RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Dragula - 11.01.2018
No ale lumberjack wręcz się obnosi z faktem, że jest ksenofobem i raczej mu to nie przeszkadza kulą w płot, panie Sowo. Meh, idzie to usunąć? załadowała mi się strona 19 zamiast 20 i byłem przekonany, że puszczykowa wiadomość jest ostatnia w tym temacie.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 11.01.2018
(11.01.2018, 12:36)Dragula napisał(a): Meh, idzie to usunąć?
Lepiej usuń to "Meh", bo ostatnio zefciu się na ten niby-anglicyzm coś wkurza.
Cytat:załadowała mi się strona 19 zamiast 20 i byłem przekonany, że puszczykowa wiadomość jest ostatnia w tym temacie.
Jeżeli jesteś zalogowany, pokazuje Ci się pierwsza nieprzeczytana wiadomość. Ma to swoje zady i walety, jakoś się przyzwyczaiłem.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - znaLezczyni - 11.01.2018
Cytat:Jeżeli jesteś zalogowany, pokazuje Ci się pierwsza nieprzeczytana wiadomość.
Mnie niestety nie. Pokazuje mi się góra ostatniej strony wątku (nawet jeśli wiadomości już są na górze przeczytane albo na poprzedniej stronie było coś nieprzeczytanego).
Czy mogę coś zmienić, żeby pokazywała mi się pierwsza nieprzeczytana?
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 11.01.2018
(11.01.2018, 13:22)znaLezczyni napisał(a): Mnie niestety nie. Pokazuje mi się góra ostatniej strony wątku (nawet jeśli wiadomości już są na górze przeczytane albo na poprzedniej stronie było coś nieprzeczytanego).
Czy mogę coś zmienić, żeby pokazywała mi się pierwsza nieprzeczytana?
Przypuszczam, że czytałaś te poprzednie wiadomości nie będąc zalogowana czy coś w tym stylu. Ja dla testu kliknąłem na temat "Wędrówki Ludów", bo już dawno nie czytałem, i wylądowałem w środku strony 76 (z 85).
Jeżeli jesteś niezalogowana, to nie ma problemu, wyskakuje ostatni post. Tyle że wtedy jakiejś połowy tematów nie widać, bo są w niedostępnych działach. Ale wiadomo, że nawet bez tego nie-zalogowanie to nie jest rozwiązanie.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - znaLezczyni - 11.01.2018
Zawsze jestem zalogowana jak czytam. Nie wchodzę na forum bez zalogowania.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Dragula - 11.01.2018
Bert - wiem jak to działa, tylko nie potrafię się do tego przyzwyczaić. Na żadnym innym forum tego nie ma Ale skoro już tu się wydurniłem, to z chęcią się do wiem o co chodzi z "meh"
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - bert04 - 11.01.2018
Pozwolę sobie odpowiedzieć linkiem, wpis z sąsiedniego forum z wczoraj:
http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?p=983478#p983478
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 11.01.2018
(11.01.2018, 12:36)Dragula napisał(a): No ale lumberjack wręcz się obnosi z faktem, że jest ksenofobem i raczej mu to nie przeszkadza Duży uśmiech
Przykro mi, ale nie jestem ksenofobem.
Nie lubię islamu i nieważne w tym przypadku jest to czy nośnikiem islamu będzie imigrant, uchodźca czy rodowity Polak. Islam to w obecnych czasach najgorszy światopoglądowy syf (zaraz po nim są SJW, radykalne feministki, komuniści i inne dżendery), a im mniej w społeczeństwie muzułmanów tym lepsze społeczeństwo.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 15.01.2018
Ciekawy wywiad:
Cytat:o. Samir Khalil SAMIR SJ
Egipski jezuita. Wybitny teolog i islamolog. Po wielu latach spędzonych jako profesor na uniwersytetach w Europie i Libanie, powrócił do swojego kraju i przebywa w domu jezuitów w Kairze.
[...]– W Kairze działa Uniwersytet Al-Azhar, który uchodzi za najbardziej renomowaną instytucję edukacyjno-religijną islamu sunnickiego. Niestety, wielu radykalnych islamistów, również terrorystów, kształciło się tutaj. Dlatego chciałbym spytać, jak Ojciec ocenia działalność Uniwersytetu Al-Azhar w obecnym kontekście polityczno-religijnym w Egipcie?
– Niestety, Uniwersytet Al-Azhar odgrywa niejednoznaczną i niekonstruktywną rolę. Prezentuje się jako umiarkowany, ale nie podejmuje żadnej inicjatywy, aby coś zmienić, np. nie krytykuje przemocy w islamie i nie chce uznać, że ta przemoc jest zakorzeniona w Koranie. Powtarza natomiast, że fanatycy i terroryści nie są prawdziwymi muzułmanami. Ale wiemy, że członkowie Bractwa Muzułmańskiego uważają się za najbardziej autentycznych wyznawców islamu. To świadczy o dwuznacznej i nieuczciwej postawie uniwersytetu.
Gen. As-Sisi od lat powtarza, że islam potrzebuje wewnętrznej rewolucji, a w tym celu należy ponownie zinterpretować jego teksty. Ale Uniwersytet Al-Azhar nie reaguje. Natomiast gdy Ahmad al-Tayyib, wielki imam Al-Azhar, jedzie do Europy, również do Watykanu, ciągle mówi, że islam jest religią pokoju.
– Jeśli islam jest religią pokoju, to dlaczego istnieje symbioza między nauczaniem religijnym a ideologią dżihadystów?
