Forum Ateista.pl

Forum Ateista.pl (http://ateista.pl/index.php)
-   Religie, kościoły i związki wyznaniowe (http://ateista.pl/forumdisplay.php?f=14)
-   -   Droga Neokatechumenalna (http://ateista.pl/showthread.php?t=5913)

slaby 02.02.2009 06:23

Droga Neokatechumenalna
 
Witam
Po rozmowie z matką mojego kolegi która bardzo dobrze się orientuje w swojej wierze odpowiedziała na moje największe pytania.
Zaprosiła mnie do w.w. grupy neokatechumenalnej ale niewie mco to dokładnie jest.
Wiem że jakaś instytucja która ma za zadanie nawrócić człowieka do katolicyzmu.
Proszę o jakieś informacje lub własne przeżycia.
(Z tego co w internecie znalazłem to raczej mnie nastraszyli nie pomogli)

Skywalker 02.02.2009 12:47

Słyszałem o tym niewiele. Wiem jednak, że już skoro nawet niektórzy duchowni uważają tą organizację za zbyt radykalną, to chyba nie świadczy to o niczym dobrym.

slaby 02.02.2009 13:12

Jutro mam spotkanie to wam opisze co tam jest :D
Jeżeli ktoś chce też przyjść to Kraków szklane domy wtorek 19:00

Anteros 02.02.2009 15:18

Mam nadzieję że uda Ci się oprzeć ich persfazji. Zresztą po co Ci to?

Skywalker 02.02.2009 16:40

Cytat:

Napisał Anteros (Post 200443)
Mam nadzieję że uda Ci się oprzeć ich persfazji. Zresztą po co Ci to?

No właśnie ja też zapomniałem o to spytać. Po co ci to??

Scully 03.02.2009 16:28

Coś słyszałam w liceum o tym. Taki wyższy level katolicyzmu dla tych, którzy sa zbyt inteligentni na niedzielne kazania proboszcza z Koziej Wólki. Jakieś śpiewy, ekstatyczne trzymanie się za spocone łapska, duchota w małej salce, bełkotanie 'językami', przeintelektualizowane dysputy o zerowej treści. Szkoda czasu.

Athei Overlord 03.02.2009 17:33

Idź tam, gdzie będziesz czuł się dobrze i gdzie zachowasz zgodność ze swoim sumieniem. Niezależnie od tego, co mówią o tym ludzie.

Bacz jedynie, by decyzje były Twoje.

A w przypadku organizacji religijnych psychomanipulacja jest normą. Marketing warunkiem przetrwania grupy.

I może się okazać, że stracisz w pewnym momencie rozeznanie, co jest Twoim zdaniem, a co już nie.

slaby 05.02.2009 17:37

idę z ciekawości :P
Nie byłem we wtorek ale postaram się w piątek XD

sychu 05.02.2009 17:48

Wiem też jak to wygląda w neokatechumenacie. Są tzw. "głoszący", którzy zaczynają mówić o Bogu, często opowiadają przy tym historię swojego życia, również bardzo prywatne czy intymne fakty. Następnie mówią o Biblii i robią analogie metafor biblijnych do życia każdego człowieka. Np. wyjście Izraelitów z Egiptu, podróż przez pustynię, błąkanie się, zawrócenie z ziemi obiecanej ze strachu przed mieszkańcami i w końcu zajęcie. Robią z tego analogię ludzkiego życia "ziemskie życie to pielgrzymowanie to jak droga do ziemi obiecanej" i pytają się w którym miejscu jesteś. Czy jesteś na pustyni czy może jeszcze nie wyszedłeś z Egiptu. Katecheci są zwykle charyzmatyczni, ci którzy zwerbowali mnie byli charyzmatyczni (zwłaszcza jeden z nich), wszystko było ciekawe i takie rozumowe. Nie było pipsztolenia i ochachów, same konkrety, logiczne analogie i nie poruszali wcale spraw takich jak wieczne dziewictwa. Klimat w neokatechumencie był zupełnie inny niż w kościele. Spotkania były w grupie znanych sobie osób, których właściwie mógłbym nazwać przyjaciółmi. Zamiast kazania ludzie mówili o swoich problemach. Na początku to wyglądało atrakcyjnie i też przyciągało. Niektórzy chodzą tam przykładowo 20 lat, w rodzinach często rodzi się dużo dzieci bo traktują oni poważniej swoją religię.....
Powtarzali oni, że "wiara bierze się ze słuchania" i często dają oni świadectwa swojej wiary np. opowiadając o tym, że się onanizowali czy sypiali z dziewczyną i zerwali z tym, opowiadają o innych swoich przeżyciach jak wypadki, śmierć bliskich. Twierdzą, że Bóg wielokrotnie im pomagał lub dopuścił do czegoś i wskazują pozytywne konsekwencje przykrych zdarzeń. Np. wypadek samochodowy mógłby być przedstawiony tak:
Tego dnia bardzo spieszyłem się do pracy, ciągle myślałem tylko o niej inaczej niż zwykle mój synek poprosił abym go odwiózł do szkoły. Nie chciałem tego zrobić bo szkoła jest w innym kierunku niż moja praca a tego dnia miałem mieć prezentację wyników i chciałem je jeszcze powtórzyć. Moja żona rozchorowała się i nie mogła go odwieźć więc musiałem się zgodzić. Podczas drogi uderzył w nas pijany wariat drogowy, synek ledwo przeżył. Dzięki temu zrozumiałem jak bardzo go zaniedbywałem, jak mało mieliśmy wspólnego. Ten wypadek sprawił, że zauważyłem go i zrozumiałem, że zbyt dużo myślę o pracy a za mało op rodzinie. Bóg tak pokierował moim życiem i posłużył się tak drastycznym sposobem sprowadzenia mnie na ziemię. Pokazał mi że najważniejsi są moi najbliźsi a nie praca. Od tego momentu układa się nam znacznie lepiej.
I takie tam (sytuacja zmyślona). W ustach charyzmatycznego katechety to brzmi całkiem nieźle i wielu się łapie z nadzieją na pozytywną zmianę w swoim życiu. Wątpię czy wielu ateistów się łapie ale wierzący często stają się jeszcze bardziej wierzący.

Forge 06.02.2009 00:00

Oj, przypadek... Ludzie jak zawsze nadinterpretują fakty...

sychu 06.02.2009 00:06

Tutaj nie chodzi o przypadek tylko bardziej o sposób patrzenia na świat...

heninsyn 06.02.2009 09:09

Cytat:

Napisał sychu (Post 201009)
Tutaj nie chodzi o przypadek tylko bardziej o sposób patrzenia na świat...

Absolutnie podpisuję się pod @Sychu wraz z Jego postem nr. 9 !

Przypadkiem znam od niedawna dwie kobiałki bardzo już dorosłe - uczestniczki przedmiotowych !
Jedna dalej lewituje wokół Wysłanników Niebieskich / przy okazji zaniedbując totalnie 3 dziecioczków / wakacje spędza, a ma długie bo uczycielskie, obsługując kuchennie Oazy, sama na 100 uczestników !
Druga - jak sama przyznaje, tylko dzięki facetowi/mężowi , a później dzieciom wyszła z
cyt. " totalnego uzależnienia " - nie zmienia to faktu, że płakała kilka dni po lekturze " Katonieli " - a już 3 raz wzmiankowana przeze mnie kniżka dokładnie o tym problemie traktuje ! ;)

Tgc 06.02.2009 11:39

Bylem kiedys na takim spotkaniu za czasow liceum. Ksiadz nosil glany, mial lysa pale i mowil ze jest dumny z tego, ze jest homofobem. Oprocz tego bylo stanie w kolku dookola oltarza i spiewanie pop-religijnych piesni. Po spotkaniu jedyna osoba ktora byla chetna pojsc na piwo byl ksiadz, ale byl samochodem wiec znalazl wymowke. No coz nudy, prania mozgu tez imo tam nie bylo, bo wiekszosc uczestnikow mozgi miala nie tylko wyprane ale tez i wyprasowane.

Brainless 06.02.2009 13:55

Cytat:

Moja żona rozchorowała się i nie mogła go odwieźć więc musiałem się zgodzić. Podczas drogi uderzył w nas pijany wariat drogowy, synek ledwo przeżył. Dzięki temu zrozumiałem jak bardzo go zaniedbywałem, jak mało mieliśmy wspólnego.
Mogłem dać synowi jeden dzień wolnego. Oto korzyści:

1) Frajda dla syna, ;)
2) Opieka dla chorej żony i matki,
3) Synek cały i zdrowy,
4) Facet nie spóźnił się do pracy,
5) Jednodniowa absencja syna w szkole może być szybko odrobiona,
6) Zaoszczędzone pieniądze i samochód.

Pytania:
1) Czy ludzie (wierzący) naprawdę są tak durni (i się jeszcze przyznają), żeby potrzebowali wypadków drogowych do zmieniania ich poglądów? ;)

Ciekawe, jak by ta opowieść wyglądała, gdyby synek zmarł.

***

Swoją drogą szlagierowy temat: ateista wchodzi na forum ateistów i pyta się o obrzędy i organizacje katolickie. Tak trzymać :)

FlauFly 06.02.2009 14:59

Cytat:

Napisał Bezmózgowiec
Ciekawe, jak by ta opowieść wyglądała, gdyby synek zmarł.

"Panie, świeć nad jego duszą. Ten przełomowy dzień w moim życiu był próbą, poprzez którą Bóg uświadamia mnie, że powinienem poświęcać każdy swój dzień w służbie Chrystusowi i z uniesionym czołem przezwyciężać trudności dnia powszedniego."

A co powiedziałby materialistyczny ateista?

"No, cóż...
Siła jaka powstała przy uderzeniu dwóch ciał spowodowała, że mojemu synowi zmiażdżyło kości, a kawałki mózgu wylądowały na bocznej szybie. Przy takim przebiegu wydarzeń przeżyć mu było nie sposób."

Ech...

Brainless 06.02.2009 16:37

Cytat:

"No, cóż...
Siła jaka powstała przy uderzeniu dwóch ciał spowodowała, że mojemu synowi zmiażdżyło kości, a kawałki mózgu wylądowały na bocznej szybie. Przy takim przebiegu wydarzeń przeżyć mu było nie sposób."

Ech...
Przynajmniej rozpacz ateistycznego ojca po stracie dziecka nie jest pozbawiona sensu, jak u ojca głęboko wierzącego.


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:23.

Powered by vBulletin®
Copyright ©2000 - 2014, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBulletin.net.pl