Forum Ateista.pl
Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Wersja do druku

+- Forum Ateista.pl (https://ateista.pl)
+-- Dział: Tematy społeczne (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Dział: Społeczeństwo (https://ateista.pl/forumdisplay.php?fid=16)
+--- Wątek: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? (/showthread.php?tid=12759)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Dwa Litry Wody - 25.06.2017

Żarłak
Cytat:Skoro o jedzeniu mowa to zastanawia mnie, dlaczego żaden Polak nie wymyślił rodzimego fast-fooda? Jest w ogóle jakaś polska potrawa, która nadawałaby się do zaadaptowania do "budkowej formy dystrybucji"?
A najśmieszniejszą akcją związaną z kebabem było otwarcie "narodowej budki z kebabem, na której pojawił się Marian Kowalski". Beka.
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gorsi, i swój fastfood mają!
Cytat:Czytając ten artykuł można dojść do wniosku, że na tej nieszczęsnej ziemi nie powstała oryginalna potrawa. Wszystkie tradycje z importu!
W ostateczności zawsze zostaje szczaw i mirabelki. Oczko


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Żarłak - 25.06.2017

Dobrze wiedzieć.


(25.06.2017, 14:49)ErgoProxy napisał(a):
Żarłak napisał(a):Skoro o jedzeniu mowa to zastanawia mnie, dlaczego żaden Polak nie wymyślił rodzimego fast-fooda?
A to zapiekanka niepolska jest? W Rosji mówią na to "canoe".

Od indiańskiego kajaka?


(25.06.2017, 14:54)Dwa Litry Wody napisał(a): W ostateczności zawsze zostaje szczaw i mirabelki. Oczko


Smacznego Język


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - fertenbitenhiy - 25.06.2017

(25.06.2017, 14:20)Żarłak napisał(a): Skoro o jedzeniu mowa to zastanawia mnie, dlaczego żaden Polak nie wymyślił rodzimego fast-fooda? Jest w ogóle jakaś polska potrawa, która nadawałaby się do zaadaptowania do "budkowej formy dystrybucji"?

A najśmieszniejszą akcją związaną z kebabem było otwarcie "narodowej budki z kebabem, na której pojawił się Marian Kowalski". Beka.

O knyszy słyszałeś? Choć nie jestem pewien na ile to polskie. Choć szczerze powiedziawszy ja jestem raczej anty-fanem tego wynalazku. Ale spotkałem go tylko na terenie Wrocławia (i okolic).


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Dwa Litry Wody - 25.06.2017

Rodica
Cytat:Kiedyś to była normalka na polskich stołach.
Nieprawda. W Polsce ongiś jadano gotowane raki, a nie grillowane homary.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 26.06.2017

(25.06.2017, 14:20)Żarłak napisał(a):
(25.06.2017, 10:35)Sofeicz napisał(a): http://o-historii.pl/niedzielny-schabowy-i-inne-niepolskie-potrawy/

Czytając ten artykuł można dojść do wniosku, że na tej nieszczęsnej ziemi nie powstała oryginalna potrawa. Wszystkie tradycje z importu!

I wiele innych rzeczy, jak np. polski strój narodowy.

Ogólnie szlachta jadała dziczyznę suto przyprawianą, mieszczaństwa nie było, a chłopstwo żarło cały boży rok zsiadłe mleko z ziemniakami (wcześniej z kaszami).
Mój dziadek, który pochodził ze wsi z okolic Witoni mówił mi, że jajko to jadł od wielkiego dzwonu, a mięsa to na święty nigdy.

Tu jest kawałek z nieocenionego Jana Słomki. Warto przeczytać
Cytat:***
Co do artykułów spożywczych, to prócz soli i trunków nic prawie w sklepie nie kupowali. Ludność wsiowa żywiła się tem, co sobie sama na swoim gruncie posiała i posadziła. Ziemniaki, groch, bób, kasza, kapusta, barszcz, a przy tem chleb, to była zwyczajna strawa na śniadania, obiady i kolacje.
Placki na największe doroczne święta przyrządzali ze swojej mąki, zmielonej w żarnach albo też w młynie, t. zw. pytlowanej; w sklepie wsiowi mąki wcale nie kupowali. Mięsa bydlęcego cały rok gospodarz nie jadł, chyba że był majętny, to kupił mięsa na święta Godne i Wielkanocne, i jak był chory, — chociaż było tanie: funt po 6 grajcarów.
Nie było też w zwyczaju, ażeby gospodyni zarżnęła kurę lub usmażyła jaj na spożycie domowe; pierwsze i drugie było rzadkością. Jajka były używane prawie tylko na święta Wielkanocne albo dla chorych, albo usmażyła ich gospodyni na przyjęcie gościa, np. księdza, gdy chodził po kolędzie, uważając to za najlepsze przyjęcie i uraczenie. Gospodyni wolała wszystko spieniężyć i soli za to kupić, mówiąc, że jak jest sól w domu, to zdaje się, że już niczego nie brakuje. Na przyrządzenie lepszego wiktu żałowali tak wydatku, jak i czasu i gospodyni zawsze mówiła: »Bede ta wymyślać, grymasy robić i czas tracić«. Ale poza najprostszą strawą nie potrafiła »grymasów« innych przyrządzić.
Spożywali też wiele ryb, więcej niż obecnie, a łowili je w wodach stojących na pastwiskach i łąkach. Rozpowszechnione były karasie, linki, szczupaki. Jedli je gotowane.
Najwięcej jednak było piskorzów, a szczególniej po wsiach lasowskich, w tamtejszych wodach bagnistych. Łapali je w ciągu całego roku, szczególniej w zimie, zastawiając pod lodem t. zw. »wirski«, plecione z wikliny, z grochowiną wewnątrz na przynętę; w ten sposób łapali je masami. Złapane nabijali żywcem na patyki czyli rożny, i wędzili, ażeby nie podpadały zepsuciu. W takim stanie sprzedawali je chłopi na targach, nosząc na brzemieniu lub w opałkach. Funt można było kupić za parę centów. Dawali je najwięcej do barszczu, jak kiełbasę. Było to smaczne i pożywne jedzenie, ikrą można się było najeść jak kaszą.
Zbierali też więcej niż obecnie grzybów, mianowicie: prawdziwe, maślaki, rydze, kurki i spożywali je najwięcej gotowane z kaszą, albo też suszyli i takie dawali do barszczu w poście.
Potrawy maścili zwyczajnie starą słoniną lub starem sadłem, żeby omasta była »czujna« i nie trza jej było dużo dokładać. Każdy mniejszy lub większy gospodarz starał się zabić na swoją potrzebę karmika, gdyż z tego była omasta do wszystkich potraw domowych. Zamożniejszy gospodarz zabijał w roku dwa lub trzy karmiki, mniej zamożni dwie sztuki lub jednę — i przeważnie bili w zimie. Zresztą maścili masłem, a w poście wszystkie potrawy maszczone były olejem, najczęściej konopnym lub lnianym.
Z przypraw najpospolitsze były: mięta suszona i skruszona do gomółek; kminek, który sypali do kapusty, do ciasta chlebowego, a szczególniej po wierzchu chleba; koper krajany, używany w lecie razem z liśćmi burakowemi do barszczu i kiełbas; pietruszka do zupy ziemniaczanej czyli do ziemniaków na rzadko; wreszcie pieprz, używany do wódki, kiełbas, twarogu, gomółek, do barszczu, zupy ziemniaczanej i t. p.
Jak byłem przy rodzicach i dziadkach i przez jakie 30 lat, gdy na swoją rękę gospodarzyłem, śniadania, obiady i wieczerze na wsi były następujące:
Na śniadanie bywał zawsze barszcz i do barszczu chleb żytni razowy. Jeżeli gospodarz miał na tyle ziemniaków, to na drugie były zawsze ziemniaki maszczone albo tylko osolone; jak było chleba mało, to zastępowali go do barszczu ziemniakami.
Obiad składał się zwykle z dwóch potraw, z których pierwszą bywała zawsze kapusta, zasypana kaszą, drugą, kasza jaglana lub jęczmienna z mlekiem albo maszczona, albo dla odmiany drugą potrawę stanowiły czasem kluski, paluchy z mąki żytniej lub pszenicznej grubej, w domu w żarnach zmielonej, z mlekiem albo maszczone, a czasem pierogi z serem, a w poście z makuchem.
Wieczerza była podobna jak śniadanie.
Podwieczorki i podśniadki było zwyczajem dawać od św. Jana do św. Michała, ale tylko robotnikom do żniwa i kosy. Taki podśniadek czy podwieczorek składał się z kieliszka wódki, kromki chleba, do chleba była słonina lub masło, ser albo twaróg. Podwieczorki dawali też pastuchom pędzącym bydło na pastwisko, jak również dostawali oni do torby śniadanie i jedli je na pastwisku.
Był też zwyczaj, że do śniadania, obiadu i wieczerzy zasiadali wszyscy razem, ile było osób w domu: gospodarz, dzieci i sługi i jedli z jednej miski w ten sposób, że miska stała na ławie, stołku lub pieńku na środku izby, a wszyscy otaczali ją dokoła, przyczem starsi zwyczajnie siedzieli, a młodsi stali. Jeżeli zaś rodzina była liczniejsza, to jedni przez drugich z daleka do miski sięgali. Przed jedzeniem uwijano się, żeby złapać jak największą łyżkę. Jedynie gospodyni nie mogła jeść razem, bo ciągle dodawała do miski strawy, a jak jedli barszcz, to gospodarz lub starszy parobek był w kłopocie, bo musiał wszystkim chleb do barszczu drobić, a sam miał tyle czasu na jedzenie, jak przestał drobić. Toteż drobił zwykle wielkie kawałki, żeby mniejsi dłużej się nad niemi zabawiali, a on tymczasem mógł więcej zjeść.
Apetyt u ludzi w owych czasach był nadzwyczaj dobry. Barszczu musiała gospodyni gotować tyle, ażeby na każdą osobę mniejszą czy większą wychodziło przeciętnie co najmniej pół litry, chleb piekło się zwyczajnie co tydzień z pół korca żytniej mąki. Ziemniaków czy kapusty wystarczyłoby obecnie dla pięciu, co wtedy zjadał jeden.
Kawa, herbata, cukier, ryż rodzynki, migdały, pomarańcze, cytryny, dziś sprzedawane w każdym sklepiku z artykułami spożywczymi, przeważnie nie były znane na wsi. Na razie były tylko w sklepie u Engelberga i Giżyńskiego w Tarnobrzegu.
Kawa i herbata, jeżeli była używana, to tylko na wielkie święta: Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Gdy coś ziarenek kawy po tych świętach zostało, zawijali je i przechowywali do następnych świąt. Gospodynie w Dzikowie nauczyły się jej gotować od kucharek pańskich w Tarnobrzegu i jedna od drugiej. Na dalszych wsiach od miasta dłużej nie było znaną i z tych czasów pochodzi następujące opowiadanie: Kobieta jedna chciała się postawić na przyjęcie księdza, który z organistą miał jeździć po kolendzie a ponieważ słyszała, że księża i panowie najwięcej kawę piją, więc postanowiła go tem uraczyć. Kupiła kawy, ale przyrządziła tak, że wsypała całe ziarna do mleka i gotowała, żeby ziarna zmiękły. Gdy ksiądz przyszedł, wlała mleko z kawą na miskę i postawiła na stole, a ponieważ ziarna kawy tonęły w mleku, wyjaśniała: »Niech jegomość zamieszają, bo kawa jest na spodzie«. Dopiero ją ksiądz pouczył, jak się kawę gotuje.



RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - znaLezczyni - 27.06.2017

Uznanie czegoś za smaczne bądź niesmaczne jest kwestią gustu.
Ze świń można zrobić wiele smacznych potraw.
Świeże krupnioki ze świniobicia - gdybym miała możliwość teraz takie kupić, poleciałabym kupować od razu.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - znaLezczyni - 27.06.2017

Osobiście nic nie mam przeciwko schabowym, choć nie jest to moje ulubione (świńskie) danie.
Co do kuchni polskiej, to ciężko powiedzieć, czy coś takiego naprawdę istnieje - dania i sposób ich przygotowania znacznie różnią się w zależności od regionu współczesnej geograficznej Polski.
Niezależnie co jednakby o polskiej kuchni mówić, to osobiście wolę od niej kuchnię śląską. Zresztą kto nie wolałby rolad, modrej kapusty i klusek z zołzom od schabowego - ?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 27.06.2017

(27.06.2017, 14:28)Rodica napisał(a): Jak tak dalej pójdzie to za sto lat pizza, hamburger, sushi i kebab staną się narodowymi potrawami.

Kebab będzie potrawą narodową Germanistanu Uśmiech

Ale tak w ogóle - czy to takie ważne gdzie co powstało? Przyjęło się i stało się daniem narodowym i tyle. Wódki przed XVI wiekiem w Polsce też nie było, a przyjęła się tak bardzo, że aż łohoho.

Za to kiedyś nasi praprapraprzodkowie upijali się miodem pitnym, który teraz jest gdzieś na marginesie marginesu. A niby to właśnie to powinno być naszym prawdziwie narodowym trunkiem.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Sofeicz - 27.06.2017

Dobry trójniak nie jest zły.