– Ja bez przerwy staram się wyjaśnić zasadniczą sprawę – w Koranie są wersety, które mówią o tolerancji, oraz te, które wzywają do przemocy, a tych jest więcej. Wersety mówiące o tolerancji dotyczą pierwszego okresu życia Mahometa w Mekce, kiedy nie miał on poparcia miejscowej ludności. W tym celu uciekł (hidżra) do Medyny (wtedy zwanej Jasrib). Tam na początku był w kontakcie z Żydami, od których nauczył się opowieści ze Starego Testamentu. Później jednak, kiedy nie uznali w nim proroka Boga, obrócił się przeciwko nim i zabił od 600 do 800 mężczyzn oraz zabierał ich kobiety i dzieci jako niewolników. Potem plemię po plemieniu zaczęło nawracać w wyniku podbojów wojennych. Znaczące jest to, że najwcześniejsza biografia Mahometa nazywana jest „Księgą wojen” („Kitab al-Maghazi”).
[...]– Czy muzułmańscy przywódcy zaakceptowaliby nauczanie wszystkich religii w szkołach publicznych oraz poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności wszystkich obywateli Egiptu?
– Absolutnie nie, wręcz przeciwnie – Koranu uczy się w szkole każdego, nawet dzieci chrześcijańskie. Prawo koraniczne jest również stosowane wobec niemuzułmanów, np. córka dziedziczy połowę tego, co dziedziczy syn – tak wynika z szariatu i prawo to obowiązuje również chrześcijan.
[...]– Czy obecny rząd robi wszystko, co możliwe, aby chronić chrześcijan?
– Sądzę, że tak. Najważniejsze chrześcijańskie budynki są chronione, np. ja mieszkam w centrum Kairu w kolegium jezuickim, a przed budynkiem stoi dwóch policjantów. 20 m dalej znajduje się kościół protestancki, który również jest chroniony. Jeszcze dalej jest greckokatolicka katedra i tam ochrona jest jeszcze silniejsza. Dlatego powiedziałbym, że rząd robi wszystko, co możliwe, chociaż nigdy nie można przewidzieć ataku. Podobnie jak w Europie, gdzie nie można zapobiec w 100 proc. atakom terrorystycznym.
– Jakie reformy powinien przeprowadzić egipski rząd, aby zagwarantować koptyjskim chrześcijanom te same prawa i możliwości, które mają muzułmańscy obywatele Egiptu?
– My, chrześcijanie, zawsze prosiliśmy władze, aby traktowano nas jak obywateli egipskich, na równi z innymi. Wcześniej, w Królestwie Egiptu (Królestwo Egiptu istniało do 1952 r. – przyp. W. R.), chrześcijanie byli sądzeni według „chrześcijańskich” praw, a muzułmanie według „szariatu”. Dzisiaj islamskie prawo jest narzucone wszystkim. Nie ma równości.
[...]W Egipcie np. można z łatwością budować meczety, ale żeby zbudować kościół, potrzeba pozwolenia samego prezydenta republiki. Problem w tym, że podania o budowę kościoła są blokowane przez różnych urzędników i często nie docierają do prezydenta. Jeśli chrześcijanie, którzy pozbawieni są miejsca kultu, zbudują kościół, często fanatycy muzułmańscy niszczą go. Jest to przykład nierównego traktowania obywateli.
Wśród krajów muzułmańskich tylko Syria ma świecką konstytucję neutralną religijnie. Jest tak dlatego, że poprzedni prezydent, Hafez al-Assad, poprosił o przygotowanie projektu konstytucji greckoortodoksyjnego Syryjczyka, czyli chrześcijanina.
[...]– Co my, chrześcijanie w Europie, możemy zrobić, aby pomóc egipskim chrześcijanom?
– Przede wszystkim chrześcijanie na świecie powinni poznać rzeczywistość, w której żyjemy, i głosić prawdę o naszej sytuacji. Trzeba prosić wszystkie kraje muzułmańskie o poszanowanie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ z 1948 r. – bowiem ta Deklaracja nie jest uznawana w wielu krajach muzułmańskich, a żaden kraj muzułmański nie repektuje jej w pełni. Po pierwsze – nierespektowana jest równość kobiet i mężczyzn oraz między muzułmanami i niemuzułmanami. Musimy przypomnieć państwom muzułmańskim, że mają prawo do stosowania szariatu wobec muzułmanów, ale nie wobec niemuzułmanów.
Ponieważ ataki terrorystyczne dokonywane są w imię islamu, musimy prosić przywódców muzułmańskich, aby zmienili nauczanie i kontrolowali imamów w meczetach – kto głosi przemoc, powinien zostać uwięziony. Tu, w Egipcie, meczety są kontrolowane przez policję, a kazania imamów, zanim zostaną wygłoszone, muszą zostać przedstawione władzom cywilnym. Władze postępują w ten sposób, ponieważ wiedzą, że w kazaniach mogą się pojawiać treści fanatyczne. To samo należałoby uczynić w Europie, domagając się, aby nauczanie w meczetach odbywało się w języku danego kraju.
https://wszystkoconajwazniejsze.pl/o-samir-khalil-samir-sj-dlaczego-islam-toleruje-przemoc/
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 17.01.2018
https://www.wprost.pl/swiat/10098503/wegry-potajemnie-przyjely-uchodzcow-kombinatorstwo-stulecia.html
" Węgry potajemnie przyjęły w 2017 roku około 1300 uchodźców, mimo rządowej antyimigranckiej propagandy. Ujawnił to w rozmowie "Times of Malta" wiceminister spraw zagranicznych Kristóf Altusz, który tłumaczy, że zabieg miał na celu "dobro beneficjentów".
