Forum Ateista.pl
Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Społeczeństwo (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=16)
+--- Wątek: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? (/showthread.php?tid=12759)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Nonkonformista - 18.12.2023

Cytat:Tutaj na przykład widać, że rzeczywiście w krajach arabskich nie lubią gejów powszechnie. Ale np. w takiej Polsce, 46 procent ankietowanych również.
Naprawdę jest aż tak źle?
Myślałem, że to pewnie z 20% max.

W takim tempie to związki partnerskie będą na 50 lat. ;( Masakra!!

Dlatego trzeba wciąż marginalizować wpływy tego tworu /KK w Polsce/.

Bo dlaczego te 46% nas nie lubi?
Jesteśmy potworami?
Bo w dupę?
Bo seks oralny?

Czy po prostu nie lubią, bo im powiedziano, by nie lubili, a ci ankietowani po prostu się nad tym nie zastanawiają?

A jak jest z rudymi i leworęcznymi?
Tak samo źle, czy może jednak już lepiej?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 18.12.2023

(18.12.2023, 13:15)Nonkonformista napisał(a):
Cytat:Tutaj na przykład widać, że rzeczywiście w krajach arabskich nie lubią gejów powszechnie. Ale np. w takiej Polsce, 46 procent ankietowanych również.
Naprawdę jest aż tak źle?
Myślałem, że to pewnie z 20% max.


W takim tempie to związki partnerskie będą na 50 lat. ;( Masakra!!

W Ameryce w tym samym wykresie jest 30%, a tam małżeństwa są (chyba już wszędzie). Poza tym Polska coraz bardziej jest zintegrowana w Unię Euriopejską, także prawnie. Za jakiś czas jeżeli nie dostaniesz homo-ślubu w Zgorzelcu, pojedziesz do Görlitz i tyle.

Cytat:Dlatego trzeba wciąż marginalizować wpływy tego tworu /KK w Polsce/.

Bo dlaczego te 46% nas nie lubi?
Jesteśmy potworami?
Bo w dupę?
Bo seks oralny?

Azaliwżdzy, chodzi o tak ważną kwestię, kto w tym związku "jest facetem". Patriarchat potrafi skategoryzować homoseksualizm tylko w kategoriach więziennych, gdzie są gitersi i cwele. Ruchać w dupę można kobietę, mężczyznę czy kozę, to hańby nie przyniesie na tradycyjnym męskim fiucie. Ale broń borze, żeby ktoś ci do dupy właził, bez mydła i wazeliny.

Sorry za dosadność.

Cytat:Czy po prostu nie lubią, bo im powiedziano, by nie lubili, a ci ankietowani po prostu się nad tym nie zastanawiają?

A jak jest z rudymi i leworęcznymi?
Tak samo źle, czy może jednak już lepiej?

Ankieta jest z 2013 roku, być może nieaktualna, ale już wtedy wojna między dżenderem i antydżenderem była w pełnym rozkwicie. Strefy wolne od LGBT przyszły nieco później, jako pokłosie tego sporu. Widmo trans-faceto-kobiet z piórkiem w dupie łażących po przedszkolach i uczących dzieci masturbacji straszy i nadaje ton dyskusji. To, a nie realna kwestia homo-związków z ich realnymi problemami.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Nonkonformista - 18.12.2023

Cytat:Azaliwżdzy, chodzi o tak ważną kwestię, kto w tym związku "jest facetem". Patriarchat potrafi skategoryzować homoseksualizm tylko w kategoriach więziennych, gdzie są gitersi i cwele. Ruchać w dupę można kobietę, mężczyznę czy kozę, to hańby nie przyniesie na tradycyjnym męskim fiucie. Ale broń borze, żeby ktoś ci do dupy właził, bez mydła i wazeliny.

Sorry za dosadność.
To jak ktoś jest uni, to gdzie się kwalilfikuje? Wychodzi, że to dopiero jest skaranie boskie!

Ktoś serio chciał uczyć dzieci masturbacji, czy to jakiś wymysł?
Pewnie chciano wreszcie mówić prawdę o seksualności człowieka /no, że dzieci powstają przy udziale kobiety i mężczyzny, a nie że bocian przynosi - zawsze mnie to zastanawiało, kto wpadł, że akurat bocian... ale jak? Zimą też? Toć zimą nie ma bocianów; jest jeszcze wersja, że dzieci się w kapuście znajduje - też durna i idiotyczna. Tyle lat kupuję kapustę i dzieci tam nigdy nie znalazłem. Po drugie - znowu - zimą też? Toć zimą kapusta nie rośnie/. Jakby nie patrzeć, narodzenie się dziecka zimą nie da się wyjaśnić bocianem ani kapustą - dziwne, że żadne dziecko jeszcze nie spytało, co z zimą? Chciałbym zobaczyć minę takiego dorosłego, który te farmazony opowiada/, a katotaliby się wkurzyły?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 18.12.2023

(18.12.2023, 11:38)bert04 napisał(a): Już Napoleon był takim "europejskim konfucjonistą", który uważał, że Francja nie jest państwem katolickim ale państwem katolików. Drobna różnica, ale czasem istotna. Co do founding fathers i ogólnie ówczesnych ruchów masońskich, to też nie był to czysty ateizm z dzisiejszego punktu widzenia, kult istoty wyższej we Francji czy różne formuły para-religijne. Lub chociaż "In God We Trust". Chyba można ostrożnie stwierdzić, że tak rewolucyjna Francja jak i rewolucyjne Stany Zjednoczone dążyły do jakiejś formy cywilnego deizmu lub teizmu, jednakże w oderwaniu od konkretnej religii. Stąd też i pierwsza poprawka do ichniej Konstytucji.
Paradoksem jest, że mamy właśnie teraz takie teoretycznie państwa świeckie jak USA, które w praktyce nimi nie są (demograficznie) oraz kraje jak UK, którego religią państwową jest anglikanizm a w praktyce 40% obywateli to niewierzący. Nie wiem czy taki efekt przewidywali ojcowie założyciele Stanów ale im ten deizm za bardzo nie wyszedł. 

Cytat:PRL trwała 49 lat, na samym początku i hierarchom się dostało i to nieźle.
Prawda ale i tak bez porówniania do innych pobliskich dyktatur. Czytałem ostatnio ciekawą książkę na temat inwigilacji JP2 w czasach bezpieki ("Donos na Wojtyłę") i z materiałów źródłowych wynika, że polscy komuniści po początkowych represjach doszli do wniosku, że z Kościołem rozwiązanie siłowe nie będzie dobrym wyjściem. Wyjątki typu Popiełuszko tylko potwierdzają regułę. 

Cytat:Przepraszam bardzo, ale trzeba być głupi jak Marx, lub, nie przymierzając, Engels, żeby nie widzieć, do czego doprowadzi likwidacja własności prywatnej. Już za czasów Rewolucji Francuskiej likwidowano stan szlachecki za pomocą gilotyny, więc nie można wyżej wymienionych brodaczy bronić tym, że nie wiedzieli. Zaś co do gnębienia szerszych mas, zapowiedź utworzenia armii pracy jest może w Kapitale w zalążku (tam jako opis bezrobotnych), w pełni sformułowana w Manifeście. Kwestia roli, znaczenia i domniemanego działania "dyktatury proletariatu" przewija się przez jego różne dzieła i wymaga osobnego omówienia, więc pozwolę sobie podać tylko link do wiki*. Rewolucja, przemoc, terror, te rzeczy. W czasie przejściowym, oczywiście, w czasie przejściowym. Cały socjalizm państwowy był przecież takim czasem przejściowym, żeby przyszłe pokolenia żyły w komunizmie.
To jednak istotne gdyż okres przejściowy Marks wstawił tam nieprzypadkowo a to, co zrobiły z tym różne reżimy, to inna sprawa. Gdyby Marks widział, co zrobił Stalin z swoich rządów, to by się złapał za głowę. Natomiast mówienie o głupocie jego czy Engelsa z punktu widzenia post factum jest bardzo łatwe, każdy jest mądry po szkodzie a przewidzieć przyszłość niezwykle trudno. 


Cytat:To wszystko niezależnie od słuszności lub niesłuszności jego tez gospodarczych, w szczególności kwestii wartości. O ile nawet ja, zatwardziały "antykomunista siódmego stopnia", przyznaję słuszność analizy Marksa w wielu punktach, to tu akurat popełnił błąd podstawowy. Jeżeli wartość jest wynikiem pracy włożonej i materiałów zużytych, słuszne są idee gospodarki planowej, jeżeli jest wynikiem podaży i popytu, słuszne są idee gospodarki rynkowej. Eksperyment przeprowadzany na wielką skalę chyba wystarczył. Ale to już kwestia niezależna od powyższego. I powód, dlaczego ten system był skazany na klęskę.
Trudno się nie zgodzić w tym punkcie. 

Cytat:Ach weź nie... ty już wiesz co. O akceptacji homoseksualizmu w części tamtejszych kultur słyszałem niezależnie od Ciebie. Ba, ta akceptacja dotyczyła często nomadycznych / karawanowych kultur, gdzie mężczyźni w podróżach mieli tylko siebie nawzajem. Gdyby kolonializm i tutaj był winny (czemu jeszcze), to ta kwestia dotyczyłaby ogółu kwestii prawnych i moralnych. A jednak z jakiegoś powodu obszar, w którym homoseksualizm jest karalny, pokrywa się z obszarem, gdzie poligamia jest legalna. 
Niekoniecznie gdyż homoseksualizm był przecież do niedawna karalny w Wielkiej Brytanii i to w dużo większym stopniu niż jest dzisiaj w krajach arabskich (jeśli chodzi o liczbę skazanych). W ostatnich kilkudziesięciu latach sytuacja się odwróciła diametralnie z różnych powodów, nie tylko przez islam. 

