To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polskiej lewicy przygody zwykłe i niezwykłe
#21
@Baptiste
Realnie ta identyfikacja problemów wygląda tak:
"Ponoć wy tu w Pipidowie Dolnym jesteście wykluczeni komunikacyjnie. Hm, my w dużym mieście mamy tramwaj. No właśnie, to my wam doprowadzimy tramwaj do Pipidowa. A wtedy będziecie mogli zezłomować te wszystkie bite Golfy, które widzieliśmy pod dyskoteką. Zresztą dyskotekę też zburzymy i postawimy wam filharmonię, zasługujecie na odrobinę kultury".
Realnie to wykluczenie komunikacyjne jest takim sobie problemem. To w zasadzie prowincja ogarnęła we własnym zakresie szrotem z Niemiec. Podstawowy problem na prowincji to po prostu brak dobrych ofert pracy. Mała gęstość zaludnienia blokuje rozwój sektoru usług, szanse, że ktoś postawi fabrykę też są małe, a niższa podaż pracy sprzyja filozofii januszexu z memów o panu Areczku.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#22
(13.10.2025, 00:18)kmat napisał(a): No właśnie, to my wam doprowadzimy tramwaj do Pipidowa.

Tak. To się nazywa "pociąg". W Europie Zachodniej się sprawdza. Łączy z miejscami pracy.
Nie każdy może lub powinien prowadzić auto.
Linie kolejowe w Europie:

[Obrazek: European_railway_map.jpg]
Odpowiedz
#23
https://x.com/wlodekczarzasty/status/198...8794824930

Nie przepadam za Czarzastym ale to jest mocne.
(opowiada jak służby Ziobry pod jakimś bzdurnym pretekstem wpadły mu rano na chatę)
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#24
Razem składa projekt podatku od trzeciego i kolejnych mieszkań:
https://s3.dualstack.eu-central-1.amazon...7XotUUAyLY

Ogólnie nie jestem przeciw samemu pomysłowi, nie widzę powodów dla których inwestycja w mieszkanie ma być najbardziej korzystną podatkowo formą inwestycji. Ale ten projekt to po prostu bubel. Na szybko znalazłem takie kwestie:

1. Ułamkowy udział w mieszkaniu jest traktowany jako odrębna nieruchomość. Witamy w świecie w którym ktoś kto dziedziczy 1/36 udziału w kawalerce po jakiejś dalszej ciotce staje się czynszojadem i mieszkaniowym rentierem. Przecież na wsiach, gdzie ktoś ma tam jakiś drobny ułamek przysłowiowego siedliska pod lasem ta ustawa dotknie na prawdę sporej części osób. I jak kwota przy takich drobnych udziałach będzie symboliczna to jednak obowiązek podatkowy istnieje. A i nagle się może okazać, że dwa spadki na 1/64 udziału otrzymane w młodym wieku sprawią, że mieszkanie kupowane już na własność w celu zamieszkania podatkowo będzie traktowane jako spekulacyjne
2. Brak określenia jak liczyć które mieszkanie jest trzecie. Czy obowiązuje jego wartość, moment zakupu? Czy też jak komuś w urzędzie się to uwidzi.
3. Te stawki podatków są zbyt niskie aby zrealizować zakładany cel czyli powrót mieszkań inwestycyjnych na rynek. W moim mieście przeciętna cena mieszkania 48 metrów to około 350 tysięcy. Więc jak ktoś takie mieszkanie wynajmuje to zapłaci 3,5 tysiąca na rok. Za mało aby nie opłacało się go trzymać więc go nie sprzeda. Ale w sam raz aby rozłożyć tą płatność na 12 rat i podnieść o tyle czynsz.

Pomysł może dobry, ale wykonanie fatalne. W tej formie absolutnie to nie ma racji bytu. To wszystko da się oczywiście jeszcze naprawić podczas dalszych prac, ale jednak jak na sztandarowy projekt straszną chałturę odwalili.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#25
Ale ty zakładasz dobrą wolę i działanie według ideii - dobierzmy się do kapitalistów spekulujących na mieszkaniach.
Tymczasem posiadanie 3 mieszkań to żadne tam inwestowanie. 1 swoje, 1 po rodzicach, 1 dla dziecka i już jesteś wielkim spekulantem.
Lub domek letniskowy, mieszkanie własne + mieszkanie po rodzicach dla dzieci.

To plus ten ułamkowy udział i znajomość poglądów razemków wskazuje tylko na jedno - pod przykrywką walki z obszarnikami dobierzmy się do kułaków i średniaków.

Marksiści nie mogą składać takich pomysłów bo zawsze wyjdzie po komuszemu. Tego rodzaju pomysły muszą wychodzić innymi, bardziej przyjaznymi ludziom kanałami.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#26
Kiedyś już dyskutowaliśmy o tym, czy Razem chce wprowadzić ten podatek od trzeciego mieszkania czy od trzeciej nieruchomości, bo co innego mówił Zandberg, a co innego było na stronie. Edit. Sprawdziłam w tej ustawie, tylko lokalne mieszkalne, budynki mieszkalne i budynki mieszane. Czyli jednak kawałek pola nie będzie się do tego liczył. Zawsze to coś. Tylko że są te bublowate zapisy, o których pisze Dziad.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#27
W tym ich aktualnym projekcie jest mowa zarówno o lokalach mieszkalnych jak i o budynkach mieszkalnych.
Ja proponuję progi podatkowe od wartości nieruchomości. Specjalnie dla Zandberga. Mieszkanie warte więcej niż bańkę? No to panie Zandberg - płać pan extra bonus za swój jeden duży, warszawski apartament, który ma większą wartość niż 4 mieszkania w Polsce powiatowej.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#28
(06.11.2025, 19:39)Baptiste napisał(a): Tymczasem posiadanie 3 mieszkań to żadne tam inwestowanie. 1 swoje, 1 po rodzicach, 1 dla dziecka i już jesteś wielkim spekulantem.
Lub domek letniskowy, mieszkanie własne + mieszkanie po rodzicach dla dzieci.

Dlatego od początku piszę, że ten próg 3 mieszkania jest zbyt niski, oraz pasowała by tutaj ulga: dodatkowe mieszkanie bez podatku na każde dziecko. I zwolnienie z podatku nieruchomości nabytych w spadku.




Cytat:To plus ten ułamkowy udział i znajomość poglądów razemków wskazuje tylko na jedno - pod przykrywką walki z obszarnikami dobierzmy się do kułaków i średniaków.

Marksiści nie mogą składać takich pomysłów bo zawsze wyjdzie po komuszemu. Tego rodzaju pomysły muszą wychodzić innymi, bardziej przyjaznymi ludziom kanałami.

A tu już trochę psychoprawicą zaleciało Oczko Ja przyczyny tego, że ta ustawa to bubel widzę raczej w skupieniu się ustawodawcy na teorii w oderwaniu od praktyki.

Natomiast wciąż dalej nie rozumiem dlaczego gdy inwestując w akcje polskiej firmy i wspierając tym samym polską gospodarkę zarobię 10 000 to muszę zapłacić prawie dwa tysiące podatku, tymczasem gdy zainwestuję w mieszkanie i je wynajmę to przy tym samym zysku tylko 850 złotych. I dlaczego taki stan rzeczy jest korzystny społecznie.


(06.11.2025, 19:55)Iselin napisał(a): Kiedyś już dyskutowaliśmy o tym, czy Razem chce wprowadzić ten podatek od trzeciego mieszkania czy od trzeciej nieruchomości, bo co innego mówił Zandberg, a co innego było na stronie.

". Przez nieruchomość mieszkalną w rozumieniu ustawy rozumie się:
a. lokale mieszkalne;
b. budynki mieszkalne;
c. budynki o funkcji mieszanej, w części przeznaczonej na cele
mieszkaniowe."

Czyli działki, pole z marchewką, czy też domki letniskowe pod to nie podlegają.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#29
(06.11.2025, 20:05)DziadBorowy napisał(a): ". Przez nieruchomość mieszkalną w rozumieniu ustawy rozumie się:
a. lokale mieszkalne;
b. budynki mieszkalne;
c. budynki o funkcji mieszanej, w części przeznaczonej na cele
mieszkaniowe.
Właśnie doczytałam w projekcie ustawy.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#30
Inwestycja w akcje nie ma żadnego innego sensownego celu niż chęć zarobku. Akcja poza swoją spekulacyjną wartością nie ma też żadnej użytecznej funkcji. Mieszkanie możesz odziedziczyć lub kupić dla dzieci. A, żeby nie stało jako pustostan (czego przecież bardzo nie chcą gamonie z razem) to je wynajmujesz. Przy jakiejś ilości mieszkań rzeczywiście można doszukiwać się wyłącznie ceu inwestycyjnego, ale z pewnością nie są to trzy dowolne nieruchomości.
Z jednej strony razemki jojczą, że Polacy mają dziwne gusta i wolą własne niż wynajmowane, a gdy już ktoś nie trzyma pustostanu tylko uwalnia lokal na rynek wynajmu to i tak jest znowu źle, bo teraz to jest inwestorem a przecież mieszkanie trzeba uwolnić na rynek sprzedaży… Tak aby Polacy dalej realizowali swoje według nich bardzo dziwne gusta. Nie ma tu sensu i logiki.

I weź tu nie bądź psychoprawicą gdy z komuchami zawsze jest tak samo. Niezależnie od kraju i okresu na linii czasu.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#31
(06.11.2025, 20:11)Baptiste napisał(a): Z jednej strony razemki jojczą, że Polacy mają dziwne gusta i wolą własne niż wynajmowane, a gdy już ktoś nie trzyma pustostanu tylko uwalnia lokal na rynek wynajmu to i tak jest znowu źle, bo teraz to jest inwestorem a przecież mieszkanie trzeba uwolnić na rynek sprzedaży… Tak aby Polacy dalej realizowali swoje według nich bardzo dziwne gusta. Nie ma tu sensu i logiki.
To jest kolejna nowość, bo niedawno było narzekanie, że ludzie nie mogą wynajmować mieszkań długoterminowo, bo króluje najem okazjonalny. Teraz już długoterminowane wynajmowanie też jest be?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#32
(06.11.2025, 20:11)Baptiste napisał(a): Inwestycja w akcje nie ma żadnego innego sensownego celu niż chęć zarobku. Akcja poza swoją spekulacyjną wartością nie ma też żadnej użytecznej funkcji.

E???? Teraz Ty w marksistę się bawisz?

Przecież emisja akcji to najprostsza forma pozyskiwania kapitału przez spółkę. Natomiast pierwotną funkcją akcji z punktu widzenia kupującego nie jest spekulacja a dywidenda. W skali makro rynek kapitałowy przekierowuje pieniądze z oszczędności w kierunku inwestycji co jak najbardziej wspiera realną gospodarkę. Ale nawet sam wzrost/spadek wartości akcji jak najbardziej przekłada się, chociaż pośrednio na korzyści/straty dla firmy.

Cytat:Mieszkanie możesz odziedziczyć lub kupić dla dzieci.
Akcje też możesz odziedziczyć lub kupić dla dzieci.

Cytat: A, żeby nie stało jako pustostan (czego przecież bardzo nie chcą gamonie z razem) to je wynajmujesz.

Fliperzy prawie nigdy nie wynajmują. Inwestujący spekulacyjnie też nie zawsze.

Cytat:Przy jakiejś ilości mieszkań rzeczywiście można doszukiwać się wyłącznie ceu inwestycyjnego, ale z pewnością nie są to trzy dowolne nieruchomości.

Ale to jest po prostu nie prawda. Jak owszem można mieć trzy mieszkania, które nie były celem inwestycji to jest też wiele osób, które trzy mieszkania ma właśnie w celach inwestycyjnych.

Cytat:Z jednej strony razemki jojczą, że Polacy mają dziwne gusta i wolą własne niż wynajmowane, a gdy już ktoś nie trzyma pustostanu tylko uwalnia lokal na rynek wynajmu to i tak jest znowu źle, bo teraz to jest inwestorem a przecież mieszkanie trzeba uwolnić na rynek sprzedaży… Tak aby Polacy dalej realizowali swoje według nich bardzo dziwne gusta. Nie ma tu sensu i logiki.

I weź tu nie bądź psychoprawicą gdy z komuchami zawsze jest tak samo. Niezależnie od kraju i okresu na linii czasu.

Czyli jednak ojezukomunizm. Słabe.

Tylko, że cel tej ustawy jest zupełnie inny. Moda na inwestowanie w mieszkania i rynek spekulacyjny jest jednym z elementów które powodują wzrost cen nieruchomości. Z jednej strony prawica płacze, że Polacy nie mają dzieci, szukając przyczyny chociażby w narracji mediów, z drugiej nie zauważa, że może mieć to pewien związek z tym, że spory odsetek populacji w szczycie swoich możliwości rozrodczych zwyczajnie nie może sobie pozwolić na własne mieszkanie. 40% Polaków w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami. To jednak nie sprzyja raczej masowemu robieniu dzieci.

Cała sztuka w tym, aby tak uderzyć w spekulantów aby jednocześnie nie spowodować gwałtownego wzrostu czynszów. We Włoszech 15 lat temu się to udało. Ustawa Razem tego niestety nie gwarantuje bo jest zwyczajnie źle napisana.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#33
Kogo może interesować dywidenda oprócz grubych ryb? Od groma jest tych „rekinów” finansjery co to liczą wyłącznie na spekulację, bo dywidenda albo jest albo jej nie ma, a tych akcji mają tyle, że ta dywidenda to jakieś marne grosze.
Z jakiegoś powodu razemki twierdzą, że to mieszkanie (a nie akcje) są prawem nie towarem. Dostrzegają zatem typowo użytkowy charakter tego dobra.
A już z pewnością celem takiego inwestora nie jest budowanie siły gospodarki. To tylko efekt uboczny. Mnie jako obywatela interesuje w pierwszej kolejności to jak prawo oddziaływuje na moją mikrokomórkę rodzinną, bo i sam pozytywny makro efekt gospodarczy ma jej finalnie służyć, a nie na odwrót.
Fakt jest taki, że razemki nie zastanawiają się nad tym jak, po co i dla kogo pozyskano/otrzymano to trzecie lokum. I prawda jest też taka, że nie będą się nad tym pochylać aby oddzielić ziarna od plew. Nie taki jest ich cel.

Ps. Te wstawki „o jezukomunizm” wcale nie sprawią, że komuna stanie się mniej widoczna, to nie zmiękczy nastawienia. Jedyne środowisko, które się posługuje tym terminem to właśnie sami zainteresowani z razem i okolic gdy tylko potrzebują postroić się w rzekomo poważnych socjaldemokratów. Wuja tam poważni.
(06.11.2025, 20:24)DziadBorowy napisał(a): 40% Polaków w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami. To jednak nie sprzyja raczej masowemu robieniu dzieci.

A z kim mają robić te dzieci? Ile z tych osób żyje w małżeństwach czy innych stałych związkach?
Kto potrzebuje kupić mieszkanie i czy robi się to zwykle w pojedynkę?
Nie Dziadzie, prawica dostrzega problem zdecydowanie lepiej niż lewica poprzez powierzchowną michę.

To rodzina skłania cię do mieszkania na swoim a nie mieszkanie skłania do rodziny. Tak było za komuny i tak jest i teraz.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#34
(06.11.2025, 20:24)DziadBorowy napisał(a): Ale to jest po prostu nie prawda. Jak owszem można mieć trzy mieszkania, które nie były celem inwestycji to jest też wiele osób, które trzy mieszkania ma właśnie w celach inwestycyjnych.
Ale sam napisałeś, że ten próg trzech mieszkań jest za niski. Ten brak mieszkań przecież nie jest winą tego, że jacyś średnio zamożni ludzie zarabiają na wynajmie dwóch mieszkań, traktując to często jako zabezpieczenie na przykład na starość. To zawsze było i cieszyło studentów oraz młodych pracujących. Prawdziwi spekulanci mają tych mieszkań więcej.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#35
(06.11.2025, 20:37)Baptiste napisał(a): Kogo może interesować dywidenda oprócz grubych ryb?
Każdego posiadacza akcji? W krajach z bardziej rozwiniętą tradycją rynków kapitałowych i silną klasą średnią dzieci dziedziczą często portfel akcji dywidendowych niż 4 mieszkania po różnych babciach i prababciach.

Cytat:Od groma jest tych „rekinów” finansjery co to liczą wyłącznie na spekulację, bo dywidenda albo jest albo jej nie ma, a tych akcji mają tyle, że ta dywidenda to jakieś marne grosze.

5-8% rocznie przy relatywnie umiarkowanym ryzyku to nie są marne grosze. A to, że wielu interesuje wyłącznie spekulacja to już inna sprawa.

Cytat:Z jakiegoś powodu razemki twierdzą, że to mieszkanie (a nie akcje) są prawem nie towarem. Dostrzegają zatem typowo użytkowy charakter tego dobra.

I właśnie ten typowo użytkowy charakter tego dobra czyni zasadnym pytanie czy to dobro powinno być obiektem spekulacji. Oraz czy spekulacja na nim powinna być uprzywilejowana podatkowo.

Cytat:Mnie jako obywatela interesuje w pierwszej kolejności to jak prawo oddziaływuje na moją mikrokomórkę rodzinną, bo i sam pozytywny makro efekt gospodarczy ma jej finalnie służyć, a nie na odwrót.

A to jest zupełnie naturalne. Tylko, że państwo powinno widzieć tutaj szersze trendy niż indywidualny interes konkretnych osób.

Cytat:Fakt jest taki, że razemki nie zastanawiają się nad tym jak, po co i dla kogo
pozyskano/otrzymano to trzecie lokum. I prawda jest też taka, że nie będą się nad tym pochylać aby oddzielić ziarna od plew.

No niestety na to wygląda. Dlatego też ten konkretny projekt uważam za zły.

Cytat:Nie taki jest ich cel.

Ale bowiem wiadomo, że ich prawdziwym celem jest budowa komunizmu. Tak jak komunizm chce budować w Nowym Jorku Mamdani zaczynając od darmowych przedszkoli i żłobków.

Cytat:A z kim mają robić te dzieci? Ile z tych osób żyje w małżeństwach czy innych stałych związkach?

Oczywiście brak własnego mieszkania w żaden sposób nie ogranicza możliwości zawarcia małżeństwa czy też innego trwałego związku. Trwałe związki najlepiej wychodzą jak się mieszka kątem w pokoju u teściów.

Cytat:Kto potrzebuje kupić mieszkanie i czy robi się to zwykle w pojedynkę?
Nie Dziadzie, prawica dostrzega problem zdecydowanie lepiej niż lewica
poprzez powierzchowną michę.

Myślę, że zarówno lewica jak i prawica mają zarówno trochę racji jak i tez błądzą trochę błądzą we mgle. W tym przypadku rację ma lewica. Są nawet badania wykazujące wyraźną korelację między wiekiem w jakim kupuje się pierwsze mieszkanie a tym ile dzieci ostatecznie się posiada.

Cytat:To rodzina skłania cię do mieszkania na swoim a nie mieszkanie skłania do rodziny. Tak było za komuny i tak jest i teraz.

Tylko, że jak spytasz samych zainteresowanych to 51% z nich odpowie, że mieszkają z rodzicami ponieważ nie stać ich na wyprowadzenie się.

Cytat:Ps. Te wstawki „o jezukomunizm” wcale nie sprawią, że komuna stanie się mniej widoczna, to nie zmiękczy nastawienia. Jedyne środowisko, które się posługuje tym terminem to właśnie sami zainteresowany z razem i okolic gdy tylko potrzebują postroić się w rzekomo poważnych socjaldemokratów. Wuja tam poważni.

Aha. Czyli współczesne Włochy to kraj komunistyczny. Człowiek całe życie uczy się czegoś nowego.


(06.11.2025, 20:47)Iselin napisał(a): Ale sam napisałeś, że ten próg trzech mieszkań jest za niski. Ten brak mieszkań przecież nie jest winą tego, że jacyś średnio zamożni ludzie zarabiają na wynajmie dwóch mieszkań, traktując to często jako zabezpieczenie na przykład na starość. To zawsze było i cieszyło studentów oraz młodych pracujących. Prawdziwi spekulanci mają tych mieszkań więcej.

Tak. Dlatego postuluję zwolnienie mieszkań nabywanych w spadku oraz ulgę polegającą na dodatkowym mieszkaniu bez podatku na każde posiadanie dziecko. To pozwoli odfiltrować 99% z tych, którzy posiadają te mieszkania w celu innym niż inwestycyjne. Może też być podatek od 5 mieszkania i kolejnych. A jak ktoś przy obecnej demografii traktuje mieszkanie jako zabezpieczenie na emeryturę, to cholera gratuluję odwagi. Dla mnie to jednak zbyt duży poziom ryzyka jest. Tu jest właśnie kolejny problem. Z jednej strony chcącemu nie dzieje się krzywda. Ale ten rynek kiedyś jebnie. Raczej prędzej niż później. (licząc czas w dekadach) A im więcej osób wpakuje w to kasę "bo na nieruchomościach nie można stracić" tym większe koszty społeczne tego będą.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#36
(06.11.2025, 20:48)DziadBorowy napisał(a): Tylko, że jak spytasz samych zainteresowanych to 51% z nich odpowie, że mieszkają z rodzicami ponieważ nie stać ich na wyprowadzenie się.

Duży uśmiech No bo to prawda, kto tak nie miał? Jaki jest sens spinać dupę na tak poważny wydatek gdy nie ma ku temu realnej potrzeby? Gdyby nie małżeństwo w pewnym wieku to pewnie do tej pory mieszkałbym z rodzicami. Przecież to jest mega korzystne - prawie nic się nie płaci, żarcie pod nosem, a czasem i pranie. Tylko trochę tak głupio o tym głośno mówić - wiadomo „bamboccioni” i te sprawy. Wtedy można odkładać większą część z pensji.
Gdybym jednak dostał bańkę od losu to pewnie bym kupił. No bo czemu nie? I w tym miejscu odpowiedź jaką podałeś ma sens - no nie mieszkam bo mnie nie stać. Tak jak na wiele innych, zbytecznych w danej chwili rzeczy.

Ale co dwie pensje to nie jedna, a jak ludzie są ze sobą wystarczająco długo aby snuć poważne plany życiowe to wtedy nagle zaczyna ich „stać”. Mimo, że ceny i dostępność mieszkań wcale nie są lepsze a pensja pojedynczej osoby jaka była taka jest.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#37
Trywializujesz sprawę. Obecnie nawet jak jesteś w związku i masz dwie pensje to brak zdolność kredytowej jest istotnym problemem dla wielu młodych ludzi. Między innymi z tego powodu małżeństwa zawierane są coraz później. A im później tym siłą rzeczy mniejsza szansa na większą ilość dzieci.

I ok zgadzam się, że dawniej wcale nie było z tym łatwiej. Tylko, że obecnie "standard minimalny" oznacza coś zupełnie innego niż 20 czy 40 lat temu.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#38
Spadek dzietności ma miejsce chyba w prawie całej Europie, więc raczej nie jest to kwestia polskiej polityki mieszkaniowej. Podejrzewam, że przyczyny są jednak złożone, nie da się sprowadzić tego do jednego czynnika. Mimo wszystko jeszcze nie tak dawno temu rodziny wielopokoleniowe były normą i mieszkanie z rodzicami nie było przeszkodą do założenia własnej rodziny, a ówczesne dzieci nie były wyłącznie kwestią wpadki. Przemawia do mnie w pewnym stopniu argument, że nieświadomie traktujemy dzieci jako strategię przetrwania, a w obecnym kształcie społeczeństw zachodnich dla wielu ludzi, w tym tzw. klasy średniej dzieci są pożeraczami zasobów. Podobno (jeszcze trzeba sprawdzić) najwięcej dzieci mają ludzie najbiedniejsi i najbogatsi. W obu przypadkach można uznać, że tutaj rzeczywiście dzieci mogą być inwestycją w przyszłość.
Do tego dochodzi mnóstwo innych czynników, ale właśnie sobie uświadomiłam, że nie mogę sobie przypomnieć żadnej pary, która naprawdę chce mieć dzieci, a powstrzymuje ją brak mieszkania. Co nie znaczy że ich nie ma. Jak jest w Waszym otoczeniu?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#39
Przyczyny, które wymieniasz zapewne też mają wpływ. Choć ja bym tu wymienił chociażby lepszy poziom edukacji i dostęp do antykoncepcji. W PRL dzietność napędzały rodziny wielodzietne. Tylko, że mocno wątpię, że te rodziny chciały mieć piątkę albo szóstkę dzieci. Po prostu nie potrafiły ich tyle nie mieć. Oczywiście, nie da się sprowadzić tego do jednego czynnika i nie ma tu łatwych prostych rozwiązań, które jedną decyzją załatwią sprawę. Ale rosnące ceny mieszkań uważam za bardziej istotny czynnik niż lansowana przez prawicę ostatnio teza, że przyczyną jest to, że w TV niewystarczająco zachwalają posiadanie dzieci Uśmiech Prawdą jest też to, że dzietność spada w całej Europie ale my nawet na tle Europy wypadamy źle.

Ja ponownie odwrócę pytanie i spytam jakie są istotne powody aby inwestycję w mieszkania traktować jako rzecz która powinna być uprzywilejowana chociażby w stosunku do oszczędzania na lokacie bankowej?
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."
Odpowiedz
#40
(06.11.2025, 21:38)Iselin napisał(a): Do tego dochodzi mnóstwo innych czynników, ale właśnie sobie uświadomiłam, że nie mogę sobie przypomnieć żadnej pary, która naprawdę chce mieć dzieci, a powstrzymuje ją brak mieszkania. Co nie znaczy że ich nie ma. Jak jest w Waszym otoczeniu?

Ja też takich nie znam, natomiast znam takiego 40-latka co ma całkiem świeży dom 200 m2 (od rodziców), chce mieć dzieci a od lat jest singlem i nic się w jego życiu nie zmienia. I dlatego w kontekście takich zmian o jakich mowa poniżej, roztrząsanie tego jak to jest, że tylu ludzi nie mieszka na swoim (i nie ma dzieci) jest pozbawione sensu:

Brzydkie to określenie „epidemia singlozy” ale oddaje to co trzeba:
https://www.rmf.fm/styl-zycia/amp,75752,...nglem.html

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marci...ej-powody/

Dyskusje na pewne tematy należy rozpocząć od spraw fundamentalnych a nie pochodnych.
(06.11.2025, 22:02)DziadBorowy napisał(a): Ja ponownie odwrócę pytanie i spytam jakie są istotne powody aby inwestycję w mieszkania traktować jako rzecz która powinna być uprzywilejowana chociażby w stosunku do oszczędzania na lokacie bankowej?

To pytanie można zadać sobie dopiero wtedy kiedy wyraźnie określimy czym jest inwestycja i jakie muszą mieć miejsce okoliczności abyśmy mogli postawić znak równości pomiędzy zakupem/otrzymaniem mieszkania a typowymi działaniami na rynku finansowym.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości