03.10.2015, 18:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2015, 18:39 przez fertenbitenhiy.)
Słowem wstępu, chujowy ze mnie autor, ale ostatnio męczą mnie pewne przemyślenia. Tak jest już pełno tematów związanych z arabami i ich masowym przypływem do Europy, ale nie o tym temat. Tekst poniżej to kopiuj wklej z mojego blogu.
Europa ma problem z imigrantami z krajów arabskich. Islam od zawsze był i będzie wrogi kulturze europejskiej. Co do tego nie ma wątpliwości, co zresztą pokazuje historia licznych najazdów krajów muzułmańskich na Europę (i odwrotnie). Nie jestem ekspertem od historii czy też szczerze słabo orientuję się w obecnej sytuacji geopolitycznej na świecie. Nie na tyle, żeby rozwijać ten temat mocniej. Przyjmuję po prostu Islam za twór wrogi kulturze, której chcąc nie chcą jestem członkiem.
Masowa imigracja osób z islamskich kręgów kulturowych musi więc rodzić problem. Osoby takie nawet działając nieświadomie przyczyniają się do niszczenia naszej cywilizacji. Są nośnikiem kultury, która nie może współistnieć z tą obecną w Europie. W pewnym stopniu można ich porównać do osoby, która zaraża innych śmiertelnym wirusem, ale sama być może nie wie nawet o tym. Długo można by dyskutować na temat tego jak dokładnie działa ten mechanizm niszczenia Europy przez Islam i jak bardzo jest to poważny problem. Niektórzy wprawdzie go bagatelizują, celowo czy też nie, powiększają przez to zagrożenie.
Władze nasze i w ogólności europejskie zdają się nic z tym nie robić lub co gorsza celowo ściągać tutaj kłopotliwe jednostki. Naturalnym jest więc, że pojawiają się głosy nienawiści w stosunku do przybyszy. Ludzie są przestraszni, źli i często wściekli. Co niektórzy widzą ciut dalej i winią władzę oraz osoby z lewej strony politycznej za zaistniałą sytuację.
Emocję te są zrozumiałe i częściowo uzasadnione. Są jednak złe i powinno się ich unikać. Łatwo jest obwiniać innych za problemy, łatwo jest zrzucać winę na kogoś. Jednak to nigdzie nie prowadzi. Co może wynikać z takich emocji? Tylko i wyłącznie eskalacja napięć pomiędzy miejscową ludnością, a przybyszami. Być może jako odpowiedź na niezadowolenie (czy też wściekłość) ludzi na scenie pojawią się ruchy polityczne promujące agresywne rozwiązanie problemu. Skończyć się to może ludobójstwem. Wiem, ze wydaje się to niektórym bardzo mało prawdopodobne czy też niemożliwe wręcz. Jednak nie takie rzeczy już się działy. Przez 20-30 lat dużo może się zmienić, a o takiej perspektywie czasowej rozmawiamy. Przecież jeszcze 70 lat temu na terenie tego kraju Niemieckim rękoma dokonywana była rzeź niewinnych.
Nie wiem jak wam, ale mi to nie jest w smak. Oczywiście kultura muzułmańska jest wroga, w celu uniknięcia konfliktów trzeba ją z Europy usunąć. Oczywiście jest możliwa pewna asymilacja przybyszy z tejże kultury w naszą, co pokazuje zresztą przykład polskich tatarów, ale nie na skalę masową, a to nam się tutaj szykuje. W zasadzie krajach zachodniej Europy od dawna już tak jest. Usunięcie tych przybyszy jest koniecznością, nie powinien to być jednak akt brutalnej agresji czy też rzeź. Na ile to jest możliwe powinna to być pokojowo przeprowadzone wysiedlenie. Oczywiście nie da się zrobić jajecznicy bez zbicia jajek, więc po obu stronach będą ofiary, być może śmiertelne. Trzeba się z tym liczyć i ograniczyć je.
Tak jak nie należy winić skorpiona za to, że jest skorpionem, tak też nie należy winić swoich wrogów za to kim są. Nie namawiam jednak do dawania się ukąsić skorpionowi. Po prostu on nie jest winny temu kim jest.
Przyczyną problemu jest słabość naszej kultury. Żyjemy w słabym dającym się niszczyć społeczeństwie. Są głosy ekstremalne (lewactwo), które bardziej niż inni nawołują do samozniszczenia. Tak władza zaprasza naszych wrogów do naszych domów.
Zastanówmy się jednak na tym, kto coraz bardziej odchodzi od religii katolickiej? Coraz więcej w śród nas niewiernych lub niepraktykujących. Ja sam jestem niewierny. O ile nie ma w tym nic złego, to tworzy to w naszych życiach pewną pustkę. Za czasów gdy chrześcijaństwo było mocne nasi przodkowie radzili sobie z dużo większymi problemami ze strony islamistów. Religia pełni pewną funkcje w społeczeństwie, spaja i kontroluje je. Sprawia, że wszystko jest silniejsze. Osłabienie religii tworzy pustkę, która sprawia, że nasze społeczeństwo jest słabe. Samo odejście od czegoś bez wypełnienia tej luki jakimś silnym kultem (np. państwa) to nasza wina.
Jesteśmy zbytnio współczujący, za bardzo kierujemy się naszymi emocjami zamiast zimną logiką. Oczywiście sam racjonalizm może prowadzić do potworności, dlatego zawsze powinien być kontrolowany przez wyższe wartości, ale kompletne go ignorowanie nie jest niczym dobrym. Rozczulamy się nad cierpieniem zwierząt w rzeźniach, losem skazańców i pierdołami. Współczucie i miłosierdzie to jest luksus, który kosztuje, a nie nasz obowiązek.
Wreszcie nasze umiłowanie do demokracji i wolności politycznej, której to przecież posiadanie nie ma żadnego praktycznego wpływu na nasze życie. Miłujemy tą wartość do tego stopnia, że pozwalamy na to, żeby wybierani zostawali do władzy nieodpowiedni ludzie. Nieodpowiednie i nieodpowiedzialne głosy są dopuszczane do opinii publicznej. Żywimy armię nieudolnych urzędników, toniemy w podatkach i nasze wolności ograniczane są w coraz większym zakresie.
Oczywiście można dyskutować z moją oceną sytuacji czy konkretnymi przykładami słabości jakie tutaj wymieniłem. Nie w tym jednak rzecz. Sedno sprawy do którego dążę polega na tym, że to my jako społeczeństwo ponosimy zbiorowo winę za to co się dzieje w naszym kraju czy kręgu kulturowym. Powinniśmy być tego świadomi i brać za to odpowiedzialność, a nie szukać winny u innych. Nienawiść nigdy nie jest rozwiązaniem.
Europa ma problem z imigrantami z krajów arabskich. Islam od zawsze był i będzie wrogi kulturze europejskiej. Co do tego nie ma wątpliwości, co zresztą pokazuje historia licznych najazdów krajów muzułmańskich na Europę (i odwrotnie). Nie jestem ekspertem od historii czy też szczerze słabo orientuję się w obecnej sytuacji geopolitycznej na świecie. Nie na tyle, żeby rozwijać ten temat mocniej. Przyjmuję po prostu Islam za twór wrogi kulturze, której chcąc nie chcą jestem członkiem.
Masowa imigracja osób z islamskich kręgów kulturowych musi więc rodzić problem. Osoby takie nawet działając nieświadomie przyczyniają się do niszczenia naszej cywilizacji. Są nośnikiem kultury, która nie może współistnieć z tą obecną w Europie. W pewnym stopniu można ich porównać do osoby, która zaraża innych śmiertelnym wirusem, ale sama być może nie wie nawet o tym. Długo można by dyskutować na temat tego jak dokładnie działa ten mechanizm niszczenia Europy przez Islam i jak bardzo jest to poważny problem. Niektórzy wprawdzie go bagatelizują, celowo czy też nie, powiększają przez to zagrożenie.
Władze nasze i w ogólności europejskie zdają się nic z tym nie robić lub co gorsza celowo ściągać tutaj kłopotliwe jednostki. Naturalnym jest więc, że pojawiają się głosy nienawiści w stosunku do przybyszy. Ludzie są przestraszni, źli i często wściekli. Co niektórzy widzą ciut dalej i winią władzę oraz osoby z lewej strony politycznej za zaistniałą sytuację.
Emocję te są zrozumiałe i częściowo uzasadnione. Są jednak złe i powinno się ich unikać. Łatwo jest obwiniać innych za problemy, łatwo jest zrzucać winę na kogoś. Jednak to nigdzie nie prowadzi. Co może wynikać z takich emocji? Tylko i wyłącznie eskalacja napięć pomiędzy miejscową ludnością, a przybyszami. Być może jako odpowiedź na niezadowolenie (czy też wściekłość) ludzi na scenie pojawią się ruchy polityczne promujące agresywne rozwiązanie problemu. Skończyć się to może ludobójstwem. Wiem, ze wydaje się to niektórym bardzo mało prawdopodobne czy też niemożliwe wręcz. Jednak nie takie rzeczy już się działy. Przez 20-30 lat dużo może się zmienić, a o takiej perspektywie czasowej rozmawiamy. Przecież jeszcze 70 lat temu na terenie tego kraju Niemieckim rękoma dokonywana była rzeź niewinnych.
Nie wiem jak wam, ale mi to nie jest w smak. Oczywiście kultura muzułmańska jest wroga, w celu uniknięcia konfliktów trzeba ją z Europy usunąć. Oczywiście jest możliwa pewna asymilacja przybyszy z tejże kultury w naszą, co pokazuje zresztą przykład polskich tatarów, ale nie na skalę masową, a to nam się tutaj szykuje. W zasadzie krajach zachodniej Europy od dawna już tak jest. Usunięcie tych przybyszy jest koniecznością, nie powinien to być jednak akt brutalnej agresji czy też rzeź. Na ile to jest możliwe powinna to być pokojowo przeprowadzone wysiedlenie. Oczywiście nie da się zrobić jajecznicy bez zbicia jajek, więc po obu stronach będą ofiary, być może śmiertelne. Trzeba się z tym liczyć i ograniczyć je.
Tak jak nie należy winić skorpiona za to, że jest skorpionem, tak też nie należy winić swoich wrogów za to kim są. Nie namawiam jednak do dawania się ukąsić skorpionowi. Po prostu on nie jest winny temu kim jest.
Przyczyną problemu jest słabość naszej kultury. Żyjemy w słabym dającym się niszczyć społeczeństwie. Są głosy ekstremalne (lewactwo), które bardziej niż inni nawołują do samozniszczenia. Tak władza zaprasza naszych wrogów do naszych domów.
Zastanówmy się jednak na tym, kto coraz bardziej odchodzi od religii katolickiej? Coraz więcej w śród nas niewiernych lub niepraktykujących. Ja sam jestem niewierny. O ile nie ma w tym nic złego, to tworzy to w naszych życiach pewną pustkę. Za czasów gdy chrześcijaństwo było mocne nasi przodkowie radzili sobie z dużo większymi problemami ze strony islamistów. Religia pełni pewną funkcje w społeczeństwie, spaja i kontroluje je. Sprawia, że wszystko jest silniejsze. Osłabienie religii tworzy pustkę, która sprawia, że nasze społeczeństwo jest słabe. Samo odejście od czegoś bez wypełnienia tej luki jakimś silnym kultem (np. państwa) to nasza wina.
Jesteśmy zbytnio współczujący, za bardzo kierujemy się naszymi emocjami zamiast zimną logiką. Oczywiście sam racjonalizm może prowadzić do potworności, dlatego zawsze powinien być kontrolowany przez wyższe wartości, ale kompletne go ignorowanie nie jest niczym dobrym. Rozczulamy się nad cierpieniem zwierząt w rzeźniach, losem skazańców i pierdołami. Współczucie i miłosierdzie to jest luksus, który kosztuje, a nie nasz obowiązek.
Wreszcie nasze umiłowanie do demokracji i wolności politycznej, której to przecież posiadanie nie ma żadnego praktycznego wpływu na nasze życie. Miłujemy tą wartość do tego stopnia, że pozwalamy na to, żeby wybierani zostawali do władzy nieodpowiedni ludzie. Nieodpowiednie i nieodpowiedzialne głosy są dopuszczane do opinii publicznej. Żywimy armię nieudolnych urzędników, toniemy w podatkach i nasze wolności ograniczane są w coraz większym zakresie.
Oczywiście można dyskutować z moją oceną sytuacji czy konkretnymi przykładami słabości jakie tutaj wymieniłem. Nie w tym jednak rzecz. Sedno sprawy do którego dążę polega na tym, że to my jako społeczeństwo ponosimy zbiorowo winę za to co się dzieje w naszym kraju czy kręgu kulturowym. Powinniśmy być tego świadomi i brać za to odpowiedzialność, a nie szukać winny u innych. Nienawiść nigdy nie jest rozwiązaniem.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.
Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.