Cytat:Ponieważ Polska jest krajem, w którym około jedna czwarta terenów jest w ten czy inny sposób "wolna od LGBT", jest to bardzo słuszna uwaga. Nie bez powodu polską mutację katolicyzmu określa się czasami jako katotalibanizm.
Moj argument jest inny: islam czy chrześcijaństwo są w podobnym stopniu wrogie homoseksualizmowi, lgbt itd. Na Zachodzie udało się tą wrogość ograniczyć natomiast w krajach arabskich czy afrykańskich już nie. W krajach azjatyckich, niekoniecznie islamskich również. To by wskazywało na uprzedzenia wynikające nie tylko z samej religii a także między innymi z różnych form patriarchatu funkcjonujących w tych krajach. 

Cytat:Między XV a XIX wieku sporo czasu upłynęło. Ja cały czas zwracam uwagę na to, że Okcydent zaczął prześcigać Islam już przed kapitalizmem, industrializacją, imperializmem w pełni rozwniniętym. Między XV a XVII wiekiem Islam miałby czas na reakcję. Ale tak się nie stało.
Reakcja przecież była, Turków Ottomańskich, którzy blokowali szlaki handlowe do Azji. Dlatego też niektóre kraje zaczęły szukać nowych drogą morską. Jeśli już mowa o prześciganiu islamu przez Europę, to rzeczywiście w kwestii religijnej motywacji jest to prawda. Zarówno pierwsi kolonizatorzy angielscy jak i hiszpańscy za swój cel obrali misjonarstwo, zaraz obok złota, natomiast Francuzi i Holendrzy skupili się na handlu. 

Cytat:Dane zależą od pytania. Wynikało by z nich, że we Francji są "wierzący ateiści", gdyż we wspominanym okresie było jakieś 70% ludzi należących do jakiejś religii, 15% za dużo. Co do drugiego linku, nie odnalazłem potwierdzenia 90%, w jednej rubryce jest 71% (from all adults), brzmi bardziej wiarygodnie. I pewnie też zależy od sformułowania pytania, czy chodzi o Boga, boga, istotę boską, "coś-tam metafizycznego" i tak dalej.
Nie, informacja jest w tekście i przypisach pod tabelkami: 

"The new survey finds that nearly six-in-ten U.S. adults (58%) say they believe in God as described in the Bible, and an additional one-third (32%) believe there is some other higher power or spiritual force in the universe. The combined nine-in-ten Americans who believe in God or a higher power (91%) were asked a series of follow-up questions about the relationship between God and human suffering. (Those who do not believe in God or any higher power were not asked these questions.)"

Trudno porównywać poziom religijności we Francji i USA. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z postępującym procesem laicyzacji, niewiele różniącym się od tego z UK. Jeśli chodzi o Amerykanów, to mamy do czynienia z ogromem wszelkiego rodzaju chrześcijańskich kościołów, sekt i kaznodziejów na skalę niespotykaną nigdzie indziej. 

Cytat:Mógł być wspólny, mógł nie być, o genezie Zegoty już wspominałem, nie będę się powtarzał.
Póki co, to Ty wyskoczyłeś z buddyjskimi mordercami w Nankingu więc chciałbym usłyszeć chociaż jakiekolwiek uzasadnienie. 

Cytat:Komentowałeś konkretny wpis, nie sposób było nie odnieść jednego do drugiego.
Nie napisałem, że Palestyńczycy przeprowadzali akty terroryzmu ponieważ byli prześladowani. Stwierdziłem, że Palestyńczycy byli oraz dalej są prześladowanym narodem, zanim w ogóle przybyli do Jordanu. Następnym razem zanim komuś napiszesz, że pierdoli, zapytaj w razie niejasności albo dwa razy się zastanów. 

Cytat:"Dość szybko" to kwestia względna. Jeżeli za kryterium brać poniższe, to 20 lat od zakończenia działań wojennych wydaje się rozsądną miarą czasową. Ale wybaczanie przedtem miało by taki sam sens, jak wybaczanie Niemcom w czasach, gdy kominy Auschwitz dymiły jeszcze.
Nie bardzo zrozumiałem ostatnie zdanie. 

Cytat:Tu muszę Ciebie poprawić, już Piotr I, zwany wielkim, sprowadził Cerkiew do roli urzędu państwowego, podległego ministrowi d.s. wyznań, wprowadzając obowiązek donoszenia na spowiadających w razie antypaństwowych wyznań. Putin czerpie z różnych wzorców, Stalin jest dla niego tylko jedną z inspiracji, bliżej mu jednak Piotra cy Katarzyny, IMHO.
To jest w sumie prawda jeśli chodzi o najwyższą hierarchię cerkiewną. 

Cytat:Odpowiedź na to pytanie stanowią dwa zdarzenia:

- reakcja uciśnionego narodu na wieść o tym, że niejaki Prigożyn maszeruje na Moskwę

- reakcję uciśnionego narodu na wieść o tym, że na lotnisku w Dagestanie żydy lądują.

Naród uciśniony potrafi manifestować, protestować czy nawet łamać prawo. Jak chce, jak ma motywację.
Przecież mieliśmy protesty na początku inwazji w Ukrainie. 

Cytat:Uwaga co do lesbijek mało potrzebna, gdyż w naszym rodzimym patriarchacie było (i częściowo jest) podobnie. Natomiast faktem jest, że w ach tak liberalnej Indonezji jest ta jedna prowincja Aceh, która odbija podobne hece, jak Bliski Wschód. Zwalanie tu winy na kolonializm jest śmieszne, cała Indonezja miała ten sam kolonializm, źródła islamizmu w tej prowincji będą więc inne.
Jeśli chodzi o Indonezję, to pisałem przecież pisałem o patriarchacie a nie o kolonializmie. Islam też swoje dodaje, bez wątpienia.

(18.12.2023, 13:15)Nonkonformista napisał(a):
Cytat:Tutaj na przykład widać, że rzeczywiście w krajach arabskich nie lubią gejów powszechnie. Ale np. w takiej Polsce, 46 procent ankietowanych również.
Naprawdę jest aż tak źle?
Myślałem, że to pewnie z 20% max.
Twoje zaskoczenie wynika z tego, że panująca powszechnie narracja przedstawia sytuację jakoby żyjesz sobie w Polsce, w miarę normalnym, cywilizowanym kraju a tam gdzieś daleko na wschodzie istnieją te prymitywne, zacofane dzikusy co to chcą zabijać, gwałcić i kamienować. Jeśli spojrzy się na suche statystyki, to różnica między nami a nimi jest mniej znacząca niż się wydaje.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 18.12.2023

(18.12.2023, 19:36)Osiris napisał(a): Gdyby Marks widział, co zrobił Stalin z swoich rządów, to by się złapał za głowę.

Marks mylnie przewidywał, że rewolucja zacznie się w najbardziej rozwiniętych i zorganizowanych gospodarkach kapitalistycznych, a nie w półdzikiej Rosji.
Futurologia, to ciężki kawałek chleba.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 19.12.2023

Słowo Jemeńczykowe na dziś:

Cytat:I am a cultural Muslim from Yemen and I am both pro-Palestine and pro-Israel.

I was born in Sana’a, Yemen, where I was taught that Israel is a demonic country that needs to be eradicated.

In 2014, I moved to Sweden.

One day in the student house I was living in, a long-haired guy moved in, who kind of looked like me.

I walked up to him and introduced myself. I asked him where he was from. He answered: “Israel” - and I internally went crazy.

I mean, all my life I learned that this guy was my enemy.

While I was in a state of shock, he was telling me that his best friends in Israel were Yemenis and that he loves and knows how to make Yemeni food. He was telling me “I’m going to make you sahawiq and jahnoun” while I was still in a state of shock.

We ended up becoming friends, and this friendship made me realize that Jews and Israelis are, just like me, human beings.

I began to realize that behind the labels “Palestine” and “Israel” are the same human beings, who eat the same food, breathe the same air, and bleed the same blood.



RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 19.12.2023

(19.12.2023, 12:16)lumberjack napisał(a): ... made me realize that Jews and Israelis are, just like me, human beings.
Bez obrazy - odkrycie Ameryki.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 20.12.2023

(19.12.2023, 21:26)Sofeicz napisał(a):
(19.12.2023, 12:16)lumberjack napisał(a): ... made me realize that Jews and Israelis are, just like me, human beings.
Bez obrazy - odkrycie Ameryki.

Co dla ciebie jest czymś oczywistym, dla kogoś innego może być niesamowitym odkryciem.

Na przykład kibel - niby sprawa oczywista, a jednak niektórzy ruscy są z tak zacofanych wioch, że jest to dla nich odkrycie na miarę wynalezienia internetu.

A jak się dowiedzą o internecie to już w ogóle...


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 20.12.2023

(18.12.2023, 19:36)Osiris napisał(a):
(18.12.2023, 11:38)bert04 napisał(a): Już Napoleon był takim "europejskim konfucjonistą", który uważał, że Francja nie jest państwem katolickim ale państwem katolików. Drobna różnica, ale czasem istotna. Co do founding fathers i ogólnie ówczesnych ruchów masońskich, to też nie był to czysty ateizm z dzisiejszego punktu widzenia, kult istoty wyższej we Francji czy różne formuły para-religijne. Lub chociaż "In God We Trust". Chyba można ostrożnie stwierdzić, że tak rewolucyjna Francja jak i rewolucyjne Stany Zjednoczone dążyły do jakiejś formy cywilnego deizmu lub teizmu, jednakże w oderwaniu od konkretnej religii. Stąd też i pierwsza poprawka do ichniej Konstytucji.
Paradoksem jest, że mamy właśnie teraz takie teoretycznie państwa świeckie jak USA, które w praktyce nimi nie są (demograficznie) oraz kraje jak UK, którego religią państwową jest anglikanizm a w praktyce 40% obywateli to niewierzący. Nie wiem czy taki efekt przewidywali ojcowie założyciele Stanów ale im ten deizm za bardzo nie wyszedł. 

