To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Akta Epsteina
(24.02.2026, 11:40)fciu napisał(a): No właśnie badanie, o którym wspomniałem,
No właśnie - coś tam sobie wspomniałeś, a przecież do tej pory go nie przedstawiłeś.
Cytat:a które raczyłeś zignorować
Tak zwykle się czyni gdy dana treść nie dowodzi postawionej tezy i jest nie na temat.

Cytat:wskazuje iż różnica nie polega na tym, że nie czują empatii, ale na tym, że istnieją dla nich inne czynniki, które mogą swoim priorytetem empatię przebić (np. to, że jakaś osoba jest „nieczysta”, albo okazuje niewystarczający szacunek władzy).
Co znowu ignoruje specyfikę empatii jako zdolności płynnie stopniowanej, bo wprowadza jakieś pokraczne pojęcie empatii przebitej i nieprzebitej. A może ta przebijająca igła zatrzymała się w położeniu 20 % grubości ścianki? A może 10 lub 30? A co za tym idzie społeczne implikacje będą zupełnie inne?


Cytat:Nierzadkim zjawiskiem jest, że prawicowiec jedzie gdzieś do Afryki Północnej i zachwyca się jacy to Arabowie są mili, gościnni i fajni.
A co wskazuje na to, że jest to zjawisko bardziej nierzadkie niż rzadkie?

Cytat: A potem krzyczy, że ci sami Arabowie w innym kontekście to zagrożenie dla naszej cywilizacji. Dla liberała to podwójne standardy. Dla konserwatysty — spójne i sensowne ordo amoris.
Słowo klucz „ci sami”. Serio nie przychodzą ci do głowy żadne przemyślenia, że jednak między tymi dwoma grupami są pewne róznice lub co bardziej istotne - że one się w związku ze zmianą habitatu wytworzą? No i kolejna kwestia - czy ten turysta, w domyśle europejczyk to będzie dla Arabów dokładnie ten sam europejczyk co europejczyk w roli stałego i licznego mieszkańca nowego habitatu?
No i wreszcie, że pewne cechy dają w kość dopiero w jakiejś stałej relacji a nie okazjonalnej? To jak z dobieraniem się w związki - mogę mieć koleżankę lewaczkę, z którą miło mi się będzie od czasu do czasu rozmawiać, ale gdybym miał hipotetycznie zamieszkać z nią pod jednym dachem to pewnie szybko byśmy się pożarli.

Część lewicowców, liberałów, rzeczywiście wykazuje rzadkie na świecie podejście, w którym wykazuje się większą empatią w stosunku do jednostek spoza grupy niż z wewnątrz grupy. Stąd ojkofobia, bagatelizowanie krzywd członków własnej grupy i tym podobne postawy, ponieważ dana kategoria ludzi nie ma odpowiedniej cechy, która triggeruje reakcje empatyczne.
Wyjaśnieniem nie może być proste wytłumaczenie zupełnie innych cech definiujących własną grupę (np. przyjęcie podobnego światopoglądu liberalnego), ponieważ w dalszym ciągu następuje silniejsza reakcja empatyczna w stosunku do grup obcych - obcych pod każdym względem, także światopoglądowym.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(24.02.2026, 12:32)Baptiste napisał(a): No właśnie - coś tam sobie wspomniałeś, a przecież do tej pory go nie przedstawiłeś.
Bo wydawało mi się tak znane, że samo wspomnienie wystarczy. Badanie to „Graham, J., Haidt, J., & Nosek, B. A. (2009). Liberals and conservatives rely on different sets of moral foundations.”. Problem w tym, że oryginalny tekst jest płatny, a znacznie łatwiej znaleźć rozmaite jego omówienia.

Cytat:Co znowu ignoruje specyfikę empatii jako zdolności płynnie stopniowanej, bo wprowadza jakieś pokraczne pojęcie empatii przebitej i nieprzebitej.
Oceniając zachowanie ludzi łatwiej jest patrzeć w kategoriach binarnych. Jeśli ktoś się zachował okrutnie wobec drugiej osoby, to ciężko oceniać, czy odczuwał do niego trochę empatii, czy w ogóle nie odczuwał. Najwyraźniej w tej sytuacji było dla niego coś ważniejszego niż empatia (np. był osrany, że ofiara zrobi mu to samo).

Cytat:A może ta przebijająca igła zatrzymała się w położeniu 20 % grubości ścianki? A może 10 lub 30? A co za tym idzie społeczne implikacje będą zupełnie inne?
W jaki sposób inne? Wprowadzanie w tych kategoriach na siłę niuansu prowadzi do retoryki „cieszcie się, że Was tylko bijemy, bo moglibyśmy zabijać”. Idź w chuj z taką „empatią” i weź odpowiedzialność za własne postulaty.

Cytat:A co wskazuje na to, że jest to zjawisko bardziej nierzadkie niż rzadkie?
Aha. Czyli Ty nawet będąc za granicą jesteś posrany na widok Araba. No OK, niech Ci będzie, nie będę się wykłócał.

Cytat:Serio nie przychodzą ci do głowy żadne przemyślenia, że jednak między tymi dwoma grupami są pewne róznice lub co bardziej istotne - że one się w związku ze zmianą habitatu wytworzą?
Ale przychodzi. Przecież o tym właśnie, kurwa, piszę.

Cytat:Część lewicowców, liberałów, rzeczywiście wykazuje rzadkie na świecie podejście, w którym wykazuje się większą empatią w stosunku do jednostek spoza grupy niż z wewnątrz grupy.
To jest oczywiście bzdura. Po prostu definiują „grupę” w inny sposób, niż Ty — na podstawie wartości.

Cytat:Stąd ojkofobia
Lol. Nikt tak ojkofobicznie nie pluje na „zgniły Zachód”, jak zachodni prawak Uśmiech

Cytat:ponieważ w dalszym ciągu następuje silniejsza reakcja empatyczna w stosunku do grup obcych - obcych pod każdym względem, także światopoglądowym.
Jakakolwiek przesłanka za tym będzie? Jak na razie wkleiłeś jedne badania, które pokazywały, że amerykańskie libki nie definiują swojej grupy rasistowsko. I tyle.
Odpowiedz
(24.02.2026, 13:30)fciu napisał(a): Bo wydawało mi się tak znane, że samo wspomnienie wystarczy. Badanie to „Graham, J., Haidt, J., & Nosek, B. A. (2009). Liberals and conservatives rely on different sets of moral foundations.”. Problem w tym, że oryginalny tekst jest płatny, a znacznie łatwiej znaleźć rozmaite jego omówienia.
Ok, nie opłacisz mi dostępu ale może sam wyjaśnisz gdzie tam zbadano stosunek do zdrady małżeńskiej osób konserwatywnych i liberalnych. Tylko najpierw wyraźnie zaznacz, że kontynuując ten wątek nie wyskoczysz później z jakimś „łolaboga, o zdradach gadajo, gdy tam dzieci gwałco”. Bo jeśli miałbyś ponownie odwalić taki numer to lepiej sobie już daruj.

Cytat:Oceniając zachowanie ludzi łatwiej jest patrzeć w kategoriach binarnych.
No ja wiem, że łatwiej, ale do pewnego wysiłku intelektualnego jednak warto się czasem zmuszać.
Cytat:Jeśli ktoś się zachował okrutnie wobec drugiej osoby, to ciężko oceniać, czy odczuwał do niego trochę empatii, czy w ogóle nie odczuwał. Najwyraźniej w tej sytuacji było dla niego coś ważniejszego niż empatia (np. był osrany, że ofiara zrobi mu to samo).
Właśnie po to aby nie skręcać w taką jałową gadkę, wcześniej zaprezentowałem przykład stopniowalnej empatii w stosunku do zwierzęcia. Celowo bazujesz na skrajnych, emocjonalnych przykładach (fizyczna przemoc) po to aby pokazać zbędność takiego niuansowania, ale to ślepa uliczka.

Cytat:W jaki sposób inne?
W taki, że jest różnica między siekierą w głowie a brakiem podpisu na jakimś papierkowym wniosku? W taki, że jest różnica między intencjonanym działaniem na szkodę innych a brakiem pomocy komuś? Co za tym idzie poziom krzywdy będzie inny.

Cytat:Wprowadzanie w tych kategoriach na siłę niuansu prowadzi do retoryki „cieszcie się, że Was tylko bijemy, bo moglibyśmy zabijać”. Idź w chuj z taką „empatią” i weź odpowiedzialność za własne postulaty.
Nawet na tym twoim przykładzie powyżej, który jest skrajny widać inne implikacje. Skrajnym bo jednak od postawy bicia do zabijania jest krótsza droga niż od postawy zabijania do braku wsparcia. Jednakże gdybyś nie musiał tutaj teoretyzować tylko interesowałyby cię realne implikacje społeczne (bo rzeczywiście byłbyś jakąś zainteresowaną stroną) to wtedy jestem pewien, że te nieuanse byłyby dla ciebie cholernie istotne.

Cytat:Aha. Czyli Ty nawet będąc za granicą jesteś posrany na widok Araba. No OK, niech Ci będzie, nie będę się wykłócał.
Odpowiesz czy będzisz się wykręcał tym, że w twoim świecie albo się kogoś uwielbia albo się kogoś boi?

Cytat:Ale przychodzi. Przecież o tym właśnie, kurwa, piszę.
To jakie są różnice między Arabami na bliskim wschodzie a tymi, którzy decydują się na migrację do Europy? A jakie między tymi drugimi i pierwszymi a tymi w 2-3 pokoleniu migrantów? Gdzie o nich pisałeś skoro jednak je widzisz?

Cytat:To jest oczywiście bzdura. Po prostu definiują „grupę” w inny sposób, niż Ty — na podstawie wartości.
No właśnie nie, bo to nie tłumaczy dlaczego wciąż większą empatię wykazują do obcego, który prezentuje również odmienne wartości.
Tak czy owak jeśli przyjąć, że to co piszesz jest prawdą to polski prawak powinien się bardziej obawiać polskiego lewaka niż odwrotnie. Ok, wezmę to pod uwagę w kontaktach z lewakami.

Cytat:Jakakolwiek przesłanka za tym będzie? Jak na razie wkleiłeś jedne badania, które pokazywały, że amerykańskie libki nie definiują swojej grupy rasistowsko. I tyle.
Arabski migrant to ta domniemana grupa wspólnych wartości? To jest moja przesłanka - ksenofilia dotyczy grup obcych także światopoglądowo. A nawet przede wszystkim obcych światopoglądowo bo taka zwykle jest dystrybucja. Przynajmniej na gruncie imigracji.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
(24.02.2026, 13:30)fciu napisał(a): Aha. Czyli Ty nawet będąc za granicą jesteś posrany na widok Araba. No OK, niech Ci będzie, nie będę się wykłócał.


A to jest chyba dość częste zjawisko. Przeglądam sobie czasem rożne grupy o podróżowaniu. I często pojawiają się tam kwestie bezpieczeństwa. Wielu twierdzi, że w miastach na zachodzie jest niebezpiecznie ponieważ są tam "ciapaci" i oni ich widzieli na własne oczy. Jak dopytasz te osoby czy ci "ciapaci" zaczepiali ich, byli agresywni czy wykazywali jakieś inne niebezpieczne aktywności to w większości okazywało się, że nie - po prostu byli, czasem ktoś dodawał, że "byli hałaśliwi", lub, że sprzedawali jakieś rzeczy - typu skarpetki, zapalniczki czy jakiś inny szajs.

To logiczne, że jak ktoś boi się powiedzmy psów to w obecności psów będzie czuł się zagrożony, niezależnie od tego jak to zagrożenie jest realne. W końcu zerowe nie jest - psy faktycznie mogą pogryźć a nawet zagryźć człowieka. Tak samo mamy tutaj. Statystycznie większa przestępczość wśród imigrantów z określonych państw jest faktem. Faktem jest, że wiele z tych miast ma większą przestępczość niż Polska. Natomiast prawicowa narracja skupiająca się na tym aby wyolbrzymić to zagrożenie sprawiła, że sami prawicowcy w nią uwierzyli i teraz się boją powiedzmy jechać do Paryża czy Neapolu bo sami sobie wmówili, że od razu ktoś ich tam zgwałci lub co najmniej okradnie. Co oczywiście może się przecież zdarzyć z tym, że w tym drugim przypadku będzie to raczej lokalny kieszonkowiec a nie imigrant.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
(24.02.2026, 14:04)Baptiste napisał(a): Ok, nie opłacisz mi dostępu ale może sam wyjaśnisz gdzie tam zbadano stosunek do zdrady małżeńskiej osób konserwatywnych i liberalnych.
Nie badano konkretnie stosunku do zdrady małżeńskiej. Badano reakcję na różne sytuacje i ich ocenę klasyfikowano według jednej z pięciu podstawowych wartości. Badanie pokazało, że konserwatyści mają szerszy zestaw tych wartości, a liberałowie koncentrują się na dwóch — uczciwości i unikaniu krzywdy. Ekstrapolacja, że podobnie jest z oceną zdrady małżeńskiej jest uzasadniona.

Cytat:No ja wiem, że łatwiej, ale do pewnego wysiłku intelektualnego jednak warto się czasem zmuszać.
Czym innym jest wysiłek intelektualny, a czym innym zgadywanie, co kto ma we łbie.

Cytat:Celowo bazujesz na skrajnych, emocjonalnych przykładach (fizyczna przemoc) po to aby pokazać zbędność takiego niuansowania, ale to ślepa uliczka.
Ale okrucieństwo to nie jest tylko fizyczna przemoc. Okrucieństwo to właśnie każda sytuacja, w której coś tam wzięło górę nad empatią.

Cytat:W taki, że jest różnica między intencjonanym działaniem na szkodę innych a brakiem pomocy komuś?
Intencjonalny psztyczek w noc jest mniej szkodliwy, niż odmówienie komuś pierwszej pomocy, więc to jest akurat zupełnie nieistotne kryterium.

Cytat:Jednakże gdybyś nie musiał tutaj teoretyzować tylko interesowałyby cię realne implikacje społeczne (bo rzeczywiście byłbyś jakąś zainteresowaną stroną) to wtedy jestem pewien, że te nieuanse byłyby dla ciebie cholernie istotne.
Pewnie byłyby to jeszcze jakieś trzecie niuanse, niezgodne zarówno z tym, co ja sobie wyobrażam, jak i tym, co sobie wyobrażasz Ty.

Cytat:Odpowiesz czy będzisz się wykręcał tym, że twoim świecie albo się kogoś uwielbia albo się kogoś boi?
Niczego takiego nie napisałem. Wydawało mi się po prostu, że będziesz sympatyzował z takim anegdotycznym obrazem konserwatysty. Jak nie, to pomiń. Nie mam badań naukowych na jego potwierdzenie.

Cytat:Tak czy owak jeśli przyjąć, że to co piszesz jest prawdą to polski prawak powinien się bardziej obawiać polskiego lewaka niż odwrotnie. Ok, wezmę to pod uwagę w kontaktach z lewakami.
Ale przecież tutaj nie chodzi o to, co kto „powinien”, tylko o to co rzeczywiście odczuwa. Wmawianie mi, że ja swoim gadaniem zmienię Twoją postawę wobec jakichś mitycznych „lewaków” to bardzo tania erystyka.

Cytat:Arabski migrant to ta domniemana grupa wspólnych wartości?
No właśnie o to chodzi, że jeśli ktoś nie jest rasistą, to bycie „arabskim migrantem” w ogóle niczego nie implikuje w kwestii wartości.

(24.02.2026, 14:06)DziadBorowy napisał(a): Tak samo mamy tutaj.
No cóż. Smutne jest życie Baptiste. Ja stosunkowo rzadko trafiam na ludzi, których nie umiem zaakceptować.
Odpowiedz
Cytat:Ekstrapolacja, że podobnie jest z oceną zdrady małżeńskiej jest uzasadniona.
Ocena zdrady małżeńskiej wymaga zbadania siły reakcji na dane zjawisko. To, że czyjaś etyka w całości oparta jest na unikaniu krzywdy nie mówi mi niczego na temat tego jak bardzo dane postawy i zachowania dana osoba uważa za krzywdzące. To jak w prawie. W jednym państwie kradzież dóbr o wartości 1000 zł będzie karana lekką grzywną, a w innym więzieniem. W jednym i drugim przypadku jest penalizowana, natomiast na podstawie kary można wnioskować (w uproszczeniu) jak bardzo ustawodawca uważa dany czyn za krzywdzący.

Cytat:Ale okrucieństwo to nie jest tylko fizyczna przemoc. Okrucieństwo to właśnie każda sytuacja, w której coś tam wzięło górę nad empatią.
Tylko, że okrucieństwo trzeba jakoś w miarę obiektywnie oceniać. Gdy pisałeś o tym, że brak konwersacji z tobą na forum jest wyrazem traktowania cię jak podczłowieka to możnaby sobie pomyśleć, że to okrucieństwo, bo często taka dehumanizacyjna postawa wobec innych osób jest zarazem postawą łączącą się z czymś okrutnym.
Z punktu widzenia weganina etycznego jedzenie zwierząt to okrucieństwo i wyraz braku empatii. Czy teraz można orzec, że wszyscy mięsożercy to jak jeden mąż osoby pozbawione empatii względem zwierząt? Moim zdaniem nie, bo jest ona stopniowana. Nie wykazują takiej empatii jak weganie ale w grupie mięsożerców można jednak wydzielić podgrupy o wyraźniejszej i bardzo słabej empatii.

Cytat:Intencjonalny psztyczek w noc jest mniej szkodliwy, niż odmówienie komuś pierwszej pomocy, więc to jest akurat zupełnie nieistotne kryterium.
Tak, masz rację. Zgadzam się, co tylko pokazuje, że nieuansów jest całkiem sporo a jednego kryterium nie można rozpatrywać w oderwaniu od innego.

Cytat:Niczego takiego nie napisałem. Wydawało mi się po prostu, że będziesz sympatyzował z takim anegdotycznym obrazem konserwatysty.
No rzecz w tym, że ja się pierwszy raz z takim obrazem spotykam. Tzn. o ile rzeczywiście wielokrotnie krytykowałem powierzchowne postrzeganie obcych kultur poprzez pryzmat podróży turystycznych czy spotkań w wielkomiejskich, modnych kafejkach, to nigdy jakoś nie łączyłem tego z tematyką konserwatyzmu. I nigdy się z takim łączeniem nie spotkałem u innych.

Cytat:Ale przecież tutaj nie chodzi o to, co kto „powinien”, tylko o to co rzeczywiście odczuwa.
No to przecież piszę - wiedza o tym co rzeczywiście odczuwa lewak, wiedza o tym, że nie znajduję się w kręgu jego grupy może być dla mnie dość ważna. Rozumiem, że poza zmianą moich poglądów nie mam żadnego wpływu na zmianę tych odczuć, ale to jest już pewna wskazówka. Np. prawacy w sytuacji zagrożenia mogą wprowadzić w życie szyicką zasadę takijja po to aby znaleźć się w kręgu lewackich „swoich” i uniknąć krzywd. To wiedza o tym, że w trudnej sytuacji nie powinni odwoływać się np. do wspólnych korzeni, wspólnoty narodowej, tylko powinni uderzać w zupełnie inne tony.
Cytat:No właśnie o to chodzi, że jeśli ktoś nie jest rasistą, to bycie „arabskim migrantem” w ogóle niczego nie implikuje w kwestii wartości.
A to już jest świadome ignorowanie pewnych danych makro jakie możemy wyciągać na temat określonych zbiorowisk ludzkich. Ok, można i tak gdy rzeczywiście najważniejsza jest odpowiednia prezencja wewnątrz własnej grupy. Tylko skąd potem tyle tej liberalnej dulszczyzny? Skąd te systemowe rasizmy? Publicznie niby nic niczego nie implikuje ale prywatnie to już dobrze wiedzą gdzie nie bywać, kogo nie znać, itd.

Cytat:Smutne jest życie Baptiste.

Ufff, może dzięki temu załapię się na więcej empatii niźliby to wynikało z braku przynależności do twojej grupy światopoglądowej.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Haidt opisuje te badania w książce "Prawy umysł", którą mam na półce, więc mogę streścić, o co chodzi. Teoria fundamentów moralnych zakładała na początku istnienie pięciu fundamentów moralnych:
1. Troska/krzywda
2. Sprawiedliwość/oszustwo
3. Lojalność/zdrada
4. Autorytet/bunt
5. Świętość/upodlenie
Później Haidt i jego współpracownicy wyróżnili jeszcze szósty fundament wolność/ucisk.

Badania oraz ich wyniki opisane są tak:
"We współpracy z Brianem Noskiem opracowaliśmy pierwszą wersję Kwestionariusza Fundamentów Moralnych (Moral Foundations Questionnaire - MFQ), która rozpoczynała się poleceniem: „Kiedy decydujesz, czy coś jest dobre, czy złe, jak ważne są dla Ciebie wymienione kwestie?”. Następnie wyjaśniliśmy skalę odpowiedzi: od 0 („Zupełnie nieważne – nie ma to żadnego znaczenia dla tego, co oceniam jako dobre, a co jako złe”) do 5 („Bardzo ważne – to jeden z najistotniejszych czynników, które biorę pod uwagę, kiedy oceniam, czy coś jest dobre, czy złe”). Pod instrukcją i objaśnieniem skali zamieściliśmy listę piętnastu pozycji – po trzy dla każdego z fundamentów, w których pytaliśmy między innymi, jak ważne jest to, „czy ktoś był okrutny” (fundament Troska) albo „czy czyjeś zachowanie świadczyło o braku szacunku dla autorytetu” (fundament Autorytet).
Brian Nosek był szefem portalu ProjectImplicit.org – jednego z największych internetowych serwisów naukowych – dlatego w ciągu tygodnia zdołaliśmy zebrać grupę 1600 osób, które zgodziły się wypełnić Kwestionariusz Fundamentów Moralnych. Kiedy Jesse przedstawił zgromadzone dane na wykresie, ukazały się różnice, których się spodziewaliśmy. Przedruk tego wykresu przedstawiłem na rycinie 8.1. Po lewej stronie widzimy odpowiedzi badanych, którzy określili siebie jako „bardzo liberalnych”. Następnie przesuwamy się wzdłuż spektrum politycznego poprzez osoby o umiarkowanych poglądach (środek wykresu) aż do ludzi, którzy opisali siebie jako „bardzo konserwatywnych” (prawy kraniec wykresu)³.

[³ Uczestnicy tego badania wskazali swoją pozycję na skali od „zdecydowanie liberalny” do „zdecydowanie konserwatywny”, zastąpiłem jednak określenie „zdecydowanie” słowem „bardzo”, żeby zachować zgodność ze sformułowaniami używanymi w dalszej części książki.]

Jak widać, linie ilustrujące fundamenty Troska i Sprawiedliwość (dwie górne linie) biegną w górnej części wykresu – na całej długości. Wszyscy – ludzie o poglądach lewicowych, prawicowych i umiarkowanych – deklarują, że takie kwestie, jak współczucie, okrucieństwo, uczciwość i niesprawiedliwość, mają istotne znaczenie dla dokonywanych przez nich ocen dotyczących dobra i zła. Mimo to obie linie stopniowo opadają. Zdaniem liberałów kwestie te mają nieco większą wagę moralną niż w opinii konserwatystów.

Kiedy jednak przyglądamy się fundamentom Lojalność, Autorytet i Świętość, sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Liberałowie w dużej mierze je lekceważą. Różnica między tymi trzema fundamentami a Troską i Sprawiedliwością jest w ich wypadku tak wielka, że w uproszczeniu można powiedzieć, iż moralność liberałów opiera się na dwóch fundamentach⁴.
[⁴ Dłuższa i bardziej trafna wersja tego skrótowego wniosku brzmi: w pewnych okolicznościach wszyscy ludzie mogą korzystać z każdego z tych fundamentów, liberałowie jednak upodobali sobie fundamenty Troska i Sprawiedliwość i na nich przede wszystkim budują swoje matriksy moralne.]

W miarę jak przesuwamy się w prawo, linie ilustrujące te fundamenty stopniowo się wznoszą. Kiedy docieramy do osób „bardzo konserwatywnych”, wszystkie linie niemal się się zbiegają. W uproszczeniu możemy więc powiedzieć, że moralność konserwatystów opiera się na pięciu fundamentach. Czy jednak naprawdę konserwatyści przywiązują wagę do szerszego zakresu wartości i kwestii niż liberałowie? A może otrzymaliśmy taki wzór odpowiedzi tylko dlatego, że zadaliśmy takie, a nie inne pytania?
W ciągu kolejnego roku Jesse, Brian i ja zmodyfikowaliśmy MFQ. Dodaliśmy pozycje, w których badani mieli ocenić, w jakim stopniu zgadzają się z twierdzeniami, które sformułowaliśmy w taki sposób, aby aktywizowały one emocje związane z każdym z fundamentów moralnych. Na przykład, czy zgadzasz się z twierdzeniem powiązanym z fundamentem Troska: „Jedną z najgorszych rzeczy, jakie może zrobić człowiek, jest skrzywdzenie bezbronnego zwierzęcia”? Co powiesz o zdaniu odwołującym się do fundamentu Lojalność: „Bycie członkiem zespołu jest ważniejsze niż wyrażanie siebie”? Pierwsze wyniki otrzymane przez Jesse'a powtórzyły się co do joty. Otrzymaliśmy układ linii zgodny z tym przedstawionym na rycinie 8.1. Co istotne, zaobserwowaliśmy to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w wielu innych krajach⁵.
[⁵ Zob. Graham i in., 2011, tabela 11 – dane dotyczące Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii, a także reszty świata podzielonej na regiony: Europa Zachodnia, Europa Wschodnia, Ameryka Łacińska, Afryka, Bliski Wschód, Azja Południowa, Azja Wschodnia oraz Azja Południowo-Wschodnia. Podstawowy wzór wyników przedstawiony w tym rozdziale okazał się niezmienny we wszystkich tych krajach i regionach.]


[...]

Na rycinie 8.2 przedstawiono dane zgromadzone przy użyciu MFQ do roku 2011, uzyskane od ponad 130 000 badanych. Od czasu pierwszej, prostej ankiety opracowanej przez Jesse'a wprowadziliśmy wiele ulepszeń, ale za każdym razem otrzymujemy taki sam podstawowy wzór wyników, jak w roku 2006. Linie ilustrujące fundamenty Troska i Sprawiedliwość opadają, podczas gdy linie obrazujące fundamenty Lojalność, Autorytet i Świętość stopniowo się wznoszą. Liberałowie przypisują dwóm pierwszym fundamentom dużo większą wartość niż trzem pozostałym; konserwatyści cenią wszystkich pięć mniej więcej jednakowo⁸."

Źródło: Jonathan Haidt "Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?", przekład Agnieszka Nowak-Młynikowska, Smak Słowa, Sopot, 2012.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
(24.02.2026, 15:23)Baptiste napisał(a): Gdy pisałeś o tym, że brak konwersacji z tobą na forum jest wyrazem traktowania cię jak podczłowieka to możnaby sobie pomyśleć, że to okrucieństwo, bo często taka dehumanizacyjna postawa wobec innych osób jest zarazem postawą łączącą się z czymś okrutnym.
Gdyby naprawdę relacja z Gladiatorem wymagana była do jakiegokolwiek sensownego funkcjonowania w społeczeństwie, to tak by było. Ale na szczęście nie jest. Kiedyś było to dla mnie ważne, bo wyznawałem toksyczną religię, według której za niewybaczenie bliźniemu idzie się do piekła.

Cytat:Np. prawacy w sytuacji zagrożenia mogą wprowadzić w życie szyicką zasadę takijja po to aby znaleźć się w kręgu lewackich „swoich” i uniknąć krzywd. To wiedza o tym, że w trudnej sytuacji nie powinni odwoływać się np. do wspólnych korzeni, wspólnoty narodowej, tylko powinni uderzać w zupełnie inne tony.
Zdażyło mi się to zjawisko obserwować (nie, nie zebrałem danych godnych publikacji naukowej).

Cytat:A to już jest świadome ignorowanie pewnych danych makro jakie możemy wyciągać na temat określonych zbiorowisk ludzkich.
Ale jaki jest sens opierania się na „danych makro” skoro możemy na temat danej osoby zebrać sobie dane mikro? Zmienność wewnątrzgrupowa jest zwykle większa niż międzygrupowa. A więc zakładanie, że losowy Arab nie będzie podzielał naszych wartości, a losowy białas będzie może nas zaprowadzić na manowce. Spojrzenie indywidualne jest tutaj wskazane i nie stanowi żadnego ignorowania faktów.

Cytat:Tylko skąd potem tyle tej liberalnej dulszczyzny?
No przecież napisałeś — liberalizm przez wiele dziesięcioleci miał charakter ideologii dominującej. Więc różne Lisy widziały, że aby dostać się na salony, trzeba tę ideologię deklarować (tu nawet nie chodzi o, jak to piszesz „unikanie krzywdy”).

Zresztą w ogóle wszystkie formy dulszczyzny biorą się z tego samego — z konformizmu grupowego, któremu nie towarzyszą realne przekonania.

Cytat:Ufff, może dzięki temu załapię się na więcej empatii niźliby to wynikało z braku przynależności do twojej grupy światopoglądowej.
Jejciu Baptiste, naukochańszy Ty mój prawaku. Naprawdę na tle reszty swojej grupy światopoglądowej na tym forum jawisz mi się niczym gwiazda jaśniejąca. Nie próbujesz mnie wyjebać z forum; spermisz tylko do jakichś postaci publicznych; starasz się być zwykle intelektualnie uczciwy. Zresztą nie tylko na tle deklaratywnej prawicy wyglądasz nieźle. Jesteś naprawdę o niebo sympatyczniejszą wg mnie postacią, niż pewien niedawno przeze mnie poznany polityk „lewicowy”.
Odpowiedz
(24.02.2026, 10:58)Baptiste napisał(a): Prawacy zapewne nie wykazują się takim poziomem empatii wobec imigrantów jak lewacy, ale stwierdzenie, że charakteryzują się brakiem empatii to tylko propagandowy zabieg dehumanizacyjny.

W zasadzie to jest jeszcze gorzej - prawacy nie tylko nie wykazują się brakiem empatii wobec chociażby imigrantów a wręcz często zieją nienawiścią do nich. Coś ci się ubzdurało jakoby empatia na poziomie zerowym oznacza jakieś psychopatyczne zachowanie tymczasem jest to w zasadzie brak zainteresowania innymi spoza własnego kręgu, niechęć do pomocy itd. Narracja prawicowa zdecydowanie wybiega poza to pojęcie i przykładów tego mamy bez liku, zarówno w Polsce jak i za granicą (np. zachowanie i poparcie ICE w Stanach a w Polsce podejście do imigrantów ze wschodu). Wspomniana dehumanizacja jest tutaj istotnym pojęciem i kolejnym którego znaczenia nie ogarniasz. Jeśli stwierdzę, że nie masz empatii w stosunku do imigrantów, to nie oznacza, że próbuję Ciebie odczłowieczyć. Zupełnie inaczej wygląda kwestia niestety coraz większej części prawicy w stosunku do wszelkiego rodzaju mniejszości. Gdzie tu może być mowa o jakimkolwiek poziomie empatii jeśli powszechnie stosuje się określenia w rodzaju: zaraza, pasożyty, ideologia lgbt i oczywiście klasyk czyli The Great Replacement czy islamizacja. 
Ale możesz zawsze podać jakieś w miarę częste przykłady empatycznego podejścia prawaków w stosunku do mniejszości aby wykazać, że jestem w błędzie.
Odpowiedz
Zdrada małżeńska jest faktycznie czymś, czego większości ludzi nie akceptuje i co wiąże się z krzywdą. Jednak związki i relacje Trumpa mają charakter transakcyjny i otwarty. W takich związkach nie można mówić o zdradzie w zwykłym sensie. W szczególności w trakcie małżeństwa z Melanią Trump sypiał z aktorkami filmów pornograficznych. Z punktu widzenia poglądów liberalnych w tym względzie nie można jednak Trumpowi zbyt wiele zarzucić. Mamy wymienną relację – ona jest jego wizytówką, a on umożliwia jej karierę i luksusowe życie. Oboje są tego świadomi i wyrażają na to zgodę. Jedynie po przyjęciu jakichś elementów konserwatyzmu obyczajowego można oceniać taką relację negatywnie. 

To samo dotyczy Elona Muska, który ma za sobą kilka relacji, romansów i wchodzi w układy z jakimiś (rzekomo) konserwatywnymi dziennikarkami, które polegają na rodzeniu jego dzieci (było o tym kiedyś na forum, stąd pamiętam).

Z mojej perspektywy obaj wymienieni to degeneraci moralni i opisane działania są naruszeniem pewnej "świętości" (termin techniczny, który był używany w badaniu wyjaśnionym wyżej) tj. pewnego istotnego porządku. Jednak osoba liberalna obyczajowo (tj. nastawiona antyesencjonalistycznie) nie może tak twierdzić. Z jej perspektywy wymienione wyżej działania są sprawą prywatną Trumpa i kobiet, które wchodzą z nimi w te układy-relacje. 

Oczywiście nie mówię tutaj o seksie z nieletnimi lub gwałtach, ale tych chyba jeszcze żadnemu z nich nie udowodniono.

Poza tym przedstawianie sprawy Epsteina jako przejawu prawicowej hipokryzji jest bardzo jednowymiarowe, ale rozumiem, że tutaj nie chodzi o obiektywny ogląd, ale zaspokojenie potrzeb emocjonalnych osób, które tę sprawę w ten sposób widzą.
Odpowiedz
(25.02.2026, 13:04)Slup napisał(a): Zdrada małżeńska jest faktycznie czymś, czego większości ludzi nie akceptuje i co wiąże się z krzywdą. Jednak związki i relacje Trumpa mają charakter transakcyjny i otwarty. W takich związkach nie można mówić o zdradzie w zwykłym sensie. W szczególności w trakcie małżeństwa z Melanią Trump sypiał z aktorkami filmów pornograficznych. Z punktu widzenia poglądów liberalnych w tym względzie nie można jednak Trumpowi zbyt wiele zarzucić. Mamy wymienną relację – ona jest jego wizytówką, a on umożliwia jej karierę i luksusowe życie. Oboje są tego świadomi i wyrażają na to zgodę. Jedynie po przyjęciu jakichś elementów konserwatyzmu obyczajowego można oceniać taką relację negatywnie. 

To samo dotyczy Elona Muska, który ma za sobą kilka relacji, romansów i wchodzi w układy z jakimiś (rzekomo) konserwatywnymi dziennikarkami, które polegają na rodzeniu jego dzieci (było o tym kiedyś na forum, stąd pamiętam).

Z mojej perspektywy obaj wymienieni to degeneraci moralni i opisane działania są naruszeniem pewnej "świętości" (termin techniczny, który był używany w badaniu wyjaśnionym wyżej) tj. pewnego istotnego porządku. Jednak osoba liberalna obyczajowo (tj. nastawiona antyesencjonalistycznie) nie może tak twierdzić. Z jej perspektywy wymienione wyżej działania są sprawą prywatną Trumpa i kobiet, które wchodzą z nimi w te układy-relacje. 
Związki transakcyjne w sferze elit, bez względnu na przynależność polityczną, są na porządku dziennym w zasadzie od zawsze, tzn. odkąd mamy pisemne źródła. Różnica między lewą a prawą stroną leży w poziomie hipokryzji: na jednym biegunie możemy postawić Simone de Beauvoir i Sartre'a którzy publicznie przyznawali się do otwartego związku a na drugim Elonów, Trumpów czy innych Berlusconich, określających siebie albo kulturowymi chrześcijanami czy wręcz osobami związanymi z konkretną religią katolicką, jak ten ostatni. Jeśli dla Ciebie jest to naruszenie pewnej świętości, to na pewno nie jest to zbytnio istotne dla zdecydowanej większości wierzących gdyż równie często sami zdradzają swoich małżonków co osoby niereligijne czy powszechnie stosują i uznają antykoncepcję. 
Z drugiej strony przywołany antyesencjonalista mógłby stwierdzić, że pojęcie katolika (tego trzymającego się dogmatów) jest tylko konstruktem społecznym, pewną maską nakładaną aby łatwiej funkcjonować w społeczeństwie i czerpać z tego korzyści. Jest to kwestia bardziej tożsamości niż etyki. Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy katolik gdyż nie istnieje jeden przyjęty wzorzec takiej osoby a człowiek nie jest spójny i może jednocześnie wykazywać zachowania czy przekoniania dla siebie sprzeczne.

Cytat:Poza tym przedstawianie sprawy Epsteina jako przejawu prawicowej hipokryzji jest bardzo jednowymiarowe, ale rozumiem, że tutaj nie chodzi o obiektywny ogląd, ale zaspokojenie potrzeb emocjonalnych osób, które tę sprawę w ten sposób widzą.
Zbyt dużo jest w tych aktach różnych Clintonów, Chomskich, Mandelsonów czy celebrytów przypisujących siebie do lewicowej czy centrowej strony. Wygląda na to, że cała ta elitarna klika zorganizowała się jako prawdziwy związek ponad podziałami o których podobno tak ciężko w politycznych sferach.
Odpowiedz
(26.02.2026, 09:35)Osiris napisał(a): Związki transakcyjne w sferze elit, bez względnu na przynależność polityczną, są na porządku dziennym w zasadzie od zawsze, tzn. odkąd mamy pisemne źródła. Różnica między lewą a prawą stroną leży w poziomie hipokryzji: na jednym biegunie możemy postawić Simone de Beauvoir i Sartre'a którzy publicznie przyznawali się do otwartego związku a na drugim Elonów, Trumpów czy innych Berlusconich, określających siebie albo kulturowymi chrześcijanami czy wręcz osobami związanymi z konkretną religią katolicką, jak ten ostatni.

Nie bardzo rozumiem, czemu to w ogóle jest problem. Trump deklaruje, że jest laureatem pokojowej nagrody Nobla. Musk, Trump lub Berlusconi mogą się określać, jak chcą. Nikt im przecież nie może tego zabronić. Mogą twierdzić, że są kulturowymi chrześcijanami, co zresztą jest prawdą, o ile to pojęcie rozumieć w odpowiedni sposób. Jest to przecież pojęcie wieloznaczne. Mogą też uważać, że są katolikami. Tak zresztą twierdził prezydent Biden, co nie przeszkadzało mu być zwolennikiem bardzo liberalnego prawa aborcyjnego. Warto odnotować, że wówczas strona liberalna nie oskarżała go o hipokryzję, chociaż sprawa aborcji (nazywana przez katolików "ochroną życia nienarodzonego") jest z punktu widzenia katolicyzmu bardziej fundamentalna niż to, ile kto ma żon i kochanek. Zresztą działania Trumpa są w tym zakresie zdecydowanie bliżej klasycznie katolickich wartości niż jego poprzednika – administracja obecnego prezydenta USA ograniczyła finansowanie aborcji ze środków federalnych. Banałem jest to, że to właśnie z takich działań lub obietnic (mniejsza o to, czy spełnionych i w jakim stopniu) bierze się, że wielu klasycznych konserwatystów w USA oddało głos na Trumpa. Liberałom może być miła myśl, że klasyczni konserwatyści głosowali na Trumpa, bo są hipokrytami, którym nie przeszkadza jego stosunek do kobiet, narcyzm, libertynizm i niskie standardy. Jednak można argumentować, że z punktu widzenia katolicyzmu lub pewnych denominacji protestanckich większym hipokrytą był właśnie Biden. 

(26.02.2026, 09:35)Osiris napisał(a): Jeśli dla Ciebie jest to naruszenie pewnej świętości, to na pewno nie jest to zbytnio istotne dla zdecydowanej większości wierzących gdyż równie często sami zdradzają swoich małżonków co osoby niereligijne czy powszechnie stosują i uznają antykoncepcję.
Z drugiej strony przywołany antyesencjonalista mógłby stwierdzić, że pojęcie katolika (tego trzymającego się dogmatów) jest tylko konstruktem społecznym, pewną maską nakładaną aby łatwiej funkcjonować w społeczeństwie i czerpać z tego korzyści. Jest to kwestia bardziej tożsamości niż etyki. Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy katolik gdyż nie istnieje jeden przyjęty wzorzec takiej osoby a człowiek nie jest spójny i może jednocześnie wykazywać zachowania czy przekoniania dla siebie sprzeczne.

Sorry, ale nie wiem, jaki to ma związek z tym, co napisałem. Oczywiście nie mam nic przeciwko wprowadzaniu do dyskusji nowych wątków i pobocznych uwag.
Odpowiedz
(26.02.2026, 14:11)Slup napisał(a): Nie bardzo rozumiem, czemu to w ogóle jest problem. Trump deklaruje, że jest laureatem pokojowej nagrody Nobla. Musk, Trump lub Berlusconi mogą się określać, jak chcą. Nikt im przecież nie może tego zabronić.
Serio nie rozumiesz, że publiczne kłamstwa i przedstawianie siebie jako osoba o wyższej moralności, niż się jest w rzeczywistości, nie jest problemem? Przecież zarówno Trump jak i Melania ukrywają fakt, że ich związek ma charakter transakcyjny i oficjalnie twierdzą, że wszystko jest w porządku. To nie jest tak jak pisałeś, że dla osób liberalnych obyczajowo nie jest to problem - istota tkwi w oszustwie. 

Cytat:Mogą twierdzić, że są kulturowymi chrześcijanami, co zresztą jest prawdą, o ile to pojęcie rozumieć w odpowiedni sposób. Jest to przecież pojęcie wieloznaczne. Mogą też uważać, że są katolikami. Tak zresztą twierdził prezydent Biden, co nie przeszkadzało mu być zwolennikiem bardzo liberalnego prawa aborcyjnego. Warto odnotować, że wówczas strona liberalna nie oskarżała go o hipokryzję, chociaż sprawa aborcji (nazywana przez katolików "ochroną życia nienarodzonego") jest z punktu widzenia katolicyzmu bardziej fundamentalna niż to, ile kto ma żon i kochanek. Zresztą działania Trumpa są w tym zakresie zdecydowanie bliżej klasycznie katolickich wartości niż jego poprzednika – administracja obecnego prezydenta USA ograniczyła finansowanie aborcji ze środków federalnych. Banałem jest to, że to właśnie z takich działań lub obietnic (mniejsza o to, czy spełnionych i w jakim stopniu) bierze się, że wielu klasycznych konserwatystów w USA oddało głos na Trumpa. Liberałom może być miła myśl, że klasyczni konserwatyści głosowali na Trumpa, bo są hipokrytami, którym nie przeszkadza jego stosunek do kobiet, narcyzm, libertynizm i niskie standardy. Jednak można argumentować, że z punktu widzenia katolicyzmu lub pewnych denominacji protestanckich większym hipokrytą był właśnie Biden. 
To świadectwo o tych ludziach: jeśli jedna kwestia aborcji jest traktowana tak dogmatycznie i zaślepieni tym wierzący uważają to za kwestię nie do zaakceptowania w porównaniu do niekończącego się, wieloletniego bełkotu, kłamstw, manipulacji, oszustw, łamania prawa i wszelkich zasad przyzwoitości w publicznym dyskursie w wykonaniu Trumpa, to znaczy, że chrześcijanie w Stanach to najbardziej zdegenerowana moralnie grupa społeczna jaką mogę sobie wyobrazić.
Odpowiedz
(26.02.2026, 22:38)Osiris napisał(a): Serio nie rozumiesz, że publiczne kłamstwa i przedstawianie siebie jako osoba o wyższej moralności, niż się jest w rzeczywistości, nie jest problemem? Przecież zarówno Trump jak i Melania ukrywają fakt, że ich związek ma charakter transakcyjny i oficjalnie twierdzą, że wszystko jest w porządku. To nie jest tak jak pisałeś, że dla osób liberalnych obyczajowo nie jest to problem - istota tkwi w oszustwie. 

Liberalne podejście do obyczajowości polega między innymi na tym, że nie wnika się w to, jak jednostki układają swoje sprawy intymne. Nie oczekuje się od jednostek jawności w tej sprawie, bo uznaje się, że jest to kwestia, która nie jest sprawą publiczną. Dlaczego domagać się jakiegoś wyjątku w sytuacji Trump-ów?

Poza tym oni twierdzą, że wszystko jest w porządku, bo z ich perspektywy rzeczywiście tak jest. Im ich związek najwyraźniej odpowiada.

Wreszcie tam nie ma żadnego oszustwa i ukrywania czegokolwiek. Jaki koń (tj. małżeństwo Trump-ów) jest, to każdy w miarę rozgarnięty człowiek widzi. Wszyscy wiemy, że jest to układ i mniej więcej jest jasne, na czym polega.

(26.02.2026, 22:38)Osiris napisał(a): To świadectwo o tych ludziach: jeśli jedna kwestia aborcji jest traktowana tak dogmatycznie i zaślepieni tym wierzący uważają to za kwestię nie do zaakceptowania w porównaniu do niekończącego się, wieloletniego bełkotu, kłamstw, manipulacji, oszustw, łamania prawa i wszelkich zasad przyzwoitości w publicznym dyskursie w wykonaniu Trumpa, to znaczy, że chrześcijanie w Stanach to najbardziej zdegenerowana moralnie grupa społeczna jaką mogę sobie wyobrazić.

To dosyć łatwo wytłumaczyć. Myślę, że zarówno z mojej jak i Twojej perspektywy powstrzymanie unicestwiania ludzi na masową skalę jest dobrem, które warto osiągnąć nawet za cenę wybrania kłamcy i głupca na najważniejsze stanowisko w państwie. Teraz wyobraź sobie hipotetyczną osobę, która jest autentycznie przekonana, że płód jest człowiekiem. Tzn. ta osoba uważa, że płód jest w tym samym sensie (cokolwiek to znaczy) człowiekiem, jak każde X, które Ty uznajesz za człowieka. 

Oczywiście możemy twierdzić, że pogląd na temat człowieczeństwa płodu jest niesłuszny i oparty na ryzykownej ontologii. Tzn. można uważać, że przyjęcie tego poglądu jest błędem intelektualnym. Trudno jednak uznać go za błąd moralny (chyba, że uważa się, że wszystko w ostatecznym rozrachunku jest normatywne i sfera aksjologiczna pochłania sferę racjonalną, co jest ciekawym i atrakcyjnym poglądem, ale nie dyskutujemy tutaj na temat filozofii).
Odpowiedz
(27.02.2026, 09:49)Slup napisał(a): Poza tym oni twierdzą, że wszystko jest w porządku, bo z ich perspektywy rzeczywiście tak jest. Im ich związek najwyraźniej odpowiada.

Wreszcie tam nie ma żadnego oszustwa i ukrywania czegokolwiek. Jaki koń (tj. małżeństwo Trump-ów) jest, to każdy w miarę rozgarnięty człowiek widzi. Wszyscy wiemy, że jest to układ i mniej więcej jest jasne, na czym polega.
Ty widzisz i w miarę rozgarnięci ludzie widzą. Sęk w tym, że jest naprawdę dużo ludzi mniej rozgarniętych dla których nie jest to oczywiste i dla nich jest ta szopka. Nazywamy to oszustwem. 

Cytat:To dosyć łatwo wytłumaczyć. Myślę, że zarówno z mojej jak i Twojej perspektywy powstrzymanie unicestwiania ludzi na masową skalę jest dobrem, które warto osiągnąć nawet za cenę wybrania kłamcy i głupca na najważniejsze stanowisko w państwie. Teraz wyobraź sobie hipotetyczną osobę, która jest autentycznie przekonana, że płód jest człowiekiem. Tzn. ta osoba uważa, że płód jest w tym samym sensie (cokolwiek to znaczy) człowiekiem, jak każde X, które Ty uznajesz za człowieka. 

Oczywiście możemy twierdzić, że pogląd na temat człowieczeństwa płodu jest niesłuszny i oparty na ryzykownej ontologii. Tzn. można uważać, że przyjęcie tego poglądu jest błędem intelektualnym. Trudno jednak uznać go za błąd moralny (chyba, że uważa się, że wszystko w ostatecznym rozrachunku jest normatywne i sfera aksjologiczna pochłania sferę racjonalną, co jest ciekawym i atrakcyjnym poglądem, ale nie dyskutujemy tutaj na temat filozofii).
Masz rację natomiast w praktyce wygląda to tak, że ci sami ludzie broniący nienarodzonych np. ochoczo wspierają izraelski reżim i nie mają problemu z przeprowadzonym przez niego ludobójstwem. W tym rozrachunku trudno uznać aby w wyznawanym przez nich systemie moralnym życie ludzie stanowiło wartość fundamentalną.
Odpowiedz
(03.03.2026, 09:29)Osiris napisał(a): Sęk w tym, że jest naprawdę dużo ludzi mniej rozgarniętych dla których nie jest to oczywiste i dla nich jest ta szopka. Nazywamy to oszustwem. 

Trump w swojej książce otwarcie stwierdza, że wszystkie relacje międzyludzkie mają charakter stricte transakcyjny i podaje bardzo wiele szczegółów dotyczących tego, jak rozumie rolę małżeństwa w swoim życiu. Można przytoczyć fragmenty, ale zakładam, że łatwo się domyślić, co tam jest napisane. Rozumiem, że to Ci nie wystarcza i oczekujesz od niego jeszcze większego ekshibicjonizmu w tej sprawie. 

Oczywiście są jego wyborcy, którzy po prostu wypierają tę rzeczywistość. Niekoniecznie wynika to z braku rozgarnięcia. Ludzie generalnie są przywiązani emocjonalnie do swoich wyborów politycznych i starają się je bronić przed krytyką, nawet jeśli wymaga to ekwilibrystyki argumentacyjnej i oszukiwania samych siebie.

(03.03.2026, 09:29)Osiris napisał(a): Masz rację natomiast w praktyce wygląda to tak, że ci sami ludzie broniący nienarodzonych np. ochoczo wspierają izraelski reżim i nie mają problemu z przeprowadzonym przez niego ludobójstwem.

"Ludzie, którzy są przeciwnikami aborcji, wspierają ludobójstwo na Palestyńczykach."

Są też tacy ludzie. Jak już mówiłem wyżej, konstruowanie takich tez jest praktycznie wyłącznie funkcją utrzymywania homeostazy emocjonalnej.
Odpowiedz
https://x.com/KWyszkowski/status/2028764...77104?s=20 - taśmy Clintonów upublicznione
https://x.com/allenanalysis/status/20288...20778?s=20 - kumpel Trumpa, duchowny Robert Morris skazany za 5-krotne molestowanie seksualne 12-latki dostał 6 miesięcy więzienia

"Przegląd od AI

Robert Morris, założyciel Gateway Church w Teksasie, był wpływowym pastorem ewangelikalnym i członkiem rady doradczej ds. wiary przy Donaldzie Trumpie podczas jego pierwszej kadencji (2017-2021.

W 2024 roku Morris zrezygnował z funkcji w kościele po oskarżeniach o wieloletnie wykorzystywanie seksualne 12-latki w latach 80. XX wieku.

Oto kluczowe informacje dotyczące relacji Roberta Morrisa z Donaldem Trumpem:

Doradca duchowy: Morris był członkiem 25-osobowej grupy "Evangelical Executive Advisory Board" wspierającej kampanię Donalda Trumpa w 2016 roku.

Wizyty i poparcie: W czerwcu 2020 roku, podczas swojej prezydentury, Donald Trump odwiedził kościół Gateway w Dallas (kampus w Southlake), gdzie wziął udział w dyskusji "Okrągłego Stołu na temat Przejścia do Wielkości". Trump określił wówczas Morrisa mianem osoby o "świetnej reputacji".

Wsparcie w 2024 roku: Według doniesień, Morris brał udział w działaniach mających na celu mobilizację ewangelikalnych wyborców przed wyborami w 2024 roku.

Dystansowanie się kampanii: Po tym, jak w czerwcu 2024 roku pojawiły się oskarżenia o molestowanie i Morris przyznał się do "niewłaściwych zachowań", rzecznik kampanii Trumpa stwierdził, że Morris nie pełnił żadnej funkcji w kampanii reelekcyjnej 2024.

Konsekwencje prawne: W marcu 2025 roku Morris został oskarżony o pięć przestępstw na tle seksualnym, a w październiku 2025 roku przyznał się do winy. Otrzymał wyrok 10 lat więzienia (z czego większość zawieszono), a do odbycia ma 6 miesięcy w więzieniu hrabstwa, po czym musi zarejestrować się jako przestępca seksualny."

https://x.com/Bob57PL/status/2028758323298746789?s=20 - "Kongresmen Jamie Raskin o ocenzurowanych aktach Epsteina: „Nazwisko Donalda Trumpa jest wszędzie w tych aktach… 17-letnie dziewczynki, 16-letnie dziewczynki, 14-letnie, 11-letnie, 10-letnie dziewczynki… Widziałem dziś wzmiankę o 9-letniej . To naprawdę makabryczna historia…"

https://x.com/allenanalysis/status/20285...65272?s=20 - "Rep. Ted Lieu says the full Epstein files contain information that Donald Trump RAPED minors.

So he started a war to distract us from his crimes.

Never stop speaking about Epstein."

Masakra jest z tym wszystkim. Najbardziej mnie rozwalił ten wyrok 6 miesięcy za pedofilię dla kumpla Trumpa. Kabaret jakiś.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
DziadBorowy napisał

Cytat:Chociaż nie. Amerykańska prawica była aktywnym uczestnikiem amerykańskiej wojenki kulturowej i jej animatorem. Trump to po prostu efekt, że byli oni znacznie skuteczniejsi w radykalizacji swoich wyborców niż demokraci.

Brzmi trochę jak haggada, gdzie oś czasu jest trzeciorzędna. Rewolucja marksistowsko-goszystowska rozpoczęła się w USA na uniwersytecie Berkeley w latach sześciedsiątych (Free Speech Movement) i co zrozuzmiałe nie mogła być ich animatorem amerykańska konserwa. Typowy przykład odwracania kota ogonem. Od tego czasu kolejne fale kulturkampfu ścierają się z falami powrotu do normalności w USA. Stąd USA są bardzo podzielone. Jest rzeczą naturalną, że zawsze chciano powstrzymać falę dewiacji.

Cytat:Tutaj szacun - wmówienie ludziom tego, że "woke" jest jedynym z głównych problemów jakie ich trapią w kraju w którym mniej zamożni obawiają się wezwać pogotowie w obawie przed rachunkiem za karetkę jest to niewątpliwy sukces.

Jest jeszcze znacznie gorsze zagrożenie - planeta płonie!Uśmiech
Z samej zasady usprawiedliwianie jednej plagi drugą jest pozbawione sensu. Są takie i takie. Jedna, ta zdrowotna jest utrapieniem, woke potencjalnie znacznie gorszym. Ów rachunek za karetkę, niech będzie jak poszarana i mocno zakażona krwawiąca ręka, to woke jest jak białaczka, nie boli tylko wyniszcza stopniowo do skutku. Po raz kolejny odsyłam do artykułu z NYT. Przerażeni fanatyzmem Obamy i nadchodzącą Obamą bis - Harris zdecydowali się porzucić demokratów i wesprzeć Trumpa. Jeśli destrukcja państwa nie zostałaby powstrzymana, to na pewno dostęp do służby zdrowia nie poprawiłby się. Problem tkwi w systemie łączy wszystkie zwaśnione strony taka sama opinia.

Cytat:No to, że współczesny konserwatyzm jest postchrześcijański to już ustaliliśmy. Teraz zastanawiamy się czemu takie postawy ostatnio pojawiają się głównie wśród postchrześcijańskich polityków prawicy a nie wśród postchrześcijańskich polityków lewicy.

Napisać można sobie wszystko, nawet to. Istnieje jakiś realny ranking polityków według tego klucza?

Cytat:Faktem jest, że Trump robił co mógł aby tych akt nie ujawniać. Ale presja, również ze strony części republikanów sprawiła, że uznał, że ich wypuszczenie pozwoli w jakiś sposób kontrolować narrację i przyniesie mniejsze straty niż upieranie się przy tym aby były tajne.

I nie. Nikt nie łączy tego tylko z prawicowością. Byli tam celebryci i politycy, którzy nie są prawicowi. Clinton na przykład. Ale nikt Clintona nie przedstawiał jako ostatnią tarczą chroniąca nas przed upadkiem obyczajów.

Ujawnienia akt domagał się od Trumpa ruch MAGA, to była obietnica wyborcza. Nie przypominam sobie, aby od strony demokratów oczekiwano tego od Harris. Na pewno demokraci się do tego później doczepili i zażądali tego samego. Sądząc po zasięgu afery, niewątpliwej ingerencji wywiadów, nagraniach służących do szantażu polityków, każdy prezydent postępowałby podobnie.
Giselle Maxwell pomocnica Epsteina jest córką Roberta Maxwella magnata finansowego, który zginął w niejasnych okolicznościach w 1991 roku. Pogrzebany na zboczu Góry Oliwnej, miejscu zarezerwowanym dla najwybitniejszych Żydów. Jego pogrzeb był państwowy z obecnością premiera, prezydenta oraz 6 wysokich funkcjonariuszy wywiadu. Nie ma takiej opcji, aby Imprezy Epsteina odbywała się bez wiedzy i zaangażowania Mossadu i CIA, może i innych wywiadów. A "bezinteresowne" wspieranie Izraela przez USA wynika też ...? Poza tym handel żywym towarem przez wieki, zwłaszcza dostarczanie młodych kobiet muzułmanom koncentrował się rękach żydowskich (Konstantynopol), tradycje są. Biorąc pod uwagę pochodzenie glównej pary, możliwości lobby żydowskiego w USA, nie dziwią nieustanne próby powstrzymywania i rozmywania afery.

Cytat:Chcesz powiedzieć, że członkostwo w loży masońskiej jest równie złe moralnie jak gwałcenie dzieci?

Albo palenie żywcem, tudzież obdzieranie ze skóry, wydłubywanie oczu etcet. Może skończmy z barwnymi porównywaniami, pusta gra na emocjach.
Biden otrzymał honorowy 33 stopień wtajemniczenia, a stopni jest w sumie 35. 33 stopień oznacza już według wierzeń masońskich bezpośredni kontakt z Wielkim Stwórcą, czyli de facto z Szatanem. Nieistotne jest, czy kto jest tu przekonany do istnienia diabła, czy nie. Ważne, że wyznawcy masońscy są przekonani i postępują według jego zasad. Nie sugeruje nic o Bidenie, wskazuje jedynie na wysoki poziom docenienia masońskiego i przyjęcia przez Bidena honorowego tytułu.

Cytat:A próbowałeś zweryfikować te rewelacje w źródłach, które są nieco bardziej obiektywne w tym temacie? Uśmiech Taka konferencja rzeczywiście w Belgii się odbyła. Faktycznie dotyczyła możliwości surogacji i adopcji dzieci przez pary homoseksualne. To się zgadza. Cała reszta z tego co napisałeś to po prostu ideologiczna nadinterpretacja.

Surogacja jest bardzo wątpliwa etycznie, zabroninoa tu i tam. Nie ma targów dla par. Natomiast są oficjalne targi dla homoseksualistów, to rzeczywistość nie ideologia. Lepsi mają targi, gorsi nie mają. Adopcja przez pary homoseksualne powoduje skutki uboczne, które się przemilcza. Np dysonans poznawczycy u dzieci, problemy z naturalnymi matkami. Nadinterpretowanie tolerancji ma to przykryć.

Cytat:Tak sobie sprawdziłem i Wyborcza opisała ten temat 19 sierpnia 2019 roku w Dużym Formacie poświęcając kwestii pedofilii Sadowskiego osobny reportaż.
https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,...atach.html

8 sierpnia 2019 artykuł o tym publikuje Newsweek.
https://www.newsweek.pl/polska/znany-muz...ie/j77t30x

5 września Krytyka Polityczna.
https://krytykapolityczna.pl/kraj/sadows...ol-ksieza/

Sam Zielke w 2019 był za ten reportaż nominowany do nagrody Grand Press

Film "Bagno" powstaje 4 lata później. Gdzie zatem tuszowanie tej sprawy?

Maluczko, a miałbyś racje, maluczka, a jej nie masz.

Cytat:„Gazeta Wyborcza” prawie rok czekała ze „śledztwem” w sprawie pedofilii Sadowskiego. Specjalizujący się w dziennikarstwie śledczym „Oko.Press” mógł tekst o tym zrobić już w maju. „Fakt” próbowałem namówić w czerwcu. Wcześniej sygnały dostawały też inne media, ale były mniej konkretne, więc ich nie oskarżam. Gdyby nie nieszablonowe działania, ten temat może nigdy nie ujrzałby światła dziennego. (...)

Gdy zapytałem znajomego dziennikarza, o co chodzi, dlaczego tak się dzieje odparł:
– Wiesz, wszyscy się boją, że odwrócisz uwagę od pedofilii w kościele. Czas twoich publikacji jest fatalny. Wszyscy się zastanawiają w kogo to jeszcze uderzy. Trzeba było odczekać rok, może by to poszło – odparł.(...)
Całość

Jest zlecenie robimy, nie ma zlecenia nie robimy, wylewający krokodyle łzy nad pedofilią mają swoje założenia, dobro ofiar jest mniej istotne. Wszystkie te przytoczone linki dotyczą już działań po ujawnieniu afery przez Zielke. Zrobiło sie głośno, więc nie było wyboru trzeba było w to wejść.

Cytat:Cieszę, się że również prawica zaczęła dostrzegać ten problem. Bo wcześniej raczej śmieszkowała z akcji takich jak "me too" próbując przerzucić część odpowiedzialności na ofiary.

Nie za bardzo wiem dlaczego ma to być prawicowe, rzucasz nieustannie podziałami wedle uznania.
Problem leży w tych co nie chcieli się dać zaszantażować emocjonalnie. Np Oj, oj Gladiator, jakie ty masz niedobre serduszko, zamiast współczuć ofiarom i skrzywdzonym ad hoc, ty wykazujesz brak empatii i szukasz przyczyn.
Seksualność ludzka, to rzecz złożona i jest rzeczą naturalną jest oddziaływanie własną seksualnością szczególnie przez młode dziewczyny o dość liberalnych poglądach. Byl też wątek rasistowski, któraś z feministek orginal africanes w USA zauważyła, że molestowane były tylko białe aktorki, a nie czarne. Wniosek? Te czarne sa jakby mniej warte, bo ich nikt nie molestował. Tak to działa, naturalne myślenie.
Nie ma możliwości rozstrzygnięcia każdego przypadku poznania ile w nim prawdy, a ile fałszu. Tak więc, nie negując niczego nie wpadajmy w stereotypy o kosmicznych molestowaniach.
W Polsce oskarżeni w w ramach "me too" byli dwaj dziennikarze z Onet i GW.
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/prokurat...lt/4hsq7p5
Po prostu polski femiaktyw potrzebował przykładów na rozciągnięcie me too w Polsce i na odstrzał poszli konkubeci, partnerzy aktywu jacy byli pod ręką. Czysty pragmatyzm pod publikę dla sławy. Czyli spokojnie z tymi światowymi rewelacjami, bez histerii.
Odpowiedz
(22.03.2026, 14:32)Gladiator napisał(a):
Cytat:Chcesz powiedzieć, że członkostwo w loży masońskiej jest równie złe moralnie jak gwałcenie dzieci?

Albo palenie żywcem, tudzież obdzieranie ze skóry, wydłubywanie oczu etcet. Może skończmy z barwnymi porównywaniami, pusta gra na emocjach.
Biden otrzymał honorowy 33 stopień wtajemniczenia, a stopni jest w sumie 35. 33 stopień oznacza już według wierzeń masońskich bezpośredni kontakt z Wielkim Stwórcą, czyli de facto z Szatanem. Nieistotne jest, czy kto jest tu przekonany do istnienia diabła, czy nie. Ważne, że wyznawcy masońscy są przekonani i postępują według jego zasad.

I to jest kurwa przerażające. Nawet jeśli Gladiator w te brednie nie wierzy i pisze to wszystko cynicznie, bo jego po prostu nie obchodzi, czy cudze dzieci będą gwałcone, czy nie; to przecież pisze do kogoś. A zatem istnieje jakaś grupa ludzi, która autentycznie wierzy, że należy pozwolić politykom prawicowym gwałcić dzieci, bo alternatywą jest coś jeszcze gorszego.
Odpowiedz
(22.03.2026, 14:32)Gladiator napisał(a): Seksualność ludzka, to rzecz złożona i jest rzeczą naturalną jest oddziaływanie własną seksualnością szczególnie przez młode dziewczyny o dość liberalnych poglądach. Byl też wątek rasistowski, któraś z feministek orginal africanes w USA zauważyła, że molestowane były tylko białe aktorki, a nie czarne. Wniosek? Te czarne sa jakby mniej warte, bo ich nikt nie molestował. Tak to działa, naturalne myślenie

Te myślenie w przypadku USA i tematyki rasowej zdecydowanie więcej ma wspólnego z dobrze tam zakotwiczoną polityką opartą na race card i victim playing. Stąd niezależnie od przyjętego działania wszystkie drogi mają prowadzić do Rzymu, którym jest wniosek, że coś jest rasistowskie. W takim ujęciu te same działania mogą być (w zależności od zmiennej mądrości etapu) uznane za rasistowskie lub opozycyjne do rasistowskich. Przykład - zwracanie uwagę na rasę, dostrzeganie jej w różnych procesach i używanie tego pojęcia. Inny - afirmacja kulturowa, gdzie działania afirmacyjne nierzadko łączone są tam z pojęciem zawłaszczania kulturowego.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości