Liczba postów: 10,515
Liczba wątków: 103
Dołączył: 11.2008
Reputacja:
576
Płeć: nie wybrano
A kto to ustala?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Liczba postów: 1,159
Liczba wątków: 20
Dołączył: 08.2016
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: tak jak Pan Jezus powiedział
03.01.2018, 15:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2018, 16:00 przez Łazarz.)
ZaKotem napisał(a):1. Widocznie ci ludzie są feministami, tylko o tym nie wiedzą. Co w tym dziwnego? Są ludzie, którzy mówią "nienawidzę socjalizmu, ale jestem za tym, aby państwo kierowało gospodarką". Albo "Uważam, że państwo to zło, ale nie jestem anarchistą". Albo "Boga nie ma, ale nie uważam się za ateistę". Jak ktoś nie rozumie definicji, to z nim jest problem, a nie z definicją.
Mam nadzieję, że to była ironia, bo naprawdę nie chcę wierzyć, że taki ogarnięty user jak ZaKotem użył takich słabych argumentów…
Cytat:2. Widocznie owe osoby nie są feministkami, tylko się tak kłamliwie nazywają.
Czyli to dzieło nie jest tekstem feministycznym napisanym przez feministkę? Ciekawy pogląd…
A autorkami tych obrzydliwych słów:
"Niestety, przemoc ma płeć. Fakt ten pomijają politycy. Nawet, gdy mówią o przemocy, nie uwzględniają kogo ona w szczególności dotyczy." - Aleksandra Sołtysiak-Łuczak, Stowarzyszenie Kobiet Konsola, Źródło
"Ofiarami przemocy są przede wszystkim kobiety, a sprawcami - w większości mężczyźni i trzeba to zauważać. Konwencja w sprawie przemocy wobec kobiet wskazuje, że przemoc ma płeć" - Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, były pełnomocnik rządu RP ds. równego traktowania, Źródło
"Przemoc ma płeć. Ten aspekt problemu jest niestety marginalizowany oraz wyśmiewany, a moim zdaniem należy wspominać o tym głośno. Z jakichś powodów to właśnie kobiety i dziewczynki są najczęstszymi pokrzywdzonymi" - Joanna Piotrowska, Fundacja Feminoteka, Źródło
„Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni.” - Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Źródło
Nie są wcale feministki?
Ciekawe, że nikomu nie przeszłoby przez gardło powiedzenie, że w Stanach Zjednoczonych przestępczość ma kolor skóry, a takie słowa jak powyżej to dla tych pań oczywiste oczywistości…
Ciekawe, jak to że przemoc ma płeć, mężczyźni są sprawcami a kobiety ofiarami, ma się do takich przypadków jak ten czy ten.
Liczba postów: 5,145
Liczba wątków: 27
Dołączył: 06.2017
Reputacja:
608
Płeć: nie wybrano
03.01.2018, 18:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2018, 18:58 przez ZaKotem.)
(03.01.2018, 15:59)Łazarz napisał(a): Mam nadzieję, że to była ironia, bo naprawdę nie chcę wierzyć, że taki ogarnięty user jak ZaKotem użył takich słabych argumentów… 
Komplementy łykam jak stary nałogowiec, ale gdzie tu słabizna? Ja rozumiem, że żadna definicja nie jest "prawdziwa" i teoretycznie każdy może nazwać wszystko każdym słowem, ale to jest krystkonizm jakiś. Równość mężczyzn i kobiet to jest ścisła i ogólnie przyjęta definicja feminizmu. Różne odmiany, denominacje i mutacje feminizmu mogą się drastycznie różnic w poglądach na to, czy ta równość już jest, czy dopiero ma być, jak również na to, jakimi metodami jej bronić (jeśli jest) lub wprowadzać (jeśli nie ma). Feminizm może być rozsądny albo wprost przeciwnie, ale równość płci to warunek sine qua non feminizmu w każdej wyobrażalnej postaci.
Cytat:Czyli to dzieło nie jest tekstem feministycznym napisanym przez feministkę? Ciekawy pogląd…
A autorkami tych obrzydliwych słów:
"Niestety, przemoc ma płeć. Fakt ten pomijają politycy. Nawet, gdy mówią o przemocy, nie uwzględniają kogo ona w szczególności dotyczy." - Aleksandra Sołtysiak-Łuczak, Stowarzyszenie Kobiet Konsola, Źródło
"Ofiarami przemocy są przede wszystkim kobiety, a sprawcami - w większości mężczyźni i trzeba to zauważać. Konwencja w sprawie przemocy wobec kobiet wskazuje, że przemoc ma płeć" - Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, były pełnomocnik rządu RP ds. równego traktowania, Źródło
"Przemoc ma płeć. Ten aspekt problemu jest niestety marginalizowany oraz wyśmiewany, a moim zdaniem należy wspominać o tym głośno. Z jakichś powodów to właśnie kobiety i dziewczynki są najczęstszymi pokrzywdzonymi" - Joanna Piotrowska, Fundacja Feminoteka, Źródło
„Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni.” - Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Źródło
Nie są wcale feministki?
Nie widzę w tych słowach nic obrzydliwego, ani przede wszystkim niczego zaprzeczającego równości mężczyzn i kobiet. Tak samo jak proste stwierdzenie faktu, że w Ameryce czarni statystycznie częściej są przestępcami, niż biali, nie jest rasistowskie ani nie przeczy równości ras. W przeciwieństwie do gwałcących logikę ze szczególnym okrucieństwem wniosków rasistów z tego neutralnego twierdzenia. Tak ja uważam. Jak ty widzisz inaczej, to wytłumacz mi prostymi słowami, bo może posługujemy się jakimś innym językiem.
Liczba postów: 23,683
Liczba wątków: 242
Dołączył: 08.2005
Reputacja:
1,379
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Schabizm-kaszankizm
03.01.2018, 20:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2018, 20:28 przez lumberjack.)
(03.01.2018, 18:57)ZaKotem napisał(a): Równość mężczyzn i kobiet to jest ścisła i ogólnie przyjęta definicja feminizmu. Różne odmiany, denominacje i mutacje feminizmu mogą się drastycznie różnic w poglądach na to, czy ta równość już jest, czy dopiero ma być, jak również na to, jakimi metodami jej bronić (jeśli jest) lub wprowadzać (jeśli nie ma). Feminizm może być rozsądny albo wprost przeciwnie, ale równość płci to warunek sine qua non feminizmu w każdej wyobrażalnej postaci.
Współczesny, najnowszy feminizm szóstej czy chuj wie której już fali, już dawno temu porzucił dążenia równościowe na rzecz hierarchicznych. I tak oto mamy następującą hierarchię:
1) Rasa panów - kobiety
2) Podludzie - mężczyźni
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Liczba postów: 5,145
Liczba wątków: 27
Dołączył: 06.2017
Reputacja:
608
Płeć: nie wybrano
Istnieje taki pogląd. Ale jego poprawną nazwą nie jest "feminizm", lecz "mizoandria". Oczywiście kobiety cierpiące na tę przypadłość, zdarza się, nazywają się feministkami, tylko dlaczego miałbyś wierzyć na słowo osobom chorym psychicznie? Nazista też przecież nie nazwie się nazistą, tylko patriotą.
Liczba postów: 23,683
Liczba wątków: 242
Dołączył: 08.2005
Reputacja:
1,379
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Schabizm-kaszankizm
03.01.2018, 23:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2018, 23:21 przez lumberjack.)
(03.01.2018, 22:10)ZaKotem napisał(a): Ale jego poprawną nazwą nie jest "feminizm", lecz "mizoandria". Oczywiście kobiety cierpiące na tę przypadłość, zdarza się, nazywają się feministkami, tylko dlaczego miałbyś wierzyć na słowo osobom chorym psychicznie?
Poczytałem sobie trochę o mizoandrii i znalazłem coś ciekawego:
https://en.wikipedia.org/wiki/Misandry#Radical_feminism
Te pojęcia zazębiają się. Przynajmniej w przypadku co bardziej podkurwionych feminazistek.
Cytat:Andrea Dworkin criticized the biological determinist strand in radical feminism that, in 1977, she found "with increasing frequency in feminist circles" which echoed the views of Valerie Solanas that males are biologically inferior to women and violent by nature, requiring a gendercide to allow for the emergence of a "new Übermensch Womon".[14]
LOL
Kurde, trafiłem z tą rasą panów. Ale jak tak popatrzeć na tą Andreę, to wcale mi nie wygląda na nadludzia.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Liczba postów: 21,718
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
04.01.2018, 00:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2018, 00:29 przez Sofeicz.)
Mnie to wcale nie dziwi.
Z reguły grupa, która uważa się za dyskryminowaną wytwarza narrację odwrotną, że to ona jest lepszą opcją.
Na przykład murzyni amerykańscy wytworzyli teorię melaninową udowadniającą wyższość czarnej maści.
https://en.wikipedia.org/wiki/Melanin_theory
A tacy ciemiężeni zewsząd Polacy też mają swoje tezy, że Kacapy i Szwaby mogą im buty czyścić (nie mówiąc o Ukraińcach - ci ogólnie wymiatają).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 1,780
Liczba wątków: 13
Dołączył: 12.2017
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Katolickie
04.01.2018, 00:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2018, 00:22 przez Quinque.)
Jakich praw nie mają kobiety, które to mają mężczyźni?
No przecież wszyscy(ą zwłaszcza wybitni) naukowcy to biali albo azjaci. A mówi że rasa nie ma znaczenia
Liczba postów: 1,159
Liczba wątków: 20
Dołączył: 08.2016
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: tak jak Pan Jezus powiedział
04.01.2018, 00:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2018, 01:05 przez Łazarz.)
ZaKotem napisał(a):Komplementy łykam jak stary nałogowiec, ale gdzie tu słabizna?
O tu tu:
Cytat:Widocznie ci ludzie są feministami, tylko o tym nie wiedzą. Co w tym dziwnego? Są ludzie, którzy mówią "nienawidzę socjalizmu, ale jestem za tym, aby państwo kierowało gospodarką"
Nie ma tu żadnej sprzeczności. Socjalizm to przede wszystkim dążenie do zniesienia własności prywatnej środków produkcji. Jak najbardziej można popierać własność prywatną i nienawidzić socjalizmu, jednocześnie popierając kierowniczą rolę państwa w gospodarce. Przykładem są wszelkie faszyzmy, ale też np. amerykański New Deal, brytyjskie One Nation czy gospodarka każdego państwa angażującego się w duży konflikt zbrojny.
Cytat:Albo "Uważam, że państwo to zło, ale nie jestem anarchistą"
Również nie ma tu żadnej sprzeczności. Powie tak większość klasycznych liberałów, zaraz potem dodając, że państwo jest złem koniecznym, bądź też mniejszym złem.
Cytat:Albo "Boga nie ma, ale nie uważam się za ateistę"
I tu też nie ma żadnej sprzeczności. Można uważać, że Boga nie ma, i nie być wcale ateistą, np wierząc w dharmę i sansarę, albo w bogów nordyckich, albo w duchy przodków.
Cytat:Jak ktoś nie rozumie definicji, to z nim jest problem, a nie z definicją.
Jeśli definicja jest absurdalnie szeroka, np definicja ateizmu pod którą podpadają wszyscy poza wyznawcami religii abrahamowych, albo powyższa definicja feminizmu pod którą podpada między innymi każdy chrześcijanin (opis stworzenia człowieka przedstawia równość kobiet i mężczyzn przed Upadkiem, wszelkie nierówności to według Rdz skutek grzechu pierworodnego i zepsucia ludzkiej natury, a poza tym jak pisał św Paweł "w Chrystusie nie ma mężczyzny ani kobiety") to problem jest z definicją, a nie z czymkolwiek innym.
Cytat:Równość mężczyzn i kobiet to jest ścisła i ogólnie przyjęta definicja feminizmu. Różne odmiany, denominacje i mutacje feminizmu mogą się drastycznie różnic w poglądach na to, czy ta równość już jest, czy dopiero ma być, jak również na to, jakimi metodami jej bronić (jeśli jest) lub wprowadzać (jeśli nie ma). Feminizm może być rozsądny albo wprost przeciwnie, ale równość płci to warunek sine qua non feminizmu w każdej wyobrażalnej postaci.
No i tu właśnie jest problem. Może się bowiem okazać, że równość płci pod każdym względem już jest, a nawet dostrzec można uprzywilejowanie kobiet, a jednak feministki nadal uważają, że kobiety nie są równo traktowane i domagają się dalszego przechylania wagi w ich stronę. Chociaż więc feministki zwykle werbalnie popierają równość (no i właśnie zwykle: feminizm niekoniecznie musi zakładać równość, inaczej nazywałby się egalitaryzmem płciowym, a nie feminizmem), to równocześnie mogą dążyć do faktycznej nierówności, i w zasadzie to właśnie robią.
Cytat:Nie widzę w tych słowach nic obrzydliwego, ani przede wszystkim niczego zaprzeczającego równości mężczyzn i kobiet. Tak samo jak proste stwierdzenie faktu, że w Ameryce czarni statystycznie częściej są przestępcami, niż biali, nie jest rasistowskie ani nie przeczy równości ras.
Aha, czyli w stwierdzeniu, że "w Stanach Zjednoczonych przestępczość ma rasę. Napadają, kradną, gwałcą i mordują czarni, a ofiarami są biali" nie ma nic rasistowskiego czy zaprzeczającego równości ras?
Coś takiego jak przytoczyłem to nie jest zwykłe stwierdzenie faktu, że kobiety częściej padają ofiarą przemocy. Ponadto, takie stwierdzenie nie byłoby prawdziwe! Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszelkie możliwe przestępstwa z użyciem przemocy(np. napady, morderstwa) popełnione przez osoby nieznane ofierze, to mężczyźni padają ich ofiarą dwa razy częściej niż kobiety ( dane dla USA). Podobnie 77% ofiar morderstw to mężczyźni. Jeśli zaś wziąć przemoc domową, to co prawda policja odnotowuje kilka razy więcej zgłoszeń od kobiet, ale z anonimowych ankiet wiktymizacyjnych wynika, że niewielu mniej mężczyzn doświadczyło przemocy fizycznej ze strony swoich partnerek, niż kobiet ze strony swoich partnerów (w Polsce 10% mężczyzn i 11% kobiet, źródło). Jest to jak najbardziej zgodne z intuicją, jest znacznie większa szansa, że mężczyzna będzie się wstydził przyznać, że został pobity przez kobietę niż na odwrót. I pogląd, że przemoc ma płeć, i jest to płeć męska może to tylko pogłębić...
Jak mniemam, ZaKotem bez oporów stwierdziłby, że terroryzm ma religię, a tą religią jest islam, i stwierdzenie to zdaniem ZaKotem nie niesie w sobie żadnej niechęci do muzułmanów, i żaden mahometanin nie ma prawa czuć się przez nie urażony? Napisz więc ZaKotem: "terroryzm ma religię, tą religią jest islam, i to co właśnie piszę to tylko stwierdzenie faktu, że większości zamachów dokonują muzułmanie".
Cytat:Istnieje taki pogląd. Ale jego poprawną nazwą nie jest "feminizm", lecz "mizoandria". Oczywiście kobiety cierpiące na tę przypadłość, zdarza się, nazywają się feministkami, tylko dlaczego miałbyś wierzyć na słowo osobom chorym psychicznie?
Może dlatego, że każda mizoandryczka określa się jako feministka? No chyba że znajdziesz jakiś wyjątek, w co wątpię...
lumberjack napisał(a):Współczesny, najnowszy feminizm szóstej czy chuj wie której już fali, już dawno temu porzucił dążenia równościowe na rzecz hierarchicznych. I tak oto mamy następującą hierarchię:
1) Rasa panów - kobiety
2) Podludzie - mężczyźni
Prawda. A w zasadzie, to nawet bardziej: już feminizm pierwszej fali (sufrażystki) mimo szczytnych haseł był antymęski. Sufrażystki w czasie I wojny światowej optowały za wprowadzeniem powszechnego poboru (przez pierwszy okres wojny w Wielkiej Brytanii do woja szło się na ochotnika), który oczywiście miał obejmować tylko mężczyzn. Dopóki się to nie udało, szantażowały mężczyzn moralnie, organizując akcje dawania mężczyznom białych piórek (symbol tchórzostwa) i mówienia "dlaczego nie bronisz ojczyzny" czy coś w ten deseń by ich publicznie zawstydzić i w ten sposób sprawić by się zaciągnęli. Mogłeś być nieumundurowanym żołnierzem na przepustce (!) samotnym ojcem kilku dzieci i jedynym żywicielem rodziny (!!) a nawet kaleką (!!!) i piórko dostać.
Jaki był cel tej akcji? Doprowadzenie do śmierci czy kalectwa jak największej liczby mężczyzn a także zwyczajne wysłanie na front wielu robotników tak, by kobiety zajęły ich miejsce i by nadanie im praw było koniecznością. Strategia okrutna, ale jakże skuteczna...
(04.01.2018, 00:21)Quinque napisał(a): Jakich praw nie mają kobiety, które to mają mężczyźni?
I to jest bardzo dobre pytanie. Tym bardziej, że można wskazać prawa, które mają kobiety, a których nie mają mężczyźni...
Liczba postów: 5,145
Liczba wątków: 111
Dołączył: 11.2011
Reputacja:
28
Płeć: nie wybrano
Hm tak: http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-...sw-piotra/
Latanie z golymi cyckami wyzwolenia kobitek nie przyblizy
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Liczba postów: 5,145
Liczba wątków: 27
Dołączył: 06.2017
Reputacja:
608
Płeć: nie wybrano
Cytat:Jeśli definicja jest absurdalnie szeroka, np definicja ateizmu pod którą podpadają wszyscy poza wyznawcami religii abrahamowych, albo powyższa definicja feminizmu pod którą podpada między innymi każdy chrześcijanin (opis stworzenia człowieka przedstawia równość kobiet i mężczyzn przed Upadkiem, wszelkie nierówności to według Rdz skutek grzechu pierworodnego i zepsucia ludzkiej natury, a poza tym jak pisał św Paweł "w Chrystusie nie ma mężczyzny ani kobiety") to problem jest z definicją, a nie z czymkolwiek innym.
Bo też chrześcijaństwo starożytne było wybitnie feministyczne, biorąc pod uwagę realia epoki. Przecież coś w tym jest, że zwykle to mężowie poganie byli nawracani przez swoje chrześcijańskie żony, a rzadko odwrotnie. Przypuszczam, że to kobiety sprawiły, że stało się religią dominującą. Dopiero potem dopasowało się do patriarchatu, i tak jednak mocno zmiękczonego w porównaniu z hellenistycznym. Antychrześcijanie lubują się w cytowaniu Pawła, dość jawnego mizogina, jako typowego starożytnego chrześcijanina. Ale mało komu przychodzi do głowy, że jeśli Paweł krytykował to, że kobiety nauczają i są aktywne, a do tego, olaboga, bez szmaty na głowie chodzą, to widocznie takie zjawiska w gminach chrześcijańskich nierzadko występowały i były publicznie znane, skoro widział potrzebę propagandy przeciwko nim.
Cytat:No i tu właśnie jest problem. Może się bowiem okazać, że równość płci pod każdym względem już jest, a nawet dostrzec można uprzywilejowanie kobiet, a jednak feministki nadal uważają, że kobiety nie są równo traktowane i domagają się dalszego przechylania wagi w ich stronę. Chociaż więc feministki zwykle werbalnie popierają równość (no i właśnie zwykle: feminizm niekoniecznie musi zakładać równość, inaczej nazywałby się egalitaryzmem płciowym, a nie feminizmem), to równocześnie mogą dążyć do faktycznej nierówności, i w zasadzie to właśnie robią.
Niektóre feministki tak robią. Niektóre feministki są nie bardzo mądre. Niektórzy Żydzi są złodziejami. Niektóre kwantyfikatory są bardzo ważne. Natomiast nazwy zjawisk kulturowych wyrastają z jakiejś tradycji i stąd czasem bywają dziwne. Demokraci amerykańscy są przeciwnikami republikanów, ale przecież ani republikanie nie są przeciwnikami demokracji, ani demokraci nie chcą ustroju innego niż republika.
Cytat:Aha, czyli w stwierdzeniu, że "w Stanach Zjednoczonych przestępczość ma rasę. Napadają, kradną, gwałcą i mordują czarni, a ofiarami są biali" nie ma nic rasistowskiego czy zaprzeczającego równości ras?
Nie zaprzeczałoby. Byłoby głupie i fałszywe, ale to inna sprawa. Byłoby też niepoprawne politycznie, ale to jeszcze inna sprawa. Samo jednak stwierdzenie "w grupie A jest więcej napastników, a w grupie B więcej ofiar" nie oznacza, że indywidualnego przedstawiciela grupy A należy traktować inaczej niż przedstawiciela grupy B - a dopiero takie stwierdzenie zaprzeczałoby równości obu grup.
Cytat:Jak mniemam, ZaKotem bez oporów stwierdziłby, że terroryzm ma religię, a tą religią jest islam, i stwierdzenie to zdaniem ZaKotem nie niesie w sobie żadnej niechęci do muzułmanów, i żaden mahometanin nie ma prawa czuć się przez nie urażony? Napisz więc ZaKotem: "terroryzm ma religię, tą religią jest islam, i to co właśnie piszę to tylko stwierdzenie faktu, że większości zamachów dokonują muzułmanie".
No ale ja naprawdę uważam, że religią większości europejskich terrorystów jest islam. Takie właśnie jest ich wyznanie. To są fakty, z faktami się nie dyskutuje. I faktem jest też to, że ten pierwszy fakt potęguje niechęć do muzułmanów (co zresztą jest zamiarem terrorystów). Czasem jednak subtelne różnice zmieniają znaczenie zdania. "Religią terrorystów jest islam" to zupełnie inne zdanie niż "Islam jest religią terrorystów". Kwantyfikatory (w tym wypadku wyrażone szykiem zdania, co jest możliwe w języku polskim, a np. w angielskim nie) są ważne.
Cytat:Może dlatego, że każda mizoandryczka określa się jako feministka? No chyba że znajdziesz jakiś wyjątek, w co wątpię...
Z oczywistego powodu, że nazwanie się mizoandryczką byłoby niepoprawne politycznie. Nie znajdę też łatwo nikogo w Polsce, kto nazywałby się antysemitą, bo po co, skoro można się podpiąć np. pod solidarność z Palestyną i udawać, że tylko o to chodzi. Może nawet samemu w to wierzyć, bo kłamcy zazwyczaj zaczynają od okłamywania samych siebie. Dlatego właśnie nie należy koniecznie polegać na tym, jak ktoś się sam określa, tylko korzystać z przyjętych powszechnie definicji.
Liczba postów: 1,159
Liczba wątków: 20
Dołączył: 08.2016
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: tak jak Pan Jezus powiedział
04.01.2018, 13:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2018, 13:29 przez Łazarz.)
(04.01.2018, 03:05)Smok Eustachy napisał(a): Hm tak: http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-...sw-piotra/
Latanie z golymi cyckami wyzwolenia kobitek nie przyblizy
No jak to nie? Toż chyba na tym to wyzwolenie polega, że mają wolność od bielizny
ZaKotem napisał(a):Bo też chrześcijaństwo starożytne było wybitnie feministyczne, biorąc pod uwagę realia epoki.
Nie było. Raz że przykładanie współczesnej miary (w tym przypadku feminizmu) do wydarzeń sprzed setek lat raczej nie ma sensu, a dwa: chrześcijaństwo starożytne dążyło do osiągnięcia takiej sytuacji kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, jaką postulował Bóg i święci Jego. Celem był jakiś stan wyjściowy, a nie, jak w przypadku feminizmu, wieczne przechylanie wagi w stronę kobiet.
Cytat:Przecież coś w tym jest, że zwykle to mężowie poganie byli nawracani przez swoje chrześcijańskie żony, a rzadko odwrotnie.
Czyli żony poganki nie były nawracane przez mężów chrześcijan?
Cytat:Przypuszczam, że to kobiety sprawiły, że stało się religią dominującą.
Przypuszczać to sobie możesz wiele rzeczy. Na przykład że sprawiło to rytualne spożywanie alkoholu. Przypuszczenie równie sensowne.
Cytat:Dopiero potem dopasowało się do patriarchatu, i tak jednak mocno zmiękczonego w porównaniu z hellenistycznym.
Jakiego cholera patriarchatu? Patriarchat to był ustrój społeczny Rzymu czasów republiki. Hm, a może chodzi Ci o jego częściowe przywrócenie przez recepcję prawa rzymskiego, co miało swój szczyt w Kodeksie Napoleona? No niby chrześcijanie tej recepcji się jakoś szczególnie nie sprzeciwiali, no ale rewolucję francuską i Napoleona jednak zwalczali...
Cytat:Antychrześcijanie lubują się w cytowaniu Pawła, dość jawnego mizogina, jako typowego starożytnego chrześcijanina. Ale mało komu przychodzi do głowy, że jeśli Paweł krytykował to, że kobiety nauczają i są aktywne, a do tego, olaboga, bez szmaty na głowie chodzą, to widocznie takie zjawiska w gminach chrześcijańskich nierzadko występowały i były publicznie znane, skoro widział potrzebę propagandy przeciwko nim.
A jeszcze mniejszej liczbie osób (jak widać, ZaKotem do nich nie należy) przychodzi do głowy fakt, że jest to przepis liturgiczny. Przepis wynikający z tego, że Chrystus był mężczyzną. I, co ciekawe, to że Słowo wcieliło się w mężczyznę nie było wcale spowodowane tym, że w pierwszych latach naszej ery kobiety miały się tak a nie inaczej. Ale to już jest temat na inny temat.
Cytat:Łazarz napisał(a):No i tu właśnie jest problem. Może się bowiem okazać, że równość płci pod każdym względem już jest, a nawet dostrzec można uprzywilejowanie kobiet, a jednak feministki nadal uważają, że kobiety nie są równo traktowane i domagają się dalszego przechylania wagi w ich stronę. Chociaż więc feministki zwykle werbalnie popierają równość (no i właśnie zwykle: feminizm niekoniecznie musi zakładać równość, inaczej nazywałby się egalitaryzmem płciowym, a nie feminizmem), to równocześnie mogą dążyć do faktycznej nierówności, i w zasadzie to właśnie robią.
Niektóre feministki tak robią.
Proszę więc wskazać feministkę, która uważa, że w Polsce Anno Domini 2018 nie należy przechylać wagi w stronę kobiet.
Cytat:Natomiast nazwy zjawisk kulturowych wyrastają z jakiejś tradycji i stąd czasem bywają dziwne. Demokraci amerykańscy są przeciwnikami republikanów, ale przecież ani republikanie nie są przeciwnikami demokracji, ani demokraci nie chcą ustroju innego niż republika.
Błędny pogląd. To znaczy jeśli zdefiniować republikę tak, jak robi to podręcznik do WOS-u w gimnazjum to tak, racja. Ale jeśli zastosować definicję odwołującą się do tego, co na ten temat pisali greccy filozofowie i czym kierowali się ojcowie założyciele pisząc amerykańską konstytucję, to okazuje się, że demokraci są przeciwnikami republiki, a tradycyjni republikanie (bo obecnie dominujący w GOP neokoni to inna sprawa) sprzeciwiają się demokracji.
Cytat:Samo jednak stwierdzenie "w grupie A jest więcej napastników, a w grupie B więcej ofiar"
Zdanie: "przemoc ma płeć i jest to płeć męska" nie jest tylko stwierdzeniem, że wśród mężczyzn jest więcej napastników, a wśród kobiet więcej ofiar (mniejsza już z tym, że prawda jest taka że wśród mężczyzn jest więcej zarówno napastników jak i ofiar).
Cytat:nie oznacza, że indywidualnego przedstawiciela grupy A należy traktować inaczej niż przedstawiciela grupy B - a dopiero takie stwierdzenie zaprzeczałoby równości obu grup.
Stwierdzenie, że "przestępczość ma kolor skóry, i jest to kolor czarny" oznacza, że czarnych należy traktować inaczej niż nieczarnych.
Cytat:Łazarz napisał(a):Jak mniemam, ZaKotem bez oporów stwierdziłby, że terroryzm ma religię, a tą religią jest islam, i stwierdzenie to zdaniem ZaKotem nie niesie w sobie żadnej niechęci do muzułmanów, i żaden mahometanin nie ma prawa czuć się przez nie urażony? Napisz więc ZaKotem: "terroryzm ma religię, tą religią jest islam, i to co właśnie piszę to tylko stwierdzenie faktu, że większości zamachów dokonują muzułmanie".
No ale ja naprawdę uważam, że religią większości europejskich terrorystów jest islam. Takie właśnie jest ich wyznanie. To są fakty, z faktami się nie dyskutuje. I faktem jest też to, że ten pierwszy fakt potęguje niechęć do muzułmanów (co zresztą jest zamiarem terrorystów). Czasem jednak subtelne różnice zmieniają znaczenie zdania. "Religią terrorystów jest islam" to zupełnie inne zdanie niż "Islam jest religią terrorystów". Kwantyfikatory (w tym wypadku wyrażone szykiem zdania, co jest możliwe w języku polskim, a np. w angielskim nie) są ważne.
Wow, ZaKotem odwraca kota ogonem! No kto by się spodziewał  Masz trzy opcje:
1. Napiszesz: "terroryzm ma religię, tą religią jest islam, i to co właśnie piszę to tylko stwierdzenie faktu, że większości zamachów dokonują muzułmanie" i "przestępczość ma kolor skóry, tym kolorem jest czerń, i to co właśnie piszę to tylko stwierdzenie faktu, że większości przestępstw w USA dokonują czarni"
2. Napiszesz, że stwierdzenie: "przemoc ma płeć, jest to płeć męska, agresorami są mężczyźni a ofiarami kobiety" jest obrzydliwe, nienawistne i obraźliwe dla mężczyzn.
3. Odpuścisz sobie dalszą rozmowę ze mną, bo mi się naprawdę nie chce tracić czasu na dalsze użeranie się z dyskutantem odwracającym kota ogonem.
Cytat:Łazarz napisał(a):Może dlatego, że każda mizoandryczka określa się jako feministka? No chyba że znajdziesz jakiś wyjątek, w co wątpię...
Z oczywistego powodu, że nazwanie się mizoandryczką byłoby niepoprawne politycznie.
To jednak nie przeszkadza niektórym paniom określać się mizoandryczkami: przykład z Polski i drugi, z zagramanicy.
Cytat:Nie znajdę też łatwo nikogo w Polsce, kto nazywałby się antysemitą
Oj, wątpię, żeby nie było ani jednego Polaka, nazywającego się antysemitą. Zresztą, proszę bardzo, oto przykład: https://kierunki.info.pl/2016/05/marcin-...ego-dumny/ Znalezienie tego zajęło mi parę sekund, także było to dosyć łatwe.
Cytat:bo po co, skoro można się podpiąć np. pod solidarność z Palestyną i udawać, że tylko o to chodzi.
Hmmm, niedawno w innym temacie stwierdziłeś, że antysemityzm i tzw antysyjonizm to co innego. Nagła zmiana zdania?
Cytat:Dlatego właśnie nie należy koniecznie polegać na tym, jak ktoś się sam określa, tylko korzystać z przyjętych powszechnie definicji.
Ale o to właśnie się rozchodzi, że jeśli uznać, że definicją feminizmu jest: "ruch dążący do równości płci", to:
1. Rodzi się pytanie, czemu nazywa się to feminizmem, a nie egalitaryzmem płciowym (jakoś Martin Luther King i jego ziomki nazwali się ruchem na rzecz praw obywatelskich, a nie blackistami).
2. Tak zdefiniowany feminizm zasadniczo nie istnieje w Polsce Anno Domini 2018.
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Cytat:Proszę więc wskazać feministkę, która uważa, że w Polsce Anno Domini 2018 nie należy przechylać wagi w stronę kobiet.
Zawsze byłam za równością (praktyczną, nie tylko teoretyczną) obu płci. I zawsze obu płciom wykazywałam taki sam szacunek.
Masz feministkę.
Na resztę odpowiadać mi się nie chce, bo (co już Ci kiedyś pisałam) zniechęca mnie do rozmawiania z Tobą Twój sposób prowadzenia rozmowy.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 1,159
Liczba wątków: 20
Dołączył: 08.2016
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: tak jak Pan Jezus powiedział
Cytat:Zawsze byłam za równością (praktyczną, nie tylko teoretyczną) obu płci. I zawsze obu płciom wykazywałam taki sam szacunek.
Masz feministkę.
Pytanie było o feministkę, która uważa że w Polsce AD 2018 nie trzeba już przechylać wagi na stronę kobiet. Czy tak właśnie uważasz, tzn czy sądzisz, że nie ma potrzeby wprowadzania zmian prawnych czy społecznych aby osiągnąć w Polsce równość płci ze strony kobiet (czyli np parytety dla kobiet)?
No i co do tego szacunku mam poważne wątpliwości. Niedawno w wątku o pojedynkach nazwałaś mężczyzn nie spełniających Twojej wizji męskości samcami. Czym jest sprowadzenie drugiego człowieka do zwierzęcia, jeśli nie okazaniem braku szacunku?
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Cytat:Czy tak właśnie uważasz, tzn czy sądzisz, że nie ma potrzeby wprowadzania zmian prawnych czy społecznych aby osiągnąć w Polsce równość płci ze strony kobiet (czyli np parytety dla kobiet)?
Ależ druga część Twojej wypowiedzi nie definiuje pierwszej - to co jest po tzn. nie znaczy tego, co sugerujesz - równości obu płci.
Cytat:Niedawno w wątku o pojedynkach nazwałaś mężczyzn nie spełniających Twojej wizji męskości samcami. Czym jest sprowadzenie drugiego człowieka do zwierzęcia, jeśli nie okazaniem braku szacunku?
W obrębie obu płci są ludzie, których nie lubię, nie cenię bądź którzy mnie irytują. Nie ze względu na ich płeć, a ze względu na ich zachowanie. Równowaga pozostaje.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 1,159
Liczba wątków: 20
Dołączył: 08.2016
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: tak jak Pan Jezus powiedział
Cytat:Ależ druga część Twojej wypowiedzi nie definiuje pierwszej - to co jest po tzn. nie znaczy tego, co sugerujesz - równości obu płci.
Czyli stan, w którym nie trzeba nic zmieniać aby była równość to nie jest równość?
I fakt: nie znaczy, bo możemy mieć uprzywilejowanie kobiet i wtedy należałoby popchnąć wagę w przeciwną stronę, żeby była równość. Rozmawiamy jednak o feminizmie, więc nie ma to nic do rzeczy.
Cytat:W obrębie obu płci są ludzie, których nie lubię, nie cenię bądź którzy mnie irytują. Nie ze względu na ich płeć, a ze względu na ich zachowanie. Równowaga pozostaje.
I to jest powód, by ich dehumanizować?
Jaką kobietę nazwałabyś samicą?
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Cytat:Czyli stan, w którym nie trzeba nic zmieniać aby była równość to nie jest równość?
Gdyby istniał stan, w którym obie płci byłyby w teorii (prawie) i praktyce równe, to owszem, nie trzeba byłoby nic zmieniać - powiem więcej, nie można byłoby nic zmieniać, bo naruszyłoby to wówczas tę równość.
Cytat: I to jest powód, by ich dehumanizować?
Nie zdehumanizowałam ich - podkreśliłam jedynie zwierzęcy aspekt ludzi zachowujących się agresywnie, nie widzących problemu w swojej agresji, będących z agresji dumnych.
Cytat:Jaką kobietę nazwałabyś samicą?
Ciekawe pytanie.
Prawdopodobnie kobietę tak skupioną na swoim aspekcie rozrodczości, że inne (moim zdaniem równie ważne) sfery jej życie zostałyby przez jej rozrodczość całkowicie przesłonięte.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 3,169
Liczba wątków: 13
Dołączył: 02.2016
Reputacja:
210
Płeć: nie wybrano
Wyznanie: ateusz
Kuriozuś - nazywanie człowieka samcem i samicą nie jest z technicznego punktu widzenia dehumanizacją, są to poprawne określenia (choć niepopularne i w domyśle pejoratywne). Co innego z suką, kwoką, buchajem, ogierem itp - te są zarwzerwowane dla innych gatunköw. Dlatego nie nazywajcie dzieci "narybkiem"!
Co do równości wobec prawa, to wydaje mi się, że w samej Polsce obecnie nie da się osiągnąć więcej. Jedyne co zostało to prawo do zawierania małżeństw i adopcji przez lgbt, czyli kwestie do których ani naród nie dojrzał, ani nigdy woli politycznej nie było. Z kolei w cywilizowanych państwach jest to tylko kwestia czasu i zmiany są przeprowadzane w dużym tempie. Niedługo koniec takiego oficjalnego feminizmu na zachodzie
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down
Liczba postów: 21,718
Liczba wątków: 218
Dołączył: 11.2010
Reputacja:
950
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: ate 7 stopnia
Ale tu przecież nie chodzi o samą równość de jure.
Ta w zasadzie jest osiągnięta.
Aktywistkom/om chodzi o to, że przy równości de jure, de facto i tak 80% stanowisk kierowniczych zajmują samce, podobnie jak w polityce etc.
Stąd te pomysły parytetowe, które już są mocno dyskusyjne.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Liczba postów: 5,145
Liczba wątków: 27
Dołączył: 06.2017
Reputacja:
608
Płeć: nie wybrano
05.01.2018, 07:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.01.2018, 07:53 przez ZaKotem.)
(04.01.2018, 20:18)Sofeicz napisał(a): Aktywistkom/om chodzi o to, że przy równości de jure, de facto i tak 80% stanowisk kierowniczych zajmują samce, podobnie jak w polityce etc.
Stąd te pomysły parytetowe, które już są mocno dyskusyjne.
No tak, ale z 50 lat temu to nie było 80%, lecz 100%. Moim zdaniem to duża różnica. W każdej, ale to absolutnie każdej ideologii można znaleźć osoby o nastawieniu konserwatywnym (w sensie Burkowskim - niechętne zrywaniu ciągłości kulturowej) oraz radykałów-rewolucjonistów. Ci drudzy nie są wcale liczniejsi od pierwszych, a przypuszczam, że znacznie mniej liczni. Problem w tym, że w świecie fejzbukowo-instagramowym ludzie mówiący "ROZPIERDOLMY SYSTEM!!!!1111" są jakoś bardziej widoczni niż ci mamroczący "ok, posuwamy się ogólnie w dobrym kierunku, trzymajmy stery, żeby się nie wywalić".
(04.01.2018, 18:04)Dragula napisał(a): Co do równości wobec prawa, to wydaje mi się, że w samej Polsce obecnie nie da się osiągnąć więcej. Jedyne co zostało to prawo do zawierania małżeństw i adopcji przez lgbt, czyli kwestie do których ani naród nie dojrzał, ani nigdy woli politycznej nie było. Z kolei w cywilizowanych państwach jest to tylko kwestia czasu i zmiany są przeprowadzane w dużym tempie. Niedługo koniec takiego oficjalnego feminizmu na zachodzie 
Owszem, rzecz w tym, że są jeszcze państwa niecywilizowane, i to takie, z którymi te cywilizowane prowadzą interesy i kontakty kulturowe. I od tych cywilizowanych można by oczekiwać jakichś reakcji. Weźmy przykład taki:
https://www.wprost.pl/swiat/10094613/kon...gorii.html
Wyobraźmy sobie, że jakiś kraj organizuje międzynarodowy turniej szachowy dla białej rasy, ewentualnie Żydów dopuszcza, jeśli noszą żółte opaski w widocznym miejscu. Chyba wywołałoby to jakąś reakcję w państwach cywilizowanych, inną niż "ich sprawa, co kraj, to obyczaj, jak ktoś nie chce, to może nie jechać"?
|