Właśnie dlatego trzeba porównywać według jakichś w miarę obiektywnych kryteriów. W Europie nadal są monarchie, nadal istnieje (lub istniało do niedawna) parę państw z nominalną religią państwową. De facto jedyną prawdziwą monarchią a jednocześnie jedyną teokracją jest Watykan. Może jeszcze Monaco, co do monarchii przynajmniej. Reszta to świeckie republiki. Po drugiej stronie mamy Arabię Saudyjską, też niby tylko "monarchię konstytucyjną", nawet coś na podobieństwo parlamentu mają (rada konsultacyjna), chociaż wspomniana konstytucja zastrzega, że monarchia jest tu absolutna.

Cytat:
Cytat:PRL trwała 49 lat, na samym początku i hierarchom się dostało i to nieźle.
Prawda ale i tak bez porówniania do innych pobliskich dyktatur. Czytałem ostatnio ciekawą książkę na temat inwigilacji JP2 w czasach bezpieki ("Donos na Wojtyłę") i z materiałów źródłowych wynika, że polscy komuniści po początkowych represjach doszli do wniosku, że z Kościołem rozwiązanie siłowe nie będzie dobrym wyjściem. Wyjątki typu Popiełuszko tylko potwierdzają regułę. 

No bez przesady, nie było jednej metody tylko kilka, dla jednego marchew, dla innego kij, to części tej samej taktyki. Opozycję "cywilną" też traktowano różnie, jednego spałowano na śmierć, innemu podsuwano pieniężne przynęty, wszystko część systemu kontroli. Bierut na procesji Bożego Ciała obok jednego prymasa i Bierut internujący innego prymasa to ten sam Bierut. Być może nie taki sam Bierut, w końcu między jednym a drugim trochę czasu było.


https://kurierhistoryczny.pl/artykul/jak-boleslaw-bierut-na-procesje-bozego-ciala-chodzil-czyli-krotkotrwale-nawrocenie-polskich-komunistow,392
Cytat:
Cytat:Przepraszam bardzo, ale trzeba być głupi jak Marx, lub, nie przymierzając, Engels, żeby nie widzieć, do czego doprowadzi likwidacja własności prywatnej. Już za czasów Rewolucji Francuskiej likwidowano stan szlachecki za pomocą gilotyny, więc nie można wyżej wymienionych brodaczy bronić tym, że nie wiedzieli. Zaś co do gnębienia szerszych mas, zapowiedź utworzenia armii pracy jest może w Kapitale w zalążku (tam jako opis bezrobotnych), w pełni sformułowana w Manifeście. Kwestia roli, znaczenia i domniemanego działania "dyktatury proletariatu" przewija się przez jego różne dzieła i wymaga osobnego omówienia, więc pozwolę sobie podać tylko link do wiki*. Rewolucja, przemoc, terror, te rzeczy. W czasie przejściowym, oczywiście, w czasie przejściowym. Cały socjalizm państwowy był przecież takim czasem przejściowym, żeby przyszłe pokolenia żyły w komunizmie.
To jednak istotne gdyż okres przejściowy Marks wstawił tam nieprzypadkowo a to, co zrobiły z tym różne reżimy, to inna sprawa. Gdyby Marks widział, co zrobił Stalin z swoich rządów, to by się złapał za głowę. Natomiast mówienie o głupocie jego czy Engelsa z punktu widzenia post factum jest bardzo łatwe, każdy jest mądry po szkodzie a przewidzieć przyszłość niezwykle trudno. 

Marks pod koniec życia miał powiedzieć, że nie jest marksistą. Był więc na tyle mądry, żeby dostrzec, co się dzieje, jeżeli jego idee stają się ideologią. Był też jakiś list, w którym uznawał szczególne uwarunkowania Rosji i ich wpływ na interpretację Kapitału

https://de.m.wikipedia.org/wiki/Sassulitsch-Brief

Sorry, mam tylko po niemiecku. List stanowił późniejszą podkładkę dla leninizmu i jego tezy, że rewolucja owszem, może wybuchnąć w państwie chłopskim. I na parę innych rzeczy. Na jego szczęście umarł w 1883. Ale już wtedy widział skutki ideologizacji swoich wymysłów. I już wtedy zanotowano jego zdanie, Je suis pas marxiste.

Tak więc Marx zmądrzał na starość, przynajmniej trochę. Co do "okresów przejściowych" to przecież znał historię Rewolucji Francuskiej. Tam "okres przejściowy" był krótki, ale doprowadził do odrodzenia monarchii, najpierw napoleońskiej, potem już burbońskiej. Nie mógł nie wiedzieć, jak krwawy był ten reżim. Także konieczność przekształcenia całego świata, a nie tylko pojedynczego państwa, jest już odnotowana w jego dziełach ("Wyzwolenie proletariatu musi być sprawą międzynarodową, jeżeli chcecie z tego zrobić sprawę francuską, to uniemożliwiacie je"). Tak więc ekspansjonizm rewolucyjny, tak charakterystyczny dla napoleońskiej Francji jak i dla późniejszych państw komunistycznych, przewidział. Czego więc nie przewidział? Jak długo ten okres będzie trwał? To znaczy, że ani 45 lat w Europie ani 78 w Chinach to jeszcze za mało? Jeżeli nie wyznaczył ram tego przekształcania, to już jego zaniedbanie, które nie można po prostu kwitować jako zbytni optymizm. Przewidział trudności w przekształcaniu, nie przewidział, że te trudności będą stałe a punkt docelowy nieosiągalny.

Cytat:
Cytat:To wszystko niezależnie od słuszności lub niesłuszności jego tez gospodarczych, w szczególności kwestii wartości. O ile nawet ja, zatwardziały "antykomunista siódmego stopnia", przyznaję słuszność analizy Marksa w wielu punktach, to tu akurat popełnił błąd podstawowy. Jeżeli wartość jest wynikiem pracy włożonej i materiałów zużytych, słuszne są idee gospodarki planowej, jeżeli jest wynikiem podaży i popytu, słuszne są idee gospodarki rynkowej. Eksperyment przeprowadzany na wielką skalę chyba wystarczył. Ale to już kwestia niezależna od powyższego. I powód, dlaczego ten system był skazany na klęskę.
Trudno się nie zgodzić w tym punkcie. 

Zostawiam, bo takie momenty zgody są cenne.

Cytat:
Cytat:Ach weź nie... ty już wiesz co. O akceptacji homoseksualizmu w części tamtejszych kultur słyszałem niezależnie od Ciebie. Ba, ta akceptacja dotyczyła często nomadycznych / karawanowych kultur, gdzie mężczyźni w podróżach mieli tylko siebie nawzajem. Gdyby kolonializm i tutaj był winny (czemu jeszcze), to ta kwestia dotyczyłaby ogółu kwestii prawnych i moralnych. A jednak z jakiegoś powodu obszar, w którym homoseksualizm jest karalny, pokrywa się z obszarem, gdzie poligamia jest legalna. 
Niekoniecznie gdyż homoseksualizm był przecież do niedawna karalny w Wielkiej Brytanii i to w dużo większym stopniu niż jest dzisiaj w krajach arabskich (jeśli chodzi o liczbę skazanych). W ostatnich kilkudziesięciu latach sytuacja się odwróciła diametralnie z różnych powodów, nie tylko przez islam. 

Ja wiem, że kiedyś było "sztuka jest sztuka", ale nie porównujmy jabłek z gruszkami. W Niemczech homoseksualizm też był karalny do lat 70, pewne elementy zachowały się do 90-tych, a jednocześnie to ojczyzna gejowskich Love Parade i podobnych imprezek. W kraju z represjami do kary śmierci włącznie "sztuki" skazanych będą mniejsze, gdyż tam nikt dobrowolnie z szafy nie wyjdzie.

Cytat:
Cytat:Ponieważ Polska jest krajem, w którym około jedna czwarta terenów jest w ten czy inny sposób "wolna od LGBT", jest to bardzo słuszna uwaga. Nie bez powodu polską mutację katolicyzmu określa się czasami jako katotalibanizm.
Moj argument jest inny: islam czy chrześcijaństwo są w podobnym stopniu wrogie homoseksualizmowi, lgbt itd. Na Zachodzie udało się tą wrogość ograniczyć natomiast w krajach arabskich czy afrykańskich już nie. W krajach azjatyckich, niekoniecznie islamskich również. To by wskazywało na uprzedzenia wynikające nie tylko z samej religii a także między innymi z różnych form patriarchatu funkcjonujących w tych krajach. 

Element kulturowy gra swoją rolę, oczywiście. Stąd w krajach afrykańskich chrześcijanie do dziś zabijają czarownice a muzułmanie do dziś kastrują dziewczynki. Co do homoseksualizmu, widzę nieco sprzecznych informacji, przykładowo o dekryminalizacji homoseksualizmu w imperium osmańskim, choć podobno nigdy nie miało być penelizowane. W każdym bądź razie islamska homofobia jest ściśle związana z radykalnymi ruchami islamskimi, czyli wahabityzmem i khomeińskim sunnityzmeme. Po zrzuceniu jarzma ottomańskiego, wahabici zrzucali homoseksualistów z minaretów, po rewolucji w Iranie ich wieszano. To były elementy zrzucania jarzm kolonializmu (europejskiego i tureckiego), które kojarzono z zepsuciem obyczajowym właśnie.

Cytat:
Cytat:Między XV a XIX wieku sporo czasu upłynęło. Ja cały czas zwracam uwagę na to, że Okcydent zaczął prześcigać Islam już przed kapitalizmem, industrializacją, imperializmem w pełni rozwniniętym. Między XV a XVII wiekiem Islam miałby czas na reakcję. Ale tak się nie stało.
Reakcja przecież była, Turków Ottomańskich, którzy blokowali szlaki handlowe do Azji.

Kolejność mylisz, blokada była najpierw. Natomiast od kiedy Europa zaczęła szukać nowej drogi do Indii, Orient już nic nie wymyślił. Stawiam tezę, że nawet bez odkrycia Nowego Świata Europa by skolonizowała resztę Afryki i Azji. Może nie tak szybko, Nowy Świat był jednak "dopalaczem" tego rozwoju.

Cytat:Dlatego też niektóre kraje zaczęły szukać nowych drogą morską. Jeśli już mowa o prześciganiu islamu przez Europę, to rzeczywiście w kwestii religijnej motywacji jest to prawda. Zarówno pierwsi kolonizatorzy angielscy jak i hiszpańscy za swój cel obrali misjonarstwo, zaraz obok złota, natomiast Francuzi i Holendrzy skupili się na handlu. 

O tym "skupianiu się" to ciężko oceniać. W Hiszpanii i Anglii Kościół był ściśle związany z aparatem państwowym, pozostałość systemu feudalnego w tych państwach, która w innych europejskich już została zarzucona lub umniejszona. Ale jednym z pierwszych aktów, tak wczesnych wypraw portugalskich, jak i wyprawy Kolumba, było pozyskanie niewolników, a nie chrzczenie tubylców.

Cytat:
Cytat:Dane zależą od pytania. Wynikało by z nich, że we Francji są "wierzący ateiści", gdyż we wspominanym okresie było jakieś 70% ludzi należących do jakiejś religii, 15% za dużo. Co do drugiego linku, nie odnalazłem potwierdzenia 90%, w jednej rubryce jest 71% (from all adults), brzmi bardziej wiarygodnie. I pewnie też zależy od sformułowania pytania, czy chodzi o Boga, boga, istotę boską, "coś-tam metafizycznego" i tak dalej.
Nie, informacja jest w tekście i przypisach pod tabelkami: 

"The new survey finds that nearly six-in-ten U.S. adults (58%) say they believe in God as described in the Bible, and an additional one-third (32%) believe there is some other higher power or spiritual force in the universe. The combined nine-in-ten Americans who believe in God or a higher power (91%) were asked a series of follow-up questions about the relationship between God and human suffering. (Those who do not believe in God or any higher power were not asked these questions.)"

(EDIT: Pokolorowałem kluczowe fragmenty w różnych językach)

A w tekście o Francji jest podane "The question was phrased by the source as follows: "Vous personnellement, croyez-vous en Dieu ?"". Tak więc nie było pytania uzupełniającego o "croire qu'il existe une autre puissance supérieure ou force spirituelle dans l'univers". W pytaniu o Boga pisanego od wielkiej litery Oczko mamy więc w USA 58% vs. 44% we Francji, w pytaniu o wiarę  "że we wszechświecie istnieje inna siła wyższa lub siła duchowa" dla Francji jest brak danych.


Cytat:Trudno porównywać poziom religijności we Francji i USA. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z postępującym procesem laicyzacji, niewiele różniącym się od tego z UK. Jeśli chodzi o Amerykanów, to mamy do czynienia z ogromem wszelkiego rodzaju chrześcijańskich kościołów, sekt i kaznodziejów na skalę niespotykaną nigdzie indziej. 

Którzy to kaznodzieje są skoncentrowani w pewnym ściśle określonym obszarze geograficznym. Nie negując ich wpływu, to tylko / aż 1/4 terenu USA.

https://de.m.wikipedia.org/wiki/Bible_Belt

Cytat:
Cytat:Mógł być wspólny, mógł nie być, o genezie Zegoty już wspominałem, nie będę się powtarzał.
Póki co, to Ty wyskoczyłeś z buddyjskimi mordercami w Nankingu więc chciałbym usłyszeć chociaż jakiekolwiek uzasadnienie. 

Jedną z zasad buddyzmu zen było wpajanie absolutnego posłuszeństwa, najpierw nauczycielowi / mistrzowi, potem władcy (daimyo lub szogunowi). Inną była obojętność na uczucia jako droga do doskonałości. Inną pogarda dla śmierci. To wszystko robiło z samurajów jaki i ich duchowych spadkobierców wśród japońskich oficerów bezwolnych wykonawców wszelkich rozkazów. Hitler musiał się martwić takimi bzdetami, jak problemy psychiczne żołnierzy obsługujących samochody śmierci czy personelu krematoriów. Japonia dzięki ideałom Zen posiadała armię psychopatów zdolnych do wykonania każdego rozkazu, łącznie z konkursami nabijania niemowlaków na bagnety czy używaniem więźniów wojennych do praktyk strzeleckich.

I jeżeli będziesz argumentował, że to metody a nie cele, to przypomnę ci, że właśnie w orientalnych religiach / systemach semi-religijnych podkreśla się, że droga jest celem.

Cytat:
Cytat:Komentowałeś konkretny wpis, nie sposób było nie odnieść jednego do drugiego.
Nie napisałem, że Palestyńczycy przeprowadzali akty terroryzmu ponieważ byli prześladowani. Stwierdziłem, że Palestyńczycy byli oraz dalej są prześladowanym narodem, zanim w ogóle przybyli do Jordanu. Następnym razem zanim komuś napiszesz, że pierdoli, zapytaj w razie niejasności albo dwa razy się zastanów. 

No to mówiliśmy obok siebie, bo ja właśnie na ich zachowanie "po przybyciu" zwracałem uwagę. Poza tym miałem wrażenie, że Palestyńczycy w Jordanii byli też poza terenem "palestyny właściwej". To znaczy, że jakaś część ludzi identyfikujących się jako "palestyńczycy mieszkała i mieszka także na Wschodnim Brzegu Jordanu, niezależnie od ruchów migracyjnych po 1945 roku.

Cytat:
Cytat:"Dość szybko" to kwestia względna. Jeżeli za kryterium brać poniższe, to 20 lat od zakończenia działań wojennych wydaje się rozsądną miarą czasową. Ale wybaczanie przedtem miało by taki sam sens, jak wybaczanie Niemcom w czasach, gdy kominy Auschwitz dymiły jeszcze.
Nie bardzo zrozumiałem ostatnie zdanie. 

Nie czas pytać o przebaczanie palestyńczykom, jak krew ludzi zabitych podczas 07.10. jeszcze nie wsiąkła w ziemię. Polscy biskupi wystosowali linkowany list w 1965 roku, 20 lat po wojnie.

ETA: Z najnowszej chwili mam informację (niepotwierdzoną, ale źródło rzadko się myliło), że jednym z powodów przerwania wymiany zakładników przez Hamas było to, że Hamas sam nie wie, gdzie część z nich jest. Mówiąc prościej, jakaś część zakładników została porwana przez "Hamas właściwy", jakaś część natomiast przez tę "niewinną ludność cywilną", co to tylko przypadkiem przechodziła przez wyłomy w murach i płotach, jak wojownicy wracali z rzezi. Ale, jak pisałem, to jeszcze nie potwierdzone.

Cytat:
Cytat:Tu muszę Ciebie poprawić, już Piotr I, zwany wielkim, sprowadził Cerkiew do roli urzędu państwowego, podległego ministrowi d.s. wyznań, wprowadzając obowiązek donoszenia na spowiadających w razie antypaństwowych wyznań. Putin czerpie z różnych wzorców, Stalin jest dla niego tylko jedną z inspiracji, bliżej mu jednak Piotra cy Katarzyny, IMHO.
To jest w sumie prawda jeśli chodzi o najwyższą hierarchię cerkiewną. 

Spowiednikami są szeregowi księża i mnisi, więc nie uważam.

Cytat:
Cytat:Odpowiedź na to pytanie stanowią dwa zdarzenia:

- reakcja uciśnionego narodu na wieść o tym, że niejaki Prigożyn maszeruje na Moskwę

- reakcję uciśnionego narodu na wieść o tym, że na lotnisku w Dagestanie żydy lądują.

Naród uciśniony potrafi manifestować, protestować czy nawet łamać prawo. Jak chce, jak ma motywację.
Przecież mieliśmy protesty na początku inwazji w Ukrainie. 

Ach weź nie... wspominaj o tych proteścikach. Jakieś pojedyncze osoby lub grupki z marginesu (w ogólnym nie-pejoratywnym znaczeniu słowa "margines"). Jak to porównywać ze spontanicznym wyjściem ludzi wszystkich grup wiekowych i społecznych na trasę przejazdu Pirogiżyna-Rosję-Zbawa? Jak to porównać to wylewu ludu wszystkich grup wiekowych na lotnisko w Dagestanie, łącznie z dziećmi, które przyszły szukać żydów?

Cytat:
Cytat:Uwaga co do lesbijek mało potrzebna, gdyż w naszym rodzimym patriarchacie było (i częściowo jest) podobnie. Natomiast faktem jest, że w ach tak liberalnej Indonezji jest ta jedna prowincja Aceh, która odbija podobne hece, jak Bliski Wschód. Zwalanie tu winy na kolonializm jest śmieszne, cała Indonezja miała ten sam kolonializm, źródła islamizmu w tej prowincji będą więc inne.
Jeśli chodzi o Indonezję, to pisałem przecież pisałem o patriarchacie a nie o kolonializmie. Islam też swoje dodaje, bez wątpienia.

Wydawało mi się, że wywodziłeś całkiem niedawno genezę homofobicznych praw w krajach arabskich z prawodastwa państw - kolonizatorów. Tu natomiast w jednym akapicie piszesz o homofobicznych prawach w Brytanii i w następnym zdaniu o Indonezji. Zinterpretowałem to w świetle poniższego wpisu (Akapit od "Wydaje mi się, że nie jest zbyt uczciwe...").

https://ateista.pl/showthread.php?pid=779425#pid779425

Cytat:
(18.12.2023, 13:15)Nonkonformista napisał(a):
Cytat:Tutaj na przykład widać, że rzeczywiście w krajach arabskich nie lubią gejów powszechnie. Ale np. w takiej Polsce, 46 procent ankietowanych również.
Naprawdę jest aż tak źle?
Myślałem, że to pewnie z 20% max.
Twoje zaskoczenie wynika z tego, że panująca powszechnie narracja przedstawia sytuację jakoby żyjesz sobie w Polsce, w miarę normalnym, cywilizowanym kraju a tam gdzieś daleko na wschodzie istnieją te prymitywne, zacofane dzikusy co to chcą zabijać, gwałcić i kamienować. Jeśli spojrzy się na suche statystyki, to różnica między nami a nimi jest mniej znacząca niż się wydaje.

Mam nieco podobne doświadczenie, mieszkam w ponad dekadę na niedużym osiedlu, udzielamy się z żoną w miejscowych akcjach i wspólnotach, znamy chyba więcej niż połowę mieszkańców z widzenia, resztę ze słyszanie. Będąc w komitetach wyborczych od czasu do czasu wiem też, jaki procent głosuje na AfD. Wiem, że ci ludzie, którzy i rękę podadzą i porozmawiają z uśmiechem i wydają się tacy normalni, jak przyjdzie do urny wyborczej głosują tak jak głosują. I że ponad 60 lat po wojnie są ludzie, którzy naziolską narrację transportują z generacji na generację. A wydaje się, że to taki normalny kraj.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - ErgoProxy - 20.12.2023

bert04 napisał(a):Jedną z zasad buddyzmu zen było wpajanie absolutnego posłuszeństwa, najpierw nauczycielowi / mistrzowi, potem władcy (daimyo lub szogunowi).
O ile się nie mylę - mogę się mylić, piszę bez sprawdzania w źródłach - to tę swoją hierarchiczną karność Japończycy wywiedli z Konfucjusza, importowanego przez arystokratów za czasów siogunatu. Była to niejaka konieczność, bo przed siogunatem buddyjskie klasztory dopracowały się zupełnej anarchii, mniej więcej na zasadzie: każdy opat sobie panem, innej władzy wara. Dlatego siogunat w ogóle zaczynał zaprowadzanie porządku w kraju od otoczenia klasztorów ścisłą opieką urzędniczą, która nierzadko kończyła się gotowaniem mnichów żywcem w gorących źródłach. I dlatego właśnie po dziś dzień Japończyk ankietowany o wyznawaną religię często woli odpowiedzieć: żadna. Bo termin: religia, w domyśle: zorganizowana i z doktryną, kojarzy się Japończykowi z buddyzmem, a ten z zainteresowaniem władzy. I z gorącymi źródłami.

bert04 napisał(a):Inną była obojętność na uczucia jako droga do doskonałości.
Obawiam się, że to taka sama wulgaryzacja zen, jak pomawianie katolicyzmu, że obojętność na seksy otwiera drogę do zbawienia (pamiętajmy, kobieta to wór grzechu; uznani święci katoliccy tak pisali). Możliwe że błądzę, więc poproszę o jakieś uzasadnienie ze źródeł. Może być w japońskich żuczkach.

bert04 napisał(a):Inną pogarda dla śmierci.
Pomylić patos z pogardą moze... może sobie daruję.

bert04 napisał(a):To wszystko robiło z samurajów jaki i ich duchowych spadkobierców wśród japońskich oficerów bezwolnych wykonawców wszelkich rozkazów.
Kanon sowieckiej propagandy, skalibrowanej na odczłowieczenie klasowego wroga. Sam kiedyś myślałem takimi kliszami, ale już tego nie robię. Wstyd, że katolik tak nie potrafi.

bert04 napisał(a):Hitler musiał się martwić takimi bzdetami, jak problemy psychiczne żołnierzy obsługujących samochody śmierci czy personelu krematoriów. Japonia dzięki ideałom Zen posiadała armię psychopatów zdolnych do wykonania każdego rozkazu, łącznie z konkursami nabijania niemowlaków na bagnety czy używaniem więźniów wojennych do praktyk strzeleckich.
Japonia była i jest państwem pogańskim; poganom wolno. *) Ameryka była i jest państwem chrześcijańskim. Amerykańscy chrześcijanie, chyba dlatego tylko, że wierzą w Szatana, zaczęli od wybudowania na pustyni replik japońskiej zabudowy miejskiej (czyli domów z drewna i papieru). Potem obserwowali naukowo, jak szybko i dokładnie takie repliki się spalają, kiedy je polać napalmem. Na koniec wydali adekwatne rozkazy, zrealizowane bez większych problemów dla psychiki żołnierzy (dlaczego?). Bert sobie poszuka, ile miast japońskich zostało wtedy wypalonych do gołej ziemi i ilu pogan spaliło się w nich żywcem (ku chwale Bożej?) bez względu na płeć i wiek, bo ogień nie wybierał.
____________________________
* Jak mi ktoś zapłaci, albo jak dorośniesz do tego, to będę polemizował serio. Na razie nie widzę takiej możliwości.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 21.12.2023

(20.12.2023, 17:52)ErgoProxy napisał(a): O ile się nie mylę - mogę się mylić, piszę bez sprawdzania w źródłach - to tę swoją hierarchiczną karność Japończycy wywiedli z Konfucjusza, importowanego przez arystokratów za czasów siogunatu.

Mogę się również mylić, ale integracja konfucjanizmu (i taoizmu) w buddyzm zen nastąpić musiała jeszcze na kontynencie, a import tej odmiany buddyzmu na wyspy nastąpił w XIII wieku. Nie negując więc wpływów wyższego na pewne aspekty, pozostaję przy tezie, że w owym czasie stanowiło to już część buddyzmu zen właśnie. Relacja sensei - senpai, mistrz i uczeń stanowi element tak zen jak i całej japońskiej kultury, wykracza to ponad proste konfucjańskie posłuszeństwo władzy (albo - uzupełnia je i wynosi powyżej poziomu prostego posłuszeństwa)

Cytat:Była to niejaka konieczność, bo przed siogunatem buddyjskie klasztory dopracowały się zupełnej anarchii, mniej więcej na zasadzie: każdy opat sobie panem, innej władzy wara. Dlatego siogunat w ogóle zaczynał zaprowadzanie porządku w kraju od otoczenia klasztorów ścisłą opieką urzędniczą, która nierzadko kończyła się gotowaniem mnichów żywcem w gorących źródłach.

Zapomniałeś wspomnieć, że oprócz państwowego prześladowania niepokornych klasztorów istniało religijne prześladowanie niepokornych klasztorów przez inne niepokorne klasztory. Jedni palili klasztory drugich, drudzy pierwszych, więc Nobunaga przyszedł i spalił klasztory obu zwalczających się nurtów, razem z mnichami. Według wiki to 3000 poszło z dymem, klasztorów, nie mnichów. Równolegle do tego jednak wpływ zen na etykę samurajów pozostawał stały i był filarem etyki bushido. Konfucjanizm od początku był etyką dworu, cesarza, urzędników. Nie - wojowników. Być może na końcu dnia buddyzm zen ostał się, bo jako jedyny był kompatybilny z japońskim konfucjanizmem

Cytat:I dlatego właśnie po dziś dzień Japończyk ankietowany o wyznawaną religię często woli odpowiedzieć: żadna. Bo termin: religia, w domyśle: zorganizowana i z doktryną, kojarzy się Japończykowi z buddyzmem, a ten z zainteresowaniem władzy. I z gorącymi źródłami.

No właśnie słyszałem dwie teorie, dlaczego buddyzm został nieomal wyrugowany z Japonii, pierwsza, że Nobunaga miał dość, że się kłócili między sobą, druga, że jakiś opat klasztorny chciał mieć wpływ na władzę. Dawno temu o tym czytałem*, szczegóły mi się mogą mieszać. Ale całe to późniejsze prześladowanie chrześcijaństwa zaczęło się od momentu, w którym "ktoś"** powiedział ówczesnemu / przyszłemu szogunowi o wpływach katolicyzmu na władzę w Europie. Niektóre zgliszcza klasztorów buddyjskich dymiły wtedy jeszcze, wspomnienie było świeże. I na marginesie, w tym prześladowaniu chrześcijan w Japonii i buddyzm dokładał swoją cegiełkę, ale to temat na inny temat.

(* Nie przypomnę sobie tytułu, ale autorką tej książki o historii Japonii, z której to biorę, była Japonka)

(** Wspomina się tu Williama Adamsa, uwiecznionego w książkach i serialach)

Cytat:
bert04 napisał(a):Inną była obojętność na uczucia jako droga do doskonałości.
Obawiam się, że to taka sama wulgaryzacja zen, jak pomawianie katolicyzmu, że obojętność na seksy otwiera drogę do zbawienia (pamiętajmy, kobieta to wór grzechu; uznani święci katoliccy tak pisali). Możliwe że błądzę, więc poproszę o jakieś uzasadnienie ze źródeł. Może być w japońskich żuczkach.

Jest różnica między stwierdzeniem "buddyzm prowadził do morderstw w Nanking" a "mordercy z Nanking czerpali z buddyzmu". Podobnie jest różnica między stwierdzeniem "chrześcijaństwo prowadzi do mordowania żydów" a "mordercy żydów czerpali z chrześcijaństwa". Jedno jest wyprowadzaniem jakichś determinizmów z samego faktu istnienia danej religii, drugie uznaniem elementów mogących służyć do takich efektów. Podobnie z powyższym tematem, znajdziesz jakichś chrześcijańskich pojebów, którzy będą uważali, że aseksualność to jedyna prawidłowa postawa, znajdziesz też innych.

Cytat:
bert04 napisał(a):To wszystko robiło z samurajów jaki i ich duchowych spadkobierców wśród japońskich oficerów bezwolnych wykonawców wszelkich rozkazów.
Kanon sowieckiej propagandy, skalibrowanej na odczłowieczenie klasowego wroga. Sam kiedyś myślałem takimi  kliszami, ale już tego nie robię. Wstyd, że katolik tak nie potrafi.

No widzisz, a ja kiedyś miałem fazę podziwiania samurajów za te wszystkie cechy, które robiły z nich legendy na polu walki. Jak to się zmienia...

Cytat:
bert04 napisał(a):Hitler musiał się martwić takimi bzdetami, jak problemy psychiczne żołnierzy obsługujących samochody śmierci czy personelu krematoriów. Japonia dzięki ideałom Zen posiadała armię psychopatów zdolnych do wykonania każdego rozkazu, łącznie z konkursami nabijania niemowlaków na bagnety czy używaniem więźniów wojennych do praktyk strzeleckich.
Japonia była i jest państwem pogańskim; poganom wolno. *) Ameryka była i jest państwem chrześcijańskim. Amerykańscy chrześcijanie, chyba dlatego tylko, że wierzą w Szatana, zaczęli od wybudowania na pustyni replik japońskiej zabudowy miejskiej (czyli domów z drewna i papieru). Potem obserwowali naukowo, jak szybko i dokładnie takie repliki się spalają, kiedy je polać napalmem.

Łezka w oku mi się zakręci, jak pomyślę, że miasta niemieckie były zrównywane z ziemią bez żadnych eksperymentów. Ale przynajmniej jak się przygotowywali do operacji Chastise <1>, to ćwiczyli i trenowali i testowali że aż miło. A przecież to chrześcijanie byli, w dużej części nawet dobrzy protestanci, nie jacyś wredni papiści. Więc Twoja teza, którą tu przemycasz, o anty-pogańskim podłożu bombardowań Japonii, ten, nie teges.

<1> https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Chastise

Cytat:Na koniec wydali adekwatne rozkazy, zrealizowane bez większych problemów dla psychiki żołnierzy (dlaczego?). Bert sobie poszuka, ile miast japońskich zostało wtedy wypalonych do gołej ziemi i ilu pogan spaliło się w nich żywcem (ku chwale Bożej?) bez względu na płeć i wiek, bo ogień nie wybierał.

Oczywiście, że zabójstwa dokonywane za pomocą guzika przy oddzieleniu od ofiary powodują inne obciążenie psychiczne niż zabójstwa dokonywane za pomocą bagnetu z najbliższej odległości. Naukowcy pracujący przy projekcie Manhattan mają więcej krwi na rękach w przeliczeniu na łebka niż niemiecki żołnierz na Omaha Beach prujący godzinami w łodzie desantowe, ale to temu drugiemu przy kolejnej setce łeb rozwala. Jednakże moja teza jest taka, że żołnierze japońscy dzięki odpowiedniej indoktrynacji nie widzieli różnicy. A Nanking było takim pokazem okrucieństwa, że nawet nazistowski dyplomata wymiękł w obliczu tych zbrodni.


Cytat:* Jak mi ktoś zapłaci, albo jak dorośniesz do tego, to będę polemizował serio. Na razie nie widzę takiej możliwości.

Zostałem spytany o buddyzm konkretnie. I hinduizm <2>. co do hinduizmu to się nie wypowiadam, różnie się tam słyszało o Kali i o walkach z innymi religiami, czy własymi bezkastowymi, takie tam. Ale tu nie poczuwam się do wypowiedzi. Buddyzm natomiast ma ten nimb kompletnej negacji przemocy. Tak więc w Twojej "obronie pogaństwa" chyba wybrałeś złą osobę, gdybym miał jakieś skrzywienie w tym kierunku, zacząłbym od hinduizmu. A nie od niteizmu.

<2> https://ateista.pl/showthread.php?tid=12759&pid=778988#pid778988


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 21.12.2023

(20.12.2023, 15:18)bert04 napisał(a): Nie czas pytać o przebaczanie palestyńczykom, jak krew ludzi zabitych podczas 07.10. jeszcze nie wsiąkła w ziemię.
Ale czyja krew jest bardziej wsiąkliwa - 1400 Izraelczyków czy 20.000 Palestyńczyków?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 22.12.2023

(21.12.2023, 23:01)Sofeicz napisał(a):
(20.12.2023, 15:18)bert04 napisał(a): Nie czas pytać o przebaczanie palestyńczykom, jak krew ludzi zabitych podczas 07.10. jeszcze nie wsiąkła w ziemię.
Ale czyja krew jest bardziej wsiąkliwa - 1400 Izraelczyków czy 20.000 Palestyńczyków?

Niemców też zgnięło więcej niż Polaków, choć przyznaję, że nie w takich proporcjach. I tu jeszcze jedno, do niedawna dane podawane przez Palestyńczyków były przekazywane jako "dane palestyńskiego ministerstwa zdrowia". Od jakiegoś czasu widzę zasadniczo jeszcze tylko "dane podawane przez Hamas".

Ale zwróciłeś mi niechcący uwagę na inną sprawę i za to Ci dziękuję:


(20.12.2023, 15:18)bert04 napisał(a):
Cytat:
Cytat:"Dość szybko" to kwestia względna. Jeżeli za kryterium brać poniższe, to 20 lat od zakończenia działań wojennych wydaje się rozsądną miarą czasową. Ale wybaczanie przedtem miało by taki sam sens, jak wybaczanie Niemcom w czasach, gdy kominy Auschwitz dymiły jeszcze.
Nie bardzo zrozumiałem ostatnie zdanie. 

Nie czas pytać o przebaczanie palestyńczykom, jak krew ludzi zabitych podczas 07.10. jeszcze nie wsiąkła w ziemię. Polscy biskupi wystosowali linkowany list w 1965 roku, 20 lat po wojnie.

Właśnie zobaczyłem, że moja pomyliłem sam kontekst, gdyż ty pytałeś się o Palestyńczyków w Jordanii. Mój komentarz był o Izraelu. Tak wracając do Twojego pytania "ile musi czekać palestyńska diaspora w Jordanie aby uzyskać ten sam status w Twoich oczach?", więc nie chodzi o przebaczenie. Ale o uznanie, że polityczne siły wiodące wśród palestyńczyków są ciągle te same co w latach 70-tych. Może nie takie same. List biskupów był wystosowany 20 lat po likwidacji NSDAP i etablizacji demokratycznych partii w Niemczech (Zachodnich). W Palestynie / wśród Palestyńczyków taka zmiana nigdy nie nastąpiła, a po pewnym złagodzeniu Fatah / PLO nastąpiło powstanie Hamasu. Nie dotyczy to ludności, ale jak pisałem, politycznych sił. Nie wiem, jakie tam nierówności dotyczą Palestyńczyków w Jordanii, w przypadku ograniczeń praw do tworzenia tych organizacji politycznych, no właśnie, potrafiłbym zrozumieć powody.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 22.12.2023

Luai Ahmed na dziś:

Cytat:In the last two months, I gained more than 170,000 new followers! 100k on X and 70k on TikTok. So, allow me to introduce myself to new followers:

I am a 30-year-old writer who moved to Sweden 9 years ago as a refugee from Yemen. Moving from one of the most conservative and traditional Muslim countries to one of the most liberal and secular countries in the world has been eye-opening and life-changing, to say the least.

Religiously, I am still trying to find myself. I was a religious Muslim for 20 years, and then became an atheist, and then back to God in the form of naturalistic pantheism. None of this matters, my religious and spiritual journey are my own to make.

The problem here is I would be killed in Yemen and 11+ Muslim countries and jailed in most other Muslim countries, for not subscribing to mainstream Islam.

If I were to write "I am an Atheist Muslim," in Yemen, Saudi Arabia, Somalia, Qatar, etc.

I would get the death penalty.

This Islamic dogma is my enemy. On a personal level, it wants my blood. On a societal level, it wants the whole world to submit to it. And we see this happening everywhere.

I do not belong to any political party or any movement. I am neither ”right-wing” nor ”left-wing.” But due to my criticism of Islamic culture – the culture I grew up in – and the unregulated migration from Muslim countries to Europe, I am often stamped as ”right-wing,” or in a few insidious cases, ”far-right.” When in reality, I had always identified myself as left-leaning.

In Yemen, I called myself a ”hardcore feminist,” for obvious reasons; women in my country are treated as kitchen-bound baby-making machines who should be covered and hidden.

When I moved to Sweden, I thought that this immense violation of women would be a obvious major concern to Swedish feminists. But I came to realize that Swedish feminists don't care about Arab and Muslim women who are gravely oppressed and silenced.

They care about pronouns, the "wage gap," and gender-affirming therapy. Their fight is not my fight.

I grew up to the image of my beautiful mother, who encompasses what a real feminist should be like. To many Yemenis, she is a ”whore who doesn’t wear the hijab and is trying to destroy Islam.” To me, she is my hero.


On one hand, she took care of three children on her own. On the other hand, she earned a Master’s degree, and a Ph.D., and ran Yemen’s most impactful women’s rights non-governmental organization – all at the same time. She made me realize that women are more than baby-making machines.

Around 3 months ago, I decided to start making videos and content in English, but I had no idea that my videos would reach so many people like they did.

I've received a lot of hate, but the overwhelming response has been incredibly positive. I am even more happy to hear so many progressive Muslims and ex-Muslims who live in Muslim countries reach out to me saying: ”Thank you for saying things we wish we could openly say.”

Lastly, I want to thank you all for your kind words, for liking, sharing, following, and supporting my voice. I appreciate it greatly. 2024 will be full of content.

https://twitter.com/JustLuai/status/1737834407455846498?t=AK1SXOICkgcDPaDDVXQyPQ&s=19

Ja to się boję że w końcu jakieś muslimy go tam w tej Szwecji dopadną i załatwią.

Btw

Słyszeliście że w UE przegłosowano jakiś tam pakt migracyjny? Ciekaw jestem szczegółów. Mam nadzieję że nie dopuści się do rozplenienia islamskiej zarazy...


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 22.12.2023

(20.12.2023, 15:18)bert04 napisał(a): Właśnie dlatego trzeba porównywać według jakichś w miarę obiektywnych kryteriów. W Europie nadal są monarchie, nadal istnieje (lub istniało do niedawna) parę państw z nominalną religią państwową. De facto jedyną prawdziwą monarchią a jednocześnie jedyną teokracją jest Watykan. Może jeszcze Monaco, co do monarchii przynajmniej. Reszta to świeckie republiki. Po drugiej stronie mamy Arabię Saudyjską, też niby tylko "monarchię konstytucyjną", nawet coś na podobieństwo parlamentu mają (rada konsultacyjna), chociaż wspomniana konstytucja zastrzega, że monarchia jest tu absolutna.

Idą święta więc będę się streszczał:

Bardziej obiektywnym kryterium niż konstytucja lub ustrój (weźmy na przykład Polskę, rzekomo jesteśmy państwem świeckim) jest demografia i zachowanie społeczeństwa. W przypadku USA trudno określić je jako świeckie podobnie jak nasz kraj. Puste kościoły i brak odnoszenia się do symboliki religijnej, jak to ma miejsce w przypadku UK czy Francji (nie zawsze), mówią więcej niż suchy napis legislacyjny. 

Cytat:No bez przesady, nie było jednej metody tylko kilka, dla jednego marchew, dla innego kij, to części tej samej taktyki. Opozycję "cywilną" też traktowano różnie, jednego spałowano na śmierć, innemu podsuwano pieniężne przynęty, wszystko część systemu kontroli. Bierut na procesji Bożego Ciała obok jednego prymasa i Bierut internujący innego prymasa to ten sam Bierut. Być może nie taki sam Bierut, w końcu między jednym a drugim trochę czasu było.
Ale Bierut się skończył w 1956 r. a komuna trwała kolejne dekady. Nie twórz więc fałszywej narracji, że zawsze było jak za Bieruta. 

Cytat:Marks pod koniec życia miał powiedzieć, że nie jest marksistą. Był więc na tyle mądry, żeby dostrzec, co się dzieje, jeżeli jego idee stają się ideologią. Był też jakiś list, w którym uznawał szczególne uwarunkowania Rosji i ich wpływ na interpretację Kapitału
Idee rozwijają się niezależnie od ich twórców i czasem lądują w zupełnie innym miejscu. To trochę tak jakby zapytać (z lekką przesadą) Jezusa co sądzi o dzisiejszym chrześcijaństwie. Pewnie też by się złapał za głowę. 

Cytat:Tak więc Marx zmądrzał na starość, przynajmniej trochę. Co do "okresów przejściowych" to przecież znał historię Rewolucji Francuskiej. Tam "okres przejściowy" był krótki, ale doprowadził do odrodzenia monarchii, najpierw napoleońskiej, potem już burbońskiej. Nie mógł nie wiedzieć, jak krwawy był ten reżim. Także konieczność przekształcenia całego świata, a nie tylko pojedynczego państwa, jest już odnotowana w jego dziełach ("Wyzwolenie proletariatu musi być sprawą międzynarodową, jeżeli chcecie z tego zrobić sprawę francuską, to uniemożliwiacie je"). Tak więc ekspansjonizm rewolucyjny, tak charakterystyczny dla napoleońskiej Francji jak i dla późniejszych państw komunistycznych, przewidział. Czego więc nie przewidział? Jak długo ten okres będzie trwał? To znaczy, że ani 45 lat w Europie ani 78 w Chinach to jeszcze za mało? Jeżeli nie wyznaczył ram tego przekształcania, to już jego zaniedbanie, które nie można po prostu kwitować jako zbytni optymizm. Przewidział trudności w przekształcaniu, nie przewidział, że te trudności będą stałe a punkt docelowy nieosiągalny.
Marks żył w chyba w najbardziej płodnym jeśli chodzi o rewolucje czasie więc można się domyślać, że wtedy zmiany społeczne przeprowadzane w gwałtowny sposób były uznawane za główny, jeśli nie jedyny środek. Natomiast wyrachowani dyktatorzy wykorzystali ideę rewolucji do przejęcia władzy i nie miało wielkiego znaczenia z jakiego koloru reżimami mieliśmy do czynienia. 

Cytat:
Cytat:
Cytat:To wszystko niezależnie od słuszności lub niesłuszności jego tez gospodarczych, w szczególności kwestii wartości. O ile nawet ja, zatwardziały "antykomunista siódmego stopnia", przyznaję słuszność analizy Marksa w wielu punktach, to tu akurat popełnił błąd podstawowy. Jeżeli wartość jest wynikiem pracy włożonej i materiałów zużytych, słuszne są idee gospodarki planowej, jeżeli jest wynikiem podaży i popytu, słuszne są idee gospodarki rynkowej. Eksperyment przeprowadzany na wielką skalę chyba wystarczył. Ale to już kwestia niezależna od powyższego. I powód, dlaczego ten system był skazany na klęskę.
Trudno się nie zgodzić w tym punkcie. 

Zostawiam, bo takie momenty zgody są cenne.
Może zbyt pochopnie uznałem słuszność idei gospodarki rynkowej samej w sobie. Systemy mieszane na przykładzie socjaldemokracji skandynawskich pokazują, że można z wielkim powodzeniem pogodzić jedno z drugim. 

Cytat:Ja wiem, że kiedyś było "sztuka jest sztuka", ale nie porównujmy jabłek z gruszkami. W Niemczech homoseksualizm też był karalny do lat 70, pewne elementy zachowały się do 90-tych, a jednocześnie to ojczyzna gejowskich Love Parade i podobnych imprezek. W kraju z represjami do kary śmierci włącznie "sztuki" skazanych będą mniejsze, gdyż tam nikt dobrowolnie z szafy nie wyjdzie.
To prawda natomiast moje stwierdzenie dotyczyło tego, że niekoniecznie represje homoseksualizmu pokrywają się z poligamią. 

Cytat:Element kulturowy gra swoją rolę, oczywiście. Stąd w krajach afrykańskich chrześcijanie do dziś zabijają czarownice a muzułmanie do dziś kastrują dziewczynki. Co do homoseksualizmu, widzę nieco sprzecznych informacji, przykładowo o dekryminalizacji homoseksualizmu w imperium osmańskim, choć podobno nigdy nie miało być penelizowane. W każdym bądź razie islamska homofobia jest ściśle związana z radykalnymi ruchami islamskimi, czyli wahabityzmem i khomeińskim sunnityzmeme. Po zrzuceniu jarzma ottomańskiego, wahabici zrzucali homoseksualistów z minaretów, po rewolucji w Iranie ich wieszano. To były elementy zrzucania jarzm kolonializmu (europejskiego i tureckiego), które kojarzono z zepsuciem obyczajowym właśnie.
Chodzi o to, że gdyby odwrócić umiejscowienie obu religii i zamienić muzułmanów z chrześcijanami, to według mnie, mielibyśmy radykalnych chrześcijan wieszających gejów a w Europie postępowych muzułmanów. W obu religiach jest wystarczająco dużo bełkotu którego można wykorzystać przeciw mniejszościom i to ograniczona, mniej lub bardziej, społeczność dokonuje tej interpretacji. Inaczej nie mielibyśmy przykładów islamskich uczonych w piśmie mieszkających na Zachodzie, którzy twierdzą coś dokładnie przeciwnego niż jego bracia w wierze w krajach arabskich. 

https://www.theguardian.com/commentisfree/2006/may/05/whatswrongwithbeinggayand

Cytat:Kolejność mylisz, blokada była najpierw. Natomiast od kiedy Europa zaczęła szukać nowej drogi do Indii, Orient już nic nie wymyślił. Stawiam tezę, że nawet bez odkrycia Nowego Świata Europa by skolonizowała resztę Afryki i Azji. Może nie tak szybko, Nowy Świat był jednak "dopalaczem" tego rozwoju.
Dopalaczem w sensie dosłownym, na zgliszczach kultur amerykańskich. 

Cytat:A w tekście o Francji jest podane "The question was phrased by the source as follows: "Vous personnellement, croyez-vous en Dieu ?"". Tak więc nie było pytania uzupełniającego o "croire qu'il existe une autre puissance supérieure ou force spirituelle dans l'univers". W pytaniu o Boga pisanego od wielkiej litery Oczko mamy więc w USA 58% vs. 44% we Francji, w pytaniu o wiarę  "że we wszechświecie istnieje inna siła wyższa lub siła duchowa" dla Francji jest brak danych.
Według tych danych we Francji 27% wierzy w Boga a 33% w inną siłę duchową. Porównując to do USA mamy więc 90% vs 60%, co też pokazuje dość wyraźną różnicę. 

https://www.pewresearch.org/religion/2018/05/29/beliefs-about-god/


Cytat:Którzy to kaznodzieje są skoncentrowani w pewnym ściśle określonym obszarze geograficznym. Nie negując ich wpływu, to tylko / aż 1/4 terenu USA.

https://de.m.wikipedia.org/wiki/Bible_Belt
Nie do końca. Pokrywa się to w pewnym stopniu z poniższym zestawieniem a to z kolei, z najbardziej zaludnionymi stanami (z wyjątkiem Kalifornii). W Twoim przykładzie odnosi się mylne wrażenie jakoby północno-wschodnia część USA nie była religijna. 

https://www.pewresearch.org/short-reads/2016/02/29/how-religious-is-your-state/?state=alabama

Cytat:Nie czas pytać o przebaczanie palestyńczykom, jak krew ludzi zabitych podczas 07.10. jeszcze nie wsiąkła w ziemię. Polscy biskupi wystosowali linkowany list w 1965 roku, 20 lat po wojnie.
Pytał też o to Sofeicz więc zapytam także: czy życie Palestyńczyka znaczy dla Ciebie tyle samo co Izraelczyka?

Cytat:Ach weź nie... wspominaj o tych proteścikach. Jakieś pojedyncze osoby lub grupki z marginesu (w ogólnym nie-pejoratywnym znaczeniu słowa "margines"). Jak to porównywać ze spontanicznym wyjściem ludzi wszystkich grup wiekowych i społecznych na trasę przejazdu Pirogiżyna-Rosję-Zbawa? Jak to porównać to wylewu ludu wszystkich grup wiekowych na lotnisko w Dagestanie, łącznie z dziećmi, które przyszły szukać żydów?
No właśnie, może porównasz liczby? 
https://en.wikipedia.org/wiki/Anti-war_protests_in_Russia_(2022%E2%80%93present)

Cytat:Wydawało mi się, że wywodziłeś całkiem niedawno genezę homofobicznych praw w krajach arabskich z prawodastwa państw - kolonizatorów. Tu natomiast w jednym akapicie piszesz o homofobicznych prawach w Brytanii i w następnym zdaniu o Indonezji. Zinterpretowałem to w świetle poniższego wpisu (Akapit od "Wydaje mi się, że nie jest zbyt uczciwe...").

https://ateista.pl/showthread.php?pid=779425#pid779425
Okej, wcześniej pisałem o kolonizatorach ale to nie znaczy, że jedno wyklucza drugie. Mamy wpływ patriarchatu, różnych religii, kolonizatorów i inne lokalne elementy polityczne oraz społeczne. Tymczasem powszechna narracja jest taka, żeby winić tylko islam. 

Cytat:Mam nieco podobne doświadczenie, mieszkam w ponad dekadę na niedużym osiedlu, udzielamy się z żoną w miejscowych akcjach i wspólnotach, znamy chyba więcej niż połowę mieszkańców z widzenia, resztę ze słyszanie. Będąc w komitetach wyborczych od czasu do czasu wiem też, jaki procent głosuje na AfD. Wiem, że ci ludzie, którzy i rękę podadzą i porozmawiają z uśmiechem i wydają się tacy normalni, jak przyjdzie do urny wyborczej głosują tak jak głosują. I że ponad 60 lat po wojnie są ludzie, którzy naziolską narrację transportują z generacji na generację. A wydaje się, że to taki normalny kraj.
Niestety nie inaczej jest we Francji czy Włoszech. W Uk natomiast, rząd absolutnie poważnie próbuje wdrożyć deportację osób starających się o azyl prosto do Rwandy i wielu protestów nie ma.

(21.12.2023, 11:49)bert04 napisał(a): Oczywiście, że zabójstwa dokonywane za pomocą guzika przy oddzieleniu od ofiary powodują inne obciążenie psychiczne niż zabójstwa dokonywane za pomocą bagnetu z najbliższej odległości. Naukowcy pracujący przy projekcie Manhattan mają więcej krwi na rękach w przeliczeniu na łebka niż niemiecki żołnierz na Omaha Beach prujący godzinami w łodzie desantowe, ale to temu drugiemu przy kolejnej setce łeb rozwala. Jednakże moja teza jest taka, że żołnierze japońscy dzięki odpowiedniej indoktrynacji nie widzieli różnicy. A Nanking było takim pokazem okrucieństwa, że nawet nazistowski dyplomata wymiękł w obliczu tych zbrodni.
Tutaj trzeba też wspomnieć o japońskim rasizmie (jeśli nie zostało to zrobione wcześniej). Okrucieństwa nazistowskie czy japońskie w dużym stopniu były przecież inspirowane wierzeniem, że ci drudzy to nie-ludzie albo nie tacy jak my.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 22.12.2023

(22.12.2023, 12:50)Osiris napisał(a): Idą święta więc będę się streszczał:

To ja też tylko do jednego punktu:

Cytat:Może zbyt pochopnie uznałem słuszność idei gospodarki rynkowej samej w sobie. Systemy mieszane na przykładzie socjaldemokracji skandynawskich pokazują, że można z wielkim powodzeniem pogodzić jedno z drugim. 

Socjalizm jest starszy niż komunizm. Wprawdzie Marks dominował ruch socjalistyczny do tego stopnia, że w pewnym momencie wydawał się jego jedyną interpretacją (W USA do dziś tak się sądzi). Ale dosyć szybko nastąpił podział na socjaldemokratów (którzy uznawali możliwości ewolucyjnych, demokratycznych zmian) i komunistów (pozostających wiernymi ideom rewolucji jako jedynego skutecznego środka zmiany). Ten podział dotyczył nie tylko socjalistów, wspominano ostatnio na forum rewolucjonistów demokratycznych, także liberałowie mieli rewolucyjne tendencje (Rewolucja Francuska w pewnym sensie podpada pod taką interpretację), niemniej na końcu dnia to komuniści (oraz rodzące się ruchy faszystowskie) pozostały wierne idei rewolucji i radykalnej zmiany świata (okresy przejściowe, przemoc, takie bzdety).

Wracając do tematu, kraje skandynawskie łączą gospodarkę rynkową z socjalizmem, różne odmiany tego łączenia można odnaleźć w całej Europie. Niemniej nawet tam uznaje się, że cenę dyktuje rynek. A zamiast gospodarki planowej prowadzi się regulację rynku (zwłaszcza tam, gdzie dotyczy kwestii socjalnych, jak edukacja czy zdrowie). Czasem nawet regulację cen, którą można podpiąć pod gospodarkę planową. Ale to także tylko w tych wrażliwych socjalnie częściach gospodarki, jak ceny leków. Czasem z podobnymi skutkami, jak za komunizmu (marnotrastwo leków sprzedawanych zbyt tanio itd.). Poza jednak sektorem socjalnym, producent papieru toaletowego nie musi martwić się ustaleniami Centralnego Istytutu Planowania o zużyciu papieru na głowę. Ten, na tyłek. A sukcesy gospodarcze firm skandynawskich nie biorą się z planów pięcioletnich, ale z obrotu kapitałem i reakcji podaży na popyt. Dlatego nawet w skandynawii mamy do czynienia ciągle jeszcze z gospodarką rynkową i kapitalizmem. Z domieszką socjaizmu, sporą domieszką.

Resztę tematów zostawiam na potem, może na po-święcie nawet.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 27.12.2023

https://twitter.com/visegrad24/status/1739672025931641233?t=DFKlF1dEuf6xmv-rgeFFWQ&s=19

W Nigerii normalni muzułmanie wyrżnęli właśnie 140 chrześcijan w 20 wioskach.

Dwójka niemowląt dogorywa przy martwych matkach.

Gdzie kurwa protesty? Szmaciane łby potrafią protestować gdy Żydy ich mordują w Palestynie ale gdy oni sami dokonują ludobójstwa to wszystko jest git zajebioszka.

https://twitter.com/BrotherRasheed/status/1739729978449605026?t=RbQoXIuRgDiY6Tr-URo3hQ&s=19

Następny coming out kolejnego byłego muzułmanina. No nareszcie! Mam nadzieję że coś pękło w tym islamskim szambie i byli muzułmanie swoimi przestrogami otworzą oczy tolerancjonistom z Zachodu.

Szkoda mi tylko że lewacy są ślepi na wszystkie patologie które niesie ze sobą islam. To jest jakiś paradoks że "postempowe" białasy z zachodu nie chcą widzieć zła jakie niesie ze sobą akurat ta religia, a widzą to wszystko ci, którzy w tym wszystkim bezpośrednio siedzieli.

I wychodzi na to że mam więcej wspólnego z jakimś Luaiem Ahmedem niż z jakimś "rodowitym" postępowym Polakiem czy jakimś innym ojropejczykiem.

https://twitter.com/SasanRebels/status/1739653024048357687?t=y2sIuZzmbZMcBkv6ZzEImA&s=19

Eksmuzulmanin z Iranu. Też mądrze pisze.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Osiris - 27.12.2023

(27.12.2023, 02:13)lumberjack napisał(a): https://twitter.com/visegrad24/status/1739672025931641233?t=DFKlF1dEuf6xmv-rgeFFWQ&s=19

W Nigerii normalni muzułmanie wyrżnęli właśnie 140 chrześcijan w 20 wioskach.
A jest gdzieś potwierdzenie, że to ci "normalni" muzułmanie (w ogóle skąd wiadomo, że to oni) zamordowali chrześcijan z powodu ich wyznawanej wiary a nie na przykład dlatego, że od lat istnieje tam konflikt między farmerami (głównie chrześcijanami) i pasterzami (głównie muzułmanami) o ciągle kurczącą się powierzchnię przydatnej gleby do uprawy/wypasów? 

Przestań podawać twittery za źródło informacji gdyż to głównie bełkot. 

https://www.reuters.com/world/africa/least-113-killed-attacks-central-nigeria-local-official-2023-12-25/

Cytat:Gdzie kurwa protesty? Szmaciane łby potrafią protestować gdy Żydy ich mordują w Palestynie ale gdy oni sami dokonują ludobójstwa to wszystko jest git zajebioszka.
Nie wiem w jaki sposób Palestyńczycy są odpowiedzialni za mordy w Nigerii - może telepatycznie?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Baptiste - 04.01.2024

(15.12.2023, 13:13)lumberjack napisał(a): PS. Jestem za przyjęciem 100% imigrantów, niekoniecznie nawet uchodźców lub podających się za uchodźców, z krajów arabskich, którzy mają takie poglądy jak Luai Ahmed. Oświecenie - witamy, islam - won wpizdu.

Tylko pytanie lumber czy oni będą tu jeszcze tak chętnie uciekać. Co raz więcej (na zachodzie) słychać ze strony takich osób głosów pełnych rozczarowania. Z powodu różnych prześladowań pouciekali do Europy zachodniej gdzie znaleźli się wreszcie w takim społeczeństwie o jakim marzyli, gdzie mogli się poczuć bezpiecznie. Obecnie masowa imigracja sprawia, że choć sami uciekli z Jemenu czy Pakistanu to Jemen i Pakistan przyszedł do nich. I teraz mają do czynienia z nieprzyjemnym de javu gdzie znowu ich dzieciaki są dręczone w szkole a oni sami co raz częściej muszą ważyć słowa. W końcu wielu z nich to apostaci.
Z tym de javu to podobnie czują się ostatnimi czasy Żydzi w Niemczech.
Im większy miks etniczny i religijny tym mniej bezpiecznych przystani, dla tych którzy z jakiś powodów chcą całkowicie zmienić otoczenie i swoich sąsiadów.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 04.01.2024

(04.01.2024, 19:53)Baptiste napisał(a): Tylko pytanie lumber czy oni będą tu jeszcze tak chętnie uciekać

Jak nie tu to gdzie? Wszędzie indziej jest dla nich i tak gorzej. Wrzucę tutaj później tekst tego Luaia. Już mu tam w Szwecji jakieś muslimy grożą śmiercią.