(16.09.2019, 11:36)Sofeicz napisał(a): Zaryzykuję ryzykowną teorię, że w polszczyżnie gatunkom zwierząt, które dawały (rodziły) coś pożytecznego, nadawano nazwy żeńskie (np. kura, owca, krowa, pszczoła)
Natomiast zwierzęta 'pracowite', były obdarzane 'męskością' (koń, wół, pies).
I dlatego jest jeleń i sarna? Wilk i kuna? Lis i łasica? Trzmiel i osa? I nie zapominajmy, żuraw i czapla?
Zresztą w przypadku kury, krowy oraz w nieco mniejszym zakresie, owcy, to właśnie osobniki żeńskie dają jaja, mleko i ... mleko (wełnę dają obadwa). Widziano wprawdzie koguta, co znosił jaja, ale tylko w bajkach o bazyliszku. A dojenie byka to nawet tam nie przynosi pożądanego efektu.
PS: Dopiero co zauważyłem, "wół" i "krowa"... pomyślmy jeszcze raz...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Koh 3:1-8 (edycje własne)
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!

