Liczba postów: 12,442
Liczba wątków: 81
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
397
Płeć: nie wybrano
(02.01.2026, 13:22)fciu napisał(a): Mógłbym powtórzyć po raz przynajmniej piąty, że nie mówię o podziałach wewnątrzgrupowych, a o eliminowaniu z jasno zdefiniowanej grupy osób, które komuś się nie podobają, na podstawie absurdalnych kryteriów. Ale po co, skoro i tak znowu napiszesz to samo?
No tak, equeeleus dokonał samoeliminacji. I to cię tak boli? To, że w LGBT wciąż jest literka „T” a equeleuus wydzielił z niej transpłciowych i transeksualistów? Literki wciąż się zgadzają, nie bój nie bój.
Jeśli dobrze zrozumiałem co pisał, to podziału dokonał na podstawie takiego kryterium jak stosunek do własnego biologicznego ciała + diagnoza medyczna dokonywana według kryteriów, których sam nie wymyślił, tylko które powstały w przeszłości.
Dlaczego to kryterium miałoby być jakoś bardziej absurdalne niż kryterium na podstawie, którego wyodrębnia się biseksualistów? Czy gej to nie jest taki bardziej true miłośnik mężczyzn? Od tych mniej true, których wydzielono w ramach innej literki?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
(02.01.2026, 13:35)Baptiste napisał(a): I to cię tak boli? Nic mnie nie boli. Sorry, ale jesteś za inteligentny, aby prowadzić dyskusję przez próbę wmówienia interlokutorowi jakichś emocji, aby potem triumfować „u mad bro”.
Cytat:To, że w LGBT wciąż jest literka „T” a equeleuus wydzielił z niej transpłciowych i transeksualistów?
Właśnie chuj wie, co on zrobił, bo to nie ma najmniejszego sensu, a zapytany o sprecyzowanie, stwierdził, że napisze jeszcze raz to samo. Z jednej strony gość przyznaje, że jest trans, a z drugiej, wyklucza się z akronimu, który wprost określa bycie trans. Twierdzi, że istnieje jakiś podział na transpłciowych i transseksualnych, ale nie wiadomo, jakie są kryteria tego podziału? Cierpienie? Heteroseksualność? Dysforia? Tranzycja?
Cytat:Jeśli dobrze zrozumiałem
A co jeśli źle zrozumiałeś? To wtedy okaże się, że z potrzeby okazania zrozumienia ogłosiłeś, że rozumiesz bełkot.
Cytat:to podziału dokonał na podstawie takiego kryterium jak stosunek do własnego biologicznego ciała + diagnoza medyczna dokonywana według kryteriów, których sam nie wymyślił, tylko które powstały w przeszłości.
No to są dwa różne kryteria, a więc kategorii nie powinno być dwie, ale cztery. A do tego dochodzi jeszcze kryterium heteroseksualności, więc robi się nagle osiem.
Cytat:Dlaczego to kryterium miałoby być jakoś bardziej absurdalne
Wskazałem już kilka razy kilka absurdów tych kryteriów. Mógłbym je powtórzyć. Ale po co, skoro i tak znowu napiszesz to samo.
Liczba postów: 45
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.2025
Reputacja:
4
Fciu, nie tylko ja ale i Babtiste Ci to tłumaczy a ja mam wrażenie że trzymasz się swojej własnej definicji zamiast wysłuchać mnie i zrozumieć z większą otwartością. Nie chcę być osobą trans tylko mężczyzną. To inni wymusili określanie się takich osób. Narzucono to na osoby transseksualne. To nauka opisała to zjawisko i nazwała transseksualizmem. Mnie interesuje nauka i fakty a nie ideolo LGBT. Co ja mam do LGBT a LGBT co ma do mnie?
Potrzebuję specjalistycznego i naukowego wyjaśnienia mojej sytuacji, naukowej i rzetelnej genezy mojego transseksualizmu, potrzebuję wyjaśnienia faktycznego i naukowego jak doszło do takiego błędu natury i co za tym stoi. Nie interesują mnie definicje LGBT i kilkadziesiąt rodzajów płci. Oni są z innej bajki a ja jestem ze świata osób binarnych, mężczyzn i kobiet, nie chcę być utożsamiany z ruchem LGBT a także wrzucany do literki T. Nie czuje tu przynależności. Nie chcę aby sprawami zajmował się ruch LGBT tylko lekarze specjaliści, badacze, naukowcy.
Czuję się mężczyzną który urodził się w niewłaściwej płci biologicznej. Nie czuję się osobą transpłciową i nie odnajduję się w tym środowisku. Czuję się po prostu mężczyzną któremu ''podmieniono'' płeć biologiczną. Utożsamiam się z byciem mężczyzną a nie z byciem osobą transpłciową. To czego doświadczam nauka określiła jako transseksualizm.
Na samym początku kiedy dokonano określenia tego zjawiska istniały osoby tylko i wyłącznie transseksualne. Przypadkami tymi zajmowali się lekarze. Zawsze był to problem natury diagnostycznej z obrazem klinicznym. LGBT jeszcze wtedy nawet nie istniało.
Diagnozowano i dopuszczano do korekty płci osoby tylko i wyłącznie transseksualne. Osoba transseksualna jest to osoba która chce całkowitej tranzycji z operacjami na genitaliach i usunięciem wszystkiego co dotyczyłoby biologicznej płci. Jest to osoba odczuwająca silną dysforię. Osoba transpłciowa to ta która zazwyczaj nie odczuwa dysforii a jeśli ona jednak istnieje to nie jest tak silna i osoba ta nie pragnie całkowitej przemiany, wystarczą jej tylko pewne zmiany ale nie na genitaliach. Takie osoby nie przeprowadzają operacji na genitaliach i nie zależy im na posiadaniu narządów seksualnych / rozrodczych płci przeciwnej do biologicznej.
Jeśli chcę mieć męski kariotyp i chcę być biologicznym mężczyzną to w jaki sposób mam definiować siebie jako osobę transpłciową? Nie wystarczy mi płeć męska wpisana do dokumentów, nie wystarczy mi tylko HRT, nie wystarczy mi mastektomia. Najlepiej to potrzebowałbym maszyny do której wchodzę i wychodzę jako biologiczny mężczyzna. Nie czuję się osobą LGBT. Nie czuję się przynależny do literki - T. Po prostu urodziłem się w niewłaściwej płci biologicznej a powinienem być mężczyzną. Powinienem żyć i funkcjonować jako mężczyzna a nie jako trans. Taki jest mój system, taka jest moja natura, takie jest moje oprogramowanie. Czuję się samcem.
I to jest natura transseksualizmu - ta naukowa, medyczna. Samiec pod względem natury i seksualności. Samiec każdego gatunku zapładnia samice. Taka jest biologiczna natura samca. Czyli samiec chce posiadać penis i być samcem a także spółkować z samicami.
Transseksualny mężczyzna chce być po prostu normalnym mężczyzną a nie hybrydą męsko-damską. Skoro obecnie jest tyle definicji na odczuwanie swojej płci to mam prawo definiować się jako ktoś kto podkreśla to iż chce być w pełni mężczyzną bo tylko wtedy poczuje się w pełni sobą.
Ten przypadek który podałem, osoby która najpierw przyjmowała hormony i dokonała mastekomii, aby następnie zajść w ciążę ze swoim partnerem i urodzić dziecko, nie uważam takiej osoby za mężczyznę. Spełniła swoją biologiczną rolę, ''instynkt macierzyński'', nie ma nic bardziej kobiecego. Jej chęć przemiany w mężczyznę można by rozwiązać w gabinecie psychoterapeuty.
I ponawiam to pytanie - co stanowi u takiej osoby transseksualizm jeśli posiada ona żeńską seksualność i żeński rodzaj mózgu. Co stanowiłoby tutaj podstawę uznania takiej osoby za transseksualną. Sama chęć przemiany w mężczyznę? Ale z jakiego powodu i dlaczego skoro może lepiej realizować się w roli kobiety.
Czy rację tu mają lekarze wraz z ich doświadczeniem, badaniami, czy też rację mają mieć aktywiści LGBT którzy chcą pozwalać ludziom na korektę tylko dlatego że coś odczuwają, nawet bez zagłębiania się w problem?
Transseksualny mężczyzna odczuwa swoje istnienie jako błąd natury i chce ten błąd naprawić na tyle na ile jest to możliwe. Nie chce zachodzić w ciążę bo chce pozbyć się takiej możliwości i nie posiada instynktu macierzyńskiego. Nie chce menstruacji bo to dla niego traumatyczne doświadczenie i upokarzające, podobnie jak biust, wagina i tym podobnie. Nie chce posiadać żeńskich narządów seksualnych.
Jeden z transmężczyzn którego poznałem a który odczuwał pociąg do mężczyzn przeprowadził korektę na genitaliach ale poddał się tylko metoidioplastyce, jednej z form utworzenia penisa która polega na uformowaniu powiększonej przez testosteron clitoris. Jednak jest to mikropenis i uniemożliwia penetrację. Czyli z dużym prawdopodobieństwem osoba ta pozostawiła sobie waginę.
Metoidioplastyka na pewno nie zainteresowałaby trans hetero mężczyzny ponieważ nie pozwala na penetrację. Ci wybierają raczej inny zabieg falloplastyki, stosowany także u mężczyzn cis.
Ayla Mustafa
Unregistered
(03.01.2026, 22:16)equuleuss napisał(a): Nie interesują mnie definicje LGBT i kilkadziesiąt rodzajów płci. Oni są z innej bajki a ja jestem ze świata osób binarnych, mężczyzn i kobiet, nie chcę być utożsamiany z ruchem LGBT a także wrzucany do literki T. Nie czuje tu przynależności. Nie chcę aby sprawami zajmował się ruch LGBT tylko lekarze specjaliści, badacze, naukowcy.
cis.
Ale to nie jest tak, że jeżeli uznasz siebie za kogoś spoza zbioru osób LGBT+, to prawaki atakujące osoby LGBT przestaną Ci uprzykrzać życie. Poprawka: takie prawaki mogą być dla Ciebie krótkofalowo miłe, by poprzez taktykę "dziel i rządź" osłabiać tęczową społeczność, napuszczając na siebie podgrupy w ramach zbioru LGBT+.
Literka "T" w "LGBT+" oznacza osoby transpłciowe. Osoby niebinarne (obok np. osób aseksualnych) to składowa tego plusu na koniec.
Kojarzę osoby ze zbioru "LGB", które atakowały osoby "T" za to, że (według ich błędnej opinii) osoby "T" psują renomę osobom "LGB". Tak pisał np. tzw. Myślozbir.
Ty z kolei chyba uznajesz, że osoby "+" (niebinarne) psują renomę osób "T". Popełniasz błąd w stylu Myślozbira.
I nie, osoby "+" nie psują renomy osobom "T". Okno Overtona działa inaczej. Budowanie akceptacji dla osób "+" tak przesuwa poziom akceptacji, że osoby "T" stają się tym bardziej akceptowane.
Spójrz na USA i zachód Europy - tam już nie ma debaty o równości małżeńskiej. Debata tam jest teraz o osobach trans. A gdy debata tam przesunie się na osoby niebinarne, prawa AI i transhumanizm, to osoby transpłciowe będą akceptowalne.
Okno Overtona - klasyka.
To nie jest tak, że osoby transpłciowe były wspierane i akceptowane, a potem rozgłos zdobyły "złe niebinarności" i przez nie zaczął się hejt na osoby "T".
Poza tym pojęcie "transeksualizm", którego używasz jest dość nieszczęsne. "Seksualizm" na końcu danego słowa oznacza pociąg do początku danego słowa. Jeśli heteroseksualizm to pociąg do odmiennej płci, to transeksualizm (czysto dekonstrukcyjnie!) powinien znaczyć pociąg do osób transpłciowych.
Co ciekawe, hejt na osoby LGBT+ to nieraz skutek tego, że hejter walczy ze swym tęczowym wnętrzem lub ze swym pociągiem seksualno-romantycznym do osób LGBT+.
Przykładowo, okazało się kiedyś, że Alex Jones - jeden z największych hamerykańskich, antytęczowych hejterów - ogląda pornografię z trans-płciowymi kobietami:
https://www.independent.co.uk/news/world...10801.html
Ja osobiście znam kilku mężczyzn, którzy hejtowali LGBT+, bo zwalczali w sobie pociąg do mężczyzn. Dodatkowo znam też mężczyzn, którzy atakują LGBT+, bo mają pociąg do mężczyzn, a teraz są w średnim wieku i w głębi boli ich, że nie związali się z mężczyzną, gdy byli młodsi, a więc atakują LGBT+, by wmówić sobie, że zrobili dobrą decyzję, nie wchodząc w tęczowy związek. Stanięcie w prawdzie i perspektywa zmarnowanych dekad to dla nich zbyt duży ból, a więc wolą się okłamywać.
Liczba postów: 12,442
Liczba wątków: 81
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
397
Płeć: nie wybrano
03.01.2026, 23:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2026, 23:54 przez Baptiste.)
(02.01.2026, 13:42)fciu napisał(a): Nic mnie nie boli. Sorry, ale jesteś za inteligentny, aby prowadzić dyskusję przez próbę wmówienia interlokutorowi jakichś emocji, aby potem triumfować „u mad bro”. No wmawiam, bo kto ich niby nie ma? Ale z pewnością nie po to aby potem triumfować "u mad bro".
Cytat:To, że w LGBT wciąż jest literka „T” a equeleuus wydzielił z niej transpłciowych i transeksualistów?
Cytat:Właśnie chuj wie, co on zrobił, bo to nie ma najmniejszego sensu, a zapytany o sprecyzowanie, stwierdził, że napisze jeszcze raz to samo.
Ja tam go zrozumiałem, choć jego pisanie ma coś z wodolejstwa. Mimo wszystko nie jest to bełkot.
Części poświęcone kariotypom, itp. pomijam, bo ta część dyskusji mnie nie zainteresowała i nie ma ona znaczenia dla wątku transów true i mniej true.
Cytat:Z jednej strony gość przyznaje, że jest trans, a z drugiej, wyklucza się z akronimu, który wprost określa bycie trans.
Ale to "trans" to jest przecież tylko ogólnik, skrót, który w oczach środowiska LGBT może zawierać zarówno południowoamerykańskich travesti jak i takich equueleusów, czyli osoby, które jednak czymś się różnią. Czym to już zostało tutaj poruszone. I nie tylko tutaj, bo te różnice były/są częściowo dostrzegane właśnie w tejże Ameryce Płd. I tak się składa, że odnoszą się właśnie do tranzycji, dysforii czy powrotów do poprzednich tożsamości.
Cytat: Twierdzi, że istnieje jakiś podział na transpłciowych i transseksualnych, ale nie wiadomo, jakie są kryteria tego podziału? Cierpienie? Heteroseksualność? Dysforia? Tranzycja?
Niech potwierdzi ale ja wyłapałem silną dysforię i tranzycję.
Cytat:A co jeśli źle zrozumiałeś? To wtedy okaże się, że z potrzeby okazania zrozumienia ogłosiłeś, że rozumiesz bełkot.
Nawet jeśli to korona mi z głowy nie spadnie.
Cytat:Wskazałem już kilka razy kilka absurdów tych kryteriów. Mógłbym je powtórzyć. Ale po co, skoro i tak znowu napiszesz to samo.
Ok, to powtórz, ale konkretnie w odniesieniu do tych dwóch.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Liczba postów: 45
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.2025
Reputacja:
4
04.01.2026, 02:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2026, 02:25 przez equuleuss.)
Co do wodolejstwa w moim pisaniu. Piszę jak jest po prostu. Jako dzieciak uważałem się za chłopca, miałem tożsamość męską i męską naturę. Nie miałem pojęcia o czymś takim jak transseksualizm. Już jako dziecko odczuwałem silną dysforię ale nie wiedziałem jaką to ma nazwę. Potem spotkałem się z pojęciem - transseksualizm.
I spotkałem społeczność osób trans. Tam jedni z nich określali się jako true trans, czyli tacy którzy chcą całkowitej korekty i tacy którzy są osobami transpłciowymi. I za ich przykładem określiłem się jako true trans bo tam takie pojęcie funkcjonowało. Nigdy nie identyfikowałem się z ruchem LGBT. Zawsze szukałem naukowego wyjaśnienia i naukowej genezy zjawiska transseksualizmu.
Pisałem o tym że można skontrować te moje ''dowody'' czy przekonania o byciu mężczyzną ponieważ nie mam biologicznego potwierdzenia. Pozostaje w zasadzie tylko jeden - seksualność. Nie wiem gdzie bym miał lać tę wodę. Piszę w oparciu o moje własne doświadczenia.
Nie dlatego nie uznaję siebie za osobę LGBT aby coś udowodnić prawakom. Po prostu nigdy się z tym ruchem nie utożsamiłem. Nigdy nie czułem się osobą LGBT. Czułem się mężczyzną który z jakiegoś powodu, którego wyjaśnienia oczekuje od nauki, urodził się w niewłaściwej płci. LGBT nie miało tutaj nic do powiedzenia w temacie i nadal nie ma jak dla mnie. Nie utożsamiam się z tym co oni podają w kwestii płci. Utożsamiam się z byciem mężczyzną.
Co do psucia opinii osobom trans przez osoby niebinarne. Już jakiś czas temu lekarze zwracali na to uwagę aby osoby transseksualne wykluczyć z ruchu LGBT i nie pozwolić LGBT na zagarnięcie tego terenu. Cytat z wypowiedzi - ''Sztuczne tworzenie grupy społecznie mniejszościowej i przypisywanie do niej ludzi bywają przyczyną dyfamacji społecznej osób transseksualnych. Poza tym strukturowanie i przypisywanie osób transseksualnych do określonej grupy powielają wszystkie błędy potocznego rozumienia pojęcia grupa społeczna, gdy tymczasem dla osób transseksualnych najważniejszym elementem integrującym mógłby być postulat uznania ich praw wynikających z konieczności leczenia przewlekłego (do końca życia) i związanej z tym obniżki kosztów leczenia (wpisanie na listę stanów klinicznych dających takie uprawnienia)
Umieszczenie transseksualizmu w problematyce transgenderyzmu czyni osobom z Zespołem Wrodzonej Dezakceptacji Płci Fenotypowej krzywdę i stanowi jeden z powodów, dla których poglądy społeczeństwa na temat problemów życiowych tych ludzi nadal dalekie są od ich właściwego pojmowania.
Transseksualizm jako wada wrodzona nie ma nic wspólnego z transgenderyzmem rozumianym jako wolicjonalne zaprzeczenie płci kulturowo-społecznej. Zachowania osób transseksualnych nie mieszczą się w definicji ''transgender''. W zachowaniach transgenderowych ludzie mogą wybrać sobie płeć co stanowi ewidentna różnicę wobec imperatywu wewnętrznego, nieakceptującego cech płci somatycznej, jaki charakteryzuje osoby z ZWDPF.
Zachowania osób transseksualnych są typowe dla psychicznego poczucia płci które dzierży prymat w strategii stereotypowego zachowania się jako kobiety lub mężczyźni. Chirurgiczna zmiana drugorzędowych cech płciowych w pełni utwierdza ich w tych rolach. Dlatego transseksualizm należy traktować tylko jako termin medyczny. Być może, w dłuższej perspektywie pozwoliłoby to uniknąć przez osoby transseksualne problemów podobnych do tych jakich doświadczają mniejszości seksualne.
W wypowiedziach osób z ZWDPF daje się zauważyć że osoby transseksualne chcą jasno określonej tożsamości, rekonstruując w ten sposób binarny podział płci, a nie przekraczając go w jakiś nieokreślony sposób. Osoby te konsekwentnie dążą do uzgodnienia cech płci fenotypowej z cechami płci psychicznej''. Lekarze byli za tym aby uświadomić społeczeństwu że jest to wada wrodzona z obrazem klinicznym i stanem klinicznym, aby to mogło w pewien sposób ograniczyć postawy dyskryminujące wobec osób transseksualnych. Niestety, LGBT zniweczyło starania lekarzy.
Posunięcia LGBT oznaczają w pewien sposób przerwanie badań nad genezą transseksualizmu i nie zajmowanie się tym tematem przez naukę. Ludzie także przestali traktować zagadnienie transseksualizmu poważnie, teraz kojarzy im się to zazwyczaj z osobami które wybierają sobie płeć na życzenie, tak jak pewna cis kobieta na angielskojęzycznym forum która sama przyznała że jest cis, ale oprócz waginy chce posiadać penis i kto załatwi jej taką operację. Z pewnością za jakiś czas zmieniłaby zdanie i ptaszek by odleciał.
Znów zostałem przez Fcia poproszony do pisania o tym samym a w moim poprzednim poście wspomniałem o tym że transseksualna osoba chce operacji na genitaliach i całkowitej przemiany w mężczyznę / kobietę, natomiast osoba transpłciowa tego nie potrzebuje i nie odczuwa dysforii lub odczuwa ją w niewielkim stopniu a zmiany jakich dokonuje nie są całkowitą korektą.
Ten trans o którym pisałem a którego poznałem w społeczności, ten który odczuwał pociąg do mężczyzn, był osobą true trans czyli transseksualną, ponieważ zrobił tą metoidioplastykę, jednak jak podejrzewam zostawił sobie waginę bo ta metoidioplastyka nie służy do seksu. I chyba żaden mężczyzna jednak nie za bardzo chciałby posiadać mikropenis, aktywny mężczyzna. Ale to był jego wybór, skoro jest zorientowany na mężczyzn, widocznie nie potrzebował bardziej wymiarowego i działającego penisa.
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
(03.01.2026, 23:46)Baptiste napisał(a): Niech potwierdzi ale ja wyłapałem silną dysforię i tranzycję. A ja przeczytałem w całości i jeszcze było o heteroseksualności i kariotypie. No i o cierpieniu.
Cytat:Ok, to powtórz, ale konkretnie w odniesieniu do tych dwóch.
Ale w odniesieniu do tych dwóch nie ma żadnego absurdu. Mamy grupę osób, która odczuwała dysforię i przeszła fizyczną tranzycję. I to jest rzeczywista grupa, która ma swoje indywidualne odczucia, swoje doświadczenia i swoje potrzeby. Nikt poważny tego nie neguje.
W zachowaniach transgenderowych ludzie mogą wybrać sobie płeć co stanowi ewidentna różnicę wobec imperatywu wewnętrznego, nieakceptującego cech płci somatycznej, jaki charakteryzuje osoby z ZWDPF.
Zachowania osób transseksualnych są typowe dla psychicznego poczucia płci które dzierży prymat w strategii stereotypowego zachowania się jako kobiety lub mężczyźni. Chirurgiczna zmiana drugorzędowych cech płciowych w pełni utwierdza ich w tych rolach. Dlatego transseksualizm należy traktować tylko jako termin medyczny. Być może, w dłuższej perspektywie pozwoliłoby to uniknąć przez osoby transseksualne problemów podobnych do tych jakich doświadczają mniejszości seksualne.
W wypowiedziach osób z ZWDPF daje się zauważyć że osoby transseksualne chcą jasno określonej tożsamości, rekonstruując w ten sposób binarny podział płci, a nie przekraczając go w jakiś nieokreślony sposób. Osoby te konsekwentnie dążą do uzgodnienia cech płci fenotypowej z cechami płci psychicznej''. Lekarze byli za tym aby uświadomić społeczeństwu że jest to wada wrodzona z obrazem klinicznym i stanem klinicznym, aby to mogło w pewien sposób ograniczyć postawy dyskryminujące wobec osób transseksualnych. Niestety, LGBT zniweczyło starania lekarzy.
Posunięcia LGBT oznaczają w pewien sposób przerwanie badań nad genezą transseksualizmu i nie zajmowanie się tym tematem przez naukę. Ludzie także przestali traktować zagadnienie transseksualizmu poważnie, teraz kojarzy im się to zazwyczaj z osobami które wybierają sobie płeć na życzenie, tak jak pewna cis kobieta na angielskojęzycznym forum która sama przyznała że jest cis, ale oprócz waginy chce posiadać penis i kto załatwi jej taką operację. Z pewnością za jakiś czas zmieniłaby zdanie i ptaszek by odleciał.
Znów zostałem przez Fcia poproszony do pisania o tym samym a w moim poprzednim poście wspomniałem o tym że transseksualna osoba chce operacji na genitaliach i całkowitej przemiany w mężczyznę / kobietę, natomiast osoba transpłciowa tego nie potrzebuje i nie odczuwa dysforii lub odczuwa ją w niewielkim stopniu a zmiany jakich dokonuje nie są całkowitą korektą.
Ten trans o którym pisałem a którego poznałem w społeczności, ten który odczuwał pociąg do mężczyzn, był osobą true trans czyli transseksualną, ponieważ zrobił tą metoidioplastykę, jednak jak podejrzewam zostawił sobie waginę bo ta metoidioplastyka nie służy do seksu. I chyba żaden mężczyzna jednak nie za bardzo chciałby posiadać mikropenis, aktywny mężczyzna. Ale to był jego wybór, skoro jest zorientowany na mężczyzn, widocznie nie potrzebował bardziej wymiarowego i działającego penisa.
[/quote]
(04.01.2026, 02:23)equuleuss napisał(a): Pisałem o tym że można skontrować te moje ''dowody'' czy przekonania o byciu mężczyzną ponieważ nie mam biologicznego potwierdzenia. Pozostaje w zasadzie tylko jeden - seksualność. Przecież nawet Baptiste ich nie kontruje. Natomiast uważanie, że „dowodem” jest seksualność jest bez sensu. Bo jeśli go uznamy, to nam wyjdzie, że geje są kobietami, a lesbijki mężczyznami. Takie bzdury właśnie wychodzą dlatego, że za bardzo chcesz „dowodzić” tego kim jestem. Dla kogo to czynisz? Kto to doceni?
Cytat:LGBT nie miało tutaj nic do powiedzenia w temacie
Ciężko, żeby LGBT miało coś do powiedzenia, skoro LGBT to zbiorcze określenie różnych grup osób, do których też należysz.
Cytat:Cytat z wypowiedzi
Czyjej?
Cytat:i stanowi jeden z powodów, dla których poglądy społeczeństwa na temat problemów życiowych tych ludzi nadal dalekie są od ich właściwego pojmowania.
No właśnie to jest bzdura, którą przyjmujesz bez żadnego dowodu. I to jest właśnie powód, dla którego piszę, że jesteś frajerem rozgrywanym przez skrajną prawicę. Wierzysz, że gdyby tylko nie tamci zboczeńcy, to transfobiczne społeczeństwo by Cię zaakceptowało.
Cytat:Zachowania osób transseksualnych nie mieszczą się w definicji ''transgender''.
Definicja transpłciowości brzmi „brak zgodności płci przypisanej przy urodzeniu z płcią z jaką się ktoś identyfikuje”. Oczywiście że się zatem mieszczą.
Liczba postów: 45
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.2025
Reputacja:
4
Fciu, zacytowałem Ci słowa lekarza z tytułem doktora, jednego z trzech najbardziej znanych w kraju lekarzy którzy diagnozują i zajmują się osobami transseksualnymi, on ma czterdziestoletnią praktykę. Osoby transseksualne czują się mężczyznami lub kobietami a nie transami. Po dokonaniu korekty nie chcą zazwyczaj identyfikować się z transseksualizmem i chcą zapomnieć o tym etapie. Chcą po prostu być mężczyzną lub kobietą a nie transem.
Lesbijki nie mają takiej seksualności jak ja a ja nie mam takiej jak one, wiem o czym piszę. Nie miałem na myśli tylko samego pociągu do danej płci ale o wiele więcej. Zresztą z ich pociągiem także bywa różnie.
Transseksualizm to termin medyczny. Nie należę do żadnej grupy społecznej typu LGBT. I nie czuję żadnej tam przynależności. Heteroseksualny mężczyzna nie czuje się osobą LGBT.
Lekarz z kilkudziesięcioletnią praktyką wie lepiej o problemach życiowych takich osób niż Ty. I wie lepiej sam diagnozując takie osoby kto jest transseksualny a kto transgender i jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma.
Nie utożsamiam się z byciem transem ale z byciem mężczyzną. Gdybym miał się określić to powiedziałbym o sobie że jestem mężczyzną który urodził się w niewłaściwej płci biologicznej. Błąd natury. Zmuszony jestem natomiast społecznie do określania się jako transseksualny ale to tylko termin. Ja i z tym się nie utożsamiam. Utożsamiam się z byciem mężczyzną, po prostu.
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
(05.01.2026, 02:18)equuleuss napisał(a): Fciu, zacytowałem Ci słowa lekarza z tytułem doktora To dobrze że nie felczera.
Cytat:Osoby transseksualne czują się mężczyznami lub kobietami
Na tym, z definicji, polega bycie trans. Że ktoś identyfikuje się z określoną płcią.
Cytat: a nie transami.
Osoby trans nie czują się transami. No zajebiście. Czytasz przed wysłaniem?
Cytat:Po dokonaniu korekty nie chcą zazwyczaj identyfikować się z transseksualizmem i chcą zapomnieć o tym etapie.
No i dobrze. W idealnym społeczeństwie by mogły. Nadal to jednak nie usprawiedliwia tego, co odpierdalasz w kwestii tych osób trans, które nie pasują do Twojego wzorca.
Cytat:Nie miałem na myśli tylko samego pociągu do danej płci ale o wiele więcej.
Czyli wpada już przynajmniej szóste kryterium. Coraz bardziej to wszystko komplikujesz.
Cytat:Heteroseksualny mężczyzna nie czuje się osobą LGBT.
Heteroseksualny cismężczyzna nie jest, z definicji, osobą LGTB. Jego od czucia nie mają nic do tego.
Cytat:Lekarz z kilkudziesięcioletnią praktyką wie lepiej o problemach życiowych takich osób niż Ty.
A mnie lekarz z kilkudziesięcioletnią praktyką powiedział, że bredzisz. Poza tym astronom z kilkudziesięcioletnią praktyką powiedział, że jak nie przestaniesz powoływać się na autorytety z dupy, to Cię pierdolnie kometa.
Cytat:Nie utożsamiam się z byciem transem ale z byciem mężczyzną. Gdybym miał się określić to powiedziałbym o sobie że jestem mężczyzną który urodził się w niewłaściwej płci biologicznej. Błąd natury. Zmuszony jestem natomiast społecznie do określania się jako transseksualny ale to tylko termin. Ja i z tym się nie utożsamiam. Utożsamiam się z byciem mężczyzną, po prostu.
Jeszcze powtórz to samo 500 razy.
Liczba postów: 12,442
Liczba wątków: 81
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
397
Płeć: nie wybrano
05.01.2026, 18:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.01.2026, 19:16 przez Baptiste.)
(04.01.2026, 20:58)fciu napisał(a): I to jest właśnie powód, dla którego piszę, że jesteś frajerem rozgrywanym przez skrajną prawicę. Wierzysz, że gdyby tylko nie tamci zboczeńcy, to transfobiczne społeczeństwo by Cię zaakceptowało.
Będę polemizować z takim stwierdzeniem. Z kilku powodów.
Z toku wpisów equueleusa dość jednoznacznie można odczytać, że nawiększy ból sprawia mu podkreślanie jego inności, przypominanie o niekompatybilności. Środowisko LGBT to jedna wielka afirmacja inności i budowanie akceptacji dla tejże inności. Nie takiej akceptacji oczekuje equueleus.
Jakiej to już wiemy - bycia postrzeganym tak jak jestem postrzegany ja czy ty, jako mężczyzna należący do grupy tych „standardowych”.
No z pewnością jego pragnienia nie mogą się całkowicie ziścić. Co raz się stało to już się nie odstanie, ten transeksualny background (czyli pierwiastek inności) pozostanie z nim na zawsze. Jednkaże jego podejście rzeczywiście może minimalizować negatywne odczucia. Zarówno te płynące z zewnątrz od społeczeństwa, jak i z te wewnętrzne.
Zacznijmy od zewnątrz. Prawacy czy transfobiczne społeczeństwo to tak lekką ręką ok. 50% społeczeństwa polskiego. Do tego dochodzą ci z grupy tolerancyjnych na pokaz, co to są za „prawami LGBT” ale prywatnie nie stronią od podśmiechujek a taka osoba w bliskim otoczeniu rodzinnym mogłaby budzić ich konsternację.
LGBT nie zapewni im równoległego społeczeństwa. Może zapewni gejom czy lesbijkom ale nie osobom z takimi pragnieniami jak equueleus, który zapewne widzi siebie jako element typowego związku hetero. Choć będąc szczerym sądzę, że łatwiej o związek na linii trans-kobieta - mężczyzna niż trans-mężczyzna- kobieta. Może moja wiedza nie jest aktualna ale chyba techniczne zawiłości tranzycji są bardziej łaskawe dla tych pierwszych.
Jak zatem „podejść” do prawaków? Moim zdaniem koncepcja equueleusa jest bardzo sensowna. Sam nim jestem więc trochę tu będzie moich spostrzeżeń:
1) Podkreślanie medyczności problemu, porzucenie jatrofobii. W naszej kulturze zwykliśmy mieć więcej empatii dla ludzi chorych, mających problemy medyczne. Ta sama cecha będąca efektem zaburzenia/choroby będzie inaczej traktowana niźli wtedy gdy jest tylko zwyczajna cechą wrodzoną bez takowej przyczyny. Większość społeczeństwa w mniejszy lub większy sposób nabija się z brzydkich, niskich i grubych, bo z nich można. To jest politycznie poprawne.
To właśnie częste nieporozumienie. Osoba z ruchu LGBT mówi „nie bądź taki, przecież nasza cecha nie jest zaburzeniem czy chorobą”. Tym samym efekt jest odwrotny od zamierzonego. Skoro nie jest to choroba czy zaburzenie to tym samym znika ten niepisany parasol ochronny.
A gdy dodatkowo ma to jakieś przymioty własnego wyboru jak genderfluid, no to już kaplica.
2) Podkreślanie historyczności tematyki, jej obecności w medycynie czy prawie w czasach poprzedzających ekspresję tego co nazywamy ruchem LGBT. Dla osób konserwatywnych ma to pewne znaczenie i tutaj edukowanie może przynieść rezultaty.
3) Podkreślanie rzadkiego występowania zjawiska - niska moc oddziaływania społecznego
Oczywiście nie ma co się spodziewać jakiś fajerwerków, bo prawdopodobnie wciąż możnaby było mówić o jakiejś akceptacji społecznej, ale podobnej jak u tych co to są za „prawami LGBT”, ale akceptacja we własnej mikrokomórce to trochę coś innego.
Druga sprawa to czym tam w istocie equueleus ryzykuje w odniesieniu do poziomu akceptacji społecznej dla jego płciowości? Zasadniczo to niczym. LGBT może się obrazić, że zdrajca, że naiwniak, że umniejsza ich zasoby, ale przecież nie obrażą się na jego tożsamość płciową. Niczego zatem w tej najbardziej istotnej dla siebie materii nie traci a może tylko zyskać.
A teraz przejdźmy do wewnątrz. Wcześniej napisałem, że osobom takim jak equueleus stosunkowo najłatwiej jest wmieszać się w tłum. Z powodu daleko posuniętych zmian w wyglądzie i w samych dokumentach. I tu jest najbardziej kluczowa różnica pomiędzy nim a np. gejem czy lesbijką. Oni też mogą się wtopić w tłum, no bo przecież orientacji seksualnej nie ma się wypisanej na czole. Jednakże dla nich jest to w wielu przypadkach jakiś dyskomfort psychiczny - zgniły kompromis, zgniła adaptacja do takich a nie innych warunków społecznych. Tymczasem dla equueleusa (niech mnie poprawi jeśli jest inaczej) to wtopienie się w tłum, to jest właśnie ten stan oczekiwany, który komfort psychiczny przynosi a nie go odbiera. Do tego pomyślne życie w heteroseksualnym związku przypieczętowałoby to wtopienie się w masę. Jak wspomniałem wcześniej - pewnych faktów nie da się wymazać, ale skoro ktoś wygląda jak ryba, w papierach ma ryba i parzy się z innymi rybami, no to kurde po co wnikać? Jest ryba. Żadne status quo nie jest burzone - wręcz przeciwnie, jest afirmowane. W takim ujęciu to bardziej sprawa techniczna niż światopoglądowa.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Liczba postów: 45
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.2025
Reputacja:
4
Nie interesuje mnie co ma do powiedzenia w tym temacie LGBT, mnie interesuje nauka. Interesuje mnie dlaczego tak mam i chcę wyjaśnienia naukowego, konkretnego. Odczuwanie i określanie swojej tożsamości płciowej na czuja o niczym nie świadczy. Czyli swoimi wypowiedziami nie raz podkreślasz Fciu że cały ten transgenderyzm to po prostu odjechane towarzystwo któremu coś się tylko wydaje na swój własny temat.
Czyli taka biologiczna kobieta heteroseksualna może sobie zafundować ptaszka bo ona z jakiegoś dziwnego powodu chce wyglądać jak mężczyzna i to oznacza że tym mężczyzną jest. Całe to towarzystwo powinno raczej znaleźć się w gabinecie psychoterapeuty zamiast przechodzić korektę, ciachnąć piersi a potem rodzić dzieci.
Nie mam żadnego wzorca ale określanie swojej tożsamości płciowej tylko i wyłącznie na podstawie odczucia i że coś się wydaje, jest po prostu niepoważne i nienaukowe. Albo są ku temu jakieś konkretne podstawy albo należy to leczyć psychoterapią. Biologiczna kobieta odczuwająca pociąg do mężczyzn jest po prostu heteroseksualną kobietą, a skoro chce wyglądać jak mężczyzna to należałoby dojść do sedna sprawy dlaczego tak czuje, jeśli jako kobieta spełniłaby się bardziej w takiej roli i prędzej ułożyłaby sobie życie. Geje zazwyczaj nie chcą takich transów jako partnerów. Gej nie będzie penetrował waginalnie biologicznej kobiety nawet jeśli ta kobieta ma wąsy. Geja nie kręci przerośnięta na testosteronie łechtaczka.
Pociągają mnie heteroseksualne kobiety. I chcę mieć męskie ciało aby być jako mężczyzna z kobietą. Poczuć to wszystko swoim męskim ciałem i swoim własnym penisem a nie protezą penisa. Poczuć erekcję, ejakulację, etc. Męskie ciało potrzebne mi jest abym był postrzegany jako mężczyzna także przez kobiety.
A taki trans który czuje pociąg do mężczyzn i będący biologicznie kobietą chce być postrzegany jako mężczyzna przez mężczyzn skoro miałby o wiele większe szanse na partnera pozostając w swoim ciele z wyglądem kobiety?
Ktoś kto urodził się jako mężczyzna, ale czuje się kobietą i jest niezdolny do podjęcia biologicznej i seksualnej roli płci męskiej, nie chce penetrować kobiet a sam chce być penetrowany i to waginalnie przez mężczyznę, taka osoba jest w swojej psyche kobietą i chce pełnić biologiczną rolę kobiety.
Natomiast trudno mi jest określić jako kobietę kogoś kto chętnie korzysta ze swojego penisa penetrując nim kobiety lub mężczyzn i jednocześnie określając siebie jako trans kobietę.
Teraz jest trend określania się w taki sposób jak się tylko komuś podoba, wprowadzony zresztą przez ruch LGBT, nieistotne jest to że czasem a może nawet często jest to absurdalne, nielogiczne i zaprzeczające faktom. Podobnie jak te ''lesbijki'' które chętnie uprawiają seks z mężczyznami z którego zresztą czerpią satysfakcję, ale określają się jako lesbijki i basta. Ona się tak określa a ty masz z tym nie dyskutować.
Każdy gatunek na tej planecie jest różnicowany pod względem płci z uwagi na biologicznie reprodukcyjną rolę. Samce kopulują z samicami i po to istnieją samce a także samice. Nie po to aby świat ubarwiały swoją obecnością ale dla przedłużenia gatunku - rozmnażania. To jest powód dla którego dany gatunek dzieli się na samca i samicę.
Nie inaczej jest z gatunkiem ludzkim. Płeć to sex a nie gender. Seks. Rozmnażanie. Biologiczna rola samca i samicy. Kobiety i mężczyzny. Dlatego to w seksualności i w zachowaniach seksualnych zazwyczaj jest ukazana płeć, także ta psychiczna. Sytuacja takiej osoby która biologicznie jest kobietą przyciąganą do mężczyzn ale chcącą wyglądać jak mężczyzna, jest podobna do sytuacji gdzie samica pawia chce mieć jego ogon pełen barwnych piór, lecz po prostu chce wyglądać jak samiec bez podejmowania roli samca. Samica pawia chce wyglądać jak paw ale chce jednocześnie kopulować z samcem a nawet składać jajka.
Baptiste trafnie to wszystko objaśnił. W sumie niewiele mógłbym dodać do tej wypowiedzi.
Ayla Mustafa
Unregistered
(06.01.2026, 02:56)equuleuss napisał(a): Każdy gatunek na tej planecie jest różnicowany pod względem płci z uwagi na biologicznie reprodukcyjną rolę. Samce kopulują z samicami i po to istnieją samce a także samice. Nie po to aby świat ubarwiały swoją obecnością ale dla przedłużenia gatunku - rozmnażania. To jest powód dla którego dany gatunek dzieli się na samca i samicę.
Ocenianie ludzi, jakby ludzie byli prostymi zwierzętami, jest bardzo błędne. Tak robią np. kibole, którzy uważają, że "chłopak dziewczyna normalna rodzina", bo tylko w typowych związkach rodzą się dzieci. Ciekawostka - Hitler w "Mein Kampf" porównywał naturę ludzką do wilków, sikorek i innych prostych zwierząt. Pisał, że sikorka się z sikorką parzy, a wilk z wilczycą, a więc to natura, a reszta to zła dewiacja (według Adolfa).
To już u pszczół jest to wszystko bardziej skomplikowane ze względu na funkcjonalnie bezpłodne robotnice. A ludzie są bardziej skomplikowani niż pszczoły - i to bardzo.
Nawet w naszej kulturze katolickiej od dawna mamy dobrowolnie bezpłodną (volcel?) grupę duchownieństwa, która płciowo, anty-równościowo dzieli się na wywyższoną grupę męską (księża) i uniżoną żeńską (zakonnice). Zatem w przypadku duchowieństwa katolickiego płeć pełni inną rolę niż rozmnażanie.
Są też np. mnisi z Góry Athos nie wpuszczają kobiet do siebie; a żyją inaczej, czyli mają funkcjonalnie inną funkcję niż rozród.
Sensowne jest, że natura czyni ludzi różnymi, by spełniali różne, pożyteczne dla społeczności cele. Nie sądzę, by dla społeczeństwa optymalne było, by każdy człowiek się rozmnażał. W sumie świat, w którym natura koduje w każdym człowieku cis-płciowość, heteroseksualizm i pęd do powołania na świat dzieci, byłby światem bardzo ujednoliconym. A społeczności jednolite grożą konserwatywną stagnacją i utknięciem w lokalnym optimum.
Jeśli np. para gejów, zważywszy na brak dzieci, którymi muszą się zajmować, poświęci swe siły i czas np. na naukę, działalność społeczną lub sztukę, to rezultat może wydatnie pomóc społeczeństwu. Tym bardziej, że inna orientacja (lub płciowość) i inny rodzaj związku to inne perspektywy na świat z innymi zaletami, które rozszerzają spektrum społeczeństwa - z większej liczb perspektyw więcej widać.
I jeszcze raz powtórzę:
Jeśli uznamy, że wyłączny pociąg do kobiet jest kryterium męskości, to gejom negujemy przymiot męskości, a mężczyznom biseksualnym/panseksualnym negujemy ten przymiot troszkę. A jak uznamy, że wyłączny pociąg do mężczyzn jest kryterium kobiecości, to tak samo przymiot kobiecości negujemy lesbijkom. A osobom aseksualnym to podejście neguje już jakąkolwiek płeć.
Zatem to podejście jest błędne.
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
(05.01.2026, 18:45)Baptiste napisał(a): Będę polemizować z takim stwierdzeniem. Z kilku powodów. No powód główny jest taki, że Tobie w to graj, aby mniejszości, każda z osobna, klękały przed Twoją cisheteroneurotypowobiałomęskoicotamjeszcze wyższością i prosiły Cię o akceptację. Ja to rozumiem. I tak jak to pisesz, ma to nawet spójność logiczną, choć jest odrażające. Problem w tym, że equuleus już się w tym wszystkim gubi.
(06.01.2026, 02:56)equuleuss napisał(a): mnie interesuje nauka. Np. po raz kolejny pisze on o jakiejś „nauce”. Choć już wcześniej udało się wykazać, że o żadnej nauce nie ma pojęcia, bo nie potrafi wskazać żadnej publikacji potwierdzającej ten jego bałagan.
Cytat:Pociągają mnie heteroseksualne kobiety.
Albo uważa, że posiada magiczną metodę określania, jaką orientację ma kobieta, zanim poczuje do niej pociąg seksualny.
Cytat:A taki trans który czuje pociąg do mężczyzn i będący biologicznie kobietą chce być postrzegany jako mężczyzna przez mężczyzn skoro miałby o wiele większe szanse na partnera pozostając w swoim ciele z wyglądem kobiety?
O. A tutaj zaprzecza samemu sobie i także Tobie. Bo pisze, że jednak kryterium fizycznej tranzycji nie wystarczy, bo są takie osoby, które według niego lepiej, aby nie czyniły fizycznej tranzycji.
Cytat:Nie po to aby świat ubarwiały swoją obecnością ale dla przedłużenia gatunku - rozmnażania.
I tu znowu. Bo przecież, jeśli głównym celem przedłużenia gatunku jest rozmnażanie, to osoba identyfikująca się niebinarnie i niedokonująca tranzycji fizycznej lepiej spełnia tę rolę niż equuleus, który tranzycji dokonał.
Cytat:Baptiste trafnie to wszystko objaśnił. W sumie niewiele mógłbym dodać do tej wypowiedzi.
Jednym słowem, bardzo byście chcieli się zgadzać, ale się nie zgadzacie.
Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 09.2020
Reputacja:
4
equuleuss
Stoisz w rozkroku. Ile to już lat? I nie dziwi mnie że jesteś zmęczony. Czas zdecydować samemu czy jesteś facetem czy nie, skoro natura zrobiła takiego psikusa. A najgorsze w tym wszystkim jest, że sam nie potrafisz podjąć tej decyzji. Skoro uważasz się za faceta to żyj jak facet i miej zwyczajnie w tyle to że masz piersi i miesiączkujesz. Skoro nie stać na operację (jeśli w ogóle jest to możliwe), to nie zadręczaj się tym co widzisz w lustrze. "Łyżka nie istnieje" - i do przodu!
Liczba postów: 12,442
Liczba wątków: 81
Dołączył: 12.2009
Reputacja:
397
Płeć: nie wybrano
06.01.2026, 13:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2026, 13:17 przez Baptiste.)
(06.01.2026, 11:31)Maria-Magdalena napisał(a): Skoro uważasz się za faceta to żyj jak facet i miej zwyczajnie w tyle to że masz piersi i miesiączkujesz. Skoro nie stać na operację (jeśli w ogóle jest to możliwe), to nie zadręczaj się tym co widzisz w lustrze. "Łyżka nie istnieje" - i do przodu!
Gdyby psychika ludzka była taka prosta, że wystarczy sobie w duchu powiedzieć: „nie łam się, będzie dobrze, nie zamartwiaj się tym czy nie zaprzątaj sobie tym głowy” to życie byłoby o wiele bardziej znośne. Każdego dnia miliony ludzi wysłuchują takich rad i każdego dnia efekt jest ten sam - one nie działają, nie da się ich ot tak wgrać jak program komputerowy.
(06.01.2026, 11:23)fciu napisał(a): No powód główny jest taki, że Tobie w to graj, aby mniejszości, każda z osobna, klękały przed Twoją cisheteroneurotypowobiałomęskoicotamjeszcze wyższością i prosiły Cię o akceptację. Ja to rozumiem. I tak jak to pisesz, ma to nawet spójność logiczną, choć jest odrażające. Problem w tym, że equuleus już się w tym wszystkim gubi.
Gubi czy nie gubi, wasza oferta nie jest z jakiegoś boskiego automatu dopasowana do każdego „innego” i może być zwyczajnie odrzucona jeśli nie zapewnia tego czego ten odbiorca oczekuje.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
No ale po co starać się rozumieć psychikę innych, jak można sobie stworzyć jakiś własny niekomunikowalny wzorzec „normalności”, czy „funkcji” i na tej podstawie dowodzić, że ja jestem normalny i swoją funkcję spełniam, a ci inni to już nie są i nie spełniają.
Ayla Mustafa
Unregistered
P.S.
Znam osoby (nie tylko ze zbioru osób LGBT+), które nie mają i nie chcą mieć biologicznych dzieci, a które świetnie wspierają społeczeństwo. Ten fetysz wszech-płodzenia, który panuje częściowo na prawicy, jest tym śmieszniejszy, że nawet prezes największej polskiej partii prawicowej dzieci po prostu nie ma. Nie mówiąc już o klerze katolickim...
Historia zna też wiele osób, które nie miały dzieci, a które (z wielkim sukcesem dla społeczeństwa) dużo osiagnęły -Newton, Tesla, Turing i tak dalej. Wybitny, liberalny władca z XVIII wieku - Fryderyk Wielki - też dzieci nie miał. Prezydent Francji, premier Szwecji itd. biologicznych dziatek nie mają. I co? I nic.
Te prawicowe hurra-pronatalistyczne tezy są już męczące. Gdy czytam takie tezy, mam wielką ochotę wyemigrować np. do jakiegoś nordyckiego kraju, by mieć dużo większy spokój od tej fanatycznej ciupcionautyki.
Cieszę się, że najpewniej na początku 2027 r. wyemigruję z tego kraju. Dżizys...
(06.01.2026, 13:17)fciu napisał(a): No ale po co starać się rozumieć psychikę innych, jak można sobie stworzyć jakiś własny niekomunikowalny wzorzec „normalności”, czy „funkcji” i na tej podstawie dowodzić, że ja jestem normalny i swoją funkcję spełniam, a ci inni to już nie są i nie spełniają.
Akurat na części prawicy nie chodzi o dowodzenie swej normalności, tylko o dowodzenie swej wyższości/"lepszości". Jak ktoś ma niską samoocenę, bo np. nie zarabia wielkich kokosów, to może kompensować swą samoocenę wiarą, że jest lepszym/"patriotyczniejszym"/zdrowszym/"polskiejszym" niźli "gorsze sorty Polaków" i "chore psychicznie ojkofoby".
Ayla Mustafa
Unregistered
(06.01.2026, 11:23)fciu napisał(a): [quote="equuleuss" pid='798399' dateline='1767660978']
Cytat:Pociągają mnie heteroseksualne kobiety.
Albo uważa, że posiada magiczną metodę określania, jaką orientację ma kobieta, zanim poczuje do niej pociąg seksualny.
To raczej kwestia tego, że heteroseksualna kobieta czuje pociąg wyłącznie do mężczyzn, a więc trans-mężczyzna, który czuje zainteresowanie swą osobą ze strony heteroseksualistki, czuje pewność, że heteroseksualistka faktycznie postrzega go jako mężczyznę, a to afirmuje męskość i koi dysforię. Z bi/panseksualną kobietą pojawia się niepewność, która zagraża (skrzywdzonej przez świat) męskości i napędza dysforyczne obawy.
Liczba postów: 91
Liczba wątków: 6
Dołączył: 09.2020
Reputacja:
4
(06.01.2026, 13:00)Baptiste napisał(a): (06.01.2026, 11:31)Maria-Magdalena napisał(a): Skoro uważasz się za faceta to żyj jak facet i miej zwyczajnie w tyle to że masz piersi i miesiączkujesz. Skoro nie stać na operację (jeśli w ogóle jest to możliwe), to nie zadręczaj się tym co widzisz w lustrze. "Łyżka nie istnieje" - i do przodu! Gdyby psychika ludzka była taka prosta, że wystarczy sobie w duchu powiedzieć: „nie łam się, będzie dobrze, nie zamartwiaj się tym czy nie zaprzątaj sobie tym głowy” to życie byłoby o wiele bardziej znośne. Każdego dnia miliony ludzi wysłuchują takich rad i każdego dnia efekt jest ten sam - one nie działają, nie da się ich ot tak wgrać jak program komputerowy.
Spróbuję wytłumaczyć z punktu widzenia małżeństwa jako jedności kobiety i mężczyzny. Innej definicji małżeństwa nie ma, i będzie istniało nawet po rozwodzie. Więc jak KRK może mówić że jestem po rozwodzie i musi ten fakt zapisać w swoich parafialnych księgach? Nonsens w zestawieniu z tym czego nauczają.
Życie rozcięło mnie na pół (podobnie jak eq natura), więc nie mów mi proszę, drogi Baptiste, że mam tylko krwawić, bo komuś się tak podoba. Nie! Po stokroć nie! Mam włączyć myślenie, wyciągnąć wnioski ze świata który mnie otacza i poukładać siebie od nowa. Żaden lekarz tu nie pomoże (w końcu to nie złamana noga). Ale potrzeba uwolnienia się od tego "co ludzie powiedzą" i życia w zgodzie z sobą. A do tego jest potrzebna akceptacja faktycznego stanu rzeczy. Myślę że w taki sposób nauczyłam się kochać samą siebie, z takim życiorysem, z taką twarzą i takim sercem. Czego i eq z głębi serca życzę.
Liczba postów: 550
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10.2025
Reputacja:
38
06.01.2026, 18:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2026, 18:04 przez fciu.)
(06.01.2026, 17:51)Maria-Magdalena napisał(a): Spróbuję wytłumaczyć z punktu widzenia małżeństwa jako jedności kobiety i mężczyzny. Innej definicji małżeństwa nie ma Oczywiście jest pierdyliard innych definicji małżeństwa. Np. w Torze małżeństwo jest kontraktem między ojcem kobiety, a innym mężczyzną. Kobieta w ogóle nie ma tutaj podmiotowości. Istnieją też małżeństwa homoseksualne, a w niektórych kulturach akceptuje się poligamię lub poliandrię.
Z drugiej strony „jedność” w zasadzie nie wiadomo co znaczy. Czy moja relacja z moją siostrą to „małżeństwo”? Mamy wszak jakąś jedność i różne płci.
Cytat:że mam tylko krwawić, bo komuś się tak podoba. Nie! Po stokroć nie!
No i kolejna osoba, która swoimi prywatnymi emocjami uzasadnia układanie życie innym. Tylko że każdy system w ten sposób budowany jest ze swojej natury nieuniwersalny. I tak można Was przeciwko sobie rozgrywać.
|