03.09.2019, 11:33
Wy sobie tak gwarzycie o gwarach, a temat ucieka. Jeżeli już zignorowaliście genialny w swojej prostocie post o nowych znakach diaktrycznych pewnego bardzo skromnego usera, to może warto o czymś innym, a mianowicie, jaki cel ma mieć ten przyszłościowy rozwój.
- nadążanie słowników za zmianami polszczyzny, które dziś jeszcze są uważane za błąd (gdzieniegdzie)
- otwartość na większą ilość głosek i ich kombinacji, niż w dotychczasowej polszczyźnie, zwłaszcza w obliczu zalania różnymi zagranicznymi słowami.
- lepsze oddanie genezy słów (skąd to "ł" w "małpa")?
- likwidację "zbędnych" podwójnych oznaczeń (jestem przeciw, ale w takich tematach zawsze wypłynie ż-rz, dż-drz, u-ó)
- i uuuuproszczenie.
Listę można uzupełniać
@zefciu
A jak napiszę "Szopen" to też się oburzysz? Na marginesie, jeszcze do niedawna ten problem omijano spolszczając imiona. Kto jest następcą tronu w Wielkiej Brytanii? Racja, książę Karol. Znany reszcie świata jako niejaki prince Charles. Na szczęście jego syna nie przekabacono na Wilhelma, jak to się zdarzało w przeszłości.
Łacina jest ogólnie niewdzięcznym językiem, kiedyś na wierze (chyba) był osobny wątek, jak ilość literek rozrastała się jeszcze za czasów rzymskich, żeby dostosować język do rosnącej liczby zapożyczeń z greki. I dalej tak poszło. Jeżeli użalasz się na biednym "Dłajtem" to przypomnę Ci, że jeden z przywódców ZSRR jest po niemiecku zapisywany jako Chruschtschow, inny "Breschniew" a jeden z generałów jako "Schukow" (Niemcy mają bardzo niewiele dźwięcznych głosek). To już anglicy wymyślili lepiej, żeby w transkrypcji chińskich wyrazów używać niespotykanej u nich kombinacji "zh" zamiast "ż".
- nadążanie słowników za zmianami polszczyzny, które dziś jeszcze są uważane za błąd (gdzieniegdzie)
- otwartość na większą ilość głosek i ich kombinacji, niż w dotychczasowej polszczyźnie, zwłaszcza w obliczu zalania różnymi zagranicznymi słowami.
- lepsze oddanie genezy słów (skąd to "ł" w "małpa")?
- likwidację "zbędnych" podwójnych oznaczeń (jestem przeciw, ale w takich tematach zawsze wypłynie ż-rz, dż-drz, u-ó)
- i uuuuproszczenie.
Listę można uzupełniać
@zefciu
Cytat:A w ogóle, to trochę się odbija to, że nie mamy własnego alfabetu. Bo z tego co widzę, Japończycy, Rosjanie, czy Gruzini nie mają problemu z fonetycznym transkrybowaniem obcych słów. Jak znalazłem kiedyś coś takiego jak დუაიტ აიზენჰაუერი, to musiałem się przez chwilę drapać w głowę, nim doszedłem, że chodzi o Dwighta Eisenhowera. A dziś po polsku, jakby ktoś napisał „Dłajt Ajzenhałer”, to by był traktowany jak debil.
A jak napiszę "Szopen" to też się oburzysz? Na marginesie, jeszcze do niedawna ten problem omijano spolszczając imiona. Kto jest następcą tronu w Wielkiej Brytanii? Racja, książę Karol. Znany reszcie świata jako niejaki prince Charles. Na szczęście jego syna nie przekabacono na Wilhelma, jak to się zdarzało w przeszłości.
Łacina jest ogólnie niewdzięcznym językiem, kiedyś na wierze (chyba) był osobny wątek, jak ilość literek rozrastała się jeszcze za czasów rzymskich, żeby dostosować język do rosnącej liczby zapożyczeń z greki. I dalej tak poszło. Jeżeli użalasz się na biednym "Dłajtem" to przypomnę Ci, że jeden z przywódców ZSRR jest po niemiecku zapisywany jako Chruschtschow, inny "Breschniew" a jeden z generałów jako "Schukow" (Niemcy mają bardzo niewiele dźwięcznych głosek). To już anglicy wymyślili lepiej, żeby w transkrypcji chińskich wyrazów używać niespotykanej u nich kombinacji "zh" zamiast "ż".
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Koh 3:1-8 (edycje własne)
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!