Jan Słomka tym razem o piciu i pijaństwie w Polszcze.
Cytat:Wódki pili wtedy trzy razy więcej niż obecnie; była tania, bo kwarta okowity kosztowała tylko 24 grajcary i można było dolać do niej więcej, niż drugie tyle wody, a była jeszcze mocniejsza, niż dzisiejsza okowita. Piwa na razie pili bardzo mało, dopiero z czasem wchodziło ono coraz więcej w używanie, a poza tem innych trunków nie było, chyba tylko w domach pańskich.
Tak wódkę, jak piwo brali najwięcej w Tarnobrzegu z propinacji, dzierżawionej przez żydów od skarbu dzikowskiego. Jeżeli jednak w innem państwie, u innego propinatora, n. p. w Mokrzyszowie lub w Machowie, były kiedy trunki tańsze albo lepsze, to tam je kupowali na wesela, chrzciny, na żniwa, — na swoją bowiem potrzebę wolno było kupować, gdzie się komu podobało.
Mieli też wówczas ludzie więcej okazji do picia, niż obecnie, i żadnej zabawy nie rozumieli bez wódki i picia. Kto był na zabawie, musiał równocześnie pić, a jak kto się upił, to mówili, »że się ubawił«, i nie mieli mu tego bynajmniej za złe. Dawali wódkę nawet małym dzieciom, zwłaszcza na zabawach, »żeby i one zabawę pamiętały« i całkiem nie zważali na to, że dziecku szkodzi to jeszcze bardziej, niż starszemu.
Wódka odchodziła, jak pisałem, na chrzcinach, zmówinach, rękowinach, rózgowinach i w czasie całego wesela; odchodziła też i na pogrzebach, przed wyprowadzeniem umarłego i po pogrzebie na t. zw. »konselacji« czyli stypie. Do tego, jak wspomniałem, w niedziele i święta grały po karczmach i szynkach muzyki, przy czym także wódki nie brakło; nadto sąsiedzi i kumowie częściej się wówczas z sobą schodzili, niż obecnie, w domu lub w mieście, i także traktowali się wódką. Odchodziła też na jarmarkach.
W niektórych wsiach był zwyczaj, że chłopi zaraz po wymłóceniu zboża nosili je do karczmy na wódkę.
Każdy niósł je w torbie z łyka lipowego pod kamizielą. Kamizielę wdziewał wtedy tylko jednym rękawem, drugi zaś spadał wolno po ramieniu, na którym torba wisiała. Ramię obciążone torbą nachylało się ku ziemi.
Gospodarz szedł przez wieś dumnie, (każdy wiedział, co pod kamizielą niesie), a gdy wszedł do karczmy, był witany przyjaźnie przez obecnych tam i zboże składał żydowi. Za to pił zaraz i częstował drugich, a ci znowu innym razem odwzajemniali się.
Uchodziło to za honor, nieść w ten sposób zboże do karczmy i nawet w modę to weszło, że chłopi jedno ramię trzymali zawsze niżej, (jakby obciążone torbą). Taką postać przedstawiają dotychczas najstarsi chłopi, którzy nosili zboże do karczmy.
Wogóle, gdzie pijaństwo szczególnie kwitło, nosili wódkę z karczmy we flaszkach na wierzchu, nie ukrywając się z tem, ale owszem przekazując, że będą pić i mają pić za co. Gdzie pijaństwo było mniejsze, czynili to skrycie. Flaszkę z wódką chowali pod wierzchnie ubranie, a kobiety pod zapaskę. Chyba, że wódka była dla żniwiarzy lub na zabawę (nie do codziennego użytku), wtedy się z nią nie kryli.
Jak wódka niejednego upadlała, przytoczę jeden z wielu wypadków.
Raz, gdy już byłem wójtem, zaszedł do mnie w nocy gospodarz z Dzikowa z zawiadomieniem, że pod Zwierzyńcem na granicy Dzikowa coś się szamoce i stęka, że prawdopodobnie wpadł tam jakiś człowiek. Była to już późna jesień i zimna panowały przejmujące, zachodziła obawa, że nieszczęśliwy może skostnieć, — wstałem więc z łóżka, wezwałem wartnika i skierowaliśmy się na wskazane miejsce.
Gdyśmy tam przybyli, oczom naszym przy świetle zapalonej słomy przedstawił się taki obraz: W głębokim rowie przydrożnym siedział chłop skulony, powalany w błocie i sponiewierany, jak nieboskie stworzenie.
Wpadł do rowu pijany i był całkiem nieprzytomny. Nic nie mówił, tylko wydawał dzikie ryki i oburącz trzymał się olszynki rosnącej w rowie. Zdawało mu się, że go djabeł wodzi i chce zgubić, więc uchwycił się tego krzaczka, jak tonący ostatniej deski ratunku. A zaciął ręce tak mocno, że nie mogliśmy go od drzewka odczepić i musieliśmy je razem z nim z korzeniami wydrzeć. Tak włożyliśmy go na furę. Gdyśmy go do kancelarji gminnej wnosili, trzymał jeszcze skurczony to drzewko przed sobą i ryczał, poczytując nas ciągle za złych duchów, które go chcą gdzieś uprowadzić.
Złożyliśmy go na podłodze i kazałem wartnikowi mieć nad nim baczenie. Tymczasem nad ranem wytrzeźwił się i wymknął się niespodziewanie. Później dowiedzieliśmy się, że był to gospodarz z Sobowa, znany pijaczyna.
Do szerzenia pijaństwa przyczyniała się też ta szkodliwa moda, która do dziś dnia przetrwała i panuje: ażeby się za poczęstunek odwzajemnić: »Dobre twoje, dobre moje«, — jak jeden zapłacił swoją »kolejkę«, to płacił znowu drugi, trzeci i t. d. i wódka lała się bez przestanku.
Przy kieliszku było zawsze najwięcej miłości i serdeczności, całowania i śpiewania, a jak się popili i wytargali za czupryny, to się też zaraz przeprosili i na nowo pili. Ale nie pamiętam z owych czasów wypadku, żeby się nożami pokłuli, jak to się teraz trafia, albo się do sądu skarżyli; pod tym względem dawni ludzie byli lepsi od dzisiejszych nożowników i proceśników.
***
Straszne to pijaństwo, szerzące się wszędzie, zwalczały bardzo skutecznie misje kościelne, na których ludność tłumnie odprzysięgała się wódki. Ja przysięgałem w r. 1869. Były wtedy przez 8 dni misje w kościele parafjalnym w Miechocinie; księża krzyczeli najwięcej na pijaństwo, nakoniec wzywali uroczyście do przysięgania od palących trunków przez podniesienie rąk. Podniosłem wtedy rękę do góry i od tego czasu nie miałem wódki w gębie. To mię ustrzegło od niejednego upadku w życiu, zaoszczędziło mi wiele pieniędzy, czasu i zdrowia a że przytem nie palę też tytoniu, więc dotychczas, choć mam już 87 lat i w życiu niemało pracowałem, nie byłe nigdy u lekarza, nie przechodziłem ciężkiej choroby i niejeden podziwia moje zdrowie.1



RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Żarłak - 28.06.2017

Cholera, ale mamy luksus obecnie. Dobrze jest poczytać takie rzeczy. Kubeł zimnej wody.


