nawet z zupełnie innymi politykami z innych pokoleń. A są takie kraje gdzie ta wyłączność wciąż jest przecież silna.

(14.11.2025, 14:18)Iselin napisał(a): Wykładowca z dużego miasta może się opowiadać za likwidacją wykluczenia transportowego, ale jego osobiście ta kwestia nie boli, więc jeśli ma wybierać między likwidacją wykluczenia a odcinaniem się od prawicy, wybierze to drugie.

Ten konflikt interesów można ująć nawet na bardzo realnym przykładzie. W dużych miastach aktywnie działają ruchy miejskie, które zwykle powiązane są z lewicą. W interesie mieszkańca takiego miasta, który ma dobry dostęp do autobusów, metra czy tramwaju może być ograniczanie ruchu samochodowego. Zwężanie ulic, likwidacja parkingów, stawianie słupków, blokowanie rozbudowy pasów, itd.
Wtedy ma ciszej, spokojniej i bezpieczniej.
Jednakże dla kogoś kto jest wykluczony komunikacyjnie a z powodów pracowniczych musi dojeżdżać autem do tegoż miasta z miejscowości oddalonej o np. 40-50 km, wygląda to zgoła inaczej.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#75
(14.11.2025, 14:18)Baptiste napisał(a): No i ta specyfika to dzieje polskiej lewicy, której autorytarne, wieloletnie rządy właśnie do tego doprowadziły. Tak czy owak ta spuścizna jest na tyle trwała, że także w umysłach młodych pokoleń nie ma najmniejszego zgrzytu w tym, że prawica może bratać się ze związkami zawodowymi czy prowadzić politykę socjalną. Skompromitowana lewica oddała pole, którego już nigdy na swoją wyłączność nie odzyska, nawet z zupełnie innymi politykami z innych pokoleń. A są takie kraje gdzie ta wyłączność wciąż jest przecież silna.


Tylko, że u nas żadnej lewicy w stylu zachodnim nie było i w sumie nadal nie ma i jest dopiero powoli budowana. Komuniści przecież taką zachodnią lewicą w żadnym sensie nie byli a po 89 roku po lewej stronie usadowiło się SLD, które zupełnie słusznie było kojarzone z komunistami bo dość długo to byli dokładnie ci sami ludzie co wcześniej tylko pod innym szyldem.

Z kolei zwrot prawicy w stronę lewicowej polityki gospodarczej i socjalnej to nie jest specyfika tylko i wyłącznie Polski.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#76
(14.11.2025, 14:10)Baptiste napisał(a): Ale to, że nie ma jakiejś inherentnej sprzeczności nie zmienia faktu, że istnieje duża bariera, której politykom każdej ze stron ciężko jest przekroczyć tak aby być skutecznym, wiarygodnym i nie stracić za bardzo w swoim typowym środowisku.
Tylko że partia taka jak Razem jest skazana na to, żeby albo tę granicę przekroczyć, albo zginąć marnie. Inaczej to nie ma sensu. Przedstawiciel "wielkomiejski" zagłosuje na PO, albo jej przybudówkę, zaś "powiatowy" na PiS lub jego przybudówkę. Jaki jest sens głosowania na Razem, jeśli nie ma ta partia reprezentować ogółu motłochu?

Kwestia leży w tym, że poparcie duopolu PO-PiS spada. I prawdopodobnie dojdzie w końcu do przejścia fazowego podobnego do tego, jakie mieliśmy w 2005, gdy oś "postkomuna-postsolidarność" się załamała się i wykształciła się nowa oś "ludzie zadowoleni z efektów transformacji vs ludzie niezadowoleni z efektów transformacji".

Biorąc zaś pod uwagę, że obecnie duża część wyborców w ogóle nie pamięta PRL, nowa oś będzie raczej czymś zupełnie oderwanym od tej prehistorii, jaką była transformacja. I będzie to po prostu oś "lewica-prawica" będąca od stuleci naturalnym sposobem orientowania się ludzi w rzeczywistości politycznej. Twoje nadzieje, że lewica będzie czymś małym i stabilnym spełzną zatem na niczym.

(14.11.2025, 14:18)Iselin napisał(a): Wykładowca z dużego miasta może się opowiadać za likwidacją wykluczenia transportowego, ale jego osobiście ta kwestia nie boli, więc jeśli ma wybierać między likwidacją wykluczenia a odcinaniem się od prawicy, wybierze to drugie.
Przy założeniu, że istnieje tutaj jakaś sprzeczność. Ale przecież tej sprzeczności znowu nie ma. Jaka jest w ogóle sensowna definicja "prawicowości", która by sprawiała, że osobie z Tomaszowa Lubelskiego opłaca się być "prawicowym"? Jak on na tej prawicowości korzysta? Z drugiej zaś strony konflikt w kwestii komunikacyjnej może, owszem, zachodzić między mieszkańcem Poznania, a mieszkańcem Tomaszowa dlatego, że ten pierwszy chce mieć szybki pociąg do Warszawy, a ten drugi — busik do Lublina. Ale co tu ma do rzeczy "odcinanie od prawicy"?

(14.11.2025, 14:18)Baptiste napisał(a): No i ta specyfika to dzieje polskiej lewicy, której autorytarne, wieloletnie rządy właśnie do tego doprowadziły.
No tak. W ogóle nie było żadnego obcego mocarstwa, które napadło na Polskę i wyrżnęło tę część polskiej lewicy, która nie była gotowa mu służyć, po czym obsadziło państwo swoimi ludźmi.

Cytat:Tak czy owak ta spuścizna jest na tyle trwała, że także w umysłach młodych pokoleń nie ma najmniejszego zgrzytu w tym, że prawica może bratać się ze związkami zawodowymi czy prowadzić politykę socjalną.
Najwyraźniej jest. Partie najbardziej "młode" na scenie politycznej to są przecież Konfa i Razem. I Konfa jest w swoim przekazie prawicowa i antysocjalna, a Razem — lewicowa i prosocjalna. Tendencja jest jasna — scena polityczna się normalizuje, a efekty PRL takie jak PiS zanikają.

Cytat:Skompromitowana lewica oddała pole
Nie tyle oddała pole, ile przykleiła się do frakcji liberalnej.

Cytat:którego już nigdy na swoją wyłączność nie odzyska
Mógłbym się oczywiście zapytać "jaki zdarzenie by Cię przekonało, że odzyskała", ale przecież na to pytanie nie odpowiesz tak samo, jak nie odpowiedziałeś na wcześniejsze o Matysiak.

Cytat:Jednakże dla kogoś kto jest wykluczony komunikacyjnie a z powodów pracowniczych musi dojeżdżać autem do tegoż miasta z miejscowości oddalonej o np. 40-50 km, wygląda to zgoła inaczej.
No chyba że damy mu alternatywy dla dojeżdżania autem do samego centrum, które wszak istnieją. Natomiast ograniczenie ruchu samochodów w centrum dużych miast to nie jest jakaś łołk-fanaberia tylko konieczność. Masz jednak rację, że to jest przykład istotnej kwestii konfliktowej między osobą z wielkiego i małego miasta. Tyle że jest to pierdoła wobec konfliktu między każdym z nich, a przedstawicielem jakichś elity, czy to finansowych, czy to politycznych.
Odpowiedz
#77
Cytat:Tylko, że u nas żadnej lewicy w stylu zachodnim nie było i w sumie nadal nie ma i jest dopiero powoli budowana. Komuniści przecież taką zachodnią lewicą w żadnym sensie nie byli a po 89 roku po lewej stronie usadowiło się SLD, które zupełnie słusznie było kojarzone z komunistami bo dość długo to byli dokładnie ci sami ludzie co wcześniej tylko pod innym szyldem.
Lewica to lewica. Nie wszędzie styl będzie taki sam, ale „zasługi” i spuścizna trafiają na to samo konto. Nie można mówić o historii lewicy w Polsce (której reperkusje są widoczne do dzisiaj) bez pomijania tak ważnego dla niej etapu lat 1945 - 1989, w którym sprawowała niepodzielną władzę.

Cytat:Z kolei zwrot prawicy w stronę lewicowej polityki gospodarczej i socjalnej to nie jest specyfika tylko i wyłącznie Polski.
Trudno mi znaleźć lepszy przykład niż Polska. Jakie państwa i partie masz na myśli?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#78
(14.11.2025, 14:44)Baptiste napisał(a): Lewica to lewica. Nie wszędzie styl będzie taki sam, ale „zasługi” i spuścizna trafiają na to samo konto. Nie można mówić o historii lewicy w Polsce (której reperkusje są widoczne do dzisiaj) bez pomijania tak ważnego dla niej etapu lat 1945 - 1989, w którym sprawowała niepodzielną władzę.
Prawica to prawica. Nie można mówić o historii prawicy w Polsce (której reperkusje są widoczne do dzisiaj) bez pomijania tak ważnego dla niej etapu lat 1939-1945, w którym sprawowała niepodzielną władzę.

Powyższa moja wypowiedź jest warta dokładnie tyle samo, co Twoja.
Odpowiedz
#79
(14.11.2025, 14:44)Baptiste napisał(a): Lewica to lewica. Nie wszędzie styl będzie taki sam, ale „zasługi” i spuścizna trafiają na to samo konto. Nie można mówić o historii lewicy w Polsce (której reperkusje są widoczne do dzisiaj) bez pomijania tak ważnego dla niej etapu lat 1945 - 1989, w którym sprawowała niepodzielną władzę.

A prawica to prawica. Nie wszędzie styl będzie taki sam, ale „zasługi” i spuścizna trafiają na to samo konto. Nie można mówić o historii prawicy w Polsce (której reperkusje są widoczne do dzisiaj) bez pomijania tak ważnego dla niej etapu lat 1939 - 1945, w którym sprawowała niepodzielną władzę. Różnica jedynie taka, że prawica z lat 1939-45 nie miała okazji się po tym okresie "przefarbować"

Brzmi absurdalnie? No właśnie.

Cytat:Trudno mi znaleźć lepszy przykład niż Polska. Jakie państwa i partie masz na myśli?

Chociażby orbanowskie Węgry. W zasadzie wszystkie partie z nurtu tzw prawicy populistycznej mają elementy socjalne skierowane do szerokich mas.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#80
Zefciu
Wcale nie jest tyle warta. Kto ją w kontekście Polski kupuje? Bo moją kupuje wielu - z oczywistych względów.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości