To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Twórczość gąski
Starałam się zgadnąć czy siedzenie w okopach było sensowne z punktu widzenia osobistych interesów siedzących w rowach wiele miesięcy  żołnierzy razem ze szczurami. Starałam się też zrozumieć czy łatwo im było nawciskać bzdur do uszu i przestraszyć złym wrogiem  lub omamić zarobkami w postaci żołdu jeśli żołd był wysoki. Na siłę wciskania do uszu ma spory wpływ osobista edukacja i stopień rozgarnięcia.
Nie chodzi mi o jednego filozofa który siedział w okopach a mógł nie rozumieć sytuacji gospodarczej i politycznej na świecie oraz nie ogarniać ekonomii chociaż  umiał dobrze czytać na przykład w 3 językach.
Chodziło mi o 100% żołnierzy siedzących w okopach na przykład  że 90% z nich nie umiało czytać a 80% z nich nigdy nie przebywało wcześniej w towarzystwie ludzi narodowości z okopów naprzeciwko.

Z tego samego linka co w poście #979 jest o co biły się Prusy z Francją
https://historia.org.pl/2009/07/17/cele-...swiatowej/

Zasadniczej zmiany niemieckich planów strategicznych dokonał gen. Alfred von Schlieffen, szef sztabu w latach 1891-1905. Doszedł on do wniosku, że skutkiem znacznie mniejszej przestrzeni i dobrej sieci komunikacyjnej, mobilizacja we Francji zostanie przeprowadzona szybciej niż w Rosji, co oznaczało, że armia francuska będzie mogła wcześniej niż rosyjska wkroczyć na terytorium Niemiec i zagrozić jej ważnym punktom, jak Nadreńsko-Westfalski Okręg Przemysłowy, zagłębie węglowe w Saarze, Lotaryngia z jej bogatą rudą. Należało więc główne siły skoncentrować na froncie zachodnim, rzucić je na Francję i silnym uderzeniem doprowadzić do jej kapitulacji.


Czyli bili się o pieniądze, łatwe pieniądze z wysokouprzemysłowionych terenów podobnie jak -  typu Wolne Miasto Gdańsk i walka o łatwe pieniądze z cła.



A naprzykład w Rosji o pieniądze bili się  tak, też z google:

https://www.polskieradio.pl/39/156/artyk...eczenstwie
Kolektywizacja rolnictwa w ZSRR. "Najstraszniejsza zbrodnia masowa dokonana na własnym społeczeństwie"

ostatnia aktualizacja:05.01.2022 05:40
[/url]    [url=https://news.google.com/publications/CAAqLQgKIidDQklTRndnTWFoTUtFWEJ2YkhOcmFXVnlZV1JwYnpJMExuQnNLQUFQAQ?hl=pl&gl=PL&ceid=PL%3Apl]Obserwuj nas na[b]Google News[/b]
- Tym eufemistycznym terminem określa się w istocie rzeczy wymordowanie całej grupy społecznej tzw. kułaków, czyli zamożniejszych chłopów, jak cała Rosja Sowiecka długa i szeroka – mówił historyk prof. Paweł Wieczorkiewicz.

"Chłopi wiedzą, że tylko w sojuszu z robotnikami pokonają obszarnika. Niekiedy na wsi komunistami nazywają siebie najwięksi wrogowie ludu pracującego. Pozwalają sobie wobec średniego chłopa na niesprawiedliwość i krzywdy. Rząd robotniczo-chłopski mocno postanowił walczyć z takimi ludźmi i oczyścić z nich wieś. Średni chłop jest nie wrogiem, lecz przyjacielem robotnika. Przyjacielem władzy radzieckiej. Średni chłop nie rabuje cudzej pracy, nie bogaci się cudzym kosztem jak kułacy. Władza radziecka zdławi kułaków. Oczyści wieś z tych, którzy niesprawiedliwie traktują średnich chłopów".



Jest na ogół zarzut wobec Kułaka, że posiadał za duże pole.
Ale chyba chodziło o to, że jak ziemniaki można było kupić tylko od Kułaka to cena tych ziemniaków  w mieście dla robotnika była tak wysoka, że robotnik z wynagrodzenia miesięcznego nie mógł sobie pozwolić na zakup 1 kilograma na tydzień bo Kułak uważał, że ma prawo sprzedać ziemniaki za ile chce bo do pola ma święte prawo bo pole należy do niego od dziada-pradziada.


No i jak Kułak miał duże pole to musiał zatrudniać pracowników i płacić im wynagrodzenie miesięczne a może płacił 10% tego co potem bolszewicy płacili w kołchozach.
Nie ma sensu rzucać się że ktoś ma za duże pole jeśli dobrze i pożytecznie dla innych nim gospodaruje. No ale monopol 1 Rolnik na całą Rosję też jest nie dobry I tych Dużych Rolników to musiałoby  być na całą Rosję przynajmniej 50 rolników,
Z tym monopolem to chodzi o to, że 1 Wielki Rolnik nie ogarnie wszystkich problemów i trzeba się na kimś na konkurencie wspierać w fachowej wiedzy i jeśli zdarzą się jakieś większe problemy. No a jakby był tylko 1 Wielki Rolnik i pozostali szare myszki rolnicy to jakby ten 1 Wielki Rolnik umarł to byłby 3 lata głód w Rosji.

Nie mogło chodzić o wielkość pola z tymi kułakami tylko, że rolnicy chcieli niewiadomo ile zarobić i sprzedać 1 kilogram ziemniaków za 1 milion rubli a nikt w Rosji nie miał nawet takich pieniędzy, żeby te ziemniaki za tyle kupić.
Chyba kułacy nie ogarniali wtedy podstaw ekonomi i w większości  nie umieli czytać I pisać a komuniści byli zdenerwowani  i pletli o "dużych polach" zamiast o drogich ziemniakach.

Ja się nie zgadzam z tym, że na ziemniakach można bardzo dużo zarobić bo to proste prace i uważam, że należy dużo więcej wynagradzać pracę projektantów nowego modelu samochodu i drużyny kapitan+ 2 oficerowie pasażerskiego samolotu na 367 osób bo to są bardziej zaawansowane i skomplikowane prace I odpowiedzialne prace.
Odpowiedz
Kułacy też byli delegowani do okopów?
Odpowiedz
Nie wiem czy kułacy byli delegowani do okopów. Nie wiem też w jakim okresie kalendarzowym istnieli w Rosji lub ZSRR kułacy.

Tak w ogóle to nie widzę sprzeczności pomiędzy bolszewikami z Rosji którzy tępili kułaków a działaniami UE przynajmniej w zakresie uprawy ziemniaków i polityki do rolników oraz do ludzi jedzących płody rolne naprzykład  ziemniaki.

Nie wiem czy kułacy umieli czytać, ile % kułaków umiało czytać a ile nie, wydaje mi się  jednak że nie znali się na podstawach i fundamentach ekonomii przynajmniej tych dotyczących uprawy i sprzedaży ziemniaków  oraz polityki i możliwości sterowania pieniądzem możliwości zaspakajania życiowych potrzeb w tym dostępu do odpowiedniego  pożywienia.

Albowiem, mogło być w kołchozach nierentownie z uprawą i sprzedażą ziemniaków.
Na przykład roczna suma wypłacanych wynagrodzeń pracownikom i zarządcom kołchozu mogła być większa niż uzyskane pieniądze z rocznej sprzedaży w mieście ziemniaków wyhodowanych w danym roku kalendarzowym.

A jeszcze trzeba doliczyć koszty prądu w budynkach gospodarczych i biurowych kołchozu, koszty ubrania roboczego dla pracowników kołchozu, koszty amortyzacji maszyn rolniczych i narzędzi rolniczych.
Uprawa ziemniaków  w kołchozie mogła być całkiem nierentowna, same straty, koszty uprawy przewyższały kwoty ze sprzedaży. Wywalić komunizm, wywalić socjalizm kołchozy i PGRy były nierentowne.
Do kapitalizmu Heja! Tam jest rentownie tam nie ma strat. Naprzód za mną kierunek kapitalizm ( zwłaszcza polski) do przodu!


No a co robi UE która w zakresie sterowania zarobkami rolników i cenami sprzedaży ziemniaków ( no nie jestem tak oczytana czy są dopłaty dla rolków do ziemniaków ale są dopłaty do mleka i mięsa) nie jest takim podłym kapitalistą.
UE dopłaca rolnikowi do tego co dostaje w skupie płodów rolnych i hodowlanych. A Rolnik może prowadzić jednoosobową działalność gospodarczą jak Marek Mostowiak mąż Hanki ze Złotopolskich lub zatrudniać pracowników jakichś wynędzniałych i mizernych ludzi którzy jeszcze do rolnictwa się nadają ale są słabi trochę chorzy i pracują mniej wydajnie niż Marek Mostowiak dobrze odżywiony i zadbany Rolnik z wyższym wykształceniem filmowym. Jak Rolnik właściciel pola lub obory na 200 krów zatrudnia pracowników to wypłaca im wynagrodzenia częściowo z pieniędzy z dotacji UE które  dostaje.

Dzięki takim manewrom z pieniędzmi dopłacanymi do rolników ceny jedzenia w marketach są niższe niż koszty produkcji.
UE dba żeby - przynajmniej ci którzy  mają pracę lub emerytury lub renty w jakiejś porównywalnej relacji z najniższym wynagrodzeniem ( bo chodzi mi o to, że są emerytury 5zł miesięcznie lub 60 zł miesięcznie) mogli się  jakoś w miarę średnio odżywiać.
Czyli co produkcja żywności w UE jest nie-r-e-n-t-o-w-n-a tak samo jak w kołchozach i PGRach bo kwoty pieniądze ze sprzedaży są niższe niż pieniądze wynagrodzenia dla rolników i ich pracowników produkujących tę żywność + koszty sprzętu rolniczego i narzędzi rolniczych oraz prądu w oborze.

Wystrzelać bolszewików, jacy to źli i nie uczciwi ludzie.
Przynajmniej w tym temacie u bolszewików i kapitalistów z UE jest praktycznie tak samo.
Różnica to postęp techniczny w rolnictwie i ogólnie który zależy od kalendarza a nie od tego czy uprawą ziemniaków, mięsa i mleka kierują bolszewicy czy kapitaliści z UE.

Polski kapitalizm jest niefajny promuje 1 osobowe gospodarstwa rolne z Markiem Mostowiakiem w roli głównej ( filmów angielskich i francuskich na temat rolnictwa nie znam) - Marek Mostowiak wyższe wykształcenie, zdrowy, zadbany, wydajny, silny, zrelaksowany - niepracująca żona opala się z bobasem na łące i rozwesela męża.


Dajmy na to 100 takich zadbanych, zdrowych, silnych wydajnych z wyższym wykształceniem rolników, jakie super rolnictwo do przodu Heja kierunek Zachód- a zwłaszcza Polska. Niech wygrają lepsi!

Inny wariant 100 osób 100 Rolników ( lub 100 w sumie managerów w rolnictwie i pracowników w rolnictwie) w tym 5 osób zdrowych, silnych, zaradnych, pomysłowych z wyższym wykształceniem i 95 osób to inni ludzie bez wyższego wykształcenia, 10 ze średnim, pozostali po zawodówkach i po podstawówkach w tym 30 mizernych i słabych, słabych fizycznie słabych psychiczne są w stanie pracować z wydajnością 70% -20% wydajności tego Marka Mostowiaka.
Trzeba to rolnictwo z tymi mizernymi ludźmi też dofinansować od strony wydajności tych ludzi i ich wynagrodzeń przynajmniej minimalnych wynagrodzeń ustawowo.

Chodzi mi o porównanie stu małych gospodarstw rolnych jednoosobowych, że w każdym rolnikiem jest wykształcony z wyższym wykształceniem filmowiec Marek Mostowiak.
Porównanie z jednym dużym gospodarstwem rolniczym w którym pracuje 100 różnych osób jak napisane powyżej. No może być 1 właściciel tego pola na którym wspólnie pracuje 100 osób, 5 właścicieli wspólnego pola te 5 wykształconych osób, albo jakieś gospodarstwo państwowe w klimacie Francji ale nie znam się na tym dokładniej. Chodzi mi o to, że we Francji jest sporo dużych firm prywatnych jak i państwowych.
Pola w hektarach w obu sytuacjach do porównania są takie same, to znaczy suma hektarów tych 100 pól z gospodarstw jednoosobowych jest równa całemu polu od tej grupy 100 osób.
Wydaje mi się, że ludziom na wsi wystarczyłby na użytek prywatny obszar gospodarstwa z domem i psem na łańcuchu + 1 hektar na uprawy na  cele prywatne niezarobkowe naprzykład drzewa wiśnie, czereśnie, porzeczki, agrest, zielony groszek.
Reszta pól to pola wykorzystywane na cele zarobkowe i żeby nakarmić miasto.
Tych 100 osób z wyższym wykształceniem na 100 gospodarstwach jednoosobowych to jeśli ci ludzie mają w głowie lepiej niż Marek Mostowiak dumnie jeżdżący na traktorze to ci ludzie się marnują przy tej pracy bo w Polsce ludzi wykształconych nie ma za dużo chociaż niektórymi się pomiata i rzuca na śmietnik na przykład mną.
Na traktorze może jeździć w miarę byle kto.



Wiwat Kaczka, wiwat Polski kościół do przodu Heja! Ci mizerni ludzie nie mają rent, na Komisji Lekarskiej trzeba mocno udowodnić chorobę a nie mizerną posturę, lichy wygląd, słabość fizyczną organizmu i nie najlepszą sprawność psychiczną. Ci ludzie od 1990r mogą iść spać na materacach na ulicy w kanałach i w poczekalniach na dworcach PKP, Kaczka dumny, że Wałęsie pomagał wyzwolić ludzi i zaprowadzić do kapitalizmu, poszedł w Wielkanoc ze skromną święconką, Pan Jezus się do Kaczki uśmiecha.


Pan Kaczka chyba jeszcze nie dał po 1300zł tym ludziom mizernym i zaniedbanym co nie za bardzo do wydajnej pracy się nadają. Za to bobasom nawalił i biednym i bogatym najlepiej przynajmniej z dwójką bobasów słodkim bogobojnym rodzicom.
Bobasy piszczą, ryczą i tupią i wykańczają od 25 lat chorą rencistkę naprzykład mnie. Pan Jezus  się  słodko uśmiecha.

A ci mizerni i zaniedbani, słabi fizycznie i psychicznie to jak już dostaną od Kaczki to 1300zł to będą podziwiać stu Marków Mostowiaków jak dobrze i wydajnie pracują w rolnictwie.
A półgłupie pitki chodzące do kościoła, które miały szczęście mieć prawie zawsze pracę choć najmądrzejsze i najzaradniejsze nie były będą gdokać " niech tyn mizerny szuko pracy, niech szuko, najlepiej 20 lot niech szuko!"
Kierunek Zachód, Polska jest na Zachodzie!

Użytkownik otrzymał ostrzeżenie za ten post. Powod: Pieprzenie dla pieprzenia
Odpowiedz
(10.04.2023, 18:04)gąska9999 napisał(a): Nie wiem też w jakim okresie kalendarzowym istnieli w Rosji lub ZSRR kułacy.

A ty cokolwiek wiesz?

Cytat:[quote pid='773576' dateline='1681142659']
Tak w ogóle to nie widzę sprzeczności pomiędzy bolszewikami z Rosji którzy tępili kułaków a działaniami UE przynajmniej w zakresie uprawy ziemniaków i polityki do rolników oraz do ludzi jedzących płody rolne na przykład ziemniaki.

[/quote]

Powtarzam - nie rób z siebie inteligentnej inaczej. Jestem z natury wyrozumiały ale mam ochotę pogonić cię na cztery wiatry z forum, bo ciężko jest wytrzymać twój chaotyczny myślotok.
Dostajesz kolejnego osta za pieprzenie od rzeczy i całokształt.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Zdjęcie 
usunęłam
Odpowiedz
Gmatwasz, gąsko i momentami sobie sama zaprzeczasz. Np. raz piszesz, że Niemcy w Polsce kupują różne towary i usługi:

Cytat:to kolejne opłaty naprzykład za dzierżawę gruntu, prąd, wywóz śmieci i wynagrodzenia pracowników pokrywane są z kwot polskich złotówek pochodzących ze sprzedaży produktów.

A za chwilę stwierdzasz, że nie:

Cytat:ponieważ Niemcy niczego w Polsce nie kupują więc złotówki polskie nie są im potrzebne.

No to jak jest?

Inna pomyłka (ale to akurat jest częste i nawet politycy lubią tak gadać) — w NBP nie „leżą pieniądze”. Tzn. w jakimś tam momencie może leżeć tam fizycznie jakaś gotówka, ale to nie jest tak, że NBP ma jakiś zasób złotówek, które mu przydzielono z nieba i tą pulą dysponuje. NBP złotówkę emituje — z powietrza całkiem (tzn. w normalnym kraju musi się przy tym kierować jakimś prawem, zasadami i założonymi celami).

A teraz pozwolę sobie uprościć Twoją wątpliwość (żeby być pewnym, że ją zrozumiałem).

No więc wyobraźmy sobie, że żyję sobie w kraju A i zaciągnąłem kredyt w walucie kraju A, a potem inwestuję to w kraju B i zarabiam pieniądze w kraju B. No to jak spłacę ten kredyt?

Ano prosto — wezmę tę walutę kraju B, co ją zarobiłem i wymienię na walutę kraju A. Nie muszę tego robić w banku. Mogę to robić u kogokolwiek, kto jest zainteresowany posiadaniem waluty kraju B. A kto jest? Ostatecznie ten, co chce kupić coś na rynku w kraju B (choćby i moje produkty, co je tam wyprodukowałem).

Oczywiście mogę mieć kłopoty. Np. grozi mi plajta, gdy gospodarka kraju B tąpnie i nastąpi w nim deflacja. Wtedy rzeczywiście może mi grozić plajta (ale też może się zdarzyć odwrotnie i wtedy posiadanie kredytu w walucie, która ulega inflacji jest korzystne). Jednak z faktu, że jakiś bank nie ma waluty kraju A nie jest problemem. Tak długo, jak opłaca się cokolwiek w kraju B kupić (czy to towary, czy to pojechać tam na wakacje i się najeść), tak długo znajdzie się ktoś, kto będzie chciał kupić walutę tego kraju.
Odpowiedz
Może inny użytkownik lepiej zrozumie co napisałam.
Odpowiedz
(25.02.2026, 16:59)gąska9999 napisał(a): Może inny użytkownik lepiej zrozumie co napisałam.
A może Ty lepiej wyjaśnisz. Podejrzewam, że jeśli „inny użytkownik” zobaczy, że okazałem dobrą wolę, aby Cię zrozumieć, a Ty mi odpowiedziałaś w ten sposób, to ten „inny użytkownik” uzna, że nie będzie się starał wchodzić w dyskusję z kimś, kto nawet nie stara się swoich myśli przedstawić w sposób zrozumiały.
Odpowiedz
Przedstawiłam MODEL teoretyczny a nie realną sytuację. Modele zjawisk są naprzykład w Fizyce, ja zrobiłam MODEL w ekonomii. Rozważania moje są w ramach tego MODELU, pokazuję co dzieje się w tym MODELu a nie w realnej sytuacji.

Ty się przyczepiasz z jakimiś szczegółami które zaobserwowałeś w realnych sytuacjach. Do której klasy chodzisz, ile masz lat? To Forum głównie młodzieżowe i dla młodzieży a ja jestem stara baba po studiach technicznych na Politechnice.
Ale chciałam tu napisać. Może trafię na kogoś z kim znajdę wspólny język.
Odpowiedz
(25.02.2026, 17:25)gąska9999 napisał(a): Modele zjawisk są naprzykład w Fizyce, ja zrobiłam MODEL w ekonomii.
No a ja podjąłem konstruktywną dyskusję z Twoim modelem i wykazałem, jakie są luki w tym modelu, które nie pozwalają mu modelować realnego przepływu pieniądza.

Zadaniem modeli ekonomicznych jest modelowanie realnej ekonomii. Wiadomo, że każdy model jest jakoś tam uproszczony, ale mimo wszystko powinien on pozwalać na choćby przybliżone przewidywanie realnych zjawisk (tym różni się model naukowy od fikcji literackiej).

Cytat:Do której klasy chodzisz, ile masz lat?
gąsko kochana! Wystarczy zerknąć na stare posty, by zobaczyć, że na tym forum pisałem już w 2006 roku https://ateista.pl/showthread.php?tid=1046 No więc jeślibym wtedy miał nawet 6 latek (nie miałem), to teraz byłbym już po studiach. Faktycznie w tym roku kończę 44. Do szkoły nie chodzę, choć czasem się czegoś uczę (w tej chwili języka hiszpańskiego i nawigacji morskiej).

Cytat:To Forum głównie młodzieżowe i dla młodzieży
Chyba masz jakiś „model” tego forum jako młodzieżowego, ale również nie przystaje on do rzeczywistości. Kiedy Ty ostatnio widziałaś tutaj przedstawiciela młodzieży jakkolwiek definiowanej w charakterze dyskutanta?

Cytat:Może trafię na kogoś z kim znajdę wspólny język.
Jak będziesz szukać, to znajdziesz.
Odpowiedz
Dyskutujesz w tym "śmietniku" z moim postem którego tu nie ma. Miałam wrażenie, że pisze 12 latek, tak mocno bzdurzysz już na początku.
Jak chcesz to sobie przywróć ten mój skasowany pierwszy post, jak Ci Administracja pozwoli.

Napisałam co dzieje się w uproszczonym modelu gdyby do Niemiec na terytorium Niemiec, do Niemców mieszkających i przebywających w Niemczech Polska nic wyprodukowanego w Polsce by nie sprzedawała ( to taki jakby "export" do Niemiec). Chodziło mi o część lub całość produkcji jakichś firm polskich lub firm niemieckich mających hale produkcyjne i budynki biurowe postawione w Polsce i działające w Polsce. Wtedy można sprzedać za niemieckie marki i te marki by wpłynęły do jakiegoś banku w Polsce gdzie te firmy mają konta bankowe.


Ty mylisz tę rzecz z tym, że jak jakaś firma zagraniczna naprzykład niemiecka jest w Polsce to na rozkręcenie działalności i na bieżącą działalność naprzykład opłaty za prąd, za wywóz śmieci, zakup mebli, malowanie, materiały biurowe, komputery kupuje w Polsce jakieś rzeczy to są koszty firmy / koszty produkcji.
Te rzeczy zagraniczna firma niemiecka produkująca w Polsce kupuje w Polsce za złotówki, jak już trochę produkuje i jak już zarobiła w Polsce trochę złotówek.
Niemieccy producenci w Polsce nie "kupować" w Polsce cegieł i nie wysyłać tych cegieł do Niemiec bydlęcymi wagonami, żeby Niemcy zbudowali sobie w Niemczech domy z tych polskich cegieł. Niemcy w Niemczech "nie chcieć" polskich cegieł.
To co kupują niemieccy producenci w Polsce na potrzeby swojej firmy to są koszty produkcji to nie jest WYMIANA HANDLOWA.
Ty fciu jesteś całkiem do tyłu z podstawami ekonomii.



No nie wiem czy to co napisałam to było takie trudne do zrozumienia czy tylko dla Ciebie. Ja się zdenerwowałam jak Ty mocno bzdurzysz.
Niemcy "dać" Polsce te maszyny i wyposażenie do postawienia zagranicznych niemieckich firm w Polsce. Niemcy dać Polsce zakupywane w Niemczech niektóre części i materiały i konsultację niemieckich specjalistów do bieżącej produkcji.
Polska "dać" Niemcom przynajmniej pracę Polaków wyjeżdżających do Niemiec do pracy polegającej na sortowaniu śmieci. Polska też coś "dać" Niemcom nie tylko "brać".

Polska nie "daje" Niemcom tych rzeczy które Niemcy kupują w Polsce na potrzeby firmy - ich firmy w Polsce jako koszty produkcji, te rzeczy umożliwiają produkcję, którą w całości zżerają Polacy. Polacy, rzeczy o których mowa w poprzednim zdaniu dają sami sobie a nie Niemcom. Jest szansa, że rozumiesz?

Niemiecki dyrektor niemieckiej firmy w Polsce ma z tej produkcji tylko  wynagrodzenie z którego kupuje sobie jeść i płaci czynsz za wynajmowane w Polsce mieszkanie. 
Firma niemiecka w Polsce ma też z tej produkcji nieduży zysk ale w polskich złotówkach. A zysk jest nieduży bo jakby zysk jednostkowy na produkcie był większy to by Polacy nie kupili dużo tych produktów tylko od tańszej konkurencji naprzykład francuskiej lub amerykańskiej. 
Na duży zysk to mógł sobie pozwolić Gates bo nie miał konkurencji ( Linux i Mackintosh mało się zadomowił i takie standardowe Systemy jak księgowość-sprzedaż-produkcja-magazyn to prawie tylko Windows). Polacy się nie zdecydowali na pisanie polskiego Windowsa i korzyść była taka, że Windows był jednolity bo od jednego zespołu programistów a strata taka, że Gates sprzedawał w Polsce drogo i zabrał z Polski duże pieniądze, wymienił złotówki w Banku na USD, które Polacy mieli za sprzedaż słabych polskich firm do remontu i tym samym zabrał pieniądze nie-inflacyjne, które Polska mogła by wydać na tworzenie miejsc pracy, żeby pracy w Polsce nie brakowało tak bardzo. Bo liczy się i to, że Gates zabrał z Polski USD i Polska nie mogła za granicą za USD kupić potrzebnych rzeczy do modernizacji zakładów jak i to, że Gates w ogóle zabrał nawet w ogóle  czy to USD czy polskie pieniądze bo zostało dla Polaków na miejsca pracy albo na zasiłki dla bezrobotnych  mniej polskiego nie-inflacyjnego pieniądza.


Polacy nie mają prawa do druku niemieckich marek, a niemiecki dyrektor musi płacić markami w Niemczech za zakup części i materiałów niemieckiego wsadu do bieżącej produkcji. Ktoś inny musi te niemieckie marki zarobić od Niemców mieszkających w Niemczech i przywieźć do Banków w Polsce.

Rozumiesz to fciu, bo nie wiem jak to jeszcze inaczej wytłumaczyć? Może postaram się jeszcze bardziej ale jak nie rozumiesz to napisz jakie masz wykształcenie - studiowałeś malarstwo, poezję, grę na fortepianie czy coś bardziej technicznego, bo ja studiowałam na Politechnice, Staram się zrozumieć jaki język zastosować.

Chciałam w tym "przykład1" pokazać taki szczegół, że jak gospodarka kapitalistyczna ma się kręcić to między innymi jest potrzebne, żeby była w Polsce taka produkcja w wykonaniu firm polskich lub zagranicznych, której część produkcji będzie sprzedawana zagranicę.
Bo mi się wydaje, że politykom naprzykład Panu Kaczce kwa-kwa to się wydaje, że jak zbuduje w Polsce drogi to to wystarczy bo się natychmiast zjadą firmy zagraniczne i będą produkować dobrobyt.
Ale te firmy muszą produkować przynajmniej część produkcji na rynek zagraniczny a nie tylko Polski, albo na rynek zagraniczny muszą więcej produkować jakieś firmy polskie.
No a Pan Kaczka to nawet nie skupia się na budowaniu dróg ( i ogólnie pomocy do inwestycji żeby umożliwić lub ułatwić inwestycje zagraniczne, naprzykład wykształceniu Polaków)  tylko pokarmia dodrukowanymi pieniędzmi bobasy, czyli przejada ten dodruk jak za Gierka.


Pan Kaczka mógłby się zastanowić co można byłoby w Polsce zrobić nowego lub lepszego, żeby to dało się sprzedać zagranicę i naprzyład dać pieniądze na badania i innowacje i na analizę rynku polskiego i zagranicznych rynków a nie wyrzucać pieniądze 800+ na bobasy piszczące i przeszkadzające naprzykład chorym osobom jak ja tym piskiem. Bo średnio zarabiający rodzice od tych bobasów to wydadzą pieniądze na parkiety, podłogi, tapety, meble lub wczasy i przejedzą te pieniądze jak za Gierka.

A Pan Kaczka kwa-kwa to kwacze, prosi opatrzność i Pana Boga, żeby w Polsce było więcej pracy dla Polaków i żeby Polacy nie musieli wyjeżdżać za pracą do Niemiec, żeby tam sortować śmieci albo budować Niemcom mieszkania lub je remontować czy przy czymś innym pracować.

A Pan Kaczka głupio kwacze, bo jak w Polsce produkuje się mało rzeczy które sprzedaje się za granicą to trzeba chociaż żeby Polacy wyjeżdżali za pracą do Niemiec i Anglii i tam sprzedawali swoją pracę i po powrocie do kraju wydawali marki i funty w Polsce, które wpłyną do Banków w Polsce,


Tak się nie da żeby w Polsce byle co ale więcej produkować tylko na rynek Polski, żeby to dobrze działało, żeby gospodarka dobrze się kręciła i żeby było więcej pracy, bo nie ma na to pieniądza w Polsce to tylko dodrukiem pieniądza i inflacją można załatwić.
Oczywiście jak Panu Kaczce się nie chce pomyśleć, zająć się tym żeby w Polsce ruszyć z produkcją rzeczy które dało by się sprzedać za granicą.
A Pan Donald z USA zamiast jak Pan Kaczka przy dodruku pieniędzy i ładowaniu w bobasy to Pan Donald skacze przy cłach. bo też mu się nie chce myśleć co poprawić w gospodarce, żeby USA więcej za granicę sprzedawały albo żeby w ogóle ten przestarzały już kapitalizm jakoś zreformować.


Krytykuj fciu śmiało, jak się otrząsnę z wrażenia z tego co napiszesz to może też coś odpiszę.


Dodam takie mało przemyślane coś.

Chyba zamiast dodruku pieniądza na bobasy byłoby lepiej zrobić dodruk na 2 rzeczy:

- dofinansowanie na sprzedaż "cegieł" do Niemiec, może jakby były tańsze o 50-60% to Niemcy by od Polski kupili a sami by produkowali mniej cegieł a zamiast cegieł inne rzeczy trudniejsze i bardziej zaawansowane bo Niemcy mają więcej specjalistów i wykształconych ludzi bo w Polsce o wykształcenie ludzi się nie dba. Te "cegły" to miałoby być coś innego co Polska ma zdolność do produkowania i jest sens transportować ze względu na ceny transportu w stosunku do cen wysyłanych produktów.
- dofinansowanie dróg i infrastruktury i tańszych mieszkań dla dobrych specjalistów, których można byłoby ściągnąć w miejsce produkcji z innych województw, gdzie byłby przemyślany plac na zagraniczną firmę. To byłoby umożliwienie i zmiejszenie kosztów inwestycji dla zagranicznego inwestora żeby opłacało się ruszyć z zagraniczną produkcją. Mile widziani byliby inwestorzy, którzy mieliby możliwość sprzedaży części swojej produkcji zagranicę.
Odpowiedz
(01.03.2026, 23:54)gąska9999 napisał(a): Dyskutujesz w tym "śmietniku" z moim postem którego tu nie ma.
Ale to już jest Twoja wina, że Ty jesteś tak skrajnie niemoralna i podła, że próbowałaś usunąć mój post, który Ci się nie podobał.

Cytat:Napisałam co dzieje się w uproszczonym modelu gdyby do Niemiec na terytorium Niemiec, do Niemców mieszkających i przebywających w Niemczech Polska nic wyprodukowanego w Polsce by nie sprzedawała
No ale taki model to nie jest zasadne uproszczenie obecnej wymiany handlowej z Niemcami. Taki model opisuje sytuację, w której gospodarka jednego kraju rzeczywiście ma się tak kiepsko, że nie może gospodarce drugiego kraju nic zaoferować.

W takiej sytuacji masz oczywiście rację — gdyby Niemcy sprzedawali Polakom dobra za bezwartościowe złotówki, to by splajtowali. Dlatego w takiej sytuacji Niemcy nie będą sprzedawać Polakom dóbr za złotówki, a jedynie za Euro, lub waluty, które są na Euro wymienialne.

Takie sytuacje mieliśmy w historii. Np. Kuba w czasach największego kryzysu miała dwie waluty — jedną (peso) dla swoich obywateli, a drugą (peso convertible) do prowadzenia wymiany zagranicznej. Ta druga miała kurs zamrożony wobec dolara. Ewentualnie można było za nią kupić pewne lepsze towary kubańskie. Zresztą coś podobnego było w Polsce, tylko że koncepcja nie nazywała się „złoty convertible”, a „bony Pewexu”.

Obecnie jednak wymiana handlowa między Polską a eurozoną nie ma tych problemów. Nasze waluty są wymienialne bez żadnych ograniczeń, bo nasze gospodarki mogą sobie coś wzajemnie zaoferować i żadna z tych walut nie stanie się nagle bezwartościowa wobec drugiej.

Cytat:Wtedy można sprzedać za niemieckie marki
Nie można sprzedać za niemieckie marki, bo niemieckie marki wyszły z cyrkulacji ponad dwie dekady temu. Nie świadczy o Twojej dobrej woli i chęci dowiedzenia się czegoś fakt, że dyskutując o wymianie handlowej Polski i Niemiec nie sprawdziałaś nawet, jaka jest waluta Niemiec.

Cytat:Chyba zamiast dodruku pieniądza na bobasy byłoby lepiej zrobić dodruk na 2 rzeczy:

- dofinansowanie na sprzedaż "cegieł" do Niemiec, może jakby były tańsze o 50-60%
A jaki interes ma Polska w tym, aby osłabiać swoją walutę w zamian za poprawienie jakości życia niemieckiego mieszkańca?

Cytat:- dofinansowanie dróg i infrastruktury i tańszych mieszkań dla dobrych specjalistów, których można byłoby ściągnąć w miejsce produkcji z innych województw, gdzie byłby przemyślany plac na zagraniczną firmę.
A to już ma sens. Inwestowanie w tzw. „drenaż mózgów” to jest coś, co wiele państw robi. Najlepiej to chyba wychodzi Stanom Zjednoczonym, które szkolnictwo podstawowe i średnie mają takie se, ale uniwersytety — najlepsze na świecie.
Odpowiedz
Czyli piszesz, że w Polsce wszystko jest OK, politycy świetnie rządzą a Polacy świetnie zarabiają a ci którzy pracy nie mają lub zarabiają mało to im się pracować nie chce. Czyli w twoim wykonaniu jest Propaganda Sukcesu, jesteś taki Klakier Pro-Rządowy.

No tak, nie jestem nabieżąco z niektórymi rzeczami:
W google pisze tak:

Kiedy Niemcy zmienili marki na euro?
Marka niemiecka (niem. Deutsche Mark) – jednostka monetarna w Niemczech od 1871 roku. 1 marka dzieliła się na 100 fenigów. Zastąpiona przez euro 1 stycznia 2002 (po kursie 1,95583 marki za 1 euro).
----

Hmmm...
A co niemieckie firmy w Niemczech kupują w Polsce do produkcji w Niemczech lub do sprzedaży w detalu na terenie Niemiec? Umiesz podać kilka przykładów?

Skoro jest tak dobrze, że nie jest to potrzebne, żeby Polacy z kwalifikacjami lub bez kwalifikacji
jeździli do Niemiec wykonywać pracę sortowania śmieci i żeby następnie przywozili z Niemiec zarobione euro i wpłacali do Banków w Polsce wspierając polską gospodarkę i polski rząd?

Bo Polacy jeżdżą do Niemiec tylko dlatego według Ciebie i według 2 Kaczek
 ( Pan Kaczka oraz Pan Polski Donald-też-Kaczka jak Kaczor Donald czyli też Kaczka, była taka guma do żucia buble gum Donald w kostce jak cukierek irys w papierku z obrazkiem z kaczorem Donaldem za PRLu), że Opatrzność Boża nie pomogła jeszcze Panu Kaczce i Pan Kaczka tak ciężko wzdycha, że chciałby żeby w Polsce pracy było więcej za inflacyjne czyli dodrukowane pieniądze, ale Pan Kaczka boi się dodrukować jeszcze więcej inflacyjnych pieniędzy na brakujące miejsca pracy.

Bo pracy w Polsce mogłoby też być więcej za nieinflacyjne euro, gdyby do Banków w Polsce wpłynęło więcej euro na konta przedsiębiorców lub konta państwowe wtedy można byłoby te dodatkowe euro zainwestować w nowe firmy lub w stare firmy z nowymi miejscami pracy.
Ejże, Klakierze "jedynka" dla Ciebie - ocena z Podstaw Ekonomi!
W ogóle to do Banków w Polsce wpłynęło dużo euro z dofinansowania z UE, Donald-jak-KaczorDonald się postarał. No ale długo jeszcze będą te euro z UE wpływać, a jak przestaną wpływać to co?
Czy zostały zrobione jakieś inwestycje w Polsce za te euro z UE, żeby pozyskać jakieś kolejne euro lub USD ze sprzedaży poza Polskę czy pokarmiane przez Rząd bobasy wszystko przejadły?

Z niedowierzaniem przeczytałam też kilka dni temu informację na wp.pl, że w Niemczech w marketach paczki kawy 250gram są oczipowane, bo Niemcy kradną kawę z marketów hurtowo i sprzedają po niższej cenie do małych knajpek i kawiarni.
Czyżby w Niemczech nie było pieniędzy euro na uruchomienie nowej, innej produkcji jak duże firmy w Niemczech pozwalniały ostatnio dużo pracowników z jakich przyczyn to nie wiem, ale coś w telewizji chyba słyszałam.
Kradzieże to przecież polska specjalność a nie niemiecka.


Raz piszesz, że w Polsce z pracą jest świetnie i pracy jest full-dostatek dobrze płatnej a dwa nie negujesz, że Pan Kaczka głupoty prawi jak gada, że "chciałby żeby w Polsce pracy było więcej i żeby Polacy nie jeździli za pracą do Niemiec do sortowania śmieci".
Piszesz lub milczysz sprzeczności a sam się mnie czepiłeś po moim pierwszym poście o "sprzeczności" bo udawałeś nierozumiejącego gąski 12- latka.
Fe nieładnie, 44latku Klakierze Pro-Rządowy.
Odpowiedz
(02.03.2026, 19:24)gąska9999 napisał(a): Czyli piszesz, że w Polsce wszystko jest OK, politycy świetnie rządzą a Polacy świetnie zarabiają a ci którzy pracy nie mają lub zarabiają mało to im się pracować nie chce.
Nie. Niczego takiego nie piszę. Piszę, że względna kondycja gospodarki polskiej ma się wobec kondycji eurozony lepiej, niż kondycja schyłkowego PRL wobec gospodarek zachodu, czy kondycja gospodarki Kuby lat 90 wobec gospodarki USA.

Cytat:Czyli w twoim wykonaniu jest Propaganda Sukcesu
Jest faktem, że PLN jest swobodnie wymienialny na euro. Jest faktem, że nie mamy już Pewexów. O tych faktach pisałem i te fakty pokazują, że mamy się gospodarczo lepiej, niż gdy Pewexy były.

Cytat:A co niemieckie firmy w Niemczech kupują w Polsce do produkcji w Niemczech lub do sprzedaży w detalu na terenie Niemiec? Umiesz podać kilka przykładów?
Pierwsza na myśl przychodzi mi praca ludzi w Volkswagenie. Poza tym na pewno mamy eksport rolny i outsourcing IT. Z detalu — wielu Niemców odpoczywa na polskim morzem. To jest odpowiedź na pytanie „co umie zefciu podać z głowy”. Na pytanie o fakty można łatwo znaleźć odpowiedź w necie: https://tradingeconomics.com/poland/exports/germany

Cytat:Skoro jest tak dobrze, że nie jest to potrzebne, żeby Polacy z kwalifikacjami lub bez kwalifikacji
jeździli do Niemiec wykonywać pracę sortowania śmieci i żeby następnie przywozili z Niemiec zarobione euro i wpłacali do Banków w Polsce wspierając polską gospodarkę i polski rząd?
Ale skąd u Ciebie bierze się ten fetyszyzm dewiz? Chyba właśnie z czasów Pewexów. Dlaczego polskiej gospodarki nie mogą polscy pracownicy wspierać tutaj?
Odpowiedz
Gospodarka Polski została "unowocześniona" dzięki dofinansowaniu z UE. Z tych pieniędzy skorzystały polskie firmy, które teraz produkują lepsze rzeczy. Nie wiem czy te pieniądze poszły też na budowę dróg co stwarza dogodniejsze warunki do dalszego inwestowania przez firmy polskie i zagraniczne.

Jednak jest problem, że jak się coś kupuje czy to za złotówki czy euro czy USD to trzeba też coś sprzedać czy to do UE czy do USA, żeby pieniędzy nieinflacyjnych nie ubywało z Polski.
Trzeba więc dbać i wspierać, żeby w Polsce produkowano rzeczy które dadzą się sprzedać zagranicę do UE lub do innych krajów naprzykład tam gdzie na Polskie towary są cła. Jeśli produkowanych w Polsce rzeczy da się sprzedać mniej zagranicę lub wczasów dla zagranicznych obywateli w Polsce, bo oni Niemcy i Francuzi naprzykład "nie chcieć" od Polski dużo "kupić" pomimo unowocześnienia polskiej gospodarki bo oni w Niemczech i Francji "mieć" te same rzeczy na swoim rynku w podobnych lub takich samych cenach to należy także wspierać wyjazdy Polaków za pracą za granicę bo to jest też sprzedaż z terenu Polski.

Swobodny przepływ  ( możliwość przepływu ) towarów i usług od strony wymienialności pieniędzy, prawnej i transportowej pomiędzy Polską i UE nie oznacza jeszcze, że będzie dużo przepływać - o to trzeba zadbać i dbać cały czas na bieżąco.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości