(30.09.2024, 07:46)zefciu napisał(a): Ale jak Polak mieszkający w Niemczech twierdzi, że Polski nie jest „normalny”, bo ma podwójne przeczenie to ja nie wiem, co o tym myśleć.
To bardziej przypadłość polskich migrantów, co to (po części) integrują się na 200%. Na początku wszystko co niemieckiej jest śmieszne i nienormalne, a po pewnym punkcie nagle wszystko co polskie jest śmieszne i nienormalne.
Faktem jest, że pojedyncze przeczenie jest nieco bardziej jednocznaczne, pozwala też na dokładniejsze niuansowanie zaprzeczenia. Po polsku będzie "Nigdy nigdzie nikogo nie zabiłem". Po niemiecki można podkreśclić "Niemals", można podkreślić "nirgendwo" lub "nirgendjemand(en)". Także nieco... irytujące jest, że polskie zaprzeczenia zmieniają całą konstrukcję zdaniową. Zamiast "Nikt jest perfekcyjny" mamy "Nikt NIE jest perfekcyjny", zamiast "Nie lubię bułki" (biernik l.mn.) mamy "nie lubię BUŁEK" (dopełniacz l.mn.). Przypuszczam, że Polacy początkowo narzekający na to, jak skomplikowany jest niemiecki, stopniowo realizują, jak faktycznie skomplikowany i wymykający się prostej logice reguł jest język polski. Być może trzeba używać inny język na poziomie codziennej rozmowy, żeby zobaczyć różnicę.
Mam na instagramie fajny kanał nauki polskiego dla Niemców na wesoło. Najfajniejsze są zawsze liczebniki, ostatnio mnie załamało "dwadzieścioro sześcioro dzieci". Przez całe życie używałem "dwadzieścia sześć dzieci", ewentualnie mógłbym użyć "dwadzieścia sześcioro...", a teraz mamy "dwadzieścioro sześcioro..." i to ponoć jest właśnie ta poprawna forma. Tak, przy takim przekomplikowaniu nawet niemieckie odwrócenie kolejności na Sechundzwanzig przestaje przeszkadzać.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Koh 3:1-8 (edycje własne)
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!

