![]() |
|
Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Wersja do druku +- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl) +-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Dział: Społeczeństwo (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=16) +--- Wątek: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? (/showthread.php?tid=12759) |
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 17.05.2024 Nie zrzucam winy na resztę społeczeństwa. To co pisałem było ironią. (16.05.2024, 08:35)Osiris napisał(a): Poziom twojej ignorancji i uprzedzenie nie przestaje mnie zadziwiać. Dziękuję. Twoja reakcja tylko utwierdza mnie w słuszności mojej postawy
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 21.05.2024 https://finanse.wp.pl/holendrzy-maja-dosc-pijanych-polakow-zaplaca-miliony-zeby-dariusz-zamknal-sklep-7029834302606016a Kolejne problemy na zachodzie z niepotrafiącymi się dostosować do tamtejszych zwyczajów migrantami robiącymi zwyczajny syf. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 21.05.2024 (21.05.2024, 07:57)DziadBorowy napisał(a): https://finanse.wp.pl/holendrzy-maja-dosc-pijanych-polakow-zaplaca-miliony-zeby-dariusz-zamknal-sklep-7029834302606016a To samo w UK. Nie wiem czy nadal, ale niegdyś Polacy brylowali w policyjnych kartotekach. Od lat wielu polityków każdej opcji w kółko powtarzało (ale już się z tym uspokoili) jak to trzeba sprowadzić Polaków spowrotem do Polski i oni tego dokonają, zachęcą. Nawet nie wiedzą ilu normalnych mieszkańców małych wsi i miasteczek ściany wschodniej modliło się aby te plany nigdy się nie ziściły. Ile tych miejscowości odetchnęło z ulgą gdy już wyjechała niemała część najróżniejszej maści patusów. Nomen omen właśnie głównie do Holandii. Niestety wielu z nich żyje życiem nomada i cyklicznie wraca aby przepić i przećpać pieniądze, narobić sobie problemów i ponownie wyjechać za granicę. Rok tam, pół roku w Polsce i tak w kółko. I co teraz można sobie pomyśleć. Zwykle takie wpisy jak twój mają jeden cel - „Polacy, nie gadajta na imigrantów z Afryki i Azji bo samiście nie lepsi.” Dla mnie zaś to tylko kolejny argument za tym, że migracja jako zjawisko jest czymś co powinno być traktowane z góry z nieufnością, wielką ostrożnością, kontrolowane co najmniej tak jak obieg wojskowych materiałów wybuchowych i silnie reglamentowane. Skoro jest to zjawisko, które nawet z najbardziej praworządnego kraju na świecie, powszechnie uważanego za jedno z najbezpieczniejszych miejsc do życia potrafi wycisnąć tyle zła, to co powiedzieć o krajach, które nie mogą się pochwalić taką kulturą i społeczeństwem? Masowa imigracja ma to do siebie, że lubią z niej korzystać ludzie w jakiś sposób niekompatybilni ze swoimi sąsiadami (w negatywnym znaczeniu). Korzystają z tej fali i nierzadko na obczyźnie biorą to co im pasuje z nowego społeczeństwa zachowując przy tym przywary swojego poprzedniego. No i potem w efekcie mamy marokańskiego nastolatka, który ze świata zachodu wyniósł modne ciuchy, muzykę i narkotyki, a nie przywiązanie do europejskich norm społecznych. Osobiście dużo nie podróżuję, ale nie pierwszy raz słyszałem w rozmowach, że ktoś dostał dysonansu po swoich europejskich doświadczeniach z migrantami, a późniejszym kontakcie z autochtonami, np. w Afryce. Oczywiście zdecydowanie na plus dla autochtonów. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 21.05.2024 (17.05.2024, 02:54)lumberjack napisał(a): Nie zrzucam winy na resztę społeczeństwa. To co pisałem było ironią.Wytłumacz zatem jaki jest związek pomiędzy kryminalistą z któregoś pokolenia imigrantów a muzułmanami we Francji. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 21.05.2024 A ja uważam, że potrzebujemy inżynierów, prawników i lekarzy. Oczywiście nie piszę tu ironicznie o szmacianych łbach znających edukację tylko ze szkoły koranicznej. Polska powinna stworzyć warunki zachęcające do przybycia kumatych pracowitych Azjatów. A jeśli chodzi o tych wypychanych do nas z Białorusi to już złapano ruskiego agenta, Czeczena udającego uciekiniera przed ruskim reżimem. Ciekawy jestem właśnie ilu pośród refudżisów z Białorusi to jacyś ruscy/białoruscy agenci, którzy potem będą raportować o ruchu wojsk, jakichś kluczowych miejscach/magazynach etc. (21.05.2024, 08:51)Osiris napisał(a): Wytłumacz zatem jaki jest związek pomiędzy kryminalistą z któregoś pokolenia imigrantów a muzułmanami we Francji. To proste. Muslimy żyją we Francji w zamkniętych społecznościach. Niby pośród Francuzów, niby mają obywatelstwa francuskie ale czy utożsamiają się z Francją i jej wartościami? A może to jest zgniły Zachód. Może jesteśmy gorsi bo nie jebiemy pięć razy dziennie głową o podłogę w stronę mekki? Może wobec takich podłych zgniłych kafirów łatwiej o popełnienie przestępstwa? RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 21.05.2024 (21.05.2024, 08:35)Baptiste napisał(a): Osobiście dużo nie podróżuję, ale nie pierwszy raz słyszałem w rozmowach, że ktoś dostał dysonansu po swoich europejskich doświadczeniach z migrantami, a późniejszym kontakcie z autochtonami, np. w Afryce. Oczywiście zdecydowanie na plus dla autochtonów. Ja słyszałem wiele takich relacji z państw muzułmańskich zwłaszcza z obszaru saharyskiego. Dominują tam doniesienia o niesamowitej wprost uczynności i gościnności tamtejszych ludzi. No może z wyjątkiem głównych atrakcji turystycznych - gdzie jak wszędzie turystę chce się wykorzystać. Cytat:I co teraz można sobie pomyśleć. Zwykle takie wpisy jak twój mają jeden cel - „Polacy, nie gadajta na imigrantów z Afryki i Azji bo samiście nie lepsi.” A mi tam chodziło raczej o to, że zawsze ta robiąca syf mniejszość będzie łatwym celem poprzez swoją obcość. Tak Polacy robią syf za granicą, widziałem to nie raz w UK, gdzie potrafili takie numery odwalić, że mi zwyczajnie wstyd było. Tylko, że na jednego takiego syfiarza przypadało 10 innych, zachowujących się przykładnie. Niestety to tak działa, i jest niejako naturalne, że nie dostrzeże się 10 Polaków wypuszczających do rzeki ryby po złowieniu tylko tego jednego, który je złowi weźmie do domu i zeżre (co w UK ogólnie uważane jest za przykład barbarzyństwa) i to o nim będzie pisać lokalna prasa. I tak sobie myślę, że trochę naiwnością byłoby uważać, że polscy migranci jakoś znacząco różnią się od innych i tylko u nas syf robi mniejszość a w pozostałych grupach jest to norma typowa dla większości . RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 21.05.2024 (21.05.2024, 08:57)lumberjack napisał(a): A ja uważam, że potrzebujemy inżynierów, prawników i lekarzy Z tymi prawnikami to się chyba rozpędziłeś. ;-) Raz, że ich nie brakuje, a dwa - imigrant to średni kandydat na taką osobę. Tutaj lokalizm ma istotne znaczenie. Nie mniej jednak takich osób będzie tyle co kot napłakał. Z powodzeniem mogą się odnaleźć we własnym społeczeństwie, a jeśli mają duże ambicje finansowe to jest wiele państw, które mogą o nich konkurować. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 21.05.2024 https://twitter.com/Sluzby_w_akcji/status/1790395344024445422?t=UYjADE5TQH_o-BBGpOjr4Q&s=19 Tusk o migrantach z granicy białoruskiej. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 21.05.2024 Problem Polski jest nieco inny. W naszej sytuacji demograficznej nie potrzebujemy wyłącznie pracowników wykwalifikowanych a praktycznie każdego kto chce tutaj żyć, w jakikolwiek sposób pracować i przy okazji nie będzie robił syfu. Trendy demograficzne jakie mamy obecne według pesymistycznych prognoz miały pojawić się dopiero za jakieś 10 lat. Trzeba jasno sobie uświadomić, że nasza demografia jest jednym z głównych zagrożeń dla zachowania sprawnego funkcjonowania państwa jako takiego. Niestety debata publiczna na temat migracji rozciąga się u nas pomiędzy dwoma skrajnościami - z jednej strony to argumenty w stylu publicznej prezentacji filmów jak gość posuwa krowę, z drugiej strony wszelkie obawy na temat migracji i ich konsekwencji próbuje się załatwić przypisując im łatkę ksenofobii i ciemnogrodu. A jeżeli już coś się próbuje ludziom tłumaczyć to wyłącznie poprzez kontekst moralno-humanitarny a nie prostą ekonomię w stylu (ktoś musi na wasze emerytury za 20 lat pracować) RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 21.05.2024 (21.05.2024, 09:14)DziadBorowy napisał(a): Niestety debata publiczna na temat migracji rozciąga się u nas pomiędzy dwoma skrajnościami - z jednej strony to argumenty w stylu publicznej prezentacji filmów jak gość posuwa krowę, z drugiej strony wszelkie obawy na temat migracji i ich konsekwencji próbuje się załatwić przypisując im łatkę ksenofobii i ciemnogrodu. A jeżeli już coś się próbuje ludziom tłumaczyć to wyłącznie poprzez kontekst moralno-humanitarny a nie prostą ekonomię w stylu (ktoś musi na wasze emerytury za 20 lat pracować) Akurat o tych emeryturach mówi się cały czas. Jednakże są twardogłowi tacy jak ja, do których ta argumentacja nigdy nie trafi, z powodu przepaści w przyjętych priorytetach. Dla mnie najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo osobiste. Gdybym miał gdzieś emigrować to stworzyłbym ranking państw gdzie ocenie podlegałoby ileś tam parametrów.. Potem wyciągnąłbym z tego średnią ważoną gdzie największą wagę miałby parametr w stylu „ilość morderstw, włamań, rozbojów na 100 000 mieszkańców”. Pewnie w ten sposób odpadłby nie jeden, zamożny kraj. Co w związku z tym - bezpieczeństwo ekonomiczne ma dla mnie znacznie mniejsze znaczenie niż osobiste. Inaczej oddziaływuje na moją psychikę. Nie zaakceptuję nawet fajnych korzyści ekonomicznych jeśli choćby trochę obniżą one wspomniany powyżej parametr. Tutaj jest z mojej strony beton, a przecież nie jestem jedyny. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 21.05.2024 Dla mnie bezpieczeństwo finansowe, również na starość jest jednym z elementów bezpieczeństwa ogólnego. Rozumiem Twoje podejście, ale do końca się z nim nie zgadzam i uważam, że pewne pogorszenie bezpieczeństwa rozumianego w kategoriach przestępczości może być ceną wartą poniesienia, jeżeli alternatywą jest kompletne załamanie usług świadczonych przez państwo. To co mnie irytuje to: - youtubowość dyskusji o migrantach - argumentami są głownie jakieś tam filmiki i doniesienia, że ktoś coś tam odwalił - jeżeli używane są statystyki na przykład przestępczości, to często w sposób wybiórczy z góry pod określoną tezę - no i wreszcie brak rzetelnej argumentacji odnośnie zarówno zagrożeń wiążących się z przyjęciem migrantów jak i z ich nie przyjęciem. Ja to bym widział tak, że przedstawia się zwyczajny rachunek strat i zysków definiuje szanse i zagrożenia i na tej zasadzie tworzy jakąś politykę migracyjną. Odnoszę tymczasem wrażenie, że spora część przeciwników migracji jest święcie przekonana, że przyjmowanie migrantów wiąże się wyłącznie z zagrożeniami i jest dla państwa obciążeniem a ich nieprzyjęcie to gwarancja świetlanej przyszłości. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 22.05.2024 (21.05.2024, 09:34)DziadBorowy napisał(a): Ja to bym widział tak, że przedstawia się zwyczajny rachunek strat i zysków definiuje szanse i zagrożenia i na tej zasadzie tworzy jakąś politykę migracyjną. Odnoszę tymczasem wrażenie, że spora część przeciwników migracji jest święcie przekonana, że przyjmowanie migrantów wiąże się wyłącznie z zagrożeniami i jest dla państwa obciążeniem a ich nieprzyjęcie to gwarancja świetlanej przyszłości. Jest jeszcze jeden wymiar dyskusji o imigracji nie wspominany głośno a mający raczej istotny wpływ na to, co ludzie myślą o całej sprawie - chodzi o ich "jakość". Czym innym dla Polaków są ludzie przyjeżdzający z Zachodu, co innego przybysze z Ukrainy a całkiem innym problemem potencjalny imigrant z Afryki czy Bliskiego Wschodu. Niby ten sam człowiek ale jednak jakoś dla nich nie ten sam
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 22.05.2024 (21.05.2024, 09:34)DziadBorowy napisał(a): Dla mnie bezpieczeństwo finansowe, również na starość jest jednym z elementów bezpieczeństwa ogólnego. To prawda, nie chcę tutaj jednak udowadniać, że moje podejście jest idealnie racjonalne. Zapewne nie jest. Jednakże ludzie (w tym ja) zwykle dążą do zapewnienia sobie wewnętrznej homeostazy, a ta niekoniecznie osiągana jest przez wszystkie jednostki tak samo. Stąd napisałem o oddziaływaniu na moją psychikę - dużo mocniej oddziaływuje na nią wszelkie zagrożenie związane z bezpośrednią ludzką ingerencją (przestępstwa, atak ruskich, itp.) niż np. nieintencjonalne potrącenie autem, groźba uderzenia meteorytu czy bieda i związane z tym np. ograniczenie możliwości skutecznego leczenia w przypadku ciężkiej choroby. Cytat:- youtubowość dyskusji o migrantach - argumentami są głownie jakieś tam filmiki i doniesienia, że ktoś coś tam odwaliłOk, ale ja też zauważam, że często te filmy są deprecjonowane, a podobne relacje innego typu (osobiste) już nie. A w gruncie rzeczy często mają taką samą wartość poznawczą. Weźmy taki przykład - ktoś wrzuca w dyskusji film z rozrób imigrantów. Można zarzucić, że to wyrwane z kontekstu, że nie znamy pełnych okoliczności, że może rozróby robią też autochtoni, ale o tym się nie mówi, itd. I teraz drugi przykład - jestem służbowo lub turystycznie za granicą. Przypadkowo na ulicy zostałem świadkiem takiego zdarzenia, obserwowałem je przez 2 minuty, po czym szybko się oddaliłem. Wracam do kraju i opowiadam o tym w kontekście jakiejś antyimigranckiej dyskusji. Która relacja zostanie bardziej skrytykowana? Zapewne ta pierwsza, tylko dlatego, że rejestratorem tego samego obrazu i dźwięku była kamera telefonu a nie oczy i uszy naocznego świadka. Ludzie inaczej traktują osobiste doświadczenia mimo tego, że w gruncie rzeczy często mają one taką samą wartość poznawczą dla danego zjawiska jak filmy na youtube. Cytat:- jeżeli używane są statystyki na przykład przestępczości, to często w sposób wybiórczy z góry pod określoną tezęAle tego niestety w dyskusjach nie da się uniknąć. Nawet ludzie, którzy robią to zawodowo - dziennikarze lub pracownicy naukowi, nagminnie robią coś pod określoną tezę. Niestety neutralność światopoglądowa nie istnieje - ani w sądach, ani w mediach, ani tym bardziej w internetowych dyskusjach. Żaden człowiek nie jest białą kartką i jego przekonania będą skutkować tym, że jakieś dane będzie uwypuklać, a jakieś pomijać. Tu już rolą jego kontrdyskutanta jest to aby przedstawić dane opozycyjne. Gorzej gdy tego kontrdyskutanta nie ma, a do tego dochodzi jeszcze autorytet (praca naukowa, artykuł w poważanym piśmie). Cytat:Ja to bym widział tak, że przedstawia się zwyczajny rachunek strat i zysków definiuje szanse i zagrożenia i na tej zasadzie tworzy jakąś politykę migracyjną.W teorii brzmi dobrze, jednakże w praktyce wykonanie takiego rachunku koniec końców sprowadzi się do wagi poszczególnych parametrów, a tu już wkracza subiektywna ocena ludzi odpowiadających za taki raport - w końcu będą bazować na zupełnie różnych jednostkach opisujących całkowicie odmienne wielkości fizyczne. W ten sposób można (co jednak i tak może być wróżeniem z fusów) ocenić czy np. koszty związane a wydatkami socjalnymi zostaną przewyższone przez zyski płynące z podatku dochodowego, składek na ubezpieczenia społeczne, itd. W końcu operujemy tutaj tą samą jednostką - złotówkami. Porównywanie wzrostu przestępczości do złotówek w ZUSie to już będzie porównywanie gruszek do jabłek. Mój duży problem z migracją dotyczy jeszcze jednej rzeczy i jest trochę powiązany z argumentacją, którą stosują przeciwnicy kary śmierci. A mianowicie jest to proces co do zasady nieodwracalny. W przypadku popełnienia błędu, jego skutków nie da się już odwrócić. Liberalna polityka migracyjna może w ciągu dziesięcioleci przewrócić strukturę etniczną danego państwa. Już teraz polityka deportacji (np. we Francji) działa beznadziejnie i ludzie, którzy są na liście deportacyjnej rozpływają się w powietrzu i tak sobie na tej liście wiszą. Nic dziwnego - odszukanie człowieka i skuteczne doprowadzenie do jego deportacji to proces o wiele trudniejszy niż zawrócenie go na granicy. A mówimy tu tylko o osobach, które migrują. Pokolenia imigranckie urodzone w danym państwie są już z prawnego punktu widzenia traktowane tak samo jak autochtoni. Wniosek z tego jest taki, że jeżeli stan naszego państwa mocno zmieni się na minus w wyniku masowej imigracji (przestępczość, terroryzm, liczne napięcia etniczne czy religijne) to w cywilizowany sposób nie da się wrócić do stanu poprzedniego. To nie ekonomia, że można podjąć w gospodarce takie czy inne działania naprawcze i wyjść z kryzysu. A z historii dobrze wiadomo jak wyglądają te niecywilizowane metody. Horror wojen domowych, religijnych, czystki etniczne, przymusowe wysiedlenia, itd. (22.05.2024, 07:32)Osiris napisał(a): Jest jeszcze jeden wymiar dyskusji o imigracji nie wspominany głośno a mający raczej istotny wpływ na to, co ludzie myślą o całej sprawie - chodzi o ich "jakość". Czym innym dla Polaków są ludzie przyjeżdzający z Zachodu, co innego przybysze z Ukrainy a całkiem innym problemem potencjalny imigrant z Afryki czy Bliskiego Wschodu. Niby ten sam człowiek ale jednak jakoś dla nich nie ten samTo prawda, działamy według prostego klucza podobieństwa - etnicznego, religijnego, kulturowego, itd. Jakby jednak nie patrzeć - nie ten sam, bo ludzie się pod tym względem różnią. W multikulturalnych społeczeństwach też to tak działa - zwykle poszczególne grupy funkcjonują we własnych podspołecznościach. Nie zawsze będzie to getto, ale jakieś wyodrębnienie w mniejszym bądź większym stopniu ma miejsce. Gdybym hipotetycznie znowu szukał żony to ponownie byłaby to biała kobieta urody słowiańskiej, bo tak się akurat składa, że taki fenotyp jest dla mnie jakościowo lepszy niż inny. ![]() Ostatni konflikt Izrael vs Strefa Gazy to dobry przykład. Muzułmanie na całym świecie powszechnie wstawili się za mieszkańcami tej strefy. Czy napewno dlatego, że jak jeden mąż po wnikliwej analizie uznali, że to akurat oni a nie Żydzi mają tutaj rację? Czy może zadziałał zwykły klucz podobieństwa - oni muzułmanie i my muzułmanie, więc wiemy za kim obstawać. Nawet jeżeli ich postawa jest obiektywnie właściwa (wiem, że ten wątek ma potencjał offtopowy i ta sprawa ma osobny temat na forum), to sam sobie szczerze odpowiedz co właściwie stoi u podstaw tej postawy u globalnej, muzułmańskiej społeczności... Nie zamierzam być pod tym względem jakoś specjalnie odmienny od większości ludzi na tym globie - w pewnych sprawach, w zakresie ograniczonym moim poczuciem sprawiedliwości również będę się kierować kluczem podobieństwa, bo przychodzi mi to bardzo naturalnie. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 22.05.2024 (22.05.2024, 16:06)Baptiste napisał(a): To prawda, nie chcę tutaj jednak udowadniać, że moje podejście jest idealnie racjonalne. Zapewne nie jest. Jednakże ludzie (w tym ja) zwykle dążą do zapewnienia sobie wewnętrznej homeostazy, a ta niekoniecznie osiągana jest przez wszystkie jednostki tak samo. Stąd napisałem o oddziaływaniu na moją psychikę - dużo mocniej oddziaływuje na nią wszelkie zagrożenie związane z bezpośrednią ludzką ingerencją (przestępstwa, atak ruskich, itp.) niż np. nieintencjonalne potrącenie autem, groźba uderzenia meteorytu czy bieda i związane z tym np. ograniczenie możliwości skutecznego leczenia w przypadku ciężkiej choroby. Zdaję sobie z tego sprawę, że takie emocjonalne przykłady bardziej działają na wyobraźnię niż problemy systemowe dotyczące ogółu. Niemniej jednak nawet jeżeli będziemy prowadzić liberalną politykę migracyjną i popełnimy wszystkie błędy jakie popełnił zachód to można oczekiwać, że ofiarami zwiększonej przestępczości będą jednak nieliczni a zapaść państwa wynikająca z demografii upośledzająca takie dziedziny jak system emerytalny, służba zdrowia, edukacja czy też nawet obronność dotkną absolutnie każdego. I wcale nie jest powiedziane, że również nie przyczynią się do zwiększenia przestępczości. Jestem prawie pewien, że tak będzie, bo depopulacja dotykająca zwłaszcza mniejszych miejscowości przyniesie gwałtowne pogorszenie jakości życia a to praktycznie zawsze powoduje wzrost przestępczości. Cytat:Ok, ale ja też zauważam, że często te filmy są deprecjonowane, a podobne relacje innego typu (osobiste) już nie. Dla mnie zarówno jedne jak i drugie są niewiele warte. Chociażby dlatego że przykładnie zachowujący się imigrant jest kiepskim materiałem zarówno na filmiki w youtube jak i ciekawą opowieść dla znajomych. Więc dotyczą one wyłącznie jednej strony medalu. Cytat:Ale tego niestety w dyskusjach nie da się uniknąć. Nawet ludzie, którzy robią to zawodowo - dziennikarze lub pracownicy naukowi, nagminnie robią coś pod określoną tezę. Niestety neutralność światopoglądowa nie istnieje - ani w sądach, ani w mediach, ani tym bardziej w internetowych dyskusjach. Żaden człowiek nie jest białą kartką i jego przekonania będą skutkować tym, że jakieś dane będzie uwypuklać, a jakieś pomijać. Tu już rolą jego kontrdyskutanta jest to aby przedstawić dane opozycyjne. Gorzej gdy tego kontrdyskutanta nie ma, a do tego dochodzi jeszcze autorytet (praca naukowa, artykuł w poważanym piśmie). Dlatego nawet do oficjalnych statystyk należy podchodzić z pewną ostrożnością. Ot przykład jednej ze słynnych "no go zones" bodajże w Szwecji o której kiedyś czytałem. Dzielnica zamieszkała głównie przez imigrantów - przestępczość kilka razy większa niż w dzielnicach zamieszkałych przez rodowitych Szwedów. Wszystko się niby zgadza. Tylko, że ta dzielnica została odcięta od głównego miasta z jednej strony autostradą z dwóch pozostałych stron torami kolejowymi. Autor artykułu podawał przykłady, że w USA coś takiego zazwyczaj prowadziło do powstawania tam gett ze zwiększoną przestępczością, niezależnie od tego czy w dzielnicy dominowała ludność biała, czarna czy latynoska. Cytat:W teorii brzmi dobrze, jedakże w praktyce wykonanie takiego rachunku koniec końców sprowadzi się do wagi poszczególnych parametrów, a tu już wkracza subiektywna ocena ludzi odpowiadających za taki raport - w końcu będą bazować na zupełnie różnych jednostkach opisujących całkowicie odmienne wielkości fizyczne. Ciężkie do oszacowania może być oszacowanie zagrożeń wynikających z migracji. Druga strona medalu czyli zagrożenia wynikające z demografii oszacować znacznie łatwiej. Za X lat będzie brakowało tylu i tylu lekarzy i pielęgniarek, przybędzie tylu i tylu osób starszych wymagających opieki, gospodarka zanotuje taki a taki spadek z powodu ubytku liczby konsumentów, co spowoduje upadek tylu a tylu firm, przestanie fizycznie istnieć tyle a tyle miejscowości. I takie wyliczenia jak dobrze poszukać są, tylko, że politycy zbytnio nie poruszają tematu bo tu nie ma prostych i łatwych rozwiązań. A te które są społeczeństwu się nie spodobają. Więc lepiej się oszukiwać, że problemu nie ma. Cytat:Mój duży problem z migracją dotyczy jeszcze jednej rzeczy i jest trochę powiązany z argumentacją, którą stosują przeciwnicy kary śmierci. A mianowicie jest to proces co do zasady nieodwracalny. W przypadku popełnienia błędu, jego skutków nie da się już odwrócić. Demografia też jest bardzo ciężka do odwrócenia. Obecnie współczynnik dzietności spadł poniżej 1,15. Rodzi się coraz mniej dzieci które za 20-25 lat będą rodzić jeszcze mniej dzieci. Cytat:Liberalna polityka migracyjna może w ciągu dziesięcioleci przewrócić strukturę etniczną danego państwa. Już teraz polityka deportacji (np. we Francji) działa beznadziejnie i ludzie, którzy są na liście deportacyjnej rozpływają się w powietrzu i tak sobie na tej liście wiszą. Nic dziwnego - odszukanie człowieka i skuteczne doprowadzenie do jego deportacji to proces o wiele trudniejszy niż zawrócenie go na granicy. A mówimy tu tylko o osobach, które migrują. Pokolenia imigranckie urodzone w danym państwie są już z prawnego punktu widzenia traktowane tak samo