Kristóf Altusz poinformował, że ostry język premiera Wiktora Orbana dotyczący imigrantów jest tylko "językiem polityki", który krytykowany jest na Zachodzie, jednak na Węgrzech nie robi dużego wrażenia"
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 17.01.2018
(17.01.2018, 16:03)DziadBorowy napisał(a): https://www.wprost.pl/swiat/10098503/wegry-potajemnie-przyjely-uchodzcow-kombinatorstwo-stulecia.html
" Węgry potajemnie przyjęły w 2017 roku około 1300 uchodźców, mimo rządowej antyimigranckiej propagandy. Ujawnił to w rozmowie "Times of Malta" wiceminister spraw zagranicznych Kristóf Altusz, który tłumaczy, że zabieg miał na celu "dobro beneficjentów".
Kristóf Altusz poinformował, że ostry język premiera Wiktora Orbana dotyczący imigrantów jest tylko "językiem polityki", który krytykowany jest na Zachodzie, jednak na Węgrzech nie robi dużego wrażenia"
Wprost zrobił skrót z onetu:
Cytat:Wywiad Altusza dla najstarszego maltańskiego dziennika wywołał polityczne zamieszanie na Węgrzech. Podczas piątkowej konferencji prasowej minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó prostował słowa swojego zastępcy.
– Osoby uważane za ubiegające się o azyl lub chronione przez konwencje genewskie nie mają nic wspólnego z nielegalnymi imigrantami, których Unia Europejska zamierza osiedlić tutaj na podstawie kwot przesiedlenia. Oba rozwiązania też nie mają ze sobą nic wspólnego – tłumaczył polityk i dodał, że Węgry akceptują osoby ubiegające się o azyl, bazując na konwencjach genewskich.
– To nie jest żadna tajemnica – zapewnił, a ciągła procedura, które każde państwo wykonuje praktycznie non stop. Kiedy ktoś do nas przyjeżdża i składa wniosek o azyl, ta osoba i wniosek zostają poddane gruntownemu przeglądowi.
[...]Na odpowiedź Fideszu nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia poseł Gyula Budai przedstawił stanowisko partii rządzącej. – Gábor Vona miesza sprawy. Tu nie ma żadnej tajemnicy. Węgry nie przyjęły ani jednego migranta, biorąc pod uwagę unijne kwoty przyjmowania uchodźców. Jeśli chodzi o liczbę osób, które zostały przyjęte na podstawie konwencji genewskich, węgierskie ustawy i sądy określają, kogo przyjmujemy.
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wegry-przyjely-uchodzcow/zb2n306
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 17.01.2018
A co za różnica w jaki sposób ich wpuścili do kraju? "Ciapajczyk" spoza kwoty unijnej jest w czymś lepszy niż ten kwotowy?
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 18.01.2018
(17.01.2018, 22:58)DziadBorowy napisał(a): "Ciapajczyk" spoza kwoty unijnej jest w czymś lepszy niż ten kwotowy?
A jasne.
Kwotowi to nielegalni imigranci tak naprawdę z chuj wie kąd; którzy dostali się do Europy szturmując jej granice; często z fałszywymi dowodami/paszportami; przyjęci bez żadnej kontroli; ludzie których Angela M. chce byle gdzie upchnąć.
A ludzi ubiegających się o azyl to sobie Węgrzy na spokojnie skontrolują, sprawdzą i zdecydują gdzie umiejscowić. Jest to ich autonomiczna decyzja, a nie wykonanie głupiego rozkazu Złotej Pani.
Polska też, bazując na konwencji genewskiej, przyjmuje ludzi ubiegających się o azyl. Nie są to ludzie z Bliskiego Wschodu; raczej Ukraińcy, Białorusini, ale chyba nie uważasz ich za gorszych od Syryjczyków? Czy może Syryjczycy sa bardziej uprawnieni do bycia azylantami niż Ukraińcy?
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 18.01.2018
Po pierwsze nie jest prawdą, że Angela mogła upychać kogo chce bez kontroli bo istniała możliwość kontrolowania i odmowy przyjęcia w razie jakichkolwiek wątpliwości. Co zresztą było tutaj już z 10 razy przypominane. Po drugie azylowi niczym nie różnią się od kwotowych - po prostu korzystają z innej ścieżki "legalizacji". Po trzecie bazując na konwencji genewskiej Polska w 2016 roku udzieliła azyl 360 osobom. Znacznie mniejsze Węgry 1300 uchodźcom. Gdybym był uchodźcofobem, zwłaszcza węgierskim to bym miał niejasne przeczucie, że ktoś tutaj mnie w ch..a robi
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 18.01.2018
(18.01.2018, 21:21)DziadBorowy napisał(a): Po trzecie bazując na konwencji genewskiej Polska w 2016 roku udzieliła azyl 360 osobom. Znacznie mniejsze Węgry 1300 uchodźcom. Gdybym był uchodźcofobem, zwłaszcza węgierskim to bym miał niejasne przeczucie, że ktoś tutaj mnie w ch..a robi Uśmiech
Oj tam, oj tam Po prostu Węgry są widocznie bogatsze od Polski Albo może jest tak, że Polska za to bardziej niż Węgry pomaga finansowo tam na miejscu (nie sprawdzałem).
Ok... coś może być na rzeczy. Trzeba pilnować jak tam się ta "afera" rozwinie. Będę sprawdzał co jakiś czas.
Rebecca Sommer sprostowała już swój wywiad i rozbudowała go o kilka dodatkowych rzeczy:
https://euroislam.pl/wywiad-z-rebecca-sommer-reaktywacja/
Nowe fragmenty:
Cytat:N.O-S: Wspomniałaś o napastowaniu wolontariuszek. Jednak w prasie nie można znaleźć informacji o tym. Dlaczego?
R.S: Znam niezliczone sytuacje napastowania wolontariuszek, jednak żadna nigdy nie zgłosiła takiego przypadku na policję, ponieważ żadna nie chciała być postrzegana jako przeciwniczka uchodźców i narobić problemów ośrodkowi. W tym przypadku działa ten sam mechanizm, który działał u mnie – ciągłe usprawiedliwianie: on jest nowy, nie ma pojęcia jak się zachować, nie rozumie naszej kultury. I w ten sposób usprawiedliwia się to zachowanie, nie kojarząc go z poczuciem wyższości, jakie tym mężczyznom wszczepia islam w stosunku do niewiernych i kobiet. A zwłaszcza do zachodnich „nierządnic”, ponieważ właśnie z takim obrazem Europejek przybywają ze swoich ojczyzn. W mojej grupie napastowanie zdarzało się bardzo często, zwłaszcza w stosunku do wolontariuszek uczących imigrantów niemieckiego i mających z danym imigrantem kontakt kilka razy w tygodniu. Po pewnym czasie takie wolontariuszki były przekonane, że wszystko układa się świetnie i starały się zwyczajnie po ludzku być serdeczne. Nie zdawały sobie sprawy, że dla nich są jedynie „niewierną” i obiektem seksualnym, gdyż uchodźcy na początku wydają się bardzo mili, czyli uprawiają wyżej wspomnianą takiję. I często następowała bardzo niemiła niespodzianka, gdy do tej pory przyjazny imigrant rzucał się nagle na nią i próbował dopuścić się gwałtu, a przy próbie obrony dotkliwie ją bił i zaciągał za włosy do łazienki lub w inne ustronne miejsce.
[...]W wielu przypadkach widzę, że większość Syryjczyków nie będzie i nie jest obecnie w stanie utrzymać swojej rodziny. Ludzie z Somalii, z Nigerii, to także bardzo trudny temat, jeśli chodzi o wykształcenie. Do tego dochodzi fakt, że wielu jest skrajnie agresywnych, fundamentalistów religijnych. Uchodźcy z Erytrei: większość to przyjaźni chrześcijanie, ale są także muzułmanie między nimi. Ludzie z Erytrei są jednak znowu całkiem inni, niż ci z Bliskiego Wschodu. Według mojego doświadczenia mają prawie zawsze niewystarczające wykształcenie i uczą się ekstremalnie wolno niemieckiego. Znam przypadki, gdzie po trzech latach wciąż nie znają niemieckiego, mimo wielokrotnych kursów, za które my wszyscy płacimy. Afganistan, Pakistan – to samo. Opiekowałam się uchodźcami, którzy musieli zaczynać od ABC. Większość żyje z pomocy socjalnej i obawiam się, że tak zostanie. Nawet jeśli ktoś przyjedzie jako lekarz albo dentysta z Bliskiego Wschodu, to studia tam są tak inne od naszych, że będzie trwało długo, nim mógłby tutaj praktykować.
[...]N.O-S: Jak słyszałam, napływ nowych imigrantów z krajów muzułmańskich stanowi także zagrożenia dla żyjących tutaj liberalnych muzułmanów?
R.S: Mamy w Niemczech szczególnie wiele kobiet z tłem arabskim, kurdyjskim, tureckim, pochodzących z muzułmańskich rodzin, które żyją tutaj wiele lat, wywalczyły sobie prawo do samostanowienia wewnątrz swoich muzułmańskich struktur rodzinnych. Mam przyjaciółki i znajome, które uciekły przed morderstwami honorowymi i żyją z inną tożsamością i uciekają przed rodziną, która by je zamordowała. Tutaj, w Niemczech, wyobraź to sobie! One są wykształcone, są lekarzami, artystkami, nauczycielkami, pracownicami socjalnymi, profesorami i nie zakrywają włosów. Żyją ze swoimi chłopakami bez ślubu. I korzystają z tej wolności, która u nas jest normalna. I one mi opowiadają, że w okolicach, gdzie żyje wielu muzułmanów, a teraz dojeżdża jeszcze wielu imigrantów z krajów arabskich, znowu ich wolność jest ograniczana. Jeśli tacy fundamentalni muzułmanie rozpoznają w nich kobietę z ich kręgu kulturowego, to bez przerwy ją zaczepiają, krytykując jej zbyt zachodni strój i nawet jej grożą. Także kobiety – uchodźcy tak się zachowują i pouczają je, żeby nosiły chustę i się „obyczajnie” ubierały.
My natomiast, jako państwo, płacimy o wiele za często wysokie zasiłki tym właśnie ludziom za ich brak integracji i przyglądamy się bezsilnie groźbom i atakom na już zintegrowane jednostki. Mamy także wyraźny regres – wiele z tych kobiet, które już tutaj długo żyją, dziś znowu nosi chusty. Poza tym ciągle rośnie odsetek zabójstw honorowych – pamiętajmy, że w tej kulturze kobieta jest własnością mężczyzny.
Przede wszystkim islam polityczny w Niemczech stara się usilnie, jak się to mówi, coraz głębiej wsadzać stopę między drzwi. Muzułmanie usiłują się nieprzerwanie przedstawiać jako ofiary, uskarżając się, że są obrażani lub dyskryminowani, że Zachód ponosi winę za wszystko, co w ostatecznym rozrachunku doprowadza do tego, że wszyscy im ustępują. Przede wszystkim nasi politycy. Bierze się to z fałszywie pojętej tolerancji i poczucia, że w Niemczech nikt nie może się czuć prześladowany. Jednak najwyraźniej nikt nie zauważa, że przez to zaczynają być dyskryminowane nasze własne wartości i my jesteśmy dyskryminowani przez muzułmanów. To mnie doprowadza do wściekłości. Żal mi Niemców, przede wszystkim kobiet. Mamy dobre zamiary, a naszym żniwem jest utrata wszystkiego, o co nasze babcie tak ciężko wywalczyły.
[...]Jednak faktem jest, że dziewczynki są kupowane i sprzedawane. Żyją jako seksualne niewolnice i niewolnice do pracy, zawsze kontrolowane i okradzione ze swojej wolności. W jednej ze znanych mi spraw dziewczynka została kupiona za 8 tysięcy euro. Inna – dziecko Romów z Polski- została uprowadzona. I mimo tego mamy takich – dla mnie już przestępczych – polityków, którzy wzywają do tego, żeby nie anulować małżeństw nieletnich, bo to nie jest dla dobra małżonków. To jest ich odpowiedź na nasz rosnący problem, który też powstał w wyniku napływu fali islamskich uchodźców, wśród których wiele małoletnich zostało poślubionych na siłę jeszcze w swoich ojczyznach i przybywają już jako małżonki. Ja wymagam rozdzielenia takich małżeństw, dziewczynka powinna najpierw mieć szansę na swobodny rozwój, chodzić do szkoły i gdy będzie miała 18 lat może zadecydować, czy chce z mężem zamieszkać, czy też nie.
W Niemczech, zgodnie z prawem, nikt nie może jej do tego zmusić. Mamy także przypadek Pakistańczyka, który zgwałcił sześcioletnią dziewczynkę i ze względu na swoje „tło kulturowe” dostał wyrok w zawieszeniu. Następny problem to przemoc w małżeństwach. Typowa anegdota, która chętnie opowiadam, brzmi tak: nowoprzybyli uchodźcy z żoną i dziećmi są ostrzegani przez innych, żeby nie bili swojej żony i dzieci na oczach Niemców, bo to jest tutaj zabronione. Czy oznacza to, że w ich gronie jest to dozwolone? Mężczyzna z Afganistanu, który został zgłoszony na policję przez żonę, ponieważ ją wielokrotnie zgwałcił, nie został skazany na karę więzienia, „ponieważ nie był świadom, że ze to był gwałt”.
[...]N.O-S: A co z przestępczością?
R.S: Mamy faktycznie poważne problemy. Mogę mówić tylko o moim regionie, gdzie przebywam i o informacjach z mediów. W Hamburgu i okolicy Schleswig-Holstein mamy arabski klan, który trzęsie okolicą. W Berlinie mamy klan z Libanu, który według ekspertów w przeciagu tylko 20 lat urósł do 1000 osob ((Dane pochodzą od informatorów Rebecki Sommer, ale informacje są również tutaj i tutaj ) i który głównie, ale nie tylko, zajmuje się handlem narkotykami. Rozwinęło się prawo równoległe, gdzie nasz system prawny już nie sięga. Wydaje się ze wszyscy się ich boją: sędziowie, prawnicy, policja Urzędy utraciły nad tym wszelką kontrolę.
Sędzia Kirstin Heisig została moim zdaniem zamordowana, ponieważ próbowała zrobić z tym porządek. Aktualnie to trzecie pokolenie berlińskich gangów. Dla Berlińczyków są ekstremalnie niebezpieczni. Maja kulturę nienawiści i pogardy – i dlatego popełniają swoje przestępstwa z zimna krwią i bez emocji. Nie mają skrupułów i są brutalni, co znowu można sprowadzić do muzułmańsko – religijnej ideologii, ale – co będąc fair trzeba tutaj dodać – jest przez wielu bardziej umiarkowanych muzułmanów w tej formie odrzucane.
Uchodźcy są rekrutowani przez klany. Już w 2012 roku rzucały się w oczy sznury samochodów przez azylami, dziwiono się, co to są za krewni, którzy tego czy innego zabierają albo zagadują. Wkrótce wolontariusze i pracownicy socjalni się zorientowali, że to nie byli krewni, tylko Libańczycy, którzy rekrutowali młodych uchodźców do załatwiania brudnej roboty. Oni mają wszędzie sklepy, w których piorą brudne pieniądze: piekarnie, pizzerie, salony fryzjerskie, sklepik na rogu, salony gier, bary shisha, gdzie uchodźcy pracują na czarno i są używani jako kurierzy w rozprowadzaniu narkotyków. Był o tym reportaż w telewizji – większość nadal pobiera pomoc socjalną, oni oszukują nasz system a my dajemy się oszukiwać. Ja mówię nawet: tak, świat muzułmański się z nas śmieje! Jeśli się na to wszystko spojrzy, to my jesteśmy naprawdę szaleni!
N.O-S: Słyszałam, że sytuacja w niemieckich szkołach jest dość dramatyczna. Co możesz o tym powiedzieć?
[...]Widzę tutaj więcej problemów. Po pierwsze, wiele takich nayczycielek nosi chusty, co jest niezgodne z prawem o neutralności religijnej i jest negatywnym przykładem dla dzieci. Po drugie, mówią po 1,5 roku do 2 lat wciąż niedobrze po niemiecku, a to pociąga za sobą niebezpieczeństwo, że uczniowie będą się uczyć niemieckiego z błędami. Po trzecie, te nowe nauczycielki nie otrzymały takiego samego wykształcenia jak nauczyciele w Niemczech. A po czwarte i dla mnie najbardziej niepokojące: niektóre z nich są bardzo wierzące i nie wierzą w naukę, tylko w to, co jest napisane w Koranie. Niektóre nie podałyby nawet mężczyźnie ręki. Nie chcę takich nauczycieli w naszym kraju, gdzie kształtowana jest nasza przyszłość. I nie chcę nauczycielek w chustach, które będą wzorem dla młodzieży. Chusta mówi, że słuszna jest segregacja według płci; to jest ciche, lecz wymowne przesłanie chusty. Ono mówi – jestem podległa mężczyźnie. To jest wyznanie, religijno-ideologiczny symbol, który dzieli świat według muzułmańskiego punktu widzenia na haram i halal. To przesłanie mówi: włosy na głowie kobiety są tak zawstydzające, że stają się „włosami łonowymi”. Dlaczego chcemy tego w naszych szkołach?
[...]N.O-S: Co uważasz za największy błąd w polityce migracyjnej?
R.S: Przede wszystkim to, że prawo traktuje każdego uchodźcę jak imigranta, czyli nie jako szukającego ochrony, który przybył tylko tutaj na określony czas i potem znowu wraca do domu. A skoro tak jest, to należałoby tych ludzi nazywać imigrantami, tak jak robicie to w Polsce. I w związku z tym stworzyć takie przepisy, żeby ci ludzie nie musieli kłamać w formularzach azylowych – przepisy imigracyjne, za pomocą których będziemy wpuszczać tych, których potrzebujemy, a innych nie. Którzy będą pracować i nie będą zależni od systemu socjalnego.
Nastepny problem to luki w naszym prawie azylowym. Nasze prawo mówi, że każdy ma prawo do azylu a priori, do czasu, zanim nie zostanie sprawdzony, zaakceptowany albo odrzucony. Takie sprawdzanie jednak trwa bardzo długo i osoby takie mogą otrzymać status „tolerowany” (geduldet). Według definicji niemieckiego prawa pobytowego jest to „chwilowe zawieszenie deportacji” dotyczące obcokrajowców zobowiązanych do opuszczenia kraju. Nie daje ono prawa do pobytu. Dlatego „tolerowani” są nadal zobowiązani do opuszczenie Niemiec. Osoby ubiegające się o azyl składają zażalenia, kiedy otrzymują wezwanie do opuszczenia Niemiec i ze względów biurokratyczno – prawnych takie sprawy mogą trwać lata. Osoby te pozostają w Niemczech długi czas, a po kilku latach otrzymują wreszcie pozwolenie na pobyt.
Osoby, które już raz zostały odrzucone, wracają tutaj z tymi samymi dokumentami i nazwiskami, znowu wnoszą o azyl i zabierają miejsce prawdziwym potrzebującym. Jeśli taka osoba wyjedzie dobrowolnie, ma prawo do powrotu do Niemiec po trzech miesiącach. Poza każdy człowiek może mieć powód do wystąpienia o azyl i czuć się prześladowany, na przykład jako mniejszość seksualna, nawet jeśli pochodzi z kraju uznanego za bezpieczny. I z tych właśnie krajów pojawiają się w Niemczech tłumy ludzi, którzy żądają azylu z najdziwniejszych powodów, na przykład: „Mój sąsiad jest na mnie zły, bo zniszczyłem mu samochód i nie mogę pokryć kosztów”. I zostaje w ten sposób puszczona w ruch machina prawa, co trwa wiele miesięcy, a nawet lat. Najczęściej ci ludzie otrzymują kiedyś wezwanie do opuszczenia Niemiec i wtedy nagle jeden z członków rodziny zapada na chorobę – najczęściej są to choroby psychiczne, załamanie nerwowe – i ze względu na tę chorobę postępowanie, także dotyczące całej rodziny, zostaje wstrzymane.
Takie roszady z urzędami mogą się ciągnąć nawet kilka lat; następnie osoby takie opuszczają Niemcy i po trzech miesiącach są już tutaj z powrotem. Jak się zdążyłam zorientować, bardzo wielu „azylantów” ma domy a nawet gospodarstwa w swoich ojczyznach i nie istnieje żaden powód, dla jakiego musieliby opuszczać swój kraj. To są imigranci ekonomiczni, uciekający przed biedą, co oczywiście jest dobrym powodem, jeśli rozważamy to z ludzkiego punktu widzenia, ale nie ma to nic wspólnego z prawem azylowym. Część z nich żyje tutaj w trakcie postępowania azylowego z zasiłku, ale część pracuje na czarno. Widzę często duże samochody, którymi transportują zgromadzone dobra do swoich ojczyzn, które potem sprzedają, kiedy nakaz o opuszczeniu Niemiec jest już nieodwołalny i wyjeżdżają dobrowolnie. Potem wiele rodzin wraca z powrotem i stara się znowu o azyl, z tym samym powodem, paszportem, i nazwiskiem. Moim zdaniem najpóźniej przy drugiej próbie nie powinno się tych ludzi wpuszczać i nie przeciągać ich wciąż od nowa przez procedury azylowe, mnożąc związane z tym koszty.
[...]N.O-S: Jak słyszałam, istnieją także plany łączenia rodzin. Co o tym sądzisz?
R.S: Urzędnik z urzędu bezpieczeństwa, z którym rozmawiałam, powiedział mi, że w ciągu następnych trzech lat przybędzie do Niemiec kilka milionów ludzi, zarówno członków rodzin jak i nowych starających się o azyl. Wszyscy już wiemy, że integracja przebiega ekstremalnie problematycznie, ale niektórzy nasi politycy nadal idą tą drogą, wykrzykując hasła takie, jak: „Nikt nie jest nielegalny”. Wśród moich podopiecznych, których miałam i mam, mogę na palcach jednej ręki policzyć przypadki tych, którzy się moim zdaniem całkowicie i z sukcesem zintegrowali. I tutaj nie mam na myśli utraty tożsamości czy kultury, ale akceptację w stosunku do naszego stylu życia tutaj w Niemczech, co jest związane z posiadaniem wielu niemieckich przyjaciół, nie tylko jednego czy dwóch, którzy pomagają ci w walce z wypełnianiem formularzy.
Większość osób, z którymi miałam do czynienia, otacza się tylko ludźmi ze swoich krajów (czytaj: innymi muzułmanami), żyje w społeczeństwie równoległym, gdzie ich wartości kulturalno-religijne są bardzo wysoko cenione. Przez sam ten fakt są raczej odseparowani od naszego społeczeństwa, oddzieleni. Przez to, że coraz więcej z nich tutaj przyjeżdża, nie muszą się już wcale dostosowywać; więc ta tendencja umacnia jeszcze te muzułmańskie społeczeństwa równolegle. I w tym widzę problem z łączeniem rodzin. Uważam, że powinno się rozpoznawać tych, którzy chcą tutaj zostać i w których przypadkach chodzi właściwie o klasyczną imigrację. Powinno się sprawdzać o wiele dokładniej, czy faktycznie istnieje prawdziwy powód do występowania o azyl. Jeśli trzeba to kontrolując komórki, FB, TT, w każdy możliwy sposób. Ponieważ rodzi się pytanie: gdzie znajduje się główna część rodziny?
Mamy wielu małoletnich uchodźców, których rodzina żyje w miejscu bezpiecznym, ale czeka na moment, kiedy będzie mogła przyjechać do Niemiec. Dlaczego mamy ściągać całą rodzinę, jeżeli ten młodociany mógłby do niej wrócić?. Przecież wiemy, że niektórzy są tutaj tylko dlatego, że ich rodzina ich wysłała na początku. Z Bejrutu słyszę, że wielu ludzi czeka na to, żeby zostać sprowadzonymi do Niemiec w drodze łączenia rodzin. A z drugiej strony mam prawdziwie potrzebujących, którzy chcą u nas zostać na zawsze i mają do tego prawo – którzy w swych krajach są prześladowani, często z powody wiary; to chrześcijanie, Jazydzi, eks – muzułmanie. Ci właśnie ludzie muszą o wiele za długo czekać, żeby ich rodzina mogła przyjechać, co jest absolutnie tragiczne i nie w porządku. Także dlatego, że te rodziny znajdują się często w krajach muzułmańskich, gdzie nie mogą spokojnie żyć. Ci powinni zostać traktowani oddzielnie i powinna przysługiwać im specjalne przyspieszona procedura.
N.O-S: Co twoim zdaniem należy zrobić z imigrantami, którzy się nie integrują?
[...]Na przykład Syryjczycy – najpierw byli tutaj ze względu na wojnę a teraz dlatego, że wszyscy twierdzą, że byli przeciwko Assadowi i grozi im tam kara śmierci. I choć są między nimi tacy, którzy należeli do ISIS lub innych grup terrorystycznych, albo się już tutaj radykalizowali lub popełnili przestępstwa, prawo nie zezwala na ich deportację. Nawet się tego nie bierze pod rozwagę. I inne pytanie – czym mierzymy integrację? Nie jesteś zintegrowany tylko dlatego, że mówisz po niemiecku i pracujesz. Jeśli odrzucasz nasze wartości, nie wykazujesz lojalności wobec Zachodu, Niemiec i wobec nas, albo jesteś zdania, że Niemcy muszą przyjąć muzułmańskie wartości i ustępować twoim kulturowo – religijnym życzeniom specjalnym, to uważam, że tutaj nie pasujesz. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby obcięcie zasiłków.
N.O-S: Co chciałabyś przekazać Polsce i Polakom?
R.S: Pozostańcie nieugięci w swoim oporze przeciwko łamaniu przez Unię Europejską praw poszczególnych narodów – w tym przypadku przeciwko wmuszonej z zewnątrz relokacji uchodźców. Każdy kraj i naród ma prawo wybierać swoich gości. Żaden kraj nie może zrezygnować z prawa do takiego samostanowienia. Ludzie w obrębie swojego kraju mają prawo rządzić się sami, bez ingerencji z zewnątrz. Macie prawo określać własną polityczną drogę i status, i być wolni od nacisków z zewnątrz. Nie traćcie swojej tożsamości, żaden naród, grupa, grupa etniczna, czy to Włosi, Francuzi, czy Polacy, nie przetrwa, jeśli się nie odizoluje w sensowny sposób, zgodnie ze swoimi interesami. Zaproponowałabym wam pod rozwagę, kogo chcielibyście przyjąć dobrowolnie. Jest wielu ludzi, którzy wciąż są prześladowani, na przykład chrześcijanie i inne mniejszości, które dobrze rozumieją nasz zachodni system i z waszą pomocą mogliby się dobrze zintegrować.
Starałem się wyłuskać te fragmenty, które są nowe, ale mogłem coś pominąć. Ogólnie masakra jakaś. Przed przeczytaniem tego wywiadu nie wyobrażałem sobie nawet, że owi imigranci mogą stanowić aż taki problem na aż tak wielu przeróżnych płaszczyznach...
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - ZaKotem - 19.01.2018
A sędzia ukradł kiełbasę. Masakra. Anegdoty zamiast statystyk to pierwsza zasada propagandy.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - DziadBorowy - 19.01.2018
Cytat:Nie traćcie swojej tożsamości, żaden naród, grupa, grupa etniczna, czy to Włosi, Francuzi, czy Polacy, nie przetrwa, jeśli się nie odizoluje w sensowny sposób, zgodnie ze swoimi interesami. Zaproponowałabym wam pod rozwagę, kogo chcielibyście przyjąć dobrowolnie. Jest wielu ludzi, którzy wciąż są prześladowani, na przykład chrześcijanie i inne mniejszości, które dobrze rozumieją nasz zachodni system i z waszą pomocą mogliby się dobrze zintegrować.
Ale dlaczego przetrwanie grup etnicznych w sensie narodowym miałoby być dobre a nieprzetrwanie złe? Przecież "narody" we współczesnym rozumieniu to stosunkowo niedawny wynalazek a gdyby zrobić bilans strat i zysków dla tego zjawiska to nie wypadnie on raczej na plus.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 19.01.2018
(19.01.2018, 08:28)ZaKotem napisał(a): A sędzia ukradł kiełbasę. Masakra. Anegdoty zamiast statystyk to pierwsza zasada propagandy.
No właśnie. Rad byłbym skorzystać z wiarygodnych statystyk i trendów.
Bo takie gadanie o tym, co jedna pani drugiej pani, to przyczynkarstwo w czystej postaci.
Ale jakoś ciężko mi coś znaleźć z 2017 roku.
Mam wrażenie, że nienieckie, i ogólnie europejskie, młyny powoli ale mielą.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 19.01.2018
(19.01.2018, 12:19)Sofeicz napisał(a): Mam wrażenie, że nienieckie, i ogólnie europejskie, młyny powoli ale mielą.
Cyganów od setek lat nie potrafiły przemielić i uczynić z nich normalnych obywateli, a muzułmanów przemielą bez problemu? Dobre sobie.
(19.01.2018, 08:28)ZaKotem napisał(a): A sędzia ukradł kiełbasę. Masakra. Anegdoty zamiast statystyk to pierwsza zasada propagandy.
Od osoby, która dosyć mocno siedzi w temacie:
Cytat:Rebecca Sommer jest berlińską artystką, dziennikarką, fotografem, twórcą filmów dokumentalnych oraz działaczem na rzecz praw człowieka oraz ochrony przyrody i klimatu. Współpracowała z organizacjami międzynarodowymi i agendami ONZ na rzecz praw ludów tubylczych i zmiany klimatycznej. Pracowała jako redaktor w dużych czasopismach brytyjskich takich jak: „Scene”, „The Face” i „Spirit” oraz amerykańskich „Black Book” i „Madison”, mieszkając w Niemczech, Indiach, Wielkiej Brytanii, Brazylii, RPA i Stanach Zjednoczonych. Od 2013 roku jest prezesem Arbeitsgruppe Flucht + Menschenrechte (AG F+M), sieci wspierającej uchodźców w Europie.
(19.01.2018, 12:19)Sofeicz napisał(a): No właśnie. Rad byłbym skorzystać z wiarygodnych statystyk i trendów.
Gdyby statystyki ukazywały imigrantów pozytywnie; gdyby ukazywały ich chęć do integracji, ich szacunek do niemieckiej kultury oraz niemieckich wartości, postępy w nauce oraz przestrzeganie prawa; to islamofile już od dawien dawna jebaliby każdemu przed oczami papirkami z wynikami owych statystyk.
RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Dwa Litry Wody - 19.01.2018
Lumberjack
Cytat:Cyganów od setek lat nie potrafiły przemielić i uczynić z nich normalnych obywateli, a muzułmanów przemielą bez problemu? Dobre sobie.
A Polaków przemieliły i uczyniły z nich normalnych obywateli, czy dalej jesteśmy kradnącą co popadnie dziczą ze wschodu?
Cytat:Gdyby statystyki ukazywały imigrantów pozytywnie; gdyby ukazywały ich chęć do integracji, ich szacunek do niemieckiej kultury oraz niemieckich wartości, postępy w nauce oraz przestrzeganie prawa; to islamofile już od dawien dawna jebaliby każdemu przed oczami papirkami z wynikami owych statystyk.
Gdyby statystyki ukazywały imigrantów negatywnie; gdyby ukazywały ich niechęć do integracji, ich brak szacunku do niemieckiej kultury oraz niemieckich wartości, stagnację w nauce oraz nie przestrzeganie prawa; to islamofoby już od dawien dawna jebaliby każdemu przed oczami papirkami z wynikami owych statystyk.
|