(13.01.2020, 16:44)bert04 napisał(a): Ja z ciekawości przeczytałem tylko wstęp, głównie szukając uzasadnienia tej Fredzi. I argumenty owszem, zgrabne i zrozumiałe, gdyby nie to... że Winnie Pooh był "facetem". Stwierdził to sam Krzyś, ten Christopher Milne.Ależ nikt nie zaprzecza męskości Fredzi. W Oryginale jest to dokładnie wyjaśnione:
When I first heard his name, I said, just as you are going to say, "But I thought he was a boy?"
"So did I," said Christopher Robin.
"Then you can't call him Winnie?"
"I don't."
"But you said--"
"He's Winnie-ther-Pooh. Don't you know what 'ther' means?"
"Ah, yes, now I do," I said quickly; and I hope you do too, because it is all the explanation you are going to get.
Jak na angielskie lata 20, ja tu widzę sporo gendera. Płeć biologiczna to jedno, a role płciowe to drugie. A reszty się domyślcie, bo w Anglii w latach 20 więcej nie będziemy mówić. Tak jest, takimi właśnie podstępnymi drogami tęczowa zaraza wchodzi w dziecięce umysły. A Irena Tuwim zwyczajnie ten fragment pomija. Cenzuruje, żeby niewinnym dzieciątkusiom w umysełkach nie mieszać.
Cytat:No pewnie, Christopher to brzmi tak zagramanicznie, jak Christopher Lee, Chistoph Columbus, Chris Rea i de Burgh. Oraz Christopher Street Day, czyli nazwa parad gejowskich w niemieckojęzycznym (tak!) obszarze językowym.Tu nie o Zagramaniczność chodzi, tylko o Oficjalność. Nikt w rubryce "Imię Ojca" nie wpisuje "Krzyś". Bo Ojciec to nie jest tatuś. Żaden Urząd nie pyta o imię tatusia. Krzysztof Robin reprezentuje pewien Autorytet, jeśli nie Kościoła, to przynajmniej Państwa i Prawa. Nawet dla tak poważnych osób, jak Sowa i Królik. Aczkolwiek i dziecko zauważy, że Autorytet ów bywa czasem omylny, na przykład w sprawie ilości biegunów. To wszystko ma znaczenie. A co, gdy Krzysztof Robin zostanie Krzysiem? Wtedy przekaz podprogowy jest kompletnie inny, wręcz przeciwny: "Krzyś się myli, gdyż Krzyś jest malusim dzieciąteczkiem, podobnie jak ty, nasz wczesnoszkolny i przez to nieistotny czytelniczusiu. Gdyby był dorosły, wtedy na pewno byłby nieomylny, jak zawsze dorośli, i w ogóle ludzie ważni".
A Krzyś? To jakiś Grześ, Cześ i Ryś, na pewno patologia wielodzietna i 500+ raczkujące.