jak autochtoni. Tylko, że nie dostrzegasz drugiej strony medalu, że na co nam jedność etniczna skoro Polaków będzie coraz mniej. Scenariusze demograficzne zakładają, że to kiedyś tam się wszystko ustabilizuje ale niekoniecznie musi to być 15 mln Polaków co przewiduje scenariusz na 2100. Może być znacznie mniej. Wyobraź sobie Polskę w 2124 roku, która ma 5-10 mln mieszkańców. To nie jest nierealne, zwłaszcza, że obecne trendy są gorsze niż najbardziej pesymistyczne szacunki. Nie chcę tu bić w alarmistyczne tony, ale nie jestem w stanie całkowicie wykluczyć scenariusza w którym Polska albo przestaje być jednorodna etnicznie, albo po prostu nie będzie jej wcale. Z drugiej strony im wcześniej zaczniemy przemyślaną politykę migracyjną tym bardziej migranci rozwodnią się w naszej kulturze. Dla mnie to właśnie przynależność kulturowa a nie etniczna ma zasadnicze znaczenie. Podajesz modny ostatnio przykład Francji, owszem ma ona problemy z migrantami, popełniła błędy ale nie da się przecież zaprzeczyć, że wciąż istnieje ogromna masa migrantów, którzy czują się pełnoprawnymi Francuzami. Niekoniecznie musimy popełniać ich błędy, możemy się na nich uczyć. Zwłaszcza, że już proste rozwiązania wiele mogą dać. Przykładem jest tu uzależnienie wypłaty 500+ dla Ukraińców od tego czy dziecko uczęszcza do Polskiej szkoły. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 22.05.2024 (22.05.2024, 17:16)DziadBorowy napisał(a): Zdaję sobie z tego sprawę, że takie emocjonalne przykłady bardziej działają na wyobraźnię niż problemy systemowe dotyczące ogółu.Gdybym był zewnętrznym obserwatorem i traktował Polskę jak wiwarium do opieki, to pewnie problemy systemowe byłyby dla mnie bardziej istotne. Tym bardziej, że te problemy mogą nas dotknąć nierównomiernie, w zależności od stanu zdrowia, dotychczasowej zamożności, itd. Cytat:Niemniej jednak nawet jeżeli będziemy prowadzić liberalną politykę migracyjną i popełnimy wszystkie błędy jakie popełnił zachód to można oczekiwać, że ofiarami zwiększonej przestępczości będą jednak nieliczniWysoka przestępczość zmienia komfort życia wszystkich mieszkańców, a nie tylko samych ofiar i ich rodzin. Wpływa na zmianę zachowań społecznych - np. sposobu poruszania się - charakterystycznego unikania poruszania się w określonym miejscu i czasie. Zwiększa napięcie emocjonalne, wymusza konieczność zachowania wzmożonej czujności. Wreszcie zwykle zwiększa ogólną policyjność państwa. Cytat:I wcale nie jest powiedziane, że również nie przyczynią się do zwiększenia przestępczości. Jestem prawie pewien, że tak będzie, bo depopulacja dotykająca zwłaszcza mniejszych miejscowości przyniesie gwałtowne pogorszenie jakości życia a to praktycznie zawsze powoduje wzrost przestępczości.Póki co (chyba?) tego nie zarejestrowano a problem depopulacji jest silny np. w Japonii. Depopulacja małych miejscowości związana jest zwykle z migracją i wzmożoną urbanizacją. Prowadzi to do nierównomiernej koncentracji różnych grup wiekowych. W małych miejscowościach pozostają starsi ludzie i przestępczość może wręcz spadać. W końcu wszelkie dane od lat wskazują, że główną grupą kryminogenną są młodzi mężczyźni - nomen omen współczesny narybek migracyjny. Im człowiek starszy, tym statystycznie rzadziej dopuszcza się przestępstw. W dużych miastach przeciętny mieszkaniec może zupełnie tej depopulacji wizualnie nie dostrzegać, ponieważ ta coraz mniej liczna młodzież będzie mieć tendencje do agregacji w tych samych, pojedynczych ośrodkach. I tak to właśnie wygląda we Włoszech czy w Japonii. Moim zdaniem (bez masowej migracji) pod względem przestępczości powrót do sytuacji z lat 90-tych jest w Polsce niemożliwy. Cytat:Dla mnie zarówno jedne jak i drugie są niewiele warte. Chociażby dlatego że przykładnie zachowujący się imigrant jest kiepskim materiałem zarówno na filmiki w youtube jak i ciekawą opowieść dla znajomych.Pytanie tylko ilu przykładnie zachowujących się imigrantów powinno przypadać na tych nieprzykładnych aby ocenić, że już jest ok? Jeden do jednego? Trzech do jednego? Dwudziestu do jednego? To znowu wyłącznie kwestia indywidualnego odbioru. Zwykle też oczekiwania wobec migrantów są większe niż wobec autochtonów. W końcu to imigrant coś otrzymuje, to imigrant z dnia na dzień jest w stanie zmienić swoją stopę życiową bez zmiany kwalifikacji. Z tego powodu większość tubylców w mniejszym lub większym stopniu oczekuje pewnej wdzięczności. Popełnienie przestępstwa jest odbierane jako rażąca niewdzięczność, stąd uwypuklanie przestępstw w tych grupach jest tak powszechne. Niewdzięczność oburza. Cytat:Ciężkie do oszacowania może być oszacowanie zagrożeń wynikających z migracji. Druga strona medalu czyli zagrożenia wynikające z demografii oszacować znacznie łatwiej. Za X lat będzie brakowało tylu i tylu lekarzy i pielęgniarek, przybędzie tylu i tylu osób starszych wymagających opieki, gospodarka zanotuje taki a taki spadek z powodu ubytku liczby konsumentów, co spowoduje upadek tylu a tylu firm, przestanie fizycznie istnieć tyle a tyle miejscowości. I takie wyliczenia jak dobrze poszukać są, tylko, że politycy zbytnio nie poruszają tematu bo tu nie ma prostych i łatwych rozwiązań. A te które są społeczeństwu się nie spodobają. Więc lepiej się oszukiwać, że problemu nie ma.Ja jestem tego świadomy, ale brutalnie mówiąc - chcę wziąć to na klatę. Podejść do tego całkowicie od strony niełatwej adaptacji do nowych warunków przy jednoczesnej nadziei na choćby nieznaczną zmianę pewnych trendów i jakąś imigrację z Ukrainy, Białorusi, Filipin? Cytat:Z drugiej strony im wcześniej zaczniemy przemyślaną politykę migracyjną tym bardziej migranci rozwodnią się w naszej kulturze. Dla mnie to właśnie przynależność kulturowa a nie etniczna ma zasadnicze znaczenie.Tylko przynależność etniczna z powodów historycznych często jest powiązana z przynależnością kulturową, dlatego zwykle w tym przypadku trzeba dokonać tylko niewielkich korekt, a nie dużych zmian. Cytat: Niekoniecznie musimy popełniać ich błędy, możemy się na nich uczyć.Ok, tylko niektóre wnioski są niekceptowalne dla strony przeciwnej z przyczyn ideologicznych. Mam tu na myśli profilowanie imigrantów według kraju pochodzenia, religii, itd. Moim zdaniem w kontekście doświadczeń Francji takie profilowanie jest racjonalne. Zwolennicy szerokiej imigracji zwykle nie akceptują tego z przyczyn moralnych - bo tak się nie godzi, bo to ksenofobia, dyskryminacja, itp. Nie jestem w stanie dyskutować z ich normami moralnymi, takie mają i już. Zamiast rzucać pomysłami, których nie zaakceptują wolę już uderzać w sam proces migracji, nie wchodząc tym samym na ich wrażliwe pola. Pomimo, że migracji jako takiej nie wykluczam, tylko uważam, że powinna być silnie regulowana i stosunkowo powolna. (22.05.2024, 17:16)DziadBorowy napisał(a): Tylko, że nie dostrzegasz drugiej strony medalu, że na co nam jedność etniczna skoro Polaków będzie coraz mniej. Scenariusze demograficzne zakładają, że to kiedyś tam się wszystko ustabilizuje ale niekoniecznie musi to być 15 mln Polaków co przewiduje scenariusz na 2100. Może być znacznie mniej. Wyobraź sobie Polskę w 2124 roku, która ma 5-10 mln mieszkańców. To nie jest nierealne, zwłaszcza, że obecne trendy są gorsze niż najbardziej pesymistyczne szacunki. Nie chcę tu bić w alarmistyczne tony, ale nie jestem w stanie całkowicie wykluczyć scenariusza w którym Polska albo przestaje być jednorodna etnicznie, albo po prostu nie będzie jej wcale. W czasach dekolonizacji ludność, niektórych państw na papierze zmieniła się w znacznie większym stopniu. Ot tak z dnia na dzień. Jestem w stanie wyobrazić sobie Polskę z populacją rzędu 10 milionów. Tyle ma Szwecja, jeszcze mniej Finlandia. Państwa o większej powierzchni niż Polska. Zmniejsza to oczywiście nasz potencjał, choćby militarny. Wymusza silne sojusze, ale tak też da się żyć. My imperium i tak już nie będziemy, a wzrost ludności w państwach trzeciego świata i tak nas demograficznie zjada na śniadanie. Z migracją czy bez migracji. Gorszy od samej liczby 10 milionów jest sam proces dochodzenia do tej liczby i tego nie neguję. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 22.05.2024 (21.05.2024, 09:14)DziadBorowy napisał(a): Niestety debata publiczna na temat migracji rozciąga się u nas pomiędzy dwoma skrajnościami - z jednej strony to argumenty w stylu publicznej prezentacji filmów jak gość posuwa krowę, z drugiej strony wszelkie obawy na temat migracji i ich konsekwencji próbuje się załatwić przypisując im łatkę ksenofobii i ciemnogrodu. A jeżeli już coś się próbuje ludziom tłumaczyć to wyłącznie poprzez kontekst moralno-humanitarny a nie prostą ekonomię w stylu (ktoś musi na wasze emerytury za 20 lat pracować) Ale czy każdy pracuje tak samo? Spójrz na USA. Azjaci są przodownikami pracy. Muslimy z Bliskiego Wschodu czy czarni już tak pracowici nie są. Biali są zaś średniakami. Mamy statystyki. Czy nie można na podstawie tego stworzyć profilu ludzi, których należy przyjmować w pierwszej kolejności? Ja bym przeprowadzał segregację. Nie rasową ale taką odnośnie kompetencji. No bo nie wystarczy wziąć i przyjąć wszystkich ludzi jak leci. Niemcy nachapali się armii inżynierów z Afryki i co, są już uratowani? Czemu do opieki nad starymi dziadami niemieckimi muszą przyjeżdżać kobiety z Polski? Mało w Niemczech inżynierek z Afryki, które mogłyby się za to wziąć? Czemu tak nie jest? (21.05.2024, 09:34)DziadBorowy napisał(a): To co mnie irytuje to: Refudżisłelkomiści sami to sobie wypracowali. Media niemieckie na przykład w sposób wybiórczy podają informacje. Przemilczały sylwestrową noc molestowań seksualnych, zbiorowych napaści na tle seksualnym, do których doszło we wszystkich dużych niemieckich miastach. Policja niemiecka nie potrafiła ogarnąć sytuacji. Nie była przygotowana na takie zachowania ze strony inżynierów. Nie przypuszczali nawet, że można zacząć się tak zachowywać. Skoro media chcą przemilczeć, zatuszować takie rzeczy, to się nie dziw, że lukę po nich wypełniają alternatywne źródła, które sprawy nie przemilczają. (22.05.2024, 07:32)Osiris napisał(a): Czym innym dla Polaków są ludzie przyjeżdzający z Zachodu, co innego przybysze z Ukrainy a całkiem innym problemem potencjalny imigrant z Afryki czy Bliskiego Wschodu. Niby ten sam człowiek ale jednak jakoś dla nich nie ten samDuży uśmiech Heh. Przecież właśnie ludzie nie są tacy sami. To źle, że Polacy dostrzegają różnice? (21.05.2024, 09:34)DziadBorowy napisał(a): Odnoszę tymczasem wrażenie, że spora część przeciwników migracji jest święcie przekonana, że przyjmowanie migrantów wiąże się wyłącznie z zagrożeniami i jest dla państwa obciążeniem a ich nieprzyjęcie to gwarancja świetlanej przyszłości. Ja bym najchętniej żółtych stachanowców zachęcił do przyjazdu. I Hindusów. Czytojta: https://en.wikipedia.org/wiki/Indian_Americans#Socioeconomic_status Cytat:The median household income for Indian immigrants in 2019 was much higher than that of the overall foreign- and native-born populations. Indians overall have much higher incomes than the total foreign and native-born populations. Skurczysyny pieprzone imponują mi. Mimo, że część chodzi w turbanach, to nigdy bym ich nie nazwał szmacianymi łbami. Szacun za zaradność życiową. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - kmat - 23.05.2024 Co do sprowadzania tylko wysoko kwalifikowanych specjalistów to zapomnijcie. Na wyspach to za bardzo nie ma już komu śmieci sortować, w Polsce zaraz będzie podobnie. Na dłuższą metę to największe wakaty będą przy pracach prostych, syfnych i niskopłatnych. A tego Hindusami i Chińczykami nie wypełni. Co do polskiej emigracji - nie załapałem się na sam początek, ale pierwsza fala to ponoć było prawdziwe zoo. Ino wicie rozumicie, ci ludzie albo się uspokoili, albo zniknęli. Zapił taki raz czy dwa, stracił robotę, znalazł nową, znowu zapił i zwłaszcza w mniejszych miejscowościach nie miał już za czym siedzieć. Parę lat w kraju względnie taniego alkoholu i łatwego dostępu do narkotyków zrobiło swoje. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 23.05.2024 (23.05.2024, 07:05)kmat napisał(a): Co do sprowadzania tylko wysoko kwalifikowanych specjalistów to zapomnijcie. Na wyspach to za bardzo nie ma już komu śmieci sortować, w Polsce zaraz będzie podobnie. Na dłuższą metę to największe wakaty będą przy pracach prostych, syfnych i niskopłatnych. No i jak tu potem zaufać środowiskom proimigranckim, że akurat im uda się uniknąć błędów poprzedników skoro już na samym starcie w pełni świadomie zakładają, że jakaś grupa społeczna powiązana narodowościowo, etnicznie, itd. ma w ich nowym społeczeństwie pełnić niewdzięczne role, do których nikt inny nie chce się zniżyć? A potem zdziwienie wielkie skąd te getta, alienacja, wrogość i poczucie bycia gorszym. Ehh, zrób z kogoś pariasa a potem bohatersko i nieskutecznie walcz z nierównościami społecznymi… RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 23.05.2024 (22.05.2024, 18:11)Baptiste napisał(a): Gdybym był zewnętrznym obserwatorem i traktował Polskę jak wiwarium do opieki, to pewnie problemy systemowe byłyby dla mnie bardziej istotne. Tym bardziej, że te problemy mogą nas dotknąć nierównomiernie, w zależności od stanu zdrowia, dotychczasowej zamożności, itd. Niemniej te problemy w większym lub mniejszym stopniu dotkną każdego. A ewentualne bezpośrednie skutki zwiększonej przestępczości jednak nielicznych. Cytat:Wysoka przestępczość zmienia komfort życia wszystkich mieszkańców, a nie tylko samych ofiar i ich rodzin. Wpływa na zmianę zachowań społecznych - np. sposobu poruszania się - charakterystycznego unikania poruszania się w określonym miejscu i czasie. Zwiększa napięcie emocjonalne, wymusza konieczność zachowania wzmożonej czujności. Wreszcie zwykle zwiększa ogólną policyjność państwa. Po pierwsze ile migrantów musi przyjechać aby ta przestępczość wzrosła? Zdaje się, że w latach 2015-2023 do Polski przyjechało legalnie około 200 000 osób z państw muzułmańskich i do momentu jak ktoś nie opublikował tych danych to nikt nawet tego nie zauważył. Po drugie czym innym jest dyskomfort wynikający z obawy przed jakimś zjawiskiem, które tak jak zwiększona przestępczość dotkną jedynie nielicznych a czym innym dyskomfort ze zjawisk które z dużym prawdopodobieństwem dotkną absolutnie każdego. Cytat:Póki co (chyba?) tego nie zarejestrowano a problem depopulacji jest silny np. w Japonii. Depopulacja małych miejscowości związana jest zwykle z migracją i wzmożoną urbanizacją. Prowadzi to do nierównomiernej koncentracji różnych grup wiekowych. W małych miejscowościach pozostają starsi ludzie i przestępczość może wręcz spadać. W końcu wszelkie dane od lat wskazują, że główną grupą kryminogenną są młodzi mężczyźni - nomen omen współczesny narybek migracyjny. Im człowiek starszy, tym statystycznie rzadziej dopuszcza się przestępstw. W dużych miastach przeciętny mieszkaniec może zupełnie tej depopulacji wizualnie nie dostrzegać, ponieważ ta coraz mniej liczna młodzież będzie mieć tendencje do agregacji w tych samych, pojedynczych ośrodkach. I tak to właśnie wygląda we Włoszech czy w Japonii. Moim zdaniem (bez masowej migracji) pod względem przestępczości powrót do sytuacji z lat 90-tych jest w Polsce niemożliwy. Na ten moment depopulacja mniejszych miejscowości ma głównie związek tak jak piszesz z migracjami. Jeżeli na to nałoży się demografia to w najlepszym razie będziemy mieli setki miasteczek widm z jakimiś tam niedobitkami starych ludzi. Japonia zaliczyła spadek populacji ze 128 mln do 122 mln w 15 lat. To jest w zasadzie nic w porównaniu z tym co nas czeka. Cytat:Pytanie tylko ilu przykładnie zachowujących się imigrantów powinno przypadać na tych nieprzykładnych aby ocenić, że już jest ok? Jeden do jednego? Trzech do jednego? Dwudziestu do jednego? To znowu wyłącznie kwestia indywidualnego odbioru. Oczywiście, że to kwestia indywidualnego odbioru. Natomiast zwracam uwagę, że pojedyncze przypadki rzutują na całą grupę. Co z jednej strony jest naturalne - bo tak działa natura ludzka, z drugiej strony trzeba być jednak świadomym tego zjawiska i starać się jemu nie ulegać. Cytat: Zwykle też oczekiwania wobec migrantów są większe niż wobec autochtonów. W końcu to imigrant coś otrzymuje, to imigrant z dnia na dzień jest w stanie zmienić swoją stopę życiową bez zmiany kwalifikacji. Z tego powodu większość tubylców w mniejszym lub większym stopniu oczekuje pewnej wdzięczności. Popełnienie przestępstwa jest odbierane jako rażąca niewdzięczność, stąd uwypuklanie przestępstw w tych grupach jest tak powszechne. Niewdzięczność oburza. I znowu mamy obraz migranta jako biorcy. Tak jak na przykład w przypadku Ukraińców, gdzie w społeczeństwie dominuje podejście "tyle im pomogliśmy" a znacznie mniej przebijają się korzyści jakie odniosła gospodarka z tego, że oni u nas przebywali, wg wielu analiz znacznie większe niż bezpośrednia pomoc dla nich. Socjal to inna kwestia - tutaj nie uważam, że każdy migrant na starcie powinien mieć go zapewniony na równych zasadach. Ale jeżeli imigrant tutaj pracuje to oznacza, że jest przydatny dla społeczeństwa a społeczeństwo jak i państwo odnosi z niego korzyści. Więc nie przesadzałbym z tą wdzięcznością, którą są nam winni. Cytat:Ja jestem tego świadomy, ale brutalnie mówiąc - chcę wziąć to na klatę. Podejść do tego całkowicie od strony niełatwej adaptacji do nowych warunków przy jednoczesnej nadziei na choćby nieznaczną zmianę pewnych trendów i Ok. A ja mam poważne wątpliwości, czy państwo polskie jest w stanie to wziąć na klatę i sobie z tym poradzić. Cytat:Ok, tylko niektóre wnioski są niekceptowalne dla strony przeciwnej z przyczyn ideologicznych. Mam tu na myśli profilowanie imigrantów według kraju pochodzenia, religii, itd. Moim zdaniem w kontekście doświadczeń Francji takie profilowanie jest racjonalne. Zwolennicy szerokiej imigracji zwykle nie akceptują tego z przyczyn moralnych - bo tak się nie godzi, bo to ksenofobia, dyskryminacja, itp. Nie jestem w stanie dyskutować z ich normami moralnymi, takie mają i już. Zamiast rzucać pomysłami, których nie zaakceptują wolę już uderzać w sam proces migracji, nie wchodząc tym samym na ich wrażliwe pola. Pomimo, że migracji jako takiej nie wykluczam, tylko uważam, że powinna być silnie regulowana i stosunkowo powolna. Temat do szerszej dyskusji. Sam mam tu mieszane uczucia. I tak wolałbym migrantów z Białorusi czy Ukrainy niż z państw dalszych nam kulturowo - ale tych ostatnich też całkowicie nie wykluczam. Cytat:Tylko przynależność etniczna z powodów historycznych często jest powiązana z przynależnością kulturową, dlatego zwykle w tym przypadku trzeba dokonać tylko niewielkich korekt, a nie dużych zmian. Akurat w Polsce powiązanie przynależności etnicznej z przynależnością kulturową to jest pewnego rodzaju abberacja w naszych dziejach, zjawisko relatywnie nowe i wywołane sztucznie przez historyczne dramaty. (23.05.2024, 07:20)Baptiste napisał(a): No i jak tu potem zaufać środowiskom proimigranckim, że akurat im uda się uniknąć błędów poprzedników skoro już na samym starcie w pełni świadomie zakładają, że jakaś grupa społeczna powiązana narodowościowo, etnicznie, itd. ma w ich nowym społeczeństwie pełnić niewdzięczne role, do których nikt inny nie chce się zniżyć? A potem zdziwienie wielkie skąd te getta, alienacja, wrogość i poczucie bycia gorszym. Ehh, zrób z kogoś pariasa a potem bohatersko i nieskutecznie walcz z nierównościami społecznymi… A to już nieco demagogią zapachniało. Jakoś tak się przyjęło, że profesor uniwersytetu jest bardziej prestiżowym zawodem niż sprzątaczka. Ale to nie oznacza, że sprzątaczce nie należy się szacunek niezależnie od tego czy pochodzi z Polski czy z Ukrainy. Ktoś tą pracę musi wykonywać. To, że dla migrantów może ona być bardziej atrakcyjna niż dla miejscowych nie czyni z nich pariasów. Ale poruszyłeś tutaj dwa ciekawe zagadnienia. Pierwsze z nich - jeżeli społeczeństwo będzie miało na szerszą skalę uprzedzenia wobec migrantów sprawi to, że o jakiejkolwiek asymilacji mowy być nie może. Druga kwestia. Jeżeli ktoś mówi aby wpuszczać jedynie programistów, lekarzy i inżynierów to nie zdaje sobie sprawy z istoty tego co przyniesie kryzys demograficzny. Tak pracowników z dużymi kwalifikacjami będzie brakować ale tutaj ratować się możemy chociażby automatyzacją pracy czy też sztuczną inteligencją. Największe problemy będą właśnie w zakresie tych mniej wdzięcznych zawodów i znalezienie kogoś kto wywiezie śmieci, przetka zatkane rury w łazience, czy też będzie się opiekował osobą starszą będzie ogromnym problemem. (22.05.2024, 21:58)lumberjack napisał(a): Ale czy każdy pracuje tak samo? Spójrz na USA. Azjaci są przodownikami pracy. Muslimy z Bliskiego Wschodu czy czarni już tak pracowici nie są. Biali są zaś średniakami. Mamy statystyki. Czy nie można na podstawie tego stworzyć profilu ludzi, których należy przyjmować w pierwszej kolejności? Ja bym przeprowadzał segregację. Nie rasową ale taką odnośnie kompetencji. Jeżeli jesteś w stanie podać wiarygodne dane ile PKB na łebka wypracowywane przez przeciętnego Azjatę różni się od PKB na łebka wypracowanego przez Muzułmanina czy Czarnego przy zachowaniu mniej więcej tych samych uwarunkowań gospodarczych, to możemy nad tym się zastanowić. Ja niestety z takimi danymi się nie spotkałem i prawda ta jest powtarzana na zasadzie "wszyscy to wiedzą" . Dodatkowo w ciągu następnych 15-20 lat największe braki pracowników wywołane demografią będą dotyczyć właśnie pracowników z niskimi kompetencjami zawodowymi. Cytat:No bo nie wystarczy wziąć i przyjąć wszystkich ludzi jak leci. Niemcy nachapali się armii inżynierów z Afryki i co, są już uratowani? Czemu do opieki nad starymi dziadami niemieckimi muszą przyjeżdżać kobiety z Polski? Mało w Niemczech inżynierek z Afryki, które mogłyby się za to wziąć? Czemu tak nie jest? Widziałem kiedyś niemieckie dane z których wynikało, że jeżeli liczyć wskaźnik osób aktywnych zawodowo wśród niemieckich migrantów 5 lat po tym jak się tam sprowadzili to był on wyższy niż w Polsce wśród Polaków. Niemcy akurat na migrantach zrobili całkiem niezły interes. Problemy zaczęły się gdy przyjęli ich z przyczyn humanitarnych więcej niż potrzebowała tego niemiecka gospodarka. Natomiast matką kobiety (Niemką) od której moja znajoma mieszkająca w Berlinie wynajmuje mieszkanie opiekuje się migrantka muzułmanka. Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska ale może o polskich opiekunkach słyszałeś głównie dlatego, że Twoi znajomi to Polacy a nie Muzułmanie ![]() Cytat:Media niemieckie na przykład w sposób wybiórczy podają informacje. Przemilczały sylwestrową noc molestowań seksualnych, zbiorowych napaści na tle seksualnym, do których doszło we wszystkich dużych niemieckich miastach. Policja niemiecka nie potrafiła ogarnąć sytuacji. Nie była przygotowana na takie zachowania ze strony inżynierów. Nie przypuszczali nawet, że można zacząć się tak zachowywać. Więc dla równowagi należy wybrać sobie takie media, które podają je w sposób jeszcze bardziej wybiórczy tylko z odwrotnie nakierowanym przekazem? Cytat:Skoro media chcą przemilczeć, zatuszować takie rzeczy, to się nie dziw, że lukę po nich wypełniają alternatywne źródła, które sprawy nie przemilczają. To nie są żadne alternatywne źródła. Zazwyczaj to jest kompilacja jakiegoś wariantu putinowskiej 5 kolumny z algorytmami serwisów społecznościowych, które jak tylko wykryją, że oglądnąłeś z uwagą filmik jak to muzułmanin okrada sklep to zaczną Cię bombardować filmikami o takiej treści. RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 23.05.2024 (22.05.2024, 21:58)lumberjack napisał(a): Skurczysyny pieprzone imponują mi. Mimo, że część chodzi w turbanach, to nigdy bym ich nie nazwał szmacianymi łbami.To dziwne, słyszałem, że chodzenie w turbanie powoduje parowanie czaszki a co za tym idzie spadek IQ. Przetestowane przez Elona Muska. |