@zefciu
Zarłak podał całe uzasadnienie, a Ty tylko pierwszą połowę doczytałeś. Więc zacytuję raz jeszcze fragmenty, do których nawiązałem wychodząc poza aspekt "iksowania":
_________________
Ech zefciu... przypuszczalnie nie znasz problematyki emigrantów z podwójnym obywatelstwem, których dzieci urodziły się za granicą, a którzy w PL starają się o wyrobienie polskich dokumentów:
https://metryka.info/wp-content/uploads/...zewski.pdf
"Przepis art. 104 ust 1 P.a.s.c. stanowi wyraźnie, że zagraniczny dokument stanu cywilnego, będący dowodem zdarzenia i jego rejestracji, może zostać przeniesiony do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji. W kolejnym ust. 2 tego artykułu mamy zdefi niowaną transkrypcję polegającą na wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego zarówno językowo, jak i formalnie, bez żadnej ingerencji w pisownię imion i nazwisk osób wskazanych w zagranicznym dokumencie stanu cywilnego. Transkrypcja zagranicznego aktu stanu cywilnego do polskich ksiąg stanu cywilnego opiera się więc na wiernym powtórzeniu jego treści. Wszystkie dane wnioskodawcy wpisuje się w pisowni takiej, jaka użyta jest w zagranicznym akcie stanu cywilnego, bez wprowadzania polskojęzycznych modyfi kacji (np. polskich znaków diakrytycznych) ani zmian formy nazwiska noszonego po zawarciu związku małżeńskiego np. z rodzaju męskiego na żeński"
(...)
W Kodeksie tłumacza przysięgłego zawarto odrębne regulacje w odniesieniu do imion i nazwisk oraz nazw geografi cznych zapisanych w obcym języku źródłowym. Zgodnie z postanowieniami § 34 ust. 2 – „imiona i nazwiska zapisane w alfabecie łacińskim należy przytaczać w tekście tłumaczenia na język polski wyłącznie w pisowni oryginalnej, zaś w alfabetach niełacińskich – w wersji transkrybowanej i oryginalnej, nie stosując w żadnym razie istniejących polskich odpowiedników imion ani spolszczonych form nazwisk obcojęzycznych”
Nie wiem, jak to w Twojej gruzińskiej części rodziny zostało uregulowano w praktyce. W mojej jest tak, że dzieci mają takie imiona, jakie dostali przy urodzeniu. Na szczęście nikt nie używał żadnych "umlautów" (ÄÖÜ) ani niepolskich łacinnizmów (QVX), ale nikt też nie "repolonizował" tych obco brzmiących. Nawet na prośbę urzędnicy w USC nie chcieli zmienić jednej litery, bo nie, bo przepis zabrania jakichkolwiek zmian. Tutaj dodatkowo działa prawo europejskie. Transliteracja jest możliwa tylko przy alfabetach innych niż łaciński. Ale "Max" pod to nie podpada.
Zarłak podał całe uzasadnienie, a Ty tylko pierwszą połowę doczytałeś. Więc zacytuję raz jeszcze fragmenty, do których nawiązałem wychodząc poza aspekt "iksowania":
(09.06.2020, 22:16)Żarłak napisał(a): (...)Forma przypuszczająca nie określa na 100%, czy "Maks" zostało zakazane, czy to tylko było hipotetyczne pytanie i jak postępuje się w podobnych przypadkach w innych USC. Niemniej dla RJP "Maks" jest imieniem niepoprawnym. Natomiast "Aleks" już jest wyrazem dawanym jako przykład poprawności. Można się dziwić? Ja się dziwię.
Cytat:Dość często do Rady przychodzą pytania o możliwość nadania chłopcom imienia Max bądź Maks. Odpowiedź na nie jest zawsze taka sama:(...)
(...) „Piszemy ks, nie x (nie ma litery x we współczesnym alfabecie polskim), np. Aleksandra, Ksenia, Ksymena, także na końcu wyrazu, np. Aleks, Aleksa, Aleksowi... nie: Alexandra, Xenia, Xymena, Alex”. Dlatego nie możemy zaaprobować formy Max jako oficjalnej formy imienia.
(...)
[…] podzielam Pańskie wątpliwości dotyczące możliwości nadania dziecku imienia Max. Po pierwsze, forma ta zawiera literę x, która nie występuje w polskim alfabecie. Jedyną możliwą formą byłaby zatem tylko Maks. I ta jednak nie jest właściwa jako imię oficjalne, ponieważ – jak Pan sam zauważył – jest to zdrobnienie imienia Maksymilian. Dlatego uważam, że słusznie Pan postąpił, odmawiając nadania dziecku imienia Max; słusznie również postąpiłby Pan, gdyby odmówił Pan nadania imienia Maks.
_________________
Cytat:Nic nie szkodzi, żeby dziecko miało na imię Maks, Charalampi, czy Ketewan. Ale w polskich papierach nie będą widnieć jako Max, Χαράλαμπος, czy ქეთევან, tylko dostosują się do naszej ortografii.
Ech zefciu... przypuszczalnie nie znasz problematyki emigrantów z podwójnym obywatelstwem, których dzieci urodziły się za granicą, a którzy w PL starają się o wyrobienie polskich dokumentów:
https://metryka.info/wp-content/uploads/...zewski.pdf
"Przepis art. 104 ust 1 P.a.s.c. stanowi wyraźnie, że zagraniczny dokument stanu cywilnego, będący dowodem zdarzenia i jego rejestracji, może zostać przeniesiony do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji. W kolejnym ust. 2 tego artykułu mamy zdefi niowaną transkrypcję polegającą na wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego zarówno językowo, jak i formalnie, bez żadnej ingerencji w pisownię imion i nazwisk osób wskazanych w zagranicznym dokumencie stanu cywilnego. Transkrypcja zagranicznego aktu stanu cywilnego do polskich ksiąg stanu cywilnego opiera się więc na wiernym powtórzeniu jego treści. Wszystkie dane wnioskodawcy wpisuje się w pisowni takiej, jaka użyta jest w zagranicznym akcie stanu cywilnego, bez wprowadzania polskojęzycznych modyfi kacji (np. polskich znaków diakrytycznych) ani zmian formy nazwiska noszonego po zawarciu związku małżeńskiego np. z rodzaju męskiego na żeński"
(...)
W Kodeksie tłumacza przysięgłego zawarto odrębne regulacje w odniesieniu do imion i nazwisk oraz nazw geografi cznych zapisanych w obcym języku źródłowym. Zgodnie z postanowieniami § 34 ust. 2 – „imiona i nazwiska zapisane w alfabecie łacińskim należy przytaczać w tekście tłumaczenia na język polski wyłącznie w pisowni oryginalnej, zaś w alfabetach niełacińskich – w wersji transkrybowanej i oryginalnej, nie stosując w żadnym razie istniejących polskich odpowiedników imion ani spolszczonych form nazwisk obcojęzycznych”
Nie wiem, jak to w Twojej gruzińskiej części rodziny zostało uregulowano w praktyce. W mojej jest tak, że dzieci mają takie imiona, jakie dostali przy urodzeniu. Na szczęście nikt nie używał żadnych "umlautów" (ÄÖÜ) ani niepolskich łacinnizmów (QVX), ale nikt też nie "repolonizował" tych obco brzmiących. Nawet na prośbę urzędnicy w USC nie chcieli zmienić jednej litery, bo nie, bo przepis zabrania jakichkolwiek zmian. Tutaj dodatkowo działa prawo europejskie. Transliteracja jest możliwa tylko przy alfabetach innych niż łaciński. Ale "Max" pod to nie podpada.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Koh 3:1-8 (edycje własne)
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!

