13.01.2020, 15:53
(13.01.2020, 15:13)bert04 napisał(a):Cytat:PS. Kiedyś czytałem nowe tłumaczenie Kubusia Puchatka, gdzie w przedmowie tłumaczka wspominała o problemach z wyrugowaniem tych infantylizmów, niejako przynależnych literaturze dziecięcej.
To tam, gdzie miś nazywa się Ferdzia Phi Phi?
Czytałem w dzieciństwie, jak wszyscy piśmienni Polacy, Puchatka w tłumaczeniu Ireny Tuwim. I owszem, była to jedna z moich ulubionych książek. W dorosłym wieku przeczytałem oryginał angielski i spodobała mi się jeszcze bardziej. To jest naprawdę zupełnie inny styl. Tłumaczenie Tuwim ten styl po prostu pomija. Nie tak dawno przeczytałem "Fredzię Phi-Phi" w tłumaczeniu Moniki Adamczyk-Garbowskiej i twierdzę z fanatycznym przekonaniem, że ta wersja bije na głowę, rozjeżdża buldożerem i zrzuca napalm na wersję Ireny Tuwim. Spróbuj poczytać taką Ewangelię, w której Jezusa zastąpi się Jezusickiem, a jego Ojca Tacikiem Ponbóckiem, a zrozumiesz o co chodzi. Zupełnie inaczej traktuje się Cristopher Robina, który jest lokalnym Autorytetem, a inaczej jakiegoś Krzysia w dupę kopanego. Niestety, w literaturze pierwszeństwo dominuje nad Dobrem, Prawdą i Pięknem, i pewnie dlatego Fredzia nie będzie nigdy tak popularny jak również w dupę kopany Kubuś.

