02.09.2019, 22:41
Mnie rzuciło się coś innego:
1. "Tą" zamiast "tę" - ilu z waszych znajomych mówi np. "podaj mi tę wiertarkę"?
2. Nadmiar "u" przy fleksji. Dwór - na dworzu, ten mod - tego modu, ten potwór - tego potworu itd.
3. Zanik interpunkcji, ponieważ obecne programy do pisania [jak Fejs] tego nie korygują. Jest też coraz większe przyzwolenie społeczne w tej kwestii.
]. A tak bardziej serio, była większa konsekwencja w pisaniu i czytaniu. Mój dziadek bardzo długo czytał "Tarzan" na takiej samej zasadzie jak "tarzać się". A teraz co? Nawet reporter nie wie, czy olimpiada była w Pjongjangu, czy może w Pjonczanie, nie mówiąc już o tych wszystkich śałmi, hłandej czy innych moszito. W wielu przypadkach po prostu musisz wiedzieć jak przeczytać dany wyraz. Ja np. ostatnio dowiedziałem się, że źle wymawiam w pracy nazwę Ultrablanc. Czytałem to z francuska "Ultrabląż", ze względu na "blanc" czyli biel. A tutaj okazuje się, że to jednak "Ultrablank", ale takie Glucophage to już "glukofaż".
Tak więc jakaś reforma pisowni by się przydała, zwłaszcza, że wciąż mamy "o" i "ó" oraz inne dziwne archaizmy. Zresztą polski zapis fonetyczny wyrazów sanskryskich jest jednym z użyteczniejszych na świecie właśnie przez zapis śi, si, szi - coś, co jest nieosiągalne w zapisie angielskim [tam jest shi, si, shi - i zgaduje które "sz" to "ś"]. Tylko teraz pytanie w jaką stronę chcemy iść, pragmatycznej Finlandii czy może jednak Francji?
1. "Tą" zamiast "tę" - ilu z waszych znajomych mówi np. "podaj mi tę wiertarkę"?
2. Nadmiar "u" przy fleksji. Dwór - na dworzu, ten mod - tego modu, ten potwór - tego potworu itd.
3. Zanik interpunkcji, ponieważ obecne programy do pisania [jak Fejs] tego nie korygują. Jest też coraz większe przyzwolenie społeczne w tej kwestii.
(02.09.2019, 10:19)zefciu napisał(a): tryb przypuszczającyTo jest po prostu konsekwencja autokorekty, wiele słowników elektronicznych, jak chociażby ten w moim telefonie, sugeruje, by pisać to oddzielnie.
Ostatnio widzę w Internecie coraz więcej ludzi piszących koncówkę by rozłącznie. Początkowo tylko mnie to irytowało (co ci ludzie po rusku piszą). Obecnie mam na ten temat taką teorię (potwierdzoną wypowiedzią osoby tak piszącej):
Cytat:niezmiękczające iTo już wynik globalizacji. Kiedyś jak ktoś napisał "si", to wiadomo, że nie chodziło o żaden hiszpański tylko o "uważaj" [śi w mowie podlaszackiej
Tutaj z kolei mamy zjawisko, które znosi zasadę, że w języku polskim, co prawda nie zawsze wiemy, jak zapisać, coś co słyszymy, ale zawsze wiemy, jak przeczytać coś, co widzimy. Chodzi o słowa takie jak „silos”, „sinus”, „zika” etc. W słowach tych „i” nie polatalizuje poprzedzającej głoski. Kiedyś język polski przyjmował takie słowa dopasowując je do naszej fonotaktyki. Stąd mamy choćby formę imienia „Szymon” etc. Obecnie nie ma z tym problemu. Czy jest zatem potrzebna jakaś ortograficzna forma wskazująca to zjawisko?
]. A tak bardziej serio, była większa konsekwencja w pisaniu i czytaniu. Mój dziadek bardzo długo czytał "Tarzan" na takiej samej zasadzie jak "tarzać się". A teraz co? Nawet reporter nie wie, czy olimpiada była w Pjongjangu, czy może w Pjonczanie, nie mówiąc już o tych wszystkich śałmi, hłandej czy innych moszito. W wielu przypadkach po prostu musisz wiedzieć jak przeczytać dany wyraz. Ja np. ostatnio dowiedziałem się, że źle wymawiam w pracy nazwę Ultrablanc. Czytałem to z francuska "Ultrabląż", ze względu na "blanc" czyli biel. A tutaj okazuje się, że to jednak "Ultrablank", ale takie Glucophage to już "glukofaż". Tak więc jakaś reforma pisowni by się przydała, zwłaszcza, że wciąż mamy "o" i "ó" oraz inne dziwne archaizmy. Zresztą polski zapis fonetyczny wyrazów sanskryskich jest jednym z użyteczniejszych na świecie właśnie przez zapis śi, si, szi - coś, co jest nieosiągalne w zapisie angielskim [tam jest shi, si, shi - i zgaduje które "sz" to "ś"]. Tylko teraz pytanie w jaką stronę chcemy iść, pragmatycznej Finlandii czy może jednak Francji?
Cytat:Istnienia nosowego a nie przewiduje nasza ortografia. Jednakże jego używanie ma sens na zasadzie analogii. Skoro mamy wymyślić – wymyślać, dokończyć – dokańczać, to jaka będzie para dla „włączyć”? Pytanie, czy dodawanie nowej litery (jakiej) oznacza mniejszy koszt, niż bicie ludzi po głowie i tłumaczenie, że „tak jest niepoprawnie”. Mamy w każdym razie w potocznym języku słowo, którego nie da się sensownie zapisać. Moim zdaniem to problem.Ja słyszałem za to trãwaj, ãbulãs itd. Zresztą mnie też się zdarza, choć w przypadku tego pierwszego lubię sobie żartować "traṁwaj". Ale są też tendencje odwrotne typu "monka na chleb".
Czekam na inne propozycje.
ॐ नमः शिवाय
"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction:
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com
"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction:
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com