(25.06.2017, 16:29)fertenbitenhiy napisał(a):
(25.06.2017, 14:20)Żarłak napisał(a): Skoro o jedzeniu mowa to zastanawia mnie, dlaczego żaden Polak nie wymyślił rodzimego fast-fooda? Jest w ogóle jakaś polska potrawa, która nadawałaby się do zaadaptowania do "budkowej formy dystrybucji"?

A najśmieszniejszą akcją związaną z kebabem było otwarcie "narodowej budki z kebabem, na której pojawił się Marian Kowalski". Beka.

O knyszy słyszałeś? Choć nie jestem pewien na ile to polskie. Choć szczerze powiedziawszy ja jestem raczej anty-fanem tego wynalazku. Ale spotkałem go tylko na terenie Wrocławia (i okolic).


Słyszałem, ale nie pamiętam czy jadłem.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 29.06.2017

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): Tak, to jest ważne gdzie co powstało, tak jak dla Francuzów ważne jest gdzie powstał np. szampan a dla Rosjan gdzie powstał kawior, który jest wręcz symbolem narodowym.

Dla mnie nie jest to ważne.

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): Nie czuję identyfikacji z narodem, który sobie tworzy jakieś nowe symbole nie oparte na odwiecznej tradycji, a wręcz są nalecialością kultury okupantów.

Ojej, ojej. Nikt cię nie będzie prosił abyś w łaskawości swojej zechciała identyfikować się z narodem. Polacy z Rodicą czy bez niej - i tak są zajebiści.

I nie ma czegoś takiego jak odwieczna tradycja. Nasi przodkowie odeszli od tradycji modlenia się do Światowida na rzecz modlenia się do Jahwe. A jeszcze wcześniej nasi przodkowie modlili się do jakichś statuetek grubej baby, później dopiero zaczęli modły do Pierdogrzmota.

Która tradycja jest dla ciebie tą odwieczną?

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): W Polsce zawsze istniała niska kultura picia i niestety jest to aktualne po dziś dzień.

Zależy gdzie.

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): Polak musi się schlać do nieprzytomności, aż wyląduje pod stołem.

Mam dziołchę ze wsi, co chwila uczestniczę w różnych uroczystościach, weselach, chrzcinach, komuniach, stypach itd. itp. i nie widzę picia na umór. 99% ludzi na takich spotkaniach pije ale nie przesadza.

Co innego studenci w akademiku - czy to z miasta czy ze wsi - większy procent ludzi robi ostrą trzodę.

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): To jest dowód na siłę tradycji, akurat w tym przypadku nie godnej kultywowania.

Niestety masz rację. Sporo ludzi pije na co dzień zbyt dużo. Jak robiłem w Sosnowcu to byli i tacy ludzie co 7-8 piw po robocie potrafili wypić w naprawdę szybkim tempie.

Ja se raz na tydzień jakieś fajne piwko szczelę w ramach degustacji, ale jak stoję w kolejce w biedrze to standardem jest widok faceta kupującego czteropaka.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Gargamel - 29.06.2017

(29.06.2017, 13:19)Rodica napisał(a): Polak musi się schlać do nieprzytomności, aż wyląduje pod stołem.
Czekamy jeszcze na "Polacy raczej coś znajdują, najczęściej rzeczy, których nikt nie zgubił". Oikofobia Rodici zdaje się postępować  Smutny


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Gargamel - 29.06.2017

(29.06.2017, 21:49)Rodica napisał(a): Obłuda jest taka małomiasteczkowa.

Czyli nie dość, że oikofobia, to jeszcze jakieś kompleksy w stosunku do ludzi z prowincji. Wystarczy chwila na Google, żeby przejrzeć statystyki dotyczące spożycia alkoholu: http://www.newsweek.pl/swiat/spozycie-alkoholu-w-polsce-ile-pije-statystyczny-polak-,artykuly,363316,1.html 
Ale po co? Lepiej pozostać durnym i zarozumiałym...


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Gargamel - 29.06.2017

(29.06.2017, 22:01)Rodica napisał(a): Spojrzałam, nie ma nic o kulturze picia.

Proszę zatem podać dokładniejsze dane, albo nie pisać od rzeczy - czym jest bowiem kultura picia (definicja), jak ją wiarygodnie zmierzyć i jak Polacy wypadają na tle innych nacji?


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 04.07.2017

Cytat:Francuska policja aresztowała mężczyznę po tym, jak próbował wjechać samochodem w tłum wiernych zgromadzonych przed meczetem w Creteil na przedmieściach Paryża. Nikt nie został ranny. [...]

Jak podaje dziennik "Le Parisien" mężczyzna powiedział, że chciał zemścić się na atakach związanych z dżihadystycznym Państwem Islamskim, w których w ciągu ostatnich lat zginęło w Paryżu ponad 100 osób.


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/francja-mezczyzna-probowal-wjechac-samochodem-w-ludzi-przed-meczetem/wv0f2gt


Cytat:Eight people have been injured in a shooting outside a mosque in southern France, officials have confirmed.

Two of the eight wounded were hospitalised, according to the source, who also said that worshippers leaving the mosque had not been the intended target.

An eyewitness interviewed at the scene said that dozens of people near the mosque started to run when they saw the two suspects exit the vehicle and approach them with firearms.

"It was a black Renault car," the witness said, adding: "There were four individuals, only two of them, who were seated in the back, stepped out and started shooting at everyone."

The Avignon attack is not being treated as a terrorist incident, the prosecutor's office said. "The fact that it happened in the street of the religious establishment was unconnected with it," the prosecutor said.

Laure Chabaud, a district magistrate, said that the incident was likely to be the result of a dispute between youths.


http://www.bbc.com/news/world-europe-40476825

"Strzelanina w Awinionie nie była atakiem terrorystycznym, to była zwykła kłótnia między młodzieżą" Duży uśmiech

Kurde, to u nas nawet młodzież kibolska się aż tak nie kłóci, żeby od razu napieprzać do siebie z kałachów.

Przy czym we Francji jest tak spokojnie, że Macron zniesie stan wyjątkowy Duży uśmiech

http://fakty.interia.pl/swiat/news-francja-macron-zapowiada-gleboka-zmiane,nId,2412871

Cytat:Na jesień Macron zapowiedział zniesienie stanu wyjątkowego wprowadzonego po dżihadystycznych zamachach terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 roku. 

"Przywrócę swobody Francuzów, znosząc jesienią stan wyjątkowy, ponieważ te swobody są warunkiem istnienia silnej demokracji" - powiedział prezydent, dodając, że parlament przyjmie nowe środki walki z terroryzmem. 



RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 27.07.2017

http://www.tagesspiegel.de/berlin/berlins-innensenator-zum-anschlag-in-ansbach-henkel-wir-haben-voellig-verrohte-personen-importiert/13924522.html

Cytat:Berlins Innensenator Frank Henkel (CDU) hat nach dem Anschlag in Ansbach zu einer "ehrlichen Auseinandersetzung mit Gewaltexzessen von Flüchtlingen" aufgerufen. In einer Mitteilung sagte er: "Zur Ehrlichkeit gehört, dass es in Würzburg, Reutlingen und Ansbach jüngst einige abscheuliche Gewaltverbrechen gegeben hat, die von Flüchtlingen begangen wurden. Diese Taten wurden auf grausamste Art und Weise durchgeführt, mit Äxten, Macheten und Sprengstoff. Niemand darf sich etwas vormachen: Wir haben offenbar einige völlig verrohte Personen importiert, die zu barbarischen Verbrechen fähig sind, die in unserem Land bislang kein Alltag waren. Das muss man klar und tabulos benennen. Zu dieser Klarheit zählt auch, dass wir uns offensiv mit dem Thema Islamismus auseinandersetzen. Ansonsten riskiert die Politik, dass sie als realitätsfremd wahrgenommen wird."

Cytat:Zwykła ludzka uczciwość wymaga, by jasno powiedzieć, że w Würzburgu, Reutlingen i Ansbachu doszło do ohydnych zbrodni, popełnionych przez uchodźców. Zbrodnie te zostały popełnione w najbardziej okrutny sposób, za pomocą siekier, maczet i materiałów wybuchowych. Nie łudźmy się: ściągnęliśmy sobie do kraju całkowicie zdziczałych ludzi, zdolnych do popełnienia najbardziej barbarzyńskich zbrodni, które wcześniej nie należały do naszej codzienności. Trzeba to jasno powiedzieć, bez tabu. Ta zwykła ludzka uczciwość wymaga także, byśmy ofensywnie podchodzili do tematu islamizmu. Inaczej polityka zostanie odebrana jako oderwana od rzeczywistości. [...]

Jest całkowicie zrozumiałe, że wielu ludzi w Niemczech się boi. Musimy obchodzić się z tym strachem w sposób spokojny ale także uczciwy

http://wpolityce.pl/swiat/302215-berlinski-senator-z-partii-merkel-nie-wytrzymal-sciagnelismy-sobie-do-kraju-calkowicie-zdziczalych-ludzi-zdolnych-do-popelnienia-barbarzynskich-zbrodni

Frank Henkel już został za te słowa publicznie potępiony przez Lewicę i Zielonych.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 19.08.2017

Cytat:Żaden z zatrzymanych w związku z zamachem terrorystycznym w Barcelonie mężczyzn nie był kierowcą furgonetki, którą wjechano w ludzi - poinformowała katalońska policja. Po ataku ponad 100 osób trafiło do szpitali, a co najmniej 13 nie żyje.

Rozpędzona furgonetka w czwartek po południu wjechała w ludzi w rejonie Placu Katalońskiego w centrum Barcelony. Władze potwierdziły, że zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. W związku ze sprawą zatrzymano dwie osoby.

Jak poinformowała katalońska policja, jeden z zatrzymanych w związku z atakiem w Barcelonie mężczyzn jest Marokańczykiem, drugi pochodzi z hiszpańskiej enklawy w Maroku - Melilli. Żaden z nich nie był kierowcą furgonetki, którą wjechano w ludzi.

Jak informuje agencja Reutera, mężczyzna podejrzany o udział w zamachu zginął w wymianie ognia z policjantami. Według lokalnej gazety "La Vanguardia", do strzelaniny doszło w leżącym pod Barceloną mieście Sant Just Desvern.
(http://www.tvn24.pl)

"Sprawcy ataku w Barcelonie byli żołnierzami IS" Związana z tak zwanym Państwem Islamskim agencja informacyjna Amaq zamieściła oświadczenie tej organizacji, w którym przyznaje się ona do zorganizowania zamachu. "Sprawcy ataku w Barcelonie byli żołnierzami IS" - głosi komunikat. "Operacja została przeprowadzona w odpowiedzi na wezwania, by za cel obierać państwa koalicji" - podaje Amaq. Chodzi o kraje wchodzące w skład koalicji walczącej w Iraku i Syrii pod egidą Stanów Zjednoczonych z tak zwanym Państwem Islamskim. (http://www.tvn24.pl)

Uważam, że w miejsce tych 13 rozjechanych Europejczyków powinno się przyjąć co najmniej 13 Marokańczyków. Wszak imigranci mają rekompensować straty demograficzne - przecież to nasz lek na niż demograficzny. W dodatku dzięki ich obecności nasze społeczeństwa staną się wieloetniczne oraz wielokulturowe co jest wielką zaletą gdyż taka jest prawda. Tylko faszyści i ksenofobi tego nie pojmują. Ponadto tacy Marokańczycy to najczęściej wysoko wykwalifikowani adwokaci, lekarze oraz inżynierowie.

Po drugie jestem oburzony postawą TVNu, który ośmielił się ujawnić narodowość oraz wyznanie morderców. Przecież to tylko podsyca nienawiść ludzi do islamu, a ten przecież, co oczywiste, jest religią pokoju. Ksenofobiczny TVN należy podać do sądu.

Ciekawe jak bardzo nasili się ilość zamachów po rozwaleniu ISIS. Przecież Andżela M. w dobroci swego serca przyjmie następną falę imigrantów z całym dobrodziejstwem inwentarza.


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - Fanuel - 19.08.2017

Mnie zastanawia terrorystyczna moda na auta. Przecież takiemu zagrożeniu zapobiec może tylko przejście na autopilota!


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 24.08.2017



Wyobraźcie sobie tą samą sytuację, tylko że w miejsce imama wstawcie księdza. Lewactwo wzniosłoby lament wniebogłosy, że państwo wyznaniowe, że nie ma rozdziału religii od państwa itd.

Ja tu na tym filmiku widzę świadectwo regresu cywilizacyjnego UK. Patologia, tfu!


RE: Czy można winić skorpiona za to, że jest skorpionem? - lumberjack - 09.09.2017

Fajny artykuł:

Cytat:Fragmenty artykułu redaktora naczelnego saudyjskiej gazety “Al-Sharq Al-Awsat”, wychodzącej w Londynie, Ghassana Charbela. Tekst napisany po zamachu w Barcelonie.
 
* * *
Za każdym razem, kiedy w jakimkolwiek mieście na świecie słychać eksplozję, rozgrywa się ta sama scena. Wchodzę do redakcji dziennika, widzę oczy wlepione w najnowsze wiadomości na ekranie i słyszę moich kolegów szepczących: „Oby tylko sprawca nie był Arabem”; „Oby tylko sprawca nie był muzułmaninem”; „Nie potrzebujemy tego więcej”. Słyszę ich i podzielam ich uczucia. Bardzo szybko jednak prawda patrzy nam prosto w twarz. Nie jest tajemnicą, że atakowanie świata stało się naszą wyłączną, straszliwą specjalnością.

Wiem doskonale, że człowiek, który w takim lub innym miejscu przejechał turystów, nie reprezentuje kraju swojego pochodzenia ani sekty, do której należy, że nie otrzymał oficjalnej autoryzacji do popełnienia zbrodni, że w swoim kraju był poszukiwanym przestępcą zanim został dodany do międzynarodowych list poszukiwanych przestępców i że stanowi większe zagrożenie dla kraju, w którym się urodził, niż dla odległej areny, na której popełnił zbrodnię.

Wiem, że fanatyzm nie jest monopolem żadnej szczególnej religii, sekty lub kraju… musimy jednak przyznać jednoznacznie, że jesteśmy mistrzami agresji skierowanej na świat i że osiągnęliśmy ranking, którego nic nie przewyższa w księdze rekordów Guinnessa.

Widok wykrwawiających się na śmierć turystów w wyniku działania dokonanego przez kogoś z naszego świata napełnia mnie wielkim wstydem. Dlaczego czuję się zobowiązany przepraszać rodzinę człowieka z Chin, który przypadkiem był w Barcelonie, lub turysty japońskiego, który pojechał na wakacje do Nicei, albo Niemca, który odwiedził Luksor?

To jest szokujące. Kto dał nam prawo atakowania krajów i miast? Kto dał nam prawo mordowania młodych ludzi, którzy świętują życie w Stambule? Kto dał nam prawo mordowania ludzi w Dwóch Wieżach w Nowym Jorku?

Używanie jako usprawiedliwienia argumentu o ucisku, jaki znosimy w takim lub innym miejscu, jest tylko przykrywką, by ukryć głęboką żądzę zabijania innego i głębokie pragnienie unicestwienia każdego, którego cechy lub przekonania nie są zgodne z naszymi. Nawet jeśli założymy, że stała nam się krzywda, czy mamy odpowiadać wyrządzaniem jeszcze większej krzywdy niewinnym ludziom?

Twierdzenie, że świat nas nienawidzi, jest nieprawdą. Nie można zaprzeczyć, że czasami Zachód dokonywał złych rzeczy w odpowiedzi na nasze złe czyny, ale z pewnością nie sięgnęło to poziomu szałów zabijania, jakie organizowaliśmy w różnych i odległych miejscach. Ktokolwiek zna Zachód, ten wie, że prawo tam jest suwerenne i ma pierwszeństwo przed wszystkim i broni nawet tych, którzy nauczają nienawiści. Wielu ludzi wie, że społeczności arabskie i muzułmańskie w Europie mają wolność, jakiej często nie mają w krajach swojego pochodzenia.

Dlaczego atakujemy świat? Czy to dlatego, że wybrał drogę w przyszłość, podczas gdy my mocno trzymamy się przeszłości? Czy dlatego, że wynalazł samolot, którym latamy, i samochody, którymi jeździmy, i terapię na raka, której używamy w naszych szpitalach? Jaka jest przyczyna tej nienawiści do Zachodu, skoro marzymy, by zobaczyć nasze dzieci i wnuki, jak kończą tam uniwersytety?

Dlaczego atakujemy świat? Czy to dlatego, że nie potrafiliśmy zbudować nowoczesnych krajów, rozwinąć ich, stworzyć miejsc pracy, zapewnić wolności [osobistej] i rządów prawa? Czy widzimy postępy innych jako naszą porażkę i zagrożenie naszego istnienia? Czy rozwiązaniem jest wysadzanie się w powietrze tam [na Zachodzie], czy raczej wyjście z tunelu, w którym gnieżdżenie się wystarczało przez tak dług i czaso? Czy jest prawdą, że jesteśmy przerażeni wachlarzem kolorów, okazji i możliwości i niepokoimy się o [los] burego świata, o którym myślimy w naszym złudzeniu, że jest gwarantem naszego przetrwania i uwiecznienia naszej tożsamości, daleko od jakiegokolwiek [zewnętrznego] wpływu…?
Czy jest prawdą, że wpadamy w panikę za każdym razem, kiedy słyszymy dzwonienie dzwonów nowoczesnej epoki? Dzwonów epoki nauki, technologii, medycyny, idei, kultury, edukacji i muzyki.

Dlaczego atakujemy świat? Skąd przynieśliśmy ten olbrzymi ciężar nienawiści? Dlaczego kusi nas walka ze światem w tak straszliwy sposób, zamiast życia z nim i w nim? Dlaczego wolimy eksplozje od dialogu? Śmierć od wzajemnego wpływu i kompromisu? Ruiny zamiast życia we wspólnym domu? Proch zamiast pluralizmu i odwracanie się plecami zamiast wyciągnięcia ręki? I tytuł „mordercy” lub „martwego” zamiast dialogu i wzajemnego uznania z innym?

Nie będziemy w stanie kontynuować ataków na świat. Ta polityka doprowadzi do zniszczenia naszych społeczeństw zanim doprowadzi do zniszczenia jednej kawiarni, muzeum lub wieży w świecie innych. Mordercy, którzy wędrują [po świecie], zabijają kraje swojego pochodzenia, podczas gdy łudzą się, że zabijają innego. Te kraje [na Zachodzie], które wydają się kruche, są zdolne do życia wraz z niebezpieczeństwem, ponieważ są krajami i instytucjami, które popełniają błędy i naprawiają je, które na nowo badają [swoje pojmowanie sytuacji] i dostarczają alternatyw.

Nadszedł czas, by uczynić wojnę przeciwko ekstremistom naszym najwyższym priorytetem. Leksykon ekstremizmu w domu, w dzielnicy, w szkole i w rozmaitych programach musi zostać zamknięty. Nadawanie nienawiści w telewizji i w mediach społecznościowych musi zostać powstrzymane. Musimy zapytać siebie, co to jest za kultura, która tworzy tendencję do atakowania świata?
W nieobecności odważnej, racjonalnej konfrontacji zapadniemy się jeszcze głębiej w szlam i krew, i damy życie coraz większej liczbie wędrujących morderców.

Źródło: MEMRI: www.memri.org
***

Od redaktora: 
Arabia Saudyjska eksportuje na świat ideologię wahhabistyczną i funduje na Zachodzie wahhabistyczne meczety, gdzie głosi się nienawiść i dżihad. A jednak dziennikarz saudyjski potrafił zdobyć się na krytyczne spojrzenie na swoich współwyznawców i rodaków. Gdyby artykuł o tak ostrym wobec muzułmanów wydźwięku opublikował jakikolwiek dziennikarz niemuzułmański, zostałby stratowany przez politycznie poprawnych użytecznych idiotów jako skrajny „islamofob”; a kto wie, czy nie stanąłby przed sądem – na przykład niemieckim czy francuskim – za tzw. „mowę nienawiści”. (